Szczęść Boże! Drodzy moi, w dniu wczorajszym – o czym nie wspomniałem – dwudzieste drugie urodziny przeżywał Alumn Ilia Fedij, który dzień wcześniej przywdział strój kapłański. Życzę, aby przez całe życie szedł wytrwale drogą Jezusa i o Nim świadczył.
A oto dzisiaj – egzamin Ósmoklasistów. Wśród Nich – moja Siostrzenica Weronika Niedźwiedzka. Już rano we Mszy Świętej polecałem Jej egzamin, dołączając wszystkich Jej Rówieśników, podejmujących dzisiaj i w kolejnych dniach bój o jak najlepsze wyniki, podsumowujące dotychczasową edukację. Oby to był bój zwycięski! O to będę się modlił!
Z całego serca dziękuję moim duchowym Synom: Filipowi Dawidkowi i Szymonowi Sali – oraz Ich Mamom, Ich Rodzeństwu i wszystkich Uczestnikom – za wczorajszą fantastyczną atmosferę spotkania wieczornego. O 20:00 sprawowaliśmy Mszę Świętą w intencji Filipa – z okazji Jego niedawnych imienin – a potem było spotkanie przy pizzy, do późnych godzin wieczornych. Pomimo drogi, którą Goście musieli jeszcze odbyć, cieszyliśmy się sobą, nie patrząc na zegarki. Wszyscy naprawdę byliśmy zgodni, że atmosfera była wyjątkowa! Panu naszemu cześć i chwała! A Wszystkim – wielkie dzięki!
A ja dzisiaj – przez cały dzień – jestem w Siedlcach i działam na miejscu.
Teraz zaś zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:
https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut
Zatem, z jakim konkretnie przesłaniem zwraca się dziś do mnie Pan? Duchu Święty, rozjaśnij umysł i serce!
Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen
Gaudium et spes! Ks. Jacek
Poniedziałek 6 Tygodnia Wielkanocy,
11 maja 2026.,
do czytań: Dz 16,11–15; J 15,26–16,4a
CZYTANIE Z DZIEJÓW APOSTOLSKICH:
Odbiwszy od lądu w Troadzie popłynęliśmy wprost do Samotraki, a następnego dnia do Neapolu, a stąd do Filippi, głównego miasta tej części Macedonii, które jest rzymską kolonią.
W tym mieście spędziliśmy kilka dni. W szabat wyszliśmy za bramę nad rzekę, gdzie, jak sądziliśmy, było miejsce modlitwy. I usiadłszy rozmawialiśmy z kobietami, które się zeszły.
Przysłuchiwała się nam też pewna bojąca się Boga kobieta z miasta Tiatyry imieniem Lidia, która sprzedawała purpurę. Pan otworzył jej serce, tak że uważnie słuchała słów Pawła. Kiedy została ochrzczona razem ze swym domem, poprosiła nas, mówiąc: „Jeżeli uważacie mnie za wierną Panu, to przyjdźcie do mego domu i zamieszkajcie w nim”. I wymogła to na nas.
SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Gdy przyjdzie Pocieszyciel, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On będzie świadczył o Mnie. Ale wy też świadczycie, bo jesteście ze Mną od początku.
To wam powiedziałem, abyście się nie załamali w wierze. Wyłączą was z synagogi. Owszem, nadchodzi godzina, w której każdy, kto was zabije, będzie sądził, że oddaje cześć Bogu. Będą tak czynić, bo nie poznali ani Ojca, ani Mnie. Ale powiedziałem wam o tych rzeczach, abyście, gdy nadejdzie ich godzina, pamiętali o nich, że Ja wam to powiedziałem”.
Krótki opis jednego z etapów działalności apostolskiej Pawła i jego współpracowników – w tym także Łukasza, Autora Księgi Dziejów Apostolskich, skoro przekaz dokonuje się w pierwszej osobie liczby mnogiej: my popłynęliśmy, wyszliśmy, rozmawialiśmy – zdaje się nie przynosić jakichś szczególnych treści. Ot, po prostu, cała Ekipa udała się wprost do Samotraki, a następnego dnia do Neapolu, a stąd do Filippi, głównego miasta tej części Macedonii, które jest rzymską kolonią.
I tam, w tymże mieście, Paweł zaczął nauczać. A zaczęło się od rozmowy z kobietami, które się zeszły. I chyba w ogóle całe to nauczanie miało formę takiej rzeczowej rozmowy – tak można wywnioskować z treści czytania. Natomiast całej tej rozmowie przysłuchiwała się […] pewna bojąca się Boga kobieta z miasta Tiatyry imieniem Lidia, która sprzedawała purpurę. Pan otworzył jej serce, tak że uważnie słuchała słów Pawła.
Wygląda na to, że nie brała czynnego udziału w rozmowie, tylko się przysłuchiwała. Ale było to tak skuteczne, że przyjęła chrzest – wraz z całą swoją rodziną – i wtedy już przemówiła, zwracając się do całej apostolskiej Ekipy: Jeżeli uważacie mnie za wierną Panu, to przyjdźcie do mego domu i zamieszkajcie w nim. I Autor Księgi Dziejów Apostolskich dodaje, że wręcz to na nich wymogła!
Można powiedzieć, że choć efekt tej akcji był bardzo pozytywny, to jednak cała Księga obfituje w wiele takich opisów. A nawet można powiedzieć, że ten dzisiejszy nie jest aż tak bardzo imponujący, skoro słyszymy o jednej osobie, która się ochrzciła – no, może jeszcze doliczając kilka osób z jej rodziny – a przecież w innych miejscach mamy opisy przyjmowania chrztu przez tysiące ludzi! Dlaczego więc dzisiaj koncentrujemy uwagę na tej jednostkowej sytuacji? Dlaczego Łukasz poświęcił jej w ogóle swoją uwagę?
Zapewne, dla tego oto jednego zdania – jak się wydaje: kluczowego w tym momencie: Pan otworzył jej serce, tak że uważnie słuchała słów Pawła. W innym tłumaczeniu słyszymy: Pan sprawił, że uważnie słuchała słów Pawła. Z kolei, w Biblii Pierwszego Kościoła zdanie to jest przetłumaczone tak: Pan otwarł jej serce, tak że zaczęła się skłaniać do tego, co mówił Paweł.
We wszystkich tych przekładach zauważamy wyraźne wskazanie na interwencję samego Pana w reakcję Lidii na nauczanie Pawła: to Pan sam był Inspiratorem jej dobrego nastawienia, jej zasłuchania: Pan otworzył serce… Pan sprawił… Czy by to zatem miało oznaczać, że z jej strony nie potrzeba już było wysiłku, aby zgłębić nauczanie Pawła i wprowadzić je w życie? W dwóch ze wspomnianych tłumaczeń mamy stwierdzenia, że interwencja Pana skłoniła ją do słuchania. Tak po prostu – bez informacji, przynajmniej w tym zdaniu, jaki był tego skutek. To wiemy z kolejnych zdań, ale w tym mamy powiedziane, że po prostu słuchała.
Jednak w jednym z przywołanych tłumaczeń mamy stwierdzenie, że interwencja Pana sprawiła, iż zaczęła się skłaniać ku temu, co usłyszała. W sumie, to raczej logiczne i oczywiste, bo jeżeli to Pan otworzył jej serce, to nie po to, aby posłuchała i zwyczajnie sobie odeszła. Ale dobrze, że mamy takie stwierdzenie, które jasno wskazuje na pewien proces, jaki pod wpływem interwencji Pana i nauczania Pawła, zaczął się dokonywać w jej życiu. Czyli – z całą mocą to podkreślmy – to nie było tak, że Pan otworzył jej serce i był już pełny sukces!
Teraz już wszystko samo miało się zadziać, wszystkie problemy miały się rozwiązać, Lidia miała zwrócić się ku Panu i stać się świętą niewiastą, nie trudząc się przy tym, ani o to nie zabiegając. Bo Pan otworzył jej serce, więc to Pan wszystko za nią zrobił i załatwił. Ona mogła tylko posłuchać sobie tego, co mówi Paweł, ale gdyby nie mówił, to raczej też by się jakoś wszystko dobrze ułożyło, bo przecież skoro Pan otworzył jej serce, to już jest Jego problem, żeby wszystko poszło dobrze.
Otóż, to nie tak! Pan otworzył jej serce – to prawda – ale po to, aby uważnie słuchała słów Pawła. A żeby mogła uważnie słuchać słów Pawła, to Paweł musiał te słowa wypowiedzieć. A skoro słyszymy, iż miała tam miejsce rozmowa, to Lidia uważanie słuchała także innych jej uczestników. Słuchając zaś – zaczęła się ku temu skłaniać.
Zatem, Pan dał tu coś od siebie – i to całkiem duże „coś”, i to coś bardzo koniecznego, bez czego nie dokonałoby się to wielkie dobro. Ale reszty musiał dopełnić człowiek! I to dzisiaj chcemy sobie mocno podkreślić: Pan daje dużo od siebie, bardzo dużo sprawia – ale nie zrobi wszystkiego za człowieka. Pan może jakiś proces zainicjować, ale reszty musi dopełnić sam człowiek. Konieczny jest wysiłek samego człowieka. Tego, którego wprost dotyczy działanie Boże – i wielu osób, które stają się niejako współpracownikami Boga w tworzeniu dobra tegoż człowieka. W tym przypadku, to Paweł i jego Współpracownicy stali się w współpracownikami Boga w przemianie życia Lidii.
Taki jest, Drodzy moi, porządek działania Bożego: Pan inspiruje, inicjuje, wspiera, prowadzi, czyni owocnym – działanie człowieka, które jest konieczne i nieodzowne! Pan błogosławi ludzkiemu trudowi.
A Ewangelia dopowiada nam jeszcze coś bardzo ważnego: działanie Nieba przychodzi z pomocą także w znoszeniu prześladowań i przeciwności! Słyszymy to wyraźnie w słowach Jezusa, w tejże Ewangelii zapisanych: Gdy przyjdzie Pocieszyciel, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On będzie świadczył o Mnie. Ale wy też świadczycie, bo jesteście ze Mną od początku.
O tym właśnie mówimy: Duch Pocieszyciel – PARAKLET – wzmocni siły i zapał uczniów Pańskich do dawania świadectwa wierze. Ale zaraz potem padają takie słowa Jezusa: To wam powiedziałem, abyście się nie załamali w wierze. Wyłączą was z synagogi. Owszem, nadchodzi godzina, w której każdy, kto was zabije, będzie sądził, że oddaje cześć Bogu. Będą tak czynić, bo nie poznali ani Ojca, ani Mnie. Ale powiedziałem wam o tych rzeczach, abyście, gdy nadejdzie ich godzina, pamiętali o nich, że Ja wam to powiedziałem.
Zatem, także po to jest działanie Ducha Świętego: żeby z godnością i owocnie przetrwać prześladowania. Nie po to, aby nas wyzwolić – już tu, na ziemi – od wszelkich przeciwności, ale aby dać siły i motywację do ich przeżycia z godnością i wiarą. Co więcej, Jezus wyraźnie mówi, że On o tym wszystkim wie i dlatego zapowiada to swoim uczniom – że będą owe prześladowania i trudności – aby nikt z przeciwników nie myślał, że pokonał czy jest w stanie pokonać Jezusa, Jego Kościół, Jego naukę, Jego działanie w sercach ludzi. Całe to zło, jakie w tegoż Jezusa i w Jego Kościół uderza, było zapowiedziane!
Wszystko zatem pozostaje pod kontrolą Ducha Świętego. A jeżeli tak, to znaczy, że prześladowcy tak naprawdę nie są w stanie nic zrobić, by skutecznie zablokować dobro, jakie w sercach chrześcijan dokonuje się w Chrystusowym Kościele. Może uprzykrzą życie, może utrudnią rozwój dzieła – ale go nie zniszczą! Aż takiej mocy nie mają!
Obyśmy tylko zawsze dostrzegli działanie Jezusa, który otwiera nasze serca, który otwiera serca osób nam bliskich, który pomaga nam zrozumieć Jego działanie w tym dzisiejszym poplątanym świecie… I który nie robi za nas wszystkiego, ale daje nam natchnienie, motywację i siły do pracy. Obyśmy tylko – a może: aż! – pozwolili Jezusowi, by nasze serca na siebie nawzajem otwierał! Obyśmy ich nigdy zazdrośnie i trwożliwie – nie zamykali przed Nim – ani przed sobą nawzajem! Obyśmy nigdy nie chcieli mieć swoich serc tylko dla siebie…

Chcę podzielić się tym, jak Bóg otworzył moje serce na wideorefleksje ojca Marka.
31 maja 2020 roku natknąłem się na film ks Marka, w którym opowiadał o swoim nowym projekcie ewangelizacyjnym „Słowo stało się ciałem” („Слово стало плотью”, tak nazywa się rosyjska wersja „Słówka z Syberii”) codziennych refleksjach nad lekcjonarzem liturgicznym.
Zacząłem ich słuchać codziennie.
Na początku po prostu ich słuchałem, modliłem się z ojcem Markiem i otrzymywałem jego błogosławieństwo. Później zacząłem zastanawiać się nad realizacją moich intencji (codzienne prace domowe) i zapełniłem już kilka zeszytów.
10 czerwca 2020 roku napisałem mu moje pierwsze świadectwo. To było przerażające. Wyznałem moje obawy ks. Markowi. Wielokrotnie mnie pocieszał i dodawał mi sił.
Od tego czasu ks. Marek otrzymał ode mnie 430 świadectw i refleksji.
Potem zacząłem słuchać tych refleksji nie tylko po rosyjsku, ale także po polsku. Będę publikować swoje refleksje nie tylko osobiście, ale także na YouTubie (@Helena_Nsk) i na tym blogu.
Tak, nigdy nie uczyłem się polskiego, ale jakoś go rozumiem. Może Duch Święty daje mi zrozumienie. Łatwo czytam, słucham i rozumiem polski.
Od 28 listopada 2022 roku będę publikować refleksje nie tylko w odpowiedzi na refleksje ks. Marka, ale także w formie adwentowo-wielkopostnych refleksji na wybrany przeze mnie temat.