Naprawdę – możemy!

N

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Drodzy moi, w dniu wczorajszym imieniny przeżywał Grzegorz Pałysa, bardzo życzliwy Człowiek z Parafii Miastków Kościelny. Dziękując za tę życzliwość – modlę się o wszelkkie dobro!

Modlitwą ogarniam także Alumna Ilię Fedija – w pierwszą Jego niedzielę, przeżywaną w sutannie! Niech każdego dnia zakłada ją z taką radością i przejęciem, jak wczoraj! Przeżyliśmy naprawdę – jak lubi mawiać Ksiądz Marek – przepięną uroczystość!

A ja dzisiaj pomagam duszpastersko w Parafii w Konstantynowie, po czym na chwilę jadę do Domu rodzinnego, a potem wracam do Siedlec, gdzie o 20:00, w naszym Duszpasterstwie, będę sprawował Mszę Świętą w intencji Filipa Dawidka, Człowieka bardzo, bardzo mi bliskiego, mojego duchowego Syna, Lektora w Parafii Leopoldów, Założyciela i Prezesa tamtejszego Odziału KSM – z okazji Jego niedawnych imienin. Zarówno Solenizant, jak i Szymon Sala, mają być na tej Mszy Świętej – z czego bardzo się cieszę!

Teraz natomiast życzę Wszystkim pięknej niedzieli, zachęcając do pochylenia się nad słowem Bożym dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Zatem, co dziś mówi do mnie Pan? Z jakim konkretnym przesłaniem zwraca się do mnie osobiście? Duchu Święty, podpowiedz…

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

6 Niedziela Wielkanocy, A,

10 maja 2026., 

do czytań: Dz 8,5–8.14–17; 1 P 3,15–18; J 14,15–21

CZYTANIE Z DZIEJÓW APOSTOLSKICH:

Filip przybył do miasta Samarii i głosił im Chrystusa. Tłumy słuchały z uwagą i skupieniem słów Filipa, ponieważ widziały znaki, które czynił. Z wielu bowiem opętanych wychodziły z wielkim krzykiem duchy nieczyste, wielu też sparaliżowanych i chromych zostało uzdrowionych. Wielka radość zapanowała w tym mieście.

Kiedy Apostołowie w Jerozolimie dowiedzieli się, że Samaria przyjęła słowo Boże, wysłali do nich Piotra i Jana, którzy przyszli i modlili się za nich, aby mogli otrzymać Ducha Świętego. Bo na żadnego z nich jeszcze nie zstąpił. Byli jedynie ochrzczeni w imię Pana Jezusa. Wtedy więc Apostołowie wkładali na nich ręce, a oni otrzymywali Ducha Świętego.

CZYTANIE Z PIERWSZEGO LISTU ŚWIĘTEGO PIOTRA APOSTOŁA:

Najdrożsi: Pana Chrystusa miejcie w sercach za Świętego i bądźcie zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się od was uzasadnienia tej nadziei, która w was jest.

A z łagodnością i bojaźnią Bożą zachowujcie czyste sumienie; ażeby ci, którzy oczerniają wasze dobre postępowanie w Chrystusie, doznali zawstydzenia właśnie przez to, co wam oszczerczo zarzucają. Lepiej bowiem, jeżeli taka wola Boża, cierpieć dobrze czyniąc, aniżeli czyniąc źle.

Chrystus bowiem również raz umarł za grzechy, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was do Boga przyprowadzić; zabity wprawdzie na ciele, ale powołany do życia Duchem.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze, Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie.

Nie zostawię was sierotami: Przyjdę do was. Jeszcze chwila, a świat nie będzie już Mnie oglądał. Ale wy Mnie widzicie, ponieważ Ja żyję i wy żyć będziecie. W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was.

Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie”.

Sytuacja, opisana w pierwszym dzisiejszym czytaniu, miała miejsce po ukamienowaniu Szczepana, jednego z siedmiu pierwszych Diakonów Kościoła. Na pewno, dobrze znamy tę historię. Właśnie po tym zabójstwie wielu uczniów Pańskich – z wyjątkiem Apostołów – rozproszyło się po okolicznych miejscowościach. Filip był jednym z nich. Zaznaczmy wyraźnie, że chodzi tu o jednego z owych siedmiu Diakonów – nie zaś o Apostoła o tym imieniu.

Apostołowie – jeszcze raz to zauważmy – nie rozeszli się po okolicy, oni zostali w Jerozolimie, stąd też musimy jasno powiedzieć, że wszystko to, co się wydarzyło dzięki działalności Filipa, wydarzyło się bez udziału Apostołów, do których przecież – jako pierwszych – skierowane zostało polecenie misyjne. A cóż takiego dokonywało się poprzez działalność Filipa?

Usłyszmy to jeszcze raz: Filip przybył do miasta Samarii i głosił im Chrystusa. Tłumy słuchały z uwagą i skupieniem słów Filipa, ponieważ widziały znaki, które czynił. Z wielu bowiem opętanych wychodziły z wielkim krzykiem duchy nieczyste, wielu też sparaliżowanych i chromych zostało uzdrowionych. Wielka radość zapanowała w tym mieście.

No tak, radość – radością, ale trzeba było jednak zweryfikować to, co się dokonało, czy aby na pewno wszystko było tam zgodne z duchem Kościoła. Zaistniałe fakty wyraźnie nosiły znamiona cudowności, dlatego trzeba było zorientować się co do nich. Stąd też słyszymy, iż kiedy Apostołowie w Jerozolimie dowiedzieli się, że Samaria przyjęła słowo Boże, wysłali do nich Piotra i Jana, którzy przyszli i modlili się za nich, aby mogli otrzymać Ducha Świętego. Bo na żadnego z nich jeszcze nie zstąpił. Byli jedynie ochrzczeni w imię Pana Jezusa. Wtedy więc Apostołowie wkładali na nich ręce, a oni otrzymywali Ducha Świętego.

Apostołowie zatem nie tylko niejako podpisali się pod działalnością Filipa, firmowali ją, zaakceptowali, ale jeszcze poszli krok dalej, bo „załatwili” mieszkańcom Samarii dar Ducha Świętego. A wszystko to pokazuje, że nawet prześladowania nie są w stanie zniszczyć Kościoła. A wręcz należałoby powiedzieć inaczej: to właśnie dzięki tym prześladowaniom młody Kościół odkrył – już tak na dobre – swój wymiar misyjny. Prawdę mówiąc, to wszyscy Apostołowie i uczniowie wiedzieli, że mają naukę Jezusa rozgłosić po całym świecie, ale może czekali na jakiś wyraźny znak z Nieba, kiedy to mają zacząć robić. I może najmniej spodziewali się takiego właśnie obrotu sprawy, że stanie się to wskutek brutalnych prześladowań!

Ale tak się dokładnie stało! Dzięki temu wszyscy przekonali się, że jakakolwiek walka z Bogiem – w tym przypadku prowadzona przez prześladowców – daje skutek zupełnie odwrotny do zamierzonego. Bo to właśnie wrogowie Kościoła swoimi brutalnymi działaniami wprost przyczynili się do jego rozwoju! Chcąc go zniszczyć – w rzeczywistości bardzo go wzmocnili! I gdyby nie to, że chodzi tu o śmierć Szczepana i cierpienia tak wielu chrześcijan, to powtórzylibyśmy znane nam zapewne stwierdzenie, że Pan Bóg ma naprawdę ogromne poczucie humoru! Bo im bardziej zaciekli przeciwnicy buntują się i chcą Kościół zniszczyć – tym bardziej przyczyniają się do jego dobra i wielkości!

A czyż to właśnie nie dzieje się także w naszych czasach? Czy Kościół w Polsce nie był najsilniejszy w czasach największych prześladowań komunistycznych? Bo to wtedy kościoły, seminaria i klasztory były pełne, a szalejąca władza komunistyczna – oczywiście, mająca swoich zwolenników i aktywistów, dlatego w ogóle mogąca czynić swoje zło – jednak nie miała poparcia większości narodu. I ta większość demonstrowała to, wypełniając kościoły i place przykościelne w kolejne niedziele i święta.

Dzisiaj chyba wszyscy pogubiliśmy się totalnie, bo nie wiemy, czy my mamy tę wolność, czy tak nie do końca, a tylko jej pozory… Nie wiemy, którzyśmy to „my”, a którzy to ci „oni”… Widzimy też, że jednak sprawdziły się słowa Jana Pawła II, iż historia uczy, że demokracja bez wartości łatwo się przemienia w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm”. I dlatego zarówno biskupi, jak i księża, jak i wierni świeccy – są tak bardzo podzieleni w tak wielu kwestiach, a wiara straciła znaczenie dla tak wielu w naszej Ojczyźnie. Chyba nam trochę dobrobyt do głowy uderzył, trochę za bardzo uwierzyliśmy w siebie… Dobre czasy – cytując znane powiedzenie – stworzyły słabych ludzi…

Tymczasem, dowiadujemy się, że czy to w krajach afrykańskich, czy też w tych rejonach, gdzie Kościół jest brutalnie prześladowany – następuje niezwykłe ożywienie wiary, wzmocnienie Kościoła, a seminaria się zapełniają… Być może, kwestią niezbyt odległej przyszłości jest działalność misyjna kapłanów z tamtych rejonów – w krajach pogańskiej coraz bardziej Europy! To naprawdę możliwe!

Oczywiście, wcale tak nie musi się stać – u nas może dojść do prawdziwego odrodzenia, przebudzenia, ożywienia wiary! I oby doszło do tego – i niekoniecznie wskutek prześladowań! My naprawdę ich nie chcemy, wcale ich nie wyglądamy, ale też nie uciekamy przed tym, co trudne. Doświadczenie Filipa przekonuje nas, że nawet w sytuacji obiektywnie niekorzystnej, o której można by powiedzieć, iż jest to stan jakiejś przegranej, jakiejś klęski – można dokonać tak wiele dobra! Przegrany może się okazać tak naprawdę wielkim zwycięzcą, a rzekomo wielki zwycięzca – jeżeli jedynym powodem jego triumfu jest tępa nienawiść i brutalna siła – może totalnie przegrać, a do tego jeszcze całkowicie się skompromitować!

Nie możemy zatem w żadnej sytuacji poddawać się zniechęceniu, rezygnacji czy lękowi! Oto dzisiaj słyszymy, że w obliczu brutalnych prześladowań, a więc w sytuacji obiektywnie zupełnie niekorzystnej, dokonały się naprawdę wielkie dzieła – i to za sprawą Diakona, a więc kogoś, kto został niewiele wcześniej powołany do obsługiwania stołów! Zapewne pamiętamy ten kontekst, w jakim dokonał się wybór i powołanie siedmiu Diakonów – właśnie do rozdawania jałmużny i zaradzania doraźnym potrzebom osób biednych, aby Apostołowie mogli całą energię i siły przekierować na głoszenie Bożego słowa.

A oto dzisiaj tenże Diakon wyręcza Apostołów w tym, co stanowi rdzeń ich misji! Oni oczywiście nie wykręcają się od roboty, dlatego szybko przybywają, aby wesprzeć wysiłki Diakona. I wielkie rzeczy się dokonują – Duch Święty wszystkim kieruje, wyraźnie zaznaczając swoją obecność.

Dokładnie w taki sposób, w jaki zapowiedział to Jezus w dzisiejszej Ewangelii, gdy mówił: Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze, Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie.

Skądinąd wiemy, że najczęściej stosowane tłumaczenie greckiego słowa: PARAKLETOSczyli dosłownie: PRZYWOŁANYjako POCIESZYCIEL, jest tak naprawdę jednym z wielu możliwych. W innym tłumaczeniu tego fragmentu znajdujemy słowo: WSPOMOŻYCIEL, a Biblia Pierwszego Kościoła używa słowa: RZECZNIK. W rzeczywistości, bardzo trudno jest oddać całe bogactwo znaczeń tegoż greckiego słowa. Oznacza ono bowiem kogoś, kto wzywa, powołuje, zaprasza, zachęca, dodaje otuchy, prosi, lituje się, broni, jest orędownikiem, wspomożycielem, adwokatem, rzecznikiem – i także faktycznie pocieszycielem. Ale to jest jedno ze znaczeń.

Duch Święty jest dla nas tym właśnie, kogo tu sobie zobrazowaliśmy tymi kolejnymi znaczeniami słowa: PARAKLETOS. Tego i takiego Ducha Świętego Jezus dzisiaj w Ewangelii obiecuje, a my już dzisiaj wiemy, że dał Go w Dniu Pięćdziesiątnicy – a potem wielokrotnie, na różne sposoby i przy różnych okazjach, dawał Go Kościołowi. Pierwsze dzisiejsze czytanie to potwierdza: cud Pięćdziesiątnicy powtórzył się w Samarii – dzięki działalności Filipa, zaaprobowanej przez oficjalne Szefostwo Kościoła.

Jest to w pełni zgodne z tymi oto słowami Jezusa z dzisiejszej Ewangelii: Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania; a także: Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie.

Mocno podkreślmy tę prawdę, że miłość do Jezusa nie wyraża się jedynie w słowach, ale także – może nawet bardziej – w konkretnych czynach, będących wypełnieniem Bożych przykazań. I właśnie taką postawę wspiera Duch Święty. Nawet – a może o wiele bardziej – kiedy taka postawa spotka się ze sprzeciwem ze strony przeciwników czy prześladowców.

Na taką ewentualność przygotowuje swoich uczniów – czyli także nas wszystkich – Święty Piotr Apostoł, gdy w drugim dzisiejszym czytaniu stwierdza: Pana Chrystusa miejcie w sercach za Świętego i bądźcie zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się od was uzasadnienia tej nadziei, która w was jest. A z łagodnością i bojaźnią Bożą zachowujcie czyste sumienie; ażeby ci, którzy oczerniają wasze dobre postępowanie w Chrystusie, doznali zawstydzenia właśnie przez to, co wam oszczerczo zarzucają. Lepiej bowiem, jeżeli taka wola Boża, cierpieć dobrze czyniąc, aniżeli czyniąc źle.

I właśnie Diakon Filip, bohater dzisiejszego pierwszego czytania, pokazuje nam, jak te zalecenia wprowadzać w życie. I pokazuje to wielu Świętych, których codzienna postawa wiary i posłuszeństwa Bogu – nierzadko przypieczętowana cierpieniem lub męczeńską śmiercią – była najmocniejszym argumentem, wytrącającym argumenty przeciwników. Bo jedynym argumentem przeciwników bardzo często jest zwykła nienawiść, zazdrość, tępy upór, egoizm, lenistwo duchowe, pycha i głupota – i czego by tu jeszcze nie wymienić.

Na takie „argumenty” często nie ma kontrargumentów, bo jakie mogą być kontrargumenty na czyjąś złą wolę, na czyjeś złe nastawienie? W takiej sytuacji – zamiast mnóstwa słów i wyszukiwania logicznych argumentów, które i tak zapewne zostaną zlekceważonenajlepiej po prostu robić swoje! Czynić dobro! Wypełniać wolę Bożą, zapisaną w przykazaniach! Sumiennie realizować swoje życiowe powołanie! To jest najmocniejszym i najskuteczniejszym argumentem z naszej strony!

I powiedzmy tu sobie bardzo jasno: nie ma takich niekorzystnych okoliczności, nie ma takich złych czasów, nie ma takich trudności i przeszkód – czy to w nas samych, czy na zewnątrz – które by usprawiedliwiały wycofanie się, rezygnację, narzekanie, biadolenie, czy to wieczne: „Nic się nie da zrobić!” Duch Święty przecież naprawdę zstąpił na Kościół i nic nam nie wiadomo – przynajmniej nigdzie o tym nie pisali – żeby się wycofał. Także dzisiaj zstępuje na swój Kościół. Przychodzi w swoich Sakramentach, szczególnie w Sakramencie Bierzmowania.

Przecież wszyscy Go przyjęliśmy, albo zamierzamy przyjąć. Po co? Żeby tylko narzekać, że takie czasy, że nic się nie da zrobić, że wszyscy i wszystko jest przeciw? Dzisiejsze Boże słowo uświadamia nam, że każdy czas jest dobry, żeby każdy z nas, na swoim odcinku życia i pracy, nauki i studiowania, robił to, co w danej chwili może zrobić – ale naprawdę może, nawet za cenę większego wysiłku – wsparty łaską Ducha Świętego. Możemy oczywiście ciągle czekać na lepsze czasy – i nigdy się nie doczekać! Możemy też wypatrywać, kiedy to ludzie dookoła zmienią swoje postępowanie i przestaną się nam sprzeciwiać, albo nam pomogą w tym dobru – i też się nie doczekać.

Możemy spodziewać się zmiany sytuacji w Kościele, w naszej Ojczyźnie, w naszych Parafii, na naszej Uczelni, w szkole czy w pracy – i tylko się coraz bardziej rozczarowywać. Możemy wreszcie czekać na poprawę własnego stanu zdrowia, a może samopoczucia, a może po prostu nastawienia czy humoru – i tak sobie czekać… czekać… czekać…

A możemy modlić się – i działać! Działać! Działać! Zwyciężać ten świat – tak, ten wokół siebie, a w ten sposób cały świat – i zdobywać go dla Chrystusa! Naprawdę możemy!

Zaczynamy więc od dzisiaj.

1 komentarz

  • Niejednokrotnie była atakowana przez złego ducha, który dyktował mi w głowie i uszach myśli, by przeklinać Chrystusa i Jego Matkę. Te ataki są szczególnie silne w okresach bezsenności.
    1 maja tego roku wspomniałam o tym podczas spowiedzi. Ksiądz powiedział mi, że to pokusa i udzielił mi rady, jak z nią walczyć.
    Teraz, kiedy cierpię na bezsenność, leżąc w łóżku, powtarzam bez przerwy: „Zmiłuj się nade mną, Boże, zmiłuj się nade mną według wielkiego miłosierdzia Twojego”. Tak, walczę ze złym duchem, ale zwyciężam.

Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.