Kapłan jedyny i wieczny

K

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym rocznicę Święceń kapłańskich przeżywa Ojciec Mateusz Pawłowski, Oblat, posługujący w swoim czasie w Kodniu. Niech Mu Pan błogosławi, a Matka Najświętsza, której służy w swoim Zgromadzeniu, wyprasza wszelkie łaski i dobre natchnienia. Zapewniam o modlitwie!

A dzisiaj, w liturgii Kościoła – gdyby nie Święto, które przeżywamy – mielibyśmy dowolne wspomnienie Błogosławionego Prymasa Tysiąclecia, Stefana Kardynała Wyszyńskiego. Ponieważ mam głęboki szacunek dla wielkości Prymasa i codziennie modlę się, by Pan wzbudził Jego ducha w jakimś pasterzu Kościoła w Polsce – bo dzisiaj bardzo potrzeba takiego charyzmatycznego przewodnika Kościołowi w Polsce i całej Polsce – przeto przypominam o tym wspomnieniu i tym Pasterzu. Także w kontekście przeżywanego dziś Święta.

U mnie zaś dzisiaj – dzień pracy i modlitwy na miejscu, bowiem z powodu tak zwanych „Jackonaliów”, czyli święta Studentów w Siedlcach, nie ma zajęć na Uczelni, w związku z czym odwołuję dyżur. Ale i tak mam co robić na miejscu. Natomiast o 16:00, w naszym Duszpasterstwie, będę celebrował Mszę Świętą dla Duszpasterstwa Niewidomych i Niedowidzących – w intencji świętej pamięci Pani Krysi Kwiatkowskiej, w trzecią rocznicę po śmierci. Potem przez Męża Zmarłej jest zaplanowany wspólny obiad dla całej Wspólnoty, a potem udamy się na cmentarz, aby pomodlić się nad grobem Pani Krysi, którą osobiście bardzo dobrze wspominam. Niech odpoczywa w pokoju!

Teraz zaś już zachęcam do wsłuchania się w Boże słowo dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Poniżej zaś – słówko Janka Kondeja. Znowu w tematyce kapłańskiej, w której Janek tak dobrze się czuje. Bardzo dziękuję za tak mocne i przekonujące promowanie idei kapłaństwa i sprawy powołania do życia kapłańskiego i zakonnego. Zwłaszcza, że jest ono wsparte świadectwem własnej wiary i życiowego doświadczenia. W całości podpisuję się pod wszystkim, co Janek dzisiaj napisał – z uwzględnieniem jednak tego, co sam zawarłem w rozważaniu niedzielnym, które także w całości potwierdzam.

Niech Pan będzie uwielbiony we wszystkim, co Janek podejmuje każdego dnia – na Jego chwałę!

Zatem, co dziś mówi do mnie Pan? Z jakim bardzo osobistym i konkretnym przesłaniem zwraca się dzisiaj do mnie? Duchu Święty, bądź światłem i natchnieniem!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Święto Jezusa Chrystusa, Jedynego i Wiecznego Kapłana, A,

28 maja 2026.,

do czytań: Rdz 22,9–18; Hbr 10,4–10; Mt 26,36–42

CZYTANIE Z KSIĘGI RODZAJU:

A gdy przyszli na to miejsce, które Bóg wskazał, Abraham zbudował tam ołtarz, ułożył na nim drwa i związawszy syna swego Izaaka położył go na tych drwach na ołtarzu. Potem Abraham sięgnął ręką po nóż, aby zabić swego syna.

Ale wtedy anioł Pana zawołał na niego z nieba i rzekł: „Abrahamie!” A on rzekł: „Oto jestem”. Powiedział mu: „Nie podnoś ręki na chłopca i nie czyń mu nic złego! Teraz poznałem, że boisz się Boga, bo nie odmówiłeś Mi nawet twego jedynego syna”.

Abraham, obejrzawszy się poza siebie, spostrzegł barana uwikłanego rogami w zaroślach. Poszedł więc, wziął barana i złożył w ofierze całopalnej zamiast swego syna. I dał Abraham miejscu temu nazwę „Pan widzi”. Stąd to mówi się dzisiaj: „Na wzgórzu Pan się ukazuje”.

Po czym anioł Pana przemówił głośno z nieba do Abrahama po raz drugi: „Przysięgam na siebie, mówi Pan, że ponieważ uczyniłeś to, iż nie oszczędziłeś syna twego jedynego, będę ci błogosławił i dam ci potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie i jak ziarnka piasku na wybrzeżu morza; potomkowie twoi zdobędą warownie swych nieprzyjaciół. Wszystkie ludy ziemi będą sobie życzyć szczęścia na wzór twego potomstwa, dlatego że usłuchałeś mego rozkazu”.

Abraham wrócił do swych sług i wyruszywszy razem z nimi w drogę, poszedł do Beer–Szeby. I mieszkał Abraham nadal w Beer–Szebie.

CZYTANIE Z LISTU DO HEBRAJCZYKÓW:

Bracia: Niemożliwe jest to, aby krew cielców i kozłów usuwała grzechy. Przeto Chrystus, przychodząc na świat, mówi: „Ofiary ani daru nie chciałeś, aleś Mi utworzył ciało; całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się Tobie. Wtedy rzekłem: «Oto idę, w zwoju księgi napisano o Mnie, abym spełniał wolę Twoją, Boże»”.

Wyżej powiedział: „Ofiar, darów, całopaleń i ofiar za grzechy nie chciałeś, i nie podobały się Tobie”, choć składa się je na podstawie Prawa. Następnie powiedział: „Oto idę, abym spełniał wolę Twoją”. Usuwa jedną ofiarę, aby ustanowić inną. Na mocy tej woli uświęceni jesteśmy przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:

Jezus przyszedł z uczniami do ogrodu, zwanego Getsemani, i rzekł do uczniów: „Usiądźcie tu, Ja tymczasem odejdę tam i będę się modlił”. Wziąwszy z sobą Piotra i dwóch synów Zebedeusza, począł się smucić i odczuwać trwogę. Wtedy rzekł do nich: „Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie ze Mną”. I odszedłszy nieco dalej, upadł na twarz i modlił się tymi słowami: „Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich. Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty”.

Potem przyszedł do uczniów i zastał ich śpiących. Rzekł więc do Piotra: „Tak, jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe”. Powtórnie odszedł i tak się modlił: „Ojcze mój, jeśli nie może ominąć Mnie ten kielich i muszę go wypić, niech się stanie wola Twoja”.

A OTO SŁÓWKO JANKA KONDEJA:

Dziś w Kościele obchodzimy piękne święto, a jest nim Święto Jezusa Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana! W tym dniu modlimy się o uświęcenie kapłanów, aby upodabniali się do Jezusa – do tego, który ich powołał i przez ręce biskupa wyświęcił ich do pełnienia służby w Kościele.

Każde powołanie to wielka tajemnica i wyjątkowa droga. Sam mogę powiedzieć, że Bóg naprawdę różnymi drogami prowadzi. Nieraz trudnymi, nieraz niezrozumiałymi dla nas, ale potrzebnymi – według Jego planów względem nas. Dobrze pokazuje to też dzisiejsze pierwsze czytanie, jak i ewangelia.

W obydwu czytaniach widzimy wypełnianie bardzo ciężkiej woli Bożej. Bóg wystawił Abrahama na próbę. Powiedział mu, aby złożył w ofierze swego syna Izaaka, którego kochał. Mimo smutku, Abraham poszedł na górę, zbudował ołtarz i był gotów zabić Izaaka. Tak bardzo kochał Boga, że był w stanie zrobić wszystko dla Niego! Co zrobił Bóg? Za to, że Abraham był w stanie poświęcić swego syna, Bóg pobłogosławił mu i wynagrodził jego poświęcenie, dając mu liczne potomstwo – jak gwiazdy na niebie!

Tak samo i Jezus w dzisiejszej ewangelii: widać, że bardzo bał się tej męki. Wiedział doskonale, że zostanie zabity, że będzie naprawdę wiele cierpiał. Po ludzku się bał. Ja też bym się bał! Dlatego prosił Boga, by oddalił od Niego ten kielich. Jednak ostatecznie wypowiedział bardzo kluczowe zdanie, na którym chciałbym oprzeć dzisiejsze słówko: Ojcze mój, jeśli nie może ominąć Mnie ten kielich i muszę go wypić, niech się stanie wola Twoja! Właśnie. NIECH SIĘ STANIE WOLA TWOJA! Jezus przeżył do końca tę mękę, poniósł ten trud – oddał za nas życie na Krzyżu. Wypełnił wole Bożą do końca – z miłości do Boga i do nas!

Kochani, MIŁOŚĆ = CIERPIENIE! Sam niejeden raz cierpiałem i byłem zdołowany. Często my coś chcemy, mamy jakieś plany, a potem nagle wszystko napotyka jakieś przeszkody, są nam rzucane kłody pod nogi. Można powiedzieć: BÓG TAK CHCIAŁ. I to jest prawdą. Wiecie jednak, w czym objawia się prawdziwa miłość? W wytrwałości!

Chociaż nie jestem wyświęconym kapłanem, to jednak na parafii od ludzi nieraz słyszę ksywkę: „świecki wikary”. To mi pokazuje jedno: ludzie chcą mieć kapłanów. Ludziom kapłani są potrzebni! Cieszę się, że w seminarium siedleckim jest czternastu alumnów, którzy odpowiedzieli Bogu: TAK – na Jego wezwanie. My często biadolimy: „Oj, jaki kryzys, jak mało księży!” Kiedy jednak zaczniemy doceniać to, co mamy?!

Mamy księdza na parafii – doceniajmy go! W innych już jest jeden na dwie parafie, a gdzieś indziej nie ma już żadnego. Niekoniecznie w Polsce, ale chociażby na Ukrainie są parafie, gdzie nie ma księży i jedynie raz na jakiś czas przyjedzie tam ksiądz, by udzielić sakramentów.

Kochani, dlaczego o tym pisze? Kiedyś jeden z kleryków powiedział mi zdanie, które mocno mnie uderzyło. Właśnie to, które napisałem: KIEDY LUDZIE ZACZNĄ DOCENIAĆ TYCH CZTERNASTU KLERYKÓW? Oczywiście chcielibyśmy jak najwięcej mieć kleryków i księży. Może w tym tkwi odpowiedź na nasz problem braku powołań?… Gdy zaczniemy doceniać tych, których mamy i dziękować Bogu za nich – a nie tylko narzekać, że jest ich tak mało – może znowu seminaria będą pełne! Bo tak łatwo mówić: CHCĘ, CHCĘ, CHCĘ! A tak trudno powiedzieć DZIĘKUJĘ!

Kochani, módlmy się za kapłanów i dziękujmy za nich! Niech się dzieje wola Boża względem powołań! Nie naciskajmy na ludzi, by koniecznie szli do seminariów czy zakonów. Dajmy im wolność, by była to ICH decyzja, a nie decyzja ludzi.

Módlmy się za nich i ich kochajmy, ponieważ mi na przykład pomaga to, że wiem, iż mam w ludziach wsparcie, a nie nacisk i biadolenie, czemu robię tak, a nie inaczej. Tak samo jest z kapłanami: więcej wypowiadajmy słów wdzięczności, modlitwy niż słów plotek i oszczerstw.

MÓDLMY SIĘ ZA KAPŁANÓW I O KAPŁANÓW!

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.