Tworzył wspólnoty ciche – Bogu i ludziom oddane…

T

Szczęść Boże! Serdecznie pozdrawiam w dniu wspomnienia mojego Błogosławionego Rodaka – Ojca Honorata Koźmińskiego, Kapucyna. Od zawsze podziwiałem i podziwiam Jego zaradność i operatywność, o której też wspominam w rozważaniu.  A tytuł dzisiejszego posta – to krótki fragment pieśni, często śpiewanej za moich lektorskich czasów w kapucyńskim Kościele Świętego Antoniego w Białej Podlaskiej. 
      Niech postawa Błogosławionego Zakonnika będzie dla nas pociechą i wsparciem, szczególnie w trudnych chwilach!
               Gaudium et spes!  Ks. Jacek

Wspomnienie
Bł. Honorata Koźmińskiego, Kapłana,
do czytań:  3,22–29; 
Łk 11,27–28
CZYTANIE Z LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO GALATÓW:
Bracia:
Pismo poddało wszystko pod władzę grzechu, aby obietnica dostała się na drodze
wiary w Jezusa Chrystusa tym, którzy wierzą.
Do
czasu przyjścia wiary byliśmy poddani pod straż Prawa i trzymani w zamknięciu
aż do objawienia się wiary. Tym sposobem Prawo stało się dla nas wychowawcą,
który miał prowadzić ku Chrystusowi, abyśmy z wiary uzyskali usprawiedliwienie.
Gdy jednak wiara nadeszła, już nie jesteśmy poddani wychowawcy. Wszyscy bowiem
dzięki tej wierze jesteśmy synami Bożymi w Chrystusie Jezusie. 
Bo
wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie przyoblekliście się w
Chrystusa. Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka
wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym
w Chrystusie Jezusie. Jeżeli zaś należycie do Chrystusa, to jesteście też
potomstwem Abrahama i zgodnie z obietnicą dziedzicami.
SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO ŁUKASZA:
Gdy Jezus mówił do tłumów, jakaś kobieta z
tłumu głośno zawołała do Niego: „Błogosławione łono, które Cię nosiło, i
piersi, które ssałeś”. Lecz On rzekł: „Owszem, ale również błogosławieni ci, którzy
słuchają słowa Bożego i zachowują je”.
Nasz dzisiejszy Patron, Honorat,
a wcześniej Wacław Koźmiński, urodził
się 16 października 1829 roku w moim mieście rodzinny – Białej Podlaskiej.

W roku 1848 wstąpił do Zakonu Kapucynów w Warszawie i w roku 1852 otrzymał
święcenia kapłańskie. Był cenionym
kaznodzieją, poszukiwanym spowiednikiem i kierownikiem dusz
oraz popularnym
pisarzem religijnym. Założył wiele zgromadzeń zakonnych, przede wszystkim
bezhabitowych.
Stał się w ten sposób odnowicielem
życia zakonnego i twórcą jego nowej
formy, zbliżonej do dzisiejszych instytutów świeckich.
Poprzez swoje
duchowe córki i synów starał się docierać do wszystkich środowisk i odradzać w
społeczeństwie ducha gorliwości pierwszych chrześcijan. Kierował tymi wspólnotami przez konfesjonał i korespondencję,
ponieważ rząd carski nie pozwalał na formowanie się nowych zakonów, zaś w roku 1864 skasował zakon kapucynów,
pozostawiając tylko klasztor w Nowym Mieście nad Pilicą. Spośród powstałych
wówczas zgromadzeń „honorackich”, do dziś istnieją trzy habitowe i czternaście bezhabitowych.
Zgromadzenia te podejmowały
nade wszystko prace charytatywne i
apostolskie
– między innymi – wśród młodzieży szkolnej i rzemieślniczej, w
fabrykach, wśród ludu wiejskiego, w przytułkach dla ludzi starych i
upośledzonych. Niestety, gdy w 1893
roku, na terenie Królestwa powstał ruch mariawitów,
zaszkodził on opinii
Ojca Honorata. W związku z tym, w 1908 roku biskupi zreorganizowali jego
zgromadzenia. Stolica Apostolska zatwierdziła ich postanowienie, zalecając Ojcu
Honoratowi powstrzymanie się od dalszego kierowania nimi. Nasz dzisiejszy
Patron przyjął to z pokorą i posłuszeństwem.
Ojciec Honorat Koźmiński
przez całe życie dokładał starań, by dać poznać ludziom miłość Boga do
człowieka. Zmarł w Nowym Mieście nad Pilica w dniu 16 grudnia 1916 roku. W dniu 16 października 1988 roku, w
dziesiątą rocznicę swego Pontyfikatu, beatyfikował go Jan Paweł II.
W życiu tego Błogosławionego
Zakonnika w jakiś sposób zrealizowały się słowa, zapisane przez Pawła w Liście
do Galatów, a usłyszane przez nas w pierwszym czytaniu: Bo wy
wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie przyoblekliście się w Chrystusa.
Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie
ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie
Jezusie
.
Tak, Błogosławiony Honorat Koźmiński docierał do
wszystkich, szczególnie potrzebujących, którym niósł światło pociechy i nadzieję w trudach życia. W ten sposób
zaliczył się do tych błogosławionych, którzy – jak powiedział Jezus w Ewangelii
słuchają
Słowa Bożego i zachowują je
.
W całej
działalności Honorata Koźmińskiego zwraca uwagę – a w pewnym stopniu także
zachwyca – jego niezwykła zaradność,
operatywność, a przede wszystkim upór i wytrwałość,
aby w tak trudnych i
niesprzyjających warunkach rozwijać tak wielkie dzieła Boże. Siedemnaście zgromadzeń zakonnych, z czego
czternaście ukrytych – to było naprawdę dokonanie monumentalne.
I to zrealizowane
poprzez konfesjonał, w zupełnej
ciszy, dyskrecji, bez rozgłosu, ale też bez rozlicznych środków finansowych,
komunikacyjnych, czy jeszcze innych… Kochani, to musi zachwycać i to musi dawać
nam także dużo do myślenia.
Bo my nieraz
narzekamy, że zrobilibyśmy to i tamto, ale warunki nie sprzyjają. Może by się i było gorliwszym katolikiem,
ale co ludzie powiedzą? A może wyśmieją? A może zlekceważą? A może krzywo
popatrzą?
No tak, tylko Ojciec Honorat do tych pytań codziennie zapewne
dodawał jeszcze dwa: A może zabiją? A
może wsadzą do więzienia?
Pomimo tego jednak – nie zrażał się, robił swoje:
wbrew wszystkim i wszystkiemu! A
łaska Boża współdziałała z nim, dlatego mówimy dziś o niezwykłych dokonaniach
tego prostego Zakonnika.
Niech jego
postawa i przykład skłonią nas do zapytania samych siebie:
·       
Czy nie zrażam się zbyt łatwo trudnościami, które mnie spotykają
na drodze wiary?
·       
Czy jestem pomysłowy w codziennym realizowaniu dobra, czy też z
założonymi rękami czekam, aż sytuacja gruntownie się poprawi?
·       
Czy umiem czynić dobro bez rozgłosu?
Bo wy wszyscy, którzy zostaliście
ochrzczeni w Chrystusie przyoblekliście się w Chrystusa

10 komentarzy

  • Klasztor Ojców Kapucynów w Nowym Mieście n.Pilicą, jest oczywiście Sanktuarium Bł.O. Honorata. Oprócz grobu, jest tam bardzo ciekawy ,,antypodsłuchowy"(przed podsłuchiwaniem carskich szpiegów) konfesjonał w którym Bł. O.Honorat mógł bezpiecznie dla siebie i penitentów, spowiadać. Oczywiście w kościele jest Ołtarz poświęcony Błogosławionemu z Księgą próśb i podziękowań.
    Jest też w murze okienko przez które można było, nie będąc w kościele, spoglądać na Tabernakulum.
    Na teranie Nowego Miasta n.P, jest nadal kilka żeńskich Zgromadzeń Zakonnych. Było też do niedawna jedno Zgromadzenie męskie.
    Na głównym placu miasta jest pomnik Bł. O. Honorata.
    Wiem, bo stamtąd pochodzę.
    Zapraszam

  • Proszę Księdza, w tym roku mam przystąpić do bierzmowania. Nie robię tego z własnej woli. Ja osobiście nie czuję tego pełnym serce, ale rodzice mi każą. Powiedziałam im że nie chce ale zagrozili mi odcięciem internetu. Co mam zrobić ?

    • Jeżeli rozmowy z rodzicami nie dają skutków poproś o pomoc księdza/osobę odpowiedzialną za wspólnotę, która odpowiada za przygotowanie do bierzmowania. Bezsensem jest wymaganie od Ciebie uczestnictwa w czymś, co Cię nie interesuje. Bierzmowanie jest sakramentem dojrzałości chrześcijańskiej. I tu chodzi o tą dojrzałość. W innym przypadku będzie to jedynie teatrzyk oparty na pragnieniu korzystania z internetu. Najwidoczniej trzeba poczekać, dorosnąć.

    • Moim zdaniem, najpierw trzeba sobie szczerze i uczciwie odpowiedzieć na pytanie "dlaczego?" nie chcesz przystąpić do bierzmowania, a potem dopiero spróbować szukać odpowiedzi na pytanie o to jaki powinien być kolejny krok, bo rozstrzyganie dylematu "bierzmowanie czy internet", trochę uwłacza godności i wartości sakramentu i chyba nie w nim leży Twój podstawowy problem. Jeśli mam być szczera, to nigdy nie spotkałam kogoś, kto wyraźnie powiedział "NIE CHCĘ", znakomita większość spotykanych przeze mnie kandydatów do bierzmowania mówiła (lub pokazywała swoją postawą) "chciałbym, tylko nie chcę spełniać wymagać, które w związku z tym przede mną postawiono". Jeśli zechcesz odpowiedzieć na forum na pytanie "dlaczego nie chcesz" myslę, że możemy wrócić do Twojego problemu (wtedy będziemy odpowiadać na konkretne pytanie). Spokojnej niedzieli. Pozdrawiam. J.B.

    • Dziękuję J.B. za tę odpowiedź, bo mi także nasunęły się podobne refleksje. Oczywiście, można by tutaj poradzić kilka konkretnych kroków w tej kwestii, ale wcześniej naprawdę dobrze byłoby dowiedzieć się, dlaczego nie chcesz tego Sakramentu. Bo będzie to też odpowiedź na pytanie o Twoje nastawienie do wiary, do Pana Boga, do Kościoła. Czy nie chcesz TERAZ przyjąć Bierzmowania, bo chcesz się lepiej przygotować, czy nie chcesz W OGÓLE?… I czy chodzi o sam Sakrament, czy – jak zauważa J.B. – o wymagania, wynikające z procesu przygotowawczego? To są naprawdę kwestie kluczowe, bo od nich zależy odpowiedź. Zatem, razem z J.B. prosimy o uściślenie tych spraw! Jednocześnie bardzo dziękuję za szczere pytanie i poruszenie niezwykle ważnego dla wielu młodych ludzi problemu. Gorąco pozdrawiam! Ks. Jacek

    • Bardzo interesujące pytanie. Ja chciałbym podpisać się pod wypowiedzią J.B. i jeszcze dodać – co znaczy: "nie czuję tego pełnym serce"?(tam zapewne powinno być sercem – tak? Człowiek, który pisze na blogu, na którym są rozmyślania na każdy dzień, rozważania Słowa Bożego, otwarcie pisze, o takim problemie… Ja osobiście, z moim duszpasterskim doświadczeniem, nie znając innych przygotowujących się do bierzmowania ryzykuję stwierdzenie, że jesteś do tego bierzmownia najlepszym i najdojrzalszym kandydatem w grupie. A myślę, że bardziej wkurza Cię podejście do tego rodziców – i słusznie, to tym bardziej świadczy o Twojej dojrzałości. Życzę Ci głębokiego przeżycia sakramentu bierzmowania. ks. Marek

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.