Bez Boga – ani do proga!

B

Szczęść Boże! Kochani, bardzo dziękuję za wczorajszą Waszą dyskusję na tematy tak ważne dla naszej Ojczyzny. Mądra wymiana zdań, która wcale nie musi oznaczać zacietrzewienia i walki. Myślę, że wszyscy jesteśmy przejęci tym, co aktualnie dzieje się w naszej Ojczyźnie. Wczoraj wspomniany artykuł pokazałem kilku Osobom, między innymi Nauczycielom w mojej szkole w Regucie. Naprawdę, wszystkich on poruszył… Proszę raz jeszcze o wielką, wielką i wytrwałą, modlitwę za Ojczyznę!
      A dzisiaj kilka słów o radzeniu sobie – a właściwie: nieradzeniu – bez Boga!
                   Gaudium et spes!  Ks. Jacek

Wtorek 11
tygodnia zwykłego, rok II,
do
czytań:  2 Krn 18,25–31a.33–34;  Mt 5,43–48
CZYTANIE Z DRUGIEJ KSIĘGI KRONIK: 
Król
izraelski Achab rozkazał: „Weźcie Micheasza i zaprowadźcie go ż powrotem do
Amona, dowódcy miasta, i do syna królewskiego, Joasza, i powiedzcie: «Tak rzekł
król: Wtrąćcie go do więzienia i żywcie chlebem i wodą jak najskąpiej, aż do
mego powrotu w pokoju»”. Na to Micheasz powiedział: „Gdybyś miał powrócić w
pokoju, to znaczyłoby, że Pan nie mówił przeze mnie”.
Jednak
król izraelski i Jozafat, król judzki, wyruszyli na Ramot w Gileadzie. Tam król
izraelski powiedział Jozafatowi: „Zanim pójdę w bój, przebiorę się. Ty zaś
wdziej swoje szaty”. Następnie król izraelski przebrał się i dopiero wtedy
przystąpili do walki. A król syryjski dowódcom swoich rydwanów wydał taki
rozkaz: „Nie walczcie ani z małym, ani z wielkim, lecz tylko z samym królem
izraelskim”. Toteż kiedy dowódcy rydwanów zobaczyli Jozafata, powiedzieli: „Ten
jest królem izraelskim”. Wtedy otoczyli go, aby z nim walczyć. 
A
pewien człowiek naciągnął łuk i przypadkiem ugodził króla izraelskiego między
spojenia pancerza. Powiedział więc król woźnicy: „Zawróć i ratuj mnie z tej
walki, bo zostałem zraniony”. Tego dnia rozgorzała walka, a król izraelski
utrzymywał się stojąc na rydwanie naprzeciw Syryjczyków aż do wieczora, a zmarł
o zachodzie słońca.
SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚW. MATEUSZA: 
Jezus
powiedział do swoich uczniów: „Słyszeliście, że powiedziano: «Będziesz miłował swego
bliźniego», a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam:
Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują;
tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że
słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych
i niesprawiedliwych.
Jeśli bowiem miłujecie tych,
którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie
czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż
i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec
wasz niebieski”.
Dzisiejsze czytanie z
Drugiej Księgi Kronik jest dalszym ciągiem wczorajszego. Oto wypełniło się to,
co Micheasz przepowiedział – w imieniu Boga – królowi izraelskiemu: totalna klęska w wojnie i śmierć samego
króla.
Może nas tylko zadziwiać buta i arogancja, z jaką ów król, Achab,
skazywał na uwięzienie Proroka, mówiąc przy tym: Wtrąćcie go do więzienia i żywcie
chlebem i wodą jak najskąpiej, aż do mego powrotu w pokoju
. On był
naprawdę pewien, że wróci w pokoju. Tymczasem zginął.
Wniosek nasuwa się jeden: z Bogiem nikt nie wygra! Bo z Bogiem w
ogóle nie ma sensu walczyć! To do niczego nie prowadzi i jest zupełnie
bezcelowe!
Bóg każdego kocha i każdemu chce pomóc – On nie chce nikogo
zniszczyć. Dlatego nie należy Go lekceważyć, nie należy Go pomijać, udowadniać
Mu swojej zaradności i pomysłowości… O
wiele lepiej zdać się na Boga i pozwolić się Mu poprowadzić.
To jednak będzie się
wiązało z tym, że trzeba zmienić swoje myślenie: z tego ludzkiego – na Boże. Jezus wzywa do tego w dzisiejszej
Ewangelii. Oto bowiem ludzkie myślenie zakłada
prostą kalkulację: tych, którzy nas miłują, my też miłujemy.
Ale już tych,
którzy nas nienawidzą, trzeba nienawidzić. Tych,
którzy nas pozdrawiają i okazują szacunek, my też pozdrawiamy.
Ale tym, którzy
nas lekceważą, trzeba odpłacić „pięknym za nadobne”.
Takie myślenie – bardzo
proste – jest jednocześnie bardzo
przyziemne.
Nie przystoi wręcz człowiekowi, który chce być przyjacielem
Boga. Kto chce wejść w bliższą relację z Bogiem, musi się odważyć wejść na wyższy poziom myślenia – musi
się po prostu odważyć dawać z siebie
więcej, przekraczać samego siebie, mierzyć coraz wyżej!
Wbrew pozorom – to
wcale nie jest takie trudne, wymaga tylko trochę odwagi i trochę wytrwałości. Jednak
dla wielu jest to nazbyt trudne. I dlatego – być może – nie chcą tego trudu podjąć.
Ale – można się zastanawiać
– co jest zatem lepsze: podjąć pewien trud
dla Boga,
który w rzeczywistości przyniesie korzyć nam samym, czy znosić codzienne trudności i codzienne zmartwienia,
w tym także – niełatwe relacje z ludźmi – bez
Boga i w ten sposób coraz bardziej się pogrążać i „dołować”, nie widząc żadnego
wyjścia z tych problemów?
… Co lepiej? Bo
tak zupełnie uniknąć trudu i wyrzeczeń na pewno się nie da!
Wydaje się zatem, że ta prosta
ludzka kalkulacja: kochać tych, którzy nas kochają, a nienawidzić tych, co nas
nienawidzą – jest jednak za prosta i na
dalszą metę szkodliwa dla człowieka.
Warto więc zaufać Bogu, podjąć dzieło
współpracy z Nim, dać się Mu poprowadzić i nie udowadniać wobec Niego swojej
ludzkiej mądrości i zaradności. Lepiej
zdać się na Jego mądrość i zaradność! O wiele lepiej na tym wyjdziemy
W tym kontekście zastanówmy
się:
·       
Czy
stać mnie na to, żeby nie odpowiadać złością na złość i złorzeczeniem na
złorzeczenie?
·       
Czy
– i jak często – modlę się za tych, którzy mi są nieżyczliwi?
·       
Czy
nie pouczam Boga i nie popisuję się przez Nim swoją mądrością?
Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż
za nagrodę mieć będziecie
?

13 komentarzy

  • Oko za oko i ząb za ząb» czemu tak się dzieje? Boli nas niesprawiedliwość. Chcemy sprawiedliwości , i czasem sami ją wymierzamy. Zapominając przy tym, że zła nie powinno się zwalczać złem, bo to do niczego nie prowadzi…

    "Nie czyń drugiemu co tobie nie miłe" Przychodzi nam z trudem. Jak łatwo nam jest plotkować o kimś. A jak reagujemy na sytuację odwrotną? Gniewiem oczywiście. Czasem dobrze jest spojrzeć na swoje postępowanie z perspektywy innej osoby.

    "Miłujcie waszych nieprzyjaciół…" Chodź to nie łatwe Pan Jezus uczy nas miłości i przebaczenia. Uczy nas własnym przykładem.

    Napisał Ks. : "Cały "szkopuł" polega na tym, że my często stosujemy zasadę "oko za oko…", zarzekając się, że – skądże znowu!" Nie przeczę, że tak jest. Jednak wydaje mi się, że gorsze jest nie to ,że zaprzeczamy tylko to , że nie zaprzeczamy, a wręcz przeciwnie. Nie widzimy w tym postępowaniu nic złego! Zaślepia nas chęć bardziej zemsty niż sprawiedliwości!

    A co do Petelickiego, to nie wierzę w samobójstwo. Wykorzystali tu szał euro i odwrócenie uwagi od reszty. I również uważam, że "wynik śledztwa" jest ustalony z góry.

    Pozdrawiam

    • „Chcemy sprawiedliwości , i czasem sami ją wymierzamy. Zapominając przy tym, że zła nie powinno się zwalczać złem, bo to do niczego nie prowadzi… „

      Ja też nie mogę uwierzyć w wersję samobójstwa. Ale mówiąc:
      „I również uważam, że "wynik śledztwa" jest ustalony z góry.” –
      przecież już „wynosisz wyrok”.
      Czy nie „Zaślepia nas chęć bardziej zemsty niż sprawiedliwości!”?

      Z modlitwą… Tekla

    • Ja myślę, że to bardzo radykalna ocena. Postawienie hipotezy – wątpliwości, że może to raczej nie było samobójstwo, nie jest jeszcze szukaniem zemsty czy ferowaniem wyroku. Ja też jestem wewnętrznie przekonany, że jest to kolejna z całego zestawu ostatnich "przypadkowych" śmierci, ponieważ wiele okoliczności na to wskazuje, a niewiele wskazuje na samobójstwo! I ja, jako człowiek myślący, mogę takie wnioski wyciągać, bo tak podpowiada mi moje sumienie. I nie mogę wmawiać sobie, że jest inaczej. Natomiast trudno tu jeszcze mówić o oskarżaniu kogokolwiek, bo przecież słowo takiego oskarżenia nie pada pod niczyim adresem! Pozdrawiam! Ks. Jacek

    • Zgadzam się z ks. Jackiem. Często jest tak, że słowa z Ewangelii interpretujemy w sposób, który uniemożliwiałby w ogóle nasze ziemskie działanie. Zwróćmy uwagę na słowa o tym, że "Zwycięzcy piszą historię", a tutaj przykład jak względne stają się fakty (bo przecież historia to ciąg faktów, a nie tylko ich interpretacje), czytając tę informację o manipulacjach wiedzą historyczną, a tak naprawdę medialnej manipulacji socjotechnicznej zastanówmy się na ile te sprawy są przenoszone na nasze podwórko w różnych kontekstach. Może Robson pozwoli ludziom wątpiącym w samobójstwo Petelickiego po prostu w nie wątpić, bez udowadniania kto za tym stoi ;). Sam zresztą podzielił się refleksją o "specyfice" różnych służb :). Najlepszym przykładem zafajdania historii jest to, że jeszcze w 2010 roku 30% Polaków(z przewagą młodzieży) nie miało (pewnie i nie ma) zielonego pojęcia o zbrodni katyńskiej. Oto link do artykułu o rzetelnosci TV – tym razem BBC 😉 i efektach jakie daje tumanienie ludzi: http://polonia.wp.pl/kat,1010253,title,WBrytania-raport-o-dezinformacji-w-programach-BBC,wid,14588828,wiadomosc.html

  • Gosiu skoro nie wierzysz w samobojstwo to powiedz kto w takim razie mogl zabic generala.
    Podaj jakis konkre,tak samo jak oni zakladasz wersje inna niz samobojstwo. Kto Twoim zdaniem?Dlaczego tak latwo osadzasz?
    Robson

  • Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
    Czytając dzisiejsze rozważanie, znowu przyszła mi na myśl „Modlitwa Pańska” http://adonai.pl/perelki/jezus/?id=40

    Człowiek: "I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom".
    Bóg: A co z Anną?
    Człowiek: No widzisz? Wiedziałem! Wiedziałem, ze wyciągniesz jej kwestie ! Dlaczego, Panie, ona opowiadała kłamstwa na mój temat, rozpowiadała niewiarygodne historie na temat mojej rodziny. Nigdy nie zapłaciła mi za to, co zrobiła! Przysiągłem sobie, ze wyrównamy rachunki!
    Bóg: A twoja modlitwa? Co z twoją modlitwą?
    Człowiek: Tak sobie tylko mówiłem
    Bóg: Dobrze, ze przynajmniej to przyznajesz. Ale przyznaj, to wcale nie jest tak przyjemnie dźwigać na sobie ten gorzki ciężar, czyż nie?
    Człowiek: Nie. Ale poczuje się lepiej, jak tylko wyrównamy rachunki. Och tak, mam pewne plany dla tej sąsiadki… Pożałuje, ze kiedykolwiek się tu wprowadziła!
    Bóg: Nie poczujesz się lepiej. Poczujesz się gorzej. Zemsta wcale nie jest słodka.
    Pomyśl, jak już nieszczęśliwy jesteś. Ale ja mogę to wszystko odmienić
    Człowiek: Możesz? Jak?
    Bóg: Przebacz Annie. Wtedy ja przebaczę tobie. Wtedy nienawiść i grzech będą jej problemem, nie twoim. A ty osiągniesz spokój serca.
    Człowiek: No tak, masz racje. Zawsze ją masz. I im więcej chce zemścić się na niej, tym bardziej chce być w zgodzie z Tobą… (chwila przerwy). W porządku. W porządku. Przebaczam jej. Pomóż jej odnaleźć właściwa drogę w życiu, Panie. Jak teraz o tym myślę, widzę, ze jest bardzo nieszczęśliwa. Wszyscy, którzy robią takie rzeczy, jak ona, muszą być strasznie nieszczęśliwi… W jakiś sposób, pokaz jej właściwa drogę.
    Bóg: No widzisz! Wspaniale! Jak się teraz czujesz?
    Człowiek: Mmm… No cóż, nie najgorzej. Zupełnie nie najgorzej. Prawdę mówiąc, czuje się zupełnie wspaniale! Wiesz, myślę ze dzisiaj po raz pierwszy odkąd pamiętam, będę mógł dzisiaj zasnąć spokojnie!

  • Widziałam jak w kościele po Mszy Świętej „Modlitwa Pańska” była odtworzona w osobach. Napewno warto by co jakiś czas tak przypominać to wszystkim.

    Dlaczego tak ciężko jest przebaczyć komuś, kto nam zawinił? Przecież Pan Jezus powiedział, że „ Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.” Oczekujemy miłosierdzia, a czy jesteśmy miłosierni? Modlić się za tego, kto nas obraził i nie mówić: „Panie Boże, Tyś mu Sędzią, niech on zrozumie, jak mnie obraził”, ale prosić o błogosłowieństwo dla tej osoby. Prosząc o błogosłowieństwo dla innych, sami także otrzymujemy błogosłowieństwo. To tak jak bumerang: zapuskając zło – otrzymujemy zło, zapuskając dobro – otrzymujemy dobro, i z większą siłą.

    A jeszcze myślę, że prosząc o błogosłowieństwo dla osoby złej, my ułatwiamy Bogu dostęp do jej serca.
    Z modlitwą… Tekla

  • „Gdy wróg twój łaknie, nakarm go chlebem,
    gdy pragnie, napój go wodą” Księga Przysłów 25,21

    „Jeśli czynisz dobro,
    ludzie oskarżą cię
    o ukryte egoistyczne pobudki.
    Czyń dobro mimo wszystko.” Matka Teresa z Kalkuty

    Z modlitwą… Tekla

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.