Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Drodzy moi, w dniu dzisiejszym imieniny przeżywają:
►Bartłomiej Dziak – Lektor z Parafii w Miastkowie, bardzo głęboko myślący po Bożemu i odważnie poszukujący głębi Bożych zamysłów – młody Człowiek;
►Bartłomiej Przybysz – zaangażowany w swoim czasie w działalność młodzieżową Wspólnoty w Trąbkach;
►Bartłomiej Górski – jak wyżej;
►Bartłomiej Szmit – Lektor w Parafii w Ciepielowie.
Urodziny natomiast przeżywa Pani Barbara Polak – Babcia Szymona Sali, uczestnicząca właśnie w naszej Pielgrzymce do Rzymu.
Życzę Jubilatce i Solenizantom, aby tak, jak dzisiejszy Patron, otwierali się na Jezusa – i aby byli odważni w dawaniu świadectwa o Nim! Zapewniam o modlitwie!
Drodzy moi, pozdrawiam Was z trasy do Rzymu. Jesteśmy w drodze. Jutro więcej napiszę o całej podróży – i tak w ogóle…
Tymczasem, zapraszam już do pochylenia się nad Bożym słowem. Oto słówko Księdza Marka na dziś:
https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut
Zatem, co dziś mówi do mnie Pan? Duchu Święty, podpowiedz…
Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen
Gaudium et spes! Ks. Jacek
Święto Św. Bartłomieja, Apostoła,
24 sierpnia 2026.,
do czytań z t. VI Lekcjonarza: Ap 21,9b–14; J 1,45–51
CZYTANIE Z KSIĘGI APOKALIPSY ŚWIĘTEGO JANA APOSTOŁA:
Anioł tak się do mnie odezwał: „Chodź, ukażę ci Oblubienicę, Małżonkę Baranka”.
I uniósł mnie w zachwyceniu na górę wielką i wyniosłą, i ukazał mi Miasto święte, Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga, mające chwałę Boga. Źródło jego światła podobne do kamienia drogocennego, jakby do jaspisu o przejrzystości kryształu.
Miało ono mur wielki a wysoki, miało dwanaście bram, a na bramach dwunastu aniołów i wypisane imiona, które są imionami dwunastu pokoleń synów Izraela.
Od wschodu trzy bramy i od północy trzy bramy, i od południa trzy bramy, i od zachodu trzy bramy. A mur Miasta ma dwanaście warstw fundamentu, a na nich dwanaście imion dwunastu apostołów Baranka.
SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:
Filip spotkał Natanaela i powiedział do niego: „Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy, Jezusa, syna Józefa, z Nazaretu”.
Rzekł do niego Natanael: „Czyż może być co dobrego z Nazaretu?”
Odpowiedział mu Filip: „Chodź i zobacz”.
Jezus ujrzał, jak Natanael zbliżał się do Niego, i powiedział o nim: „Patrz, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu”.
Powiedział do Niego Natanael: „Skąd mnie znasz?”
Odrzekł mu Jezus: „Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym”.
Odpowiedział Mu Natanael: „Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś królem Izraela!”
Odparł mu Jezus: „Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: «Widziałem cię pod drzewem figowym?» Zobaczysz jeszcze więcej niż to”.
Potem powiedział do niego: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego”.
Patron dnia dzisiejszego, Święty Bartłomiej, jest jednym z dwunastu Apostołów, których wybrał sobie Jezus spośród kilkudziesięciu uczniów. W Ewangeliach spotykamy dwa imiona: Bartłomiej i Natanael, przy czym Ewangeliści: Mateusz, Łukasz i Marek używają tego pierwszego, natomiast Jan posługuje się imieniem drugim. Chodzi jednak o tę samą osobę.
Jan pisze o Natanaelu jako o Apostole. Ponadto akcentuje wyraźnie, że Natanaela łączyła przyjaźń z Filipem Apostołem, a inni Ewangeliści umieszczają Bartłomieja zawsze właśnie przy Filipie w katalogach Apostołów. Co więcej, są oni nawet wymienieni ze spójnikiem „i”: „Filip i Bartłomiej”.
Aramejskie słowo „Bartolmaj” znaczy tyle, co „syn Tolmaja”, a z tym imieniem spotykamy się w Biblii kilka razy. Z kolei, wyraz „Natanael” jest imieniem hebrajskim i znaczy tyle, co „Bóg dał”. Jeśli Bartłomiej jest utożsamiany z Natanaelem, to dlatego, że jego imię w całości brzmi: „Natanael, bar Tholmai” – „Natanael, syn Tolmaja”.
Ewangeliści wymieniają imię Bartłomieja zasadniczo jedynie w katalogach Apostołów, a Święty Jan dodatkowo podaje, że pochodził z Kany Galilejskiej i opisuje szczegółowo pierwsze jego spotkanie z Chrystusem. Ewangelista był naocznym świadkiem tegoż spotkania, a jego przebieg usłyszeliśmy w dzisiejszej Ewangelii. To Filip, uczeń Pana Jezusa, późniejszy Apostoł, przyprowadził Natanaela do Chrystusa i dlatego zawsze w wykazie Apostołów Natanael znajduje się tuż za Filipem. Niektórzy uważają, że to właśnie na weselu Natanaela w Kanie był Chrystus z uczniami i Matką, i na Jej prośbę dokonał pierwszego cudu.
Z usłyszanego dziś przez nas opisu pierwszego spotkania wynika, że Natanael nie był zbyt pozytywnie nastawiony do mieszkańców Nazaretu. Kiedy jednak usłyszał słowa Jezusa i poznał, że Ten przeniknął głębię jego serca i duszy, od razu zdecydowanie w Niego i Jemu uwierzył. Świadczy to o wielkiej jego prawości i otwarciu na działanie łaski Bożej. Odtąd już na zawsze pozostał przy Jezusie Chrystusie. Święty Jan Ewangelista wspomina jeszcze, że Natanael brał udział w cudownym połowie ryb na jeziorze Genezaret po Zmartwychwstaniu Pana.
Tradycja chrześcijańska ma niewiele do powiedzenia o naszym dzisiejszym Patronie. Zainteresowanie innymi Apostołami jest znacznie większe, zaś postać Bartłomieja pozostaje raczej w cieniu. W niektórych przekazach można znaleźć informację, iż głosił naukę Jezusa w Etiopii, w innych – że w Arabii Saudyjskiej. Jeszcze inni są zdania, że Święty Bartłomiej pracował wśród Partów i w Mezopotamii. Ta rozbieżność pokazuje, jak mało wiemy o losach Apostoła po Wniebowstąpieniu Pańskim.
Jako przypuszczalną datę jego męczeńskiej śmierci podaje się rok 70. Zaraz po śmierci zaczęto czcić go jako męczennika za wiarę Chrystusową. Jego zaś kult datuje się od V wieku.
Wsłuchani w Boże słowo dzisiejszej liturgii, przyglądamy się temu dziwnemu spotkaniu Jezusa z przyszłym swoim Apostołem. Taki trochę zaskakujący układ: to Jezus, Nauczyciel, stara się jakby zdobyć względy przyszłego ucznia. Kiedy ten reaguje powtórzeniem dość schematycznej opinii, zapewne często ówcześnie powtarzanej: Czy może być coś dobrego z Nazaretu? – Jezus odpowiada słowami pochwały: To prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu.
Wprawiło to w oczywiste zdziwienie samego zainteresowanego, stąd też skierowane do Jezusa pytanie: Skąd mnie znasz? Zapewne każdy by tak zapytał. Okazało się, że Jezus już coś o nim wiedział, już go kiedyś widział – i to w jakiejś bardzo konkretnej sytuacji. Zaznaczmy, że w sytuacji bardzo dla naszego dzisiejszego Patrona korzystnej.
Tak swoją drogą, to piękna okoliczność, kiedy sam Jezus może o kimś dać takie świadectwo, jakie Jezus dał o tym młodym człowieku. Czy o mnie mógłby tak powiedzieć: „Oto mój uczeń, w którym nie ma podstępu”? „Oto moja uczennica, w której nie ma podstępu?”
Z dalszej reakcji Apostoła wynika, że Jezus miał właściwą opinię o Natanaelu – wcale mu nie schlebiał, nie chwalił go „na wyrost”. Bo kiedy ten przekonał się, że jednak „może być coś dobrego z Nazaretu”, czyli że Jezus jest kimś naprawdę wartościowym, a do tego jeszcze: dobrze do niego nastawionym; a do tego jeszcze: pamiętającym dobre wydarzenia z jego udziałem – to od razu w Niego uwierzył, od razu się na Niego otworzył, wszedł z Nim w relację.
Znamiennie – w tym kontekście – brzmią słowa, z jakimi zwrócił się do Jezusa: Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś królem Izraela! To naprawdę bardzo mocne stwierdzenie – prawdziwe wyznanie wiary! Ale wtedy okazało się, że to, czym go Jezus zaskoczył, czyli wspomnienie owego ważnego wydarzenia z jego życia, o którym właśnie Jezus wiedział – chociaż teoretycznie nie powinien wiedzieć – to dopiero początek naprawdę fascynującej przygody z Jezusem! I że tamto wydarzenie – to tylko mała cząstka tego, czego będzie świadkiem, jeśli przy Jezusie wytrwa.
Tak o tym powiedział do Natanaela: Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: «Widziałem cię pod drzewem figowym?» Zobaczysz jeszcze więcej niż to”. Po czym zapewnił: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego. A to już wyraźne przeniesienie akcentów na rzeczywistość duchową, rzeczywistość Nieba.
Jezus bowiem do takiej relacji zaprasza każdą i każdego z nas – dokładnie do takiej, jaką zbudował z Natanaelem. Ale żeby ją dało się nawiązać, to trzeba otwartości Natanaela: jego zaciekawienia Jezusem, Jego dyspozycyjności, Jego gotowości do zmiany utartych schematów i powtarzanych bezmyślnie osądów.
Drodzy moi, to warunek absolutnie konieczny do tego, by wzrastać w wierze, by zbliżać się do Jezusa, by pogłębiać swoją relację z Nim: wyzwolenie się z ciasnych schematów myślenia! Rezygnacja z powielania obiegowych, zwykle nieprawdziwych, a najczęściej bardzo krzywdzących opinii o innych. Także – o Jezusie, o Jego Kościele, o Jego zasadach! Ileż takich niesprawdzonych opinii krąży w naszej przestrzeni medialnej, politycznej, społecznej, każdej?…
I jak bardzo te ciasne schematy myślenia i mówienia utrudniają ułożenie relacji tak z Jezusem, jak i z drugim człowiekiem! To taka oczywista oczywistość, nie odkrywamy tu niczego nowego, ale warto to sobie ciągle przypominać – i innym przypominać. Innych przed takim zagrożeniem ostrzegać: przed takim przedwczesnym i z góry przyjmowanym przekonaniem, że „z tego człowieka to na pewno nic dobrego nie będzie”; a „z tym – to nawet nie warto rozmawiać”; a znowu „ten – to taki nie wiadomo, kto, taki w sumie nikt”; a „o tamtym – to wszyscy mówią tak czy owak”; a „tamten – to kiedyś powiedział tak, a zrobił tak, czy więc można mu w ogóle wierzyć?”
I tak się nawzajem zabijamy takimi schematami w myśleniu, takimi zbyt szybkimi opiniami – bez sprawdzenia, ile w nich prawdy, a jeśli nawet jest w nich coś z prawdy, a nawet może i dużo w nich prawdy – to bez dania jakiejkolwiek szansy temu obmawianemu człowiekowi, że może się zmienić, może się poprawić… A może już się zmienił, tylko „dogania” go opinia z przeszłości.
Dlatego skorzystajmy z tej lekcji, jaką dziś dają nam Jezus z Natanaelem – i otwierajmy swe serca jak najszerzej: na Jezusa i na drugiego człowieka. Bez uprzedzania się z góry! Bez przekreślania tego drugiego człowieka – może rzeczywiście słabego, ale czy przez to naprawdę spisanego na straty?
Drodzy moi – dawajmy sobie nawzajem szansę! Szukajmy w sobie jak najwięcej dobra – wręcz się go uparcie doszukujmy! Na pewno coś znajdziemy! A może nawet całkiem dużo znajdziemy… Warto! Bo nasze życie dzięki temu stanie się piękniejsze. A my sami – i ludzie wokół nas – szczęśliwsi…
