Szczęść Boże! Drodzy moi, w dniu dzisiejszym imieniny przeżywa Siostra Iwona Jagiełka, ze Zgromadzenia Sióstr od Aniołów, współpracująca w swoim czasie z Księdzem Markiem na Syberii, a ostatnio posługująca w Polsce. Niech Pan we wszystkim, co dobre, obficie Jej błogosławi! Pamiętam w modlitwie!
Dzisiaj także pierwszą rocznicę obrony doktoratu przeżywa Łukasz Domański, Doktor Inżynier nauk rolniczych na Uniwersytecie w Siedlcach, Wicedyrektor Szkoły Doktorskiej, Członek SENATU Duszpasterstwa Akademickiego GAUDEAMUS; Człowiek mi osobiście także bardzo życzliwy. Dziękując za wszelką pomoc i życzliwość – zapewniam o modlitwie!
Ja dzisiaj pozdrawiam Was z Siedlec, gdzie od 10:00 do 15:00 będę na dyżurze duszpasterskim na Wydziałach przy ulicy Prusa, a o 19:00, w naszym Duszpasterstwie, sprawowana będzie Msza Święta w intencji Pani Profesor Agnieszki Gil Świderskiej, z okazji pięćdziesiątej rocznicy urodzin. Intencję tę ofiarował Instytut Matematyki, którego Jubilatka jest Dyrektorem. Po Mszy Świętej zaś – spotkanie urodzinowe przy kawie i „czymś słodkim”.
A teraz już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:
https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut
Poniżej zaś – słówko Szymona Sali. Jak w każdy wtorek. I jak to u Szymona – przenikliwość i głębia! Szymon – także w naszych rozmowach – bardzo lubi wnikać w najgłębszą istotę każdej sprawy, którą omawiamy. Tak też jest i w rozważaniach, w których mamy ujęcie danego tematu z różnych stron i pod różnymi aspektami.
Powiedziałem Szymonowi, że ktoś, kto lubi przekaz bardzo prosty i jednolity, pewnie niekoniecznie odnajdzie się w tym sposobie odczytywania Bożego słowa, jaki nam proponuje Szymon. Ja się w tym odnajduję, a nawet bardzo mi się on podoba – bo zawsze odnajduję w rozważaniu jakąś cenną myśl dla siebie. Tak też jest i dzisiaj.
Dziękuję Szymonowi! Niech Panu naszemu będzie wielka chwała!
Zatem, co dziś Pan mówi do mnie osobiście i konkretnie? Duchu Święty, bądź światłem i natchnieniem!
Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen
Gaudium et spes! Ks. Jacek
Wtorek 30 Tygodnia zwykłego, rok II,
27 października 2026.,
do czytań: Ef 5,21–33; Łk 13,18–21
CZYTANIE Z LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO EFEZJAN:
Bracia: Bądźcie sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej. Żony niechaj będą poddane swym mężom jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus Głową Kościoła: On Zbawca Ciała. Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom we wszystkim.
Mężowie, miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, aby osobiście stawić przed sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany.
Mężowie powinni miłować swoje żony tak jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje. Przecież nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała, lecz każdy je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus Kościół, bo jesteśmy członkami Jego Ciała. „Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną, i będą dwoje jednym ciałem”.
Tajemnica to wielka, a ja mówię: w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła. W końcu więc niechaj także każdy z was tak miłuje swą żonę jak siebie samego. A żona niechaj się odnosi ze czcią do swojego męża.
SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO ŁUKASZA:
Jezus mówił: „Do czego podobne jest królestwo Boże i z czym mam je porównać? Podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posadził w swoim ogrodzie. Wyrosło i stało się wielkim drzewem, tak że ptaki powietrzne gnieździły się na jego gałęziach”.
I mówił dalej: „Z czym mam porównać królestwo Boże? Podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż wszystko się zakwasiło”.
A OTO SŁÓWKO SZYMONA SALI:
Pismo Święte nie jest jakąś tam książką, na tyle już nieaktualną, że powinno się ją traktować wyłącznie jako dzieło historyczno–literackie. Pismo Święte – w kontakcie z ludzkim życiem – jest drogowskazem, jak to życie wykorzystać w pełni. Za tekstami, jakie zawiera, kryje się mądrość, pochodząca z doświadczenia wielu pokoleń, a co ważniejsze – za tymi tekstami kryje się przede wszystkim Mądrość, pochodząca od samego Boga, Stwórcy człowieka.
Pismo Święte kryje w sobie wiele wskazówek i zasad, które pozwalają człowiekowi odnaleźć sens, a co za tym idzie – radość w życiu. Na pierwszy rzut oka – szczególnie w dzisiejszych czasach – może wydawać się, że wszelkie zbiory zasad są tylko ograniczeniem człowieka, odbierającym mu wolność. Ale czy wolność nie potrzebuje jakiejś struktury do tego, aby życie miało smak?
Zauważmy, że my sami często nadajemy tę strukturę poprzez pracę, regularne treningi oraz wszelkie plany, jakich dokonujemy każdego dnia. Pozwala nam to odpowiednio zorganizować sobie czas, by go zwyczajnie nie zmarnować.
I właśnie tak samo działa Pismo Święte, które daje wskazówki właściwego postępowania w życiu, aby to życie odpowiednio wykorzystać. W pierwszym czytaniu, z Listu świętego Pawła Apostoła do Efezjan, słyszymy o małżeństwie. Jest to jedna z dróg życiowych człowieka, na której może on odnaleźć sens i szczęście. Jednakże, jak zapewne dobrze wiemy z własnych lub cudzych doświadczeń, sam wybór tej drogi nie jest receptą na to, aby żyło się lepiej. Niektórzy pewnie mogliby powiedzieć, że jest dokładnie na odwrót…
Ale czy nie mówią tak dlatego, że źle rozumieją – a właściwie nie próbują zrozumieć – istoty małżeństwa? Święty Paweł w dzisiejszym czytaniu przedstawia miłość Chrystusa do Kościoła jako wzór miłości małżeńskiej. Czy możemy otrzymać jakiś lepszy wzór miłości niż miłość samego Boga?
Przechodząc do konkretnego fragmentu, słyszymy słowa: Bądźcie sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej. Słowa te mogłyby się zakończyć na: Bądźcie sobie wzajemnie poddani, co też brzmi pięknie. Ale co z tego by wynikało? Czy na pewno po jakimś czasie to wzajemne poddanie by się nie znudziło albo – co gorsze – nie przerodziło w jakąś chorą relację? Dlatego kluczowym w tym fragmencie jest dopowiedzenie, że to wzajemne poddanie powinno dokonywać się w bojaźni Chrystusowej. Czyli w relacji małżeńskiej – oprócz dwojga ludzi – jest jeszcze Chrystus, jako doskonały wzór.
Ponadto „bojaźń” zapewne kojarzy nam się z jakimś strachem przed Bogiem – z tym, że muszę być poddany w związku małżeńskim ze względu na to, iż w przeciwnym razie spotka mnie kara Boża. Nic bardziej mylnego! Bojaźń to postawa głębokiego szacunku, zachwytu i miłości, która rodzi pragnienie, by nie zranić ukochanej osoby i nie zniszczyć z nią relacji.
Dalej czytamy: Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus – Głową Kościoła: On – Zbawca Ciała. Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom – we wszystkim.
I to zaraz mogłoby wzbudzić kontrowersję, ale gdy przeczytamy dalej, usłyszymy: Mężowie, miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, aby samemu sobie przedstawić Kościół jako chwalebny, niemający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany. Mężowie powinni miłować swoje żony, tak jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje. Przecież nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała, lecz każdy je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus – Kościół, bo jesteśmy członkami Jego Ciała.
I właśnie teraz mamy pełen obraz życia małżeńskiego, które polega na wzajemnym oddawaniu się sobie. Oczywiście, nie ma się co oszukiwać, że jest to wszystko łatwe i przyjemne – bo tak zwyczajnie nie jest, a życie ze współmałżonkiem to ciągłe poświęcanie siebie. Ale poświęcenie jest tutaj czymś naprawdę koniecznym, bo to właśnie ono sprawia, że czerpiemy z życia pełnymi garściami, czując przy tym satysfakcję.
Przekładając to na prostsze przykłady: czy nie jest satysfakcjonujące posiadanie dobrego zdrowia i formy fizycznej, nawet jeśli jest to okupione wysiłkiem diety i treningów? Czy nie jest satysfakcjonujące opanowanie obcego języka – dzięki regularnej nauce i powtarzaniu? Te przykłady są zapewne łatwiejsze do zrozumienia. Dlaczego więc tak ciężkim dla nas bywa poświęcanie się dla drugiej, bliskiej nam osoby?
Może jest to spowodowane brakiem zaufania – możemy pomyśleć, że nasze poświęcenie będzie daremne, bo gdy przyjdzie kryzys, to druga osoba zechce zakończyć relację. A może kierujemy się egoizmem, sądząc, że najlepiej wiemy, czego sami potrzebujemy i inwestujemy wyłącznie w siebie? A może brakuje nam sensu w tym, że się dla kogoś poświęcamy – przecież życie można przeżyć bez większych wyrzeczeń. Można przyjąć takie założenie i żyć w małżeństwie tak, jakby żyło się samemu, ale czy na pewno o to chodzi?
Na pewno nie! A tym bardziej nie tak postępuje prawdziwy chrześcijanin, który przez życie zgodne z Ewangelią – otwarty na łaskę – zmierza do królestwa Bożego. I tutaj może pojawić się znowu jakaś obawa przed tym, że poświęcamy się dla czegoś, czego nie możemy zbadać. Ale dostajemy dziś od Chrystusa w Ewangelii pewne wskazówki, które pokazują nam, do czego podobne jest królestwo Boże. A przedsmak tego królestwa jesteśmy w stanie doświadczyć już teraz – potrzebna jest do tego tylko wiara i cierpliwość.
Słyszymy dzisiaj porównanie królestwa Bożego do ziarnka gorczycy oraz zaczynu. Weźmy na początek małe ziarenko gorczycy, które może symbolizować nasze codzienne poświęcenie. Wydaje się nikłe i nic nie znaczące, a jednak przy odrobinie cierpliwości i wiary, ma potencjał wyrosnąć na coś wielkiego.
Podobnie zaczyn: niewielka jego ilość potrafi zamienić trzy miary mąki – co w przeliczeniu daje około 30 kg – w wielki zakwas. Mały zaczyn, który jest naszym poświęceniem – przy odrobinie cierpliwości – potrafi wszystko przemienić nie do poznania.
Dzisiejsza liturgia Słowa zachęca nas do tego, aby spojrzeć na własne życie przez pryzmat Pisma Świętego. W nim doszukiwać się zasad i wzorów do naśladowania. A poprzez to sprawiać, aby nasze życie już tutaj na ziemi miało smak, a przede wszystkim – aby było drogą do królestwa Bożego.
