Mocni mocą Jezusa!

M

Szczęść Boże! Drodzy moi, raz jeszcze ośmielam się poprosić o wsparcie działalności naszego Duszpasterstwa Akademickiego GAUDEAMUS.

Przede wszystkim – proszę o modlitwę i życzliwe zainteresowanie. Kiedy wejdziemy na naszą stronę www.da-siedlce.pl , od razu „natkniemy się” na tekst modlitwy, którą stale zanosimy w intencji naszej działalności – szczególnie w środy, na zakończenie cotygodniowej Mszy Świętej w intencji Środowiska Akademickiego, Duszpasterstwa Akademickiego i Młodzieży w Kościele. Tę modlitwę mamy też na obrazkach, z wizerunkami naszych Patronów, czyli Matki Bożej Kodeńskiej i Świętego Jana Kantego.

Żeby przejść do kolejnych wiadomości na stronie, trzeba tę modlitwę wyłączyć. Dobrze jest ją wcześniej odmówić!

Na stronie mamy też opisaną inicjatywę modlitewną: GIGANTYCZNY SZTURM DO NIEBA w intencji Środowiska Akademickiego, Duszpasterstwa Akademickiego i Młodzieży w Kościele. Proszę na spokojnie przeczytać tę informację, obejrzeć filmik na ten temat – i włączyć się w nią, na ile to tylko możliwe. A choćby poprzez odmówienie – w łączności z nami – modlitwy ZDROWAŚ MARYJO o godzinie 20:00, w miejscu aktualnego przebywania.

Z całego serca dziękuję za to najważniejsze, duchowe wsparcie!

Ale ośmielam się też prosić o wsparcie materialne. Na stronie naszego Duszpasterstwa Akademickiego, na dole, jest zakładka: „Wesprzyj naszą działalność”, a tam znajduje się nowy, aktualny numer konta, na który można dokonać wpłaty, aby wesprzeć inicjatywy, jakie podejmujemy:

07 1240 2685 1111 0011 6928 1590

z dopiskiem: DAROWIZNA NA CELE KULTU RELIGIJNEGO.

I otóż, chcę ponownie prosić Was, Drodzy moi, abyście pomogli mi w rozpropagowaniu tej wiadomości. Nie chodzi mi o to, że to Wy macie (musicie) tych wpłat dokonywać, natomiast czasami spotykamy ludzi, którzy mają taką osobistą szlachetną intencję materialnego wsparcia jakiegoś dobrego dzieła – i zastanawiają się, jakie to może być dzieło.

Właśnie takim Osobom można wspomnieć o naszym Duszpasterstwie i o realizowanych przez nas i planowanych spotkaniach, skupieniach, wyjazdach – jak chociażby planowanych już wkrótce wyjazdach na spływ kajakowy czy do Rzymu… A w ostatni weekend września – jak co roku – na Kodeński Wieczernik Akademicki. Ta działalność jednoczy Ludzi młodych – tak wiekiem, jak i duchem – nie tylko ze Środowiska Akademickiego z Siedlec, ale z różnych miejsc Diecezji. W tę działalność wpisuje się także organizacja audycji radiowych – kiedy tylko mamy możliwość je prowadzić.

Dlatego ośmielam się ponownie poprosić o propagowanie w ogóle idei naszego Duszpasterstwa, a przy okazji – tego numeru konta. Zaznaczam bardzo mocno: nie nachalnie i na siłę, ale w sytuacjach, w których może to przynieść dobry efekt w postaci konkretnego wsparcia, choćby drobnego.

Z całą mocą podkreślam, że tu nie chodzi o mój osobisty zarobek. Ja do tego Dzieła cały czas dokładam. Natomiast chcąc realizować jakiekolwiek dobro, jednoczące Środowisko Akademickie i angażujące je po stronie Bożej – potrzeba po prostu pieniędzy. Takie mamy realia. Wiem, że nikogo tym nie zaskakuję. I pewnie także nikogo nie zaskakuję, jeśli wspomnę, że nie mogę w tej sprawie liczyć na wsparcie ze strony Kurii diecezjalnej.

Dlatego ośmielam się prosić o to wsparcie Was – za co z całego serca dziękuję! Także za wszelkie wsparcie dotychczasowe! Wiedzcie, że każda złotówka jest naprawdę uważnie oglądana z każdej strony, zanim zostanie wydana.

Polecam Waszej życzliwości to nasze wspólne Dzieło!

A ja dzisiaj pozdrawiam z Siedlec, gdzie od 10:00 do 15:00 będę na dyżurze duszpasterskim na Wydziałach przy ulicy Żytniej, potem mamy zaplanowane spotkanie i rozmowę z Doktorem Łukaszem Domańskim, z którym miałem się spotkać wczoraj, ale z przyczyn obiektywnych trzeba było spotkanie przełożyć, a potem – być może – ruszę do Lublina. Ale to się jeszcze okaże.

Natomiast za wczorajsze, naprawdę fantastyczne spotkanie, połączone ze wspólnym obiadem i zakończone Nieszporami – dziękuję Alumnowi Jankowi Kondejowi; w swoim czasie: Autorowi rozważań czwartkowych na naszym forum.

Teraz zaś zapraszam już do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Zatem, co dziś mówi do mnie Pan? Na co szczególnie chce zwrócić moją uwagę? Duchu Święty, tchnij!

Niech Was błogosław Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Czwartek 30 Tygodnia zwykłego, rok II,

29 października 2026., 

do czytań: Ef 6,10–20; Łk 13,31–35

CZYTANIE Z LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO EFEZJAN:

W końcu, bracia, bądźcie mocni w Panu siłą Jego potęgi. Obleczcie pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła. Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich.

Dlatego weźcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać, zwalczywszy wszystko. Stańcie więc do walki przepasawszy biodra wasze prawdą i oblókłszy pancerz, którym jest sprawiedliwość, a obuwszy nogi w gotowość głoszenia dobrej nowiny o pokoju. W każdym położeniu bierzcie wiarę za tarczę, dzięki której zdołacie zgasić wszystkie rozżarzone pociski Złego.

Weźcie też hełm zbawienia i miecz Ducha, to jest słowo Boże, wśród wszelakiej modlitwy i błagania. Przy każdej sposobności módlcie się w Duchu. Nad tym właśnie czuwajcie z całą usilnością i proście za wszystkich świętych i za mnie, aby dane mi było słowo, gdy usta moje otworzę, dla jawnego i swobodnego głoszenia tajemnicy Ewangelii, dla której sprawuję poselstwo jako więzień, ażebym jawnie ją wypowiedział, tak jak winienem.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO ŁUKASZA:

W tym czasie przyszli niektórzy faryzeusze i rzekli do Jezusa: „Wyjdź i uchodź stąd, bo Herod chce Cię zabić”.

Lecz On im odpowiedział: „Idźcie i powiedzcie temu lisowi: «Oto wyrzucam złe duchy i dokonuję uzdrowień dziś i jutro, a trzeciego dnia będę u kresu». Jednak dziś, jutro i pojutrze muszę być w drodze, bo rzecz niemożliwa, żeby prorok zginął poza Jerozolimą.

Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani. Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swoje pisklęta pod skrzydła, a nie chcieliście.

Oto dom wasz tylko dla was pozostanie. Albowiem powiadam wam, nie ujrzycie Mnie, aż nadejdzie czas, gdy powiecie: «Błogosławiony ten, który przychodzi w imię Pańskie»”.

O czym jest dzisiejsze pierwsze czytanie? To oczywiste i bardzo łatwe do stwierdzenia: o walce ze złem. Ale jak jest to powiedziane – a to już inna kwestia. Zaprawdę bowiem, Paweł Apostoł wznosi się tu wręcz na wyżyny kunsztu poetyckiego, rysując przed nami niezwykle ciekawe metafory i obrazy.

Już pierwsze zdanie porusza serce i daje do myślenia: Bracia, bądźcie mocni w Panu siłą Jego potęgi. W Biblii Pierwszego Kościoła zdanie to brzmi: Umacniajcie się w Panu i w potędze Jego mocy. Z kolei, Biblia Paulistów zdanie to tłumaczy tak: Bądźcie mocni w Panu Jego potężną siłą.

Właściwie każde z tych tłumaczeń – pomimo pewnych różnic w sformułowaniach – wskazuje na jedno i to samo. Na to mianowicie, że cała nasza moc – jeżeli o jakiejś mamy mówić – jest z Pana. My sami z siebie żadnej mocy nie mamy – wszystko mamy od Pana. Oczywiście, mówimy o prawdziwej i trwałej mocy, a nie o prężeniu muskułów ludzi tak naprawdę słabych i chwiejnych, ale za to bardzo zakompleksionych, którzy za wszelką cenę chcą „zaistnieć” w swoim środowisku, dlatego demonstrują swoją wydumaną wielkość i pozycję, którą – o ile, niestety, mają chwilowo jakąś władzę lub pełnią jakąś ważną społecznie funkcję – otoczenie na sobie odczuje. Często – boleśnie odczuje…

Rzecz jasna, wszyscy doskonale widzą i wiedzą, że z każdego słowa i gestu takiego człowieka na odległość zionie pustką – a jeszcze częściej głupotą – ale nie zawsze mogą to wprost wyrazić. Bo się zwyczajnie obawiają o konsekwencje. Naturalnie, ten układ sił z czasem się zmieni i taki „mocarz” straci w końcu swoją władzę, zakończy kadencję lub w inny sposób przestanie pełnić swoją funkcję, i będzie musiał – jak mawiają – „wrócić do szeregu”. I co wtedy?

Wtedy mogą go ratować pieniądze, których się w trakcie pełnienia owej funkcji „dorobił”, więc ludzie znowu w jakiś sposób będą od niego zależeć, więc da mu to bezpieczną pozycję i jakieś znaczenie. Ale to też do czasu. Bo przyjdzie taki moment, kiedy naprawdę zostanie sam. Sam ze sobą. Czyli właśnie z pustką. I co wtedy?

Ale nawet nie trzeba czekać aż do jakiegoś ostatecznego rozstrzygnięcia. Bo wystarczy tylko wejść w ciszę, w chwilę skupienia, wyjść z tego hałas, który bombarduje zewsząd wokół – a natychmiast odezwie się sumienie! I ono przypomni o dramatycznym stanie ducha, a od takich wspomnień chciałoby się uciec jak najszybciej! Dlatego tak bardzo dzisiaj człowiek ucieka przed ciszą… Ale to już inna kwestia.

Natomiast to, o czym dzisiaj mówi nam Apostoł – a tak naprawdę, to przez Apostoła sam Jezus – to właśnie ta prawda, że człowiek jest rzeczywiście mocny, stabilny i bogaty, jeżeli jest takim na płaszczyźnie ducha. Jeżeli jest – właśnie! – mocny w Panu, a nie w sobie samym, i jest mocny siłą potęgi Pana, a nie swojej. Bo tej swojej tak naprawdę to nie ma – poza tą wymyśloną i innym na siłę wmawianą. Duchowa zaś moc, duchowe bogactwo – także: duchowa wolność – jest z człowiekiem zawsze i wszędzie, bez względu na jakiekolwiek zewnętrzne okoliczności i opinię otoczenia.

I dlatego Apostoł tak usilnie zachęca dzisiaj swoich uczniów – a więc także nas wszystkich: Weźcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać, zwalczywszy wszystko. Stańcie więc do walki przepasawszy biodra wasze prawdą i oblókłszy pancerz, którym jest sprawiedliwość, a obuwszy nogi w gotowość głoszenia dobrej nowiny o pokoju. W każdym położeniu bierzcie wiarę za tarczę, dzięki której zdołacie zgasić wszystkie rozżarzone pociski Złego. Weźcie też hełm zbawienia i miecz Ducha, to jest słowo Boże, wśród wszelakiej modlitwy i błagania. Przy każdej sposobności módlcie się w Duchu.

Przyznajmy, że bardzo to ciekawe, a wręcz oryginalne ujęcie. Ale – naprawdę! – trafiające do przekonania. Bo jesteśmy w stanie wyobrazić sobie takiego wojownika, który przywdziewa na siebie po kolei: zbroję, pas wojenny, pancerz; bierze do ręki tarczę i miecz, na głowę zakłada hełm; wreszcie: na nogi wkłada odpowiednie do okoliczności obuwie. I teraz: jeśli to wszystko ma wymiar duchowy i jest – by się tak wyrazić – podarowane przez Pana, to znaczy, że jest to ubiór najwyższej jakości i najbardziej, jak się tylko da, zabezpiecza człowieka przez wszelkimi atakami złego.

Ale też – jeśli tak można to ująć – zabezpiecza człowieka przez opinią otoczenia: zarówno przez pochlebstwami, jak i przed krytyką, która bardzo często przyjmuje formę krytykanctwa, a wręcz potępienia! I wreszcie także: zabezpiecza człowieka przed samym sobą, bo sens swego życia i tego, co robi i co przeżywa, jak też cel swoich dążeń i motywację do ich podjęcia – będzie on widział w Jezusie, a nie w zmieniających się zewnętrznych okolicznościach czy nastawieniu ludzi.

W jakimś sensie – to właśnie o tym mówił dzisiaj Jezus w Ewangelii. Oto został On ostrzeżony przez podstępnymi zakusami Heroda, chcącego Go zabić. Wybrzmiało to bardzo wyraźnie. Ale na Jezusie nie zrobiło to naprawdę żadnego wrażenia. Przynajmniej, tak możemy odebrać słowa: Idźcie i powiedzcie temu lisowi: «Oto wyrzucam złe duchy i dokonuję uzdrowień dziś i jutro, a trzeciego dnia będę u kresu». Jednak dziś, jutro i pojutrze muszę być w drodze, bo rzecz niemożliwa, żeby prorok zginął poza Jerozolimą.

Zatem, Jezus wręcz potwierdził to, że zostanie zabity, ale nie dlatego, że to Herod jest takim mocarzem, że może wywierać jakąkolwiek presję czy wręcz mieć nad Nim władzę, ale dlatego, że taki jest Boży plan zbawienia, jaki Jezus realizuje konsekwentnie, punkt po punkcie. I Herod naprawdę nie ma w tej kwestii nic do powiedzenia.

Bo o wewnętrzną kondycję Jezusa naprawdę nie trzeba się martwić. On jest Skałą! Czego na pewno nie można było powiedzieć o Herodzie, ale też – o rodakach Jezusa, o narodzie wybranym, którego tu na ziemi był On członkiem, a który tak bardzo ciągle sprzeciwiał się Bogu! Niestety, zamknął się także na Niego – na Jezusa, który przyszedł jako obiecany Mesjasz – co było tylko dalszym ciągiem tego duchowego upadku, o którym mowa w tych oto dramatycznych słowach: Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani. Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swoje pisklęta pod skrzydła, a nie chcieliście. Oto dom wasz tylko dla was pozostanie. Albowiem powiadam wam, nie ujrzycie Mnie, aż nadejdzie czas, gdy powiecie: «Błogosławiony ten, który przychodzi w imię Pańskie».

Niestety, tyle właśnie człowiek zbuduje na sobie. I tyle ma sobie, jeśli nie ubogaci się mocą i mądrością Bożą. Czyli – nic nie ma. Jedynie pustkę, zło, smutek i zagubienie. I nie przykryje tego żadnym zewnętrznym blichtrem i świecidełkami, którymi się na zewnątrz ozdobi. Prawdziwym bogactwem człowieka jest to, które ma w sobie: w swoim sercu, w swoim umyśle, w swojej osobowości. O ile jest «mocny w Panu – siłą Jego potęgi».

Czy mogę w tym momencie powiedzieć – ale tak szczerze i z przekonaniem – że takim właśnie jestem? Co dzisiaj konkretnie zrobię, aby takim stać się bardziej?…

1 komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.