Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Drodzy moi, w dniu dzisiejszym rocznicę zawarcia sakramentalnego Małżeństwa przeżywają Iwona i Marcin Zagubień – dobrzy Ludzie, z którymi miałem przyjemność współpracować w Parafii w Celestynowie. Dziękując Im za wszelką życzliwość, życzę mocy Bożej i wszelkich natchnień z Nieba. Zapewniam o modlitwie!
Natomiast urodziny przeżywa pochodząca z mojej rodzinnej Parafii, Siostra Rafaela Agnieszka Brzanka. Znamy się od wielu lat – właśnie z naszej wspólnej Parafii.
Drodzy moi, pozdrawiam Was z Siedlec, skąd rano wyruszam do Konstantynowa, gdzie będę pomagał duszpastersko do południa, a potem szybko wracam do Siedlec, skąd o 15:00 wyruszam po busa, którym następnie pojedziemy do Rzymu. To już kolejna, doroczna Pielgrzymka. Jedziemy tym razem w dziewieć Osób.
Wyjazd ten – wraz ze mną – współorganizuje Szymon Sala, Współautor naszego bloga, a na miejscu, w Rzymie: nasza cudowna Pilotka, Natalia Kulasiak. Planujemy ciągłą jazdę – aż do celu, zmieniając się za kierownicą. Busa wypożyczamy ponownie od Pana Dawida Stępnickiego z Dąbia. Jutrzejsze rozważanie będzie gdzieś z trasy…
Teraz zaś już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. oto słówko Księdza Marka na dziś:
https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut
Zatem, co dziś mówi do mnie osobiście Pan? Jakie ważne przesłanie do mnie osobiście kieruje? Duchu Święty, podpowiedz…
Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen
Gaudium et spes! Ks. Jacek
21 Niedziela zwykła, A,
23 sierpnia 2026.,
do czytań: Iz 22,19–23; Rz 11,33–36; Mt 16,13–20
CZYTANIE Z KSIĘGI PROROKA IZAJASZA:
To mówi Pan do Szebny, zarządcy pałacu: „Gdy strącę cię z twego urzędu i przepędzę cię z twojej posady, tegoż dnia powołam sługę mego, Eliakima, syna Chilkiasza. Oblokę go w twoją tunikę, przepaszę go twoim pasem, twoją władzę oddam w jego ręce; on będzie ojcem dla mieszkańców Jeruzalem oraz dla domu Judy.
Położę klucz domu Dawidowego na jego ramieniu: gdy on otworzy, nikt nie zamknie, gdy on zamknie, nikt nie otworzy. Wbiję go jak kołek na miejscu pewnym, i stanie się tronem chwały dla domu swego ojca”.
CZYTANIE Z LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO RZYMIAN:
O głębokości bogactw, mądrości i wiedzy Boga! Jakże niezbadane Jego wyroki i nie do wyśledzenia Jego drogi!
Kto bowiem poznał myśl Pana albo kto był Jego doradcą?
Lub kto pierwszy obdarował, aby nawzajem otrzymać odpłatę?
Albowiem z Niego i przez Niego, i dla Niego jest wszystko. Jemu chwała na wieki. Amen.
SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:
Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?”
A oni odpowiedzieli: „Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków”.
Jezus zapytał ich: „A wy za kogo Mnie uważacie?”
Odpowiedział Szymon Piotr: „Ty jesteś Mesjaszem, Synem Boga żywego”.
Na to Jezus mu rzekł: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr – Opoka i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”.
Wtedy przykazał uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem.
Spojrzenie Boga – spojrzenie człowieka. Myślenie Boga – myślenie człowieka. Plan Boga – plany człowieka. Mądrość Boga – przekonania człowieka. O takim zestawieniu – wręcz zderzeniu – możemy mówić dzisiaj, po wysłuchaniu wszystkich trzech czytań mszalnych.
Pierwsze jest z Proroctwa Izajasza. Zapowiada ono konkretne wydarzenie, zapisane w historii narodu wybranego: usunięcie Szebny ze stanowiska zarządcy pałacu królewskiego, a ustanowienie na jego miejsce Eliakima, cieszącego się Bożym błogosławieństwem i wsparciem. Taki fakt miał miejsce w historii. I sam w sobie – tylko tyle znaczy: zmiana na stanowisku zarządcy pałacu królewskiego. W wizji Proroka zyskuje jednak znaczenie ponadczasowe, stając się zapowiedzią mesjańską.
Oto bowiem gest położenia klucza do drzwi zamku na ramieniu nowego zarządcy było w tamtym czasie znakiem przekazania mu tegoż urzędu. Skoro dziś słyszymy słowa: położę klucz Domu Dawidowego, to trudno tego nie skojarzyć z Jezusem Chrystusem – Mesjaszem, Synem Bożym – którego władza nad światem została w Apokalipsie Świętego Jana pokazana właśnie za pomocą symbolu klucza Dawida.
Tak zatem, Bóg sam rozsądził, że to Eliakim będzie nowym i właściwym zarządcą królewskiego pałacu Dawida. I to Bóg rozsądził, że Wykonawcą swojej władzy nad światem i wszechświatem uczynił swego Syna, którego w tym dzisiejszym pierwszym czytaniu symbolizuje Eliakim, nowy zarządca. To plany Boże, to Boże spojrzenie, to Boże zbawcze zamiary, to Boża mądrość! Jak się mają do nich ludzkie myśli i zamiary?
I możemy tylko – z czysto ludzkiej perspektywy analizując to historyczne wydarzenia – zastanawiać się: Dlaczego Pan tak rozsądził? Dlaczego odwołał Szebnę, a wybrał Eliakima? Z pewnością, odpowiedź na to pytanie jest tak samo trudna, jak i ta, dlaczego Bóg tyle razy w historii zbawienia rozstrzygnął tak, a nie inaczej – w sposób, którego człowiek nie mógł zrozumieć?
A i dzisiaj wielokrotnie ludzie totalnie gubią się w poszukiwaniu odpowiedzi, dlaczego Bóg tak a tak zadziałał, co chciał przez to powiedzieć, co chciał pokazać, a może przed czymś przestrzec?… I dlaczego te Jego zamysły są tak różne od naszych?
Zapewne, o tym właśnie myślał Paweł Apostoł, gdy dzisiaj, w drugim czytaniu, wypowiada takie oto wzniosłe słowa: O głębokości bogactw, mądrości i wiedzy Boga! Jakże niezbadane Jego wyroki i nie do wyśledzenia Jego drogi! Kto bowiem poznał myśl Pana albo kto był Jego doradcą? Lub kto pierwszy obdarował, aby nawzajem otrzymać odpłatę? Albowiem z Niego i przez Niego, i dla Niego jest wszystko. Jemu chwała na wieki.
Tak, tylko tyle – albo: aż tyle – należałoby powiedzieć, w odpowiedzi na wszystkie wcześniejsze pytania: Jemu chwała na wieki! On wie, co robi! On jest najmądrzejszy! On wszystko rozumie – i to w stopniu najpełniejszym! Tak, Jemu chwała na wieki! On wszystko rozsądza – i tylko On obdarowuje człowieka wszystkim, co człowiek ma, począwszy od życia i istnienia, poprzez wszelkie dary, potrzebne do tego, by mógł on żyć i istnieć – i się rozwijać duchowo, intelektualnie i na każdy inny sposób, aby w końcu osiągnąć wieczne zbawienie.
I to właśnie w tym kontekście odczytujemy bardzo wyjątkowy dialog, jaki usłyszeliśmy w Ewangelii. Tutaj zderzenie spojrzenia ludzkiego z tym Bożym zaznaczyło się szczególnie wyraźnie. Oto Jezus – w którymś momencie swojej publicznej działalności, po wypowiedzeniu tak wielu nauk, dokonaniu tak wielu cudów, po przemierzeniu tylu dróg ludzkiej doczesności, chyba trochę niespodziewanie pyta swoich uczniów: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?
No, cóż… Ludzie – jak to ludzie: różnie uważają. Jedni tak, drudzy inaczej. Co człowiek – to opinia. Chyba, że chodzi o Polaków, bo podobno gdzie jest ich dwóch, tam są trzy opinie. Ale to tak na marginesie… W każdym razie – jak słyszymy – odpowiedzi, które przytoczyli Apostołowie, wyraźnie wskazywały na ludzki sposób rozumowania. Bo był to przegląd przeróżnych opinii, bardziej lub mniej logicznych czy uzasadnionych.
Za kogo zatem ludzie uważali Syna Człowieczego? Słyszeliśmy: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków. Czysto ludzkie dywagacje. W tym jednak momencie Jezus zapytał Apostołów, a więc swoich najbliższych – tych, których od początku swojej działalności kształtował w swojej szkole, poświęcił im najwięcej serca i uwagi, najwięcej troski, ale i najwięcej nadziei, jakie w nich pokładał: A wy – za kogo mnie uważacie?
To pytanie musiało ich zaskoczyć. No, jak to – za kogo? Przecież to oczywiste: to Jezus z Nazaretu, Nauczyciel, Wysłannik Boga, Uzdrowiciel, Wskrzesiciel, Rozdawca pokarmu – i jak by Go tu jeszcze nie określić… Tyle jest różnych sposobów, jakimi można by nazwać Jezusa – i każdy będzie prawdziwy.
Tak, ale każdy będzie tylko i wyłącznie czysto ludzki, bo będzie opierał się jedynie na zewnętrznej obserwacji, często podszytej emocjami lub sensacją. To właśnie dlatego, w którymś momencie, ludzie zachwyceni tym, że tak łatwo mogą zdobyć pożywienie, wcale się przy tym nie trudząc, chcieli Jezusa obwołać królem! Aż musiał się tamtego dnia ukryć przed nimi, bo pewnie by Go na rękach nosili, prosząc, aby jak najczęściej dokonywał rozmnożenia pokarmu i dawał Go im bez ograniczeń. Żeby to jeszcze raz powtórzyć: czysto ludzkie spojrzenie!
A Jezus, stawiając to pytanie – chyba jedno z najważniejszych pytań, o ile nie najważniejsze, jakie w ciągu całej swojej publicznej działalności postawił ludziom – liczył na coś więcej, niż tylko na takie czysto ludzkie, pobieżne, płytkie stwierdzenie, że jest jednym z cudotwórców, a może dawnych Proroków… I oto Piotr udziela odpowiedzi, która – by się tak wyrazić – Jezusa w pełni satysfakcjonuje, a nawet wprawia w zdumienia i radość.
Piotr bowiem mówi: Ty jesteś Mesjaszem, Synem Boga żywego. Na co Jezus do Piotra mówi: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie.
Zatem, Piotr udzielił odpowiedzi, która wyraźnie wyszła poza zakres czysto ludzkiego myślenia i spojrzenia. Sam Jezus zaświadczył, że stwierdzenie Piotra musi mieć swoje źródło w myśli samego Boga! Stwierdzenie, że tej odpowiedzi nie objawiły Piotrowi ciało i krew – to właśnie wyraźne wskazanie, że nie pochodzi ona od Piotra, jako człowieka. Pochodzi ona od samego Boga, ale przez Piotra, który – z niewiadomych powodów, szczerze mówiąc – stał się w tym momencie narzędziem w ręku Boga, Jego głosem, aby powiedzieć całemu światu, kim jest ten, którego codziennie słuchają, za którym i z którym przemierzają codziennie tyle kilometrów, aby głosić ludziom i zaprowadzać na świecie Królestwo niebieskie.
Stąd też trudno się dziwić takiej odpowiedzi Jezusa, skierowanej do Piotra: Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr – Opoka i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.
Znowu słyszymy o kluczu, ale nie o tym, kładzionym na ramieniu, ale tym, którym człowiek na ziemi będzie mógł dosłownie otwierać lub zamykać bramy Nieba! Bóg podzielił się z człowiekiem władzą nad światem. Dopuścił człowieka do rzeczywistości Nieba – już tutaj, na ziemi. Człowiek z niskości ziemskich będzie mógł podejmować decyzje skuteczne w Niebie!
Dzisiaj już wiemy, że w praktyce prawnej Kościoła przyjęło to formę rozstrzygnięć duchowych, także dyspens lub określania zakresu obowiązywania Prawa Kościoła w określonych przypadkach. Leży to w kompetencji Papieża. Piotr otrzymał te kompetencje niebieskie, bo wykazał się otwartością na głos z Nieba – na głos Ojca, który ukazał Mu prawdę o swoim Synu.
Piotr wykazał się bardzo dojrzałym spojrzeniem – zdecydowanie przekraczającym jakiekolwiek ludzkie myślenie i spojrzenie. To ludzkie – zaprezentowali ludzie, zacytowani przez Apostołów. A Piotr – zaprezentował Boże spojrzenie na sprawę. I dlatego otrzymał udział w aż tak szerokich – no, właśnie – Bożych kompetencjach!
I tak jest też z nami, żyjącymi na tym samym świecie, po którym kroczył dwa tysiące lat temu Boży Syn, ucząc ludzi Bożego spojrzenia, Bożego myślenia, Bożych poglądów i zapatrywań, Bożej mądrości – i Bożej prawdy. Czynił to wtedy – a dzisiaj czyni to w swoim Kościele i przez Kościół. Czyśmy się już nauczyli tego Bożego spojrzenia – tego Bożego myślenia? Czy jeszcze wszystko odbieramy tylko i wyłącznie po ludzku, w sposób ciasny i schematyczny?
Kim zatem dla nas – kim dla mnie osobiście – jest Jezus Chrystus? Za kogo ja uważam Syna Człowieczego? Kim jest dla mnie? Kimś absolutnie pierwszym i najważniejszym, z kim chcę budować osobistą relację, czy jeszcze jakimś słabo znanym i mało dostępnym urzędnikiem instytucji kościelnej, z którym trzeba co jakiś cza załatwić określone sprawy, bo potem nie było problemów, jak dojdzie do ślubu lub pogrzebu?
I kim jest dla mnie drugi człowiek: bratem lub siostrą – osobą, indywidualnością, dzieckiem Bożym, darem Boga dla mnie? A może jest intruzem, ciężarem, zagrożeniem lub wieczną konkurencją, którą trzeba pokonać i usunąć z drogi, jak jakąś przeszkodę? Kimś, komu ciągle czegoś zazdroszczę, kto mnie ciągle irytuje, dlatego narzekam na niego, krytykuję, przeklinam – i obmawiam za plecami? Jakim spojrzeniem obdarzam drugiego człowieka: Bożym – czy bardzo, bardzo ludzkim?
A jak patrzę na różne sytuacje, mające miejsce w mojej codzienności – szczególnie te najtrudniejsze, najbardziej po ludzku niezrozumiałe?… Czy umiem także w nich dostrzec obecność Boga, który wie, co robi i jeżeli dopuszcza nawet trudne rozstrzygnięcia, to nie znaczy, że Go nie ma, dlatego nie pomógł; albo się za coś mści, albo za coś mnie karze; albo generalnie ma mnie w nosie i zupełnie nie obchodzi Go mój los – tylko realizuje jakiś swój plan, którego ja w tej chwili nie rozumiem, ale którego wypełnienie przyniesie mi dobro i uczyni mnie lepszym człowiekiem? O ile – oczywiście – zaufam Mu w pełni, zdam się na Niego i pozwolę Mu się poprowadzić, dokądkolwiek On sam zechce mnie poprowadzić…
Módlmy się dla siebie o taką dojrzałą wiarę, która pozwoli w każdej sytuacji – nawet w tej najtrudniejszej – nie narzekać, nie poddawać się, nie przeklinać, nie odchodzić od Boga i od Kościoła, ale właśnie z jak największym przekonaniem powtarzać za Świętym Pawłem: O głębokości bogactw, mądrości i wiedzy Boga! Jakże niezbadane Jego wyroki i nie do wyśledzenia Jego drogi! Kto bowiem poznał myśl Pana albo kto był Jego doradcą? Lub kto pierwszy obdarował, aby nawzajem otrzymać odpłatę? Albowiem z Niego i przez Niego, i dla Niego jest wszystko. Jemu chwała na wieki.
