Jak mówić innym trudną prawdę?…

J
Szczęść Boże! Kochani, wczoraj w Celestynowie odbyło się Bierzmowanie. Dokonał go Biskup Pomocniczy Diecezji Warszawsko – Praskiej Marek Solarczyk. Wszystko przebiegło bardzo dostojnie, spokojnie i pobożnie. Bogu niech będą dzięki! Jestem dumny z mojej Młodzieży, bo w wielkim skupieniu wczoraj przeżywała to wielkie wydarzenie. Teraz pozostaje wielka troska o to, aby nie było to dla nikogo z nich pożegnaniem z Kościołem. Bo to dopiero teraz okaże się, z jakim nastawieniem kto do tego Sakramentu podszedł… Wszystkim, którzy całe to dzieło wspierali modlitwą – bardzo gorąco dziękuję!
              Gaudium et spes!  Ks. Jacek

Czwartek
11 Tygodnia zwykłego, rok I,
do
czytań: 2 Kor 11,1–11; Mt 6,7–15
CZYTANIE
Z DRUGIEGO LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO KORYNTIAN:
Bracia:
O, gdybyście mogli znieść trochę szaleństwa z mej strony. Ależ
tak, wy i mnie znosicie. Jestem bowiem o was zazdrosny Boską
zazdrością. Poślubiłem was przecież jednemu mężowi, by was
przedstawić Chrystusowi jako czystą dziewicę. Obawiam się jednak,
ażeby nie były odwiedzione umysły wasze od prostoty i czystości
wobec Chrystusa w taki sposób, jak w swojej chytrości wąż uwiódł
Ewę.
Jeśli
bowiem przychodzi ktoś i głosi wam innego Jezusa, jakiegośmy wam
nie głosili, lub bierzecie innego ducha, któregoście nie
otrzymali, albo inną Ewangelię, nie tę, którą przyjęliście,
znosicie to spokojnie. Otóż sądzę, że dokonałem nie mniej niż
wielcy apostołowie. Choć bowiem niewprawny w słowie, to jednak nie
jestem pozbawiony wiedzy. Zresztą ujawniliśmy się wobec was we
wszystkim, pod każdym względem.
Czyż
popełniłem jakiś grzech przez to, że poniżałem siebie, by was
wywyższyć? Że za darmo głosiłem wam Ewangelię Bożą?
Ogołacałem inne Kościoły, biorąc co potrzebne do życia, aby wam
przyjść z pomocą. A kiedy byłem u was i znajdowałem się w
potrzebie, nikomu nie okazałem się ciężarem. Czego mi nie
dostawało, to dopełnili bracia przybyli z Macedonii. W niczym nie
obciążałem was i nadal nie będę was obciążał.
Zapewniam
was przez będącą we mnie prawdę Chrystusa, że nikt nie pozbawi
mnie tej podstawy do chlubienia się w granicach Achai. Dlaczego? Czy
dlatego, że was nie miłuję? Bóg to wie.
SŁOWA
EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:
Jezus
powiedział do swoich uczniów: „Na modlitwie nie bądźcie
gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe
wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich.
Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go
poprosicie. Wy zatem tak się módlcie:
Ojcze
nasz, któryś jest w niebie: święć się imię Twoje, przyjdź
królestwo Twoje, bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi.
Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj; i odpuść nam nasze
winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom; i nie dopuść, abyśmy
ulegli pokusie, ale nas zbaw ode złego.
Jeśli
bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec
wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz
nie przebaczy wam waszych przewinień”.
Jest
coś niesamowitego w tym wyznaniu, jakie Paweł zapisał w Liście do
Koryntian. Jak się to czyta, to się odnosi wrażenie, że swoje
słowa Apostoł wypowiada w akcie jakiejś desperacji,
przymuszony okolicznościami, a może bardziej – postawą swoich
uczniów w Koryncie.
Bo
jak można inaczej rozumieć takie słowa: Czyż
popełniłem jakiś grzech przez to, że poniżałem siebie, by was
wywyższyć? Że za darmo głosiłem wam Ewangelię Bożą?
Ogołacałem inne Kościoły, biorąc co potrzebne do życia, aby wam
przyjść z pomocą. A kiedy byłem u was i znajdowałem się w
potrzebie, nikomu nie okazałem się ciężarem. Czego mi nie
dostawało, to dopełnili bracia przybyli z Macedonii. W niczym nie
obciążałem was i nadal nie będę was obciążał.

Ja
to sobie tak wyobrażam, że tego typu wyznanie może uczynić ten,
kto już nie bardzo wie, jak
dotrzeć do serc ludzi –

ludzi z

jednej strony bardzo kochanych, a z drugiej: dość mocno opornych.

Dlatego nie wstydzi się i nie krępuje wskazać na swoje własne
zasługi, aby ich zawstydzić, aby im pokazać, że i
on sam się dla nich bezgranicznie poświęca,
i
że inni chrześcijanie – tym razem z Macedonii – przychodzą z
materialną pomocą

w chwili, kiedy nie bardzo może on liczyć na pomoc samych
Koryntian.
A
wszystko to odbywa się w kontekście przybycia do Koryntu fałszywych
apostołów,
głoszących
– jak się Paweł wyraża – innego
Jezusa
.
Paweł głosi tego prawdziwego Jezusa, a na dowód prawdziwości
swego przesłania pokazuje – no właśnie – swoją
bezinteresowność

oraz to, że nie chce być dla swoich uczniów najmniejszym nawet
ciężarem.
Chociaż miałby pełne
prawo korzystać z ich utrzymania.
Kochani,
w całym tym dzisiejszym przekazie najbardziej chyba urzeka wielka
szczerość i bezpośredniość Apostoła.

A także jego ogromna
troska o wiernych Koryntu.

Zauważmy, że on nie „owija w bawełnę”, nie zamiata problemów
pod dywan, nie próbuje tłumaczyć wszystkiego pokrętnie i zawile.
Z drugiej strony – nie
obraża się na swoich uczniów, nie odrzuca ich, nie opuszcza,

ale bardzo szczerze, w sposób jak najbardziej bezpośredni,
momentami ostry, a momentami ironiczny, wskazuje
na problem i wzywa do przemyślenia pewnych ważnych spraw.

Tak
może postępować tylko
mądry nauczyciel

i
tylko bardzo szczerze zatroskany przewodnik ludzkich dusz;

ktoś o wielkim autorytecie i ktoś, kto ma najgłębsze przekonanie,
to,
co robi, jest dobre, a to, co mówi, jest prawdą.

Dlatego kończy swoje wyznanie takim oto stwierdzeniem: Zapewniam
was przez będącą we mnie prawdę Chrystusa, że nikt nie pozbawi
mnie tej podstawy do chlubienia się w granicach Achai. Dlaczego? Czy
dlatego, że was nie miłuję? Bóg to wie.
Oczywiście,
tylko
Bóg zna najlepiej intencje serca człowieka,

tylko On najlepiej odczytuje każdą sytuację i On
wie, co się w danym momencie dzieje:

kto mówi prawdę, a kto kłamie; kto jest prawdziwym Apostołem, a
kto fałszywym; kto
głosi prawdziwego Chrystusa, a kto jakiegoś innego,

sobie samemu wymyślonego; kto kieruje się bezinteresowną troską,
a kto żeruje na ludziach… Bóg
to wszystko wie.

Dlatego
z naszej strony nie może być innej postawy, jak tylko
ta, którą przyjął Paweł: pełna
szczerość, pełna jasność sytuacji, całkowita prawda, nazwanie
rzeczy po imieniu, przy jednoczesnym ufnym zwróceniu się do Ojca,
który jest w Niebie.

Nie z mnogością słów, mówionych tylko dla samego mówienia –
jak nas przed tym ostrzega Jezus w Ewangelii –
ale
z wielką otwartością i dziecięcym zaufaniem.

A
najlepszym sposobem wyrażenia takiego właśnie nastawienia i
takiego bardzo szczerego oddania się w ręce Ojca Niebieskiego jest
Modlitwa
Pańska.

Może
właśnie dzisiejszy dzień i dzisiejsza Liturgia Słowa zmobilizuje
nas do
tego, aby odnowić
w swoim sercu gorliwość i skupienie do jej odmawiania.

Jest to bowiem Modlitwa,
której chyba najwcześniej się w życiu uczymy i najczęściej ją
zanosimy.
Z całą pewnością grozi
nam więc niedbalstwo i pośpiech w jej wypowiadaniu.

A tymczasem jest ona owym najpiękniejszym i najpełniejszym
powierzeniem się dziecka w ręce Ojca. Także w takiej niełatwej
sytuacji, jak
ta,
w której
znalazł się Paweł w Koryncie – i w ogóle w każdej sytuacji.
Dlatego
już ta Msza Święta, jak i cały dzisiejszy dzień, jak i kolejne
dni – mogą być doskonałą okazją do tego, aby na
nowo odkrywać piękno i głębię tej Modlitwy.

I aby każde zawarte w niej słowo wypowiadać tak, by wyrazić przez
nie swoje całkowite oddanie się w ręce Ojca naszego, który jest w
Niebie…

13 komentarzy

  • Kolejny już raz dziękuję Księże Jacku za wspaniałe słowa zamieszczone na naszym blogu. Czytając je, przyszła mi taka myśl, że ksiądz jest takim współczesnym św. Pawłem. Przecież z wypowiedzi księdza zawsze wypływa troska o nas. Ksiądz nazywa rzeczy po imieniu, nigdy nic nie zakłamuje. Podoba mi się, że u księdza "czarne jest czarne a białe jest białe". Są określone jasne zasady. Widać to chociażby w trakcie przygotowywania młodzieży do bierzmowania. Ksiądz nie szafuje sakramentami, marnotrawiąc je.
    Doskonale pamiętam nauki księdza w czasie gdy był opiekunem grupy Odnowy w Duchu Świętym w parafii Św Ojca Pio na warszawskim Gocławiu (szkoda, że tylko przez rok). Tak trzymać Księże Jacku.
    Szczęść Boże wszystkim członkom naszej blogowej rodzinki.
    Mirka od Ojca Pio.

    • Racja!!!!!! Drogi Ks. Jacku, obys za sprawą Ducha Świętego ubogacony w charyzmaty pełnił posługę w winnicy Pana przez wiele takich 15 rocznic, czego z całego serca życzę!
      Robert

    • Drogi Księże, powierzam Cię opiece Matki Bożej Kapłańskiej i Najwyższego Kapłana, Jezusa Chrystusa.
      Panie Jezu, dziękujemy Ci, że mamy między sobą księdza, Twojego sługę i wykonawcę boskich tajemnic. Prosimy Cię, daj mu wierność i wytrwałość w tak świętej służbie, a nam żywą wiarę, żeś Ty go posłał. Uczyniłeś go naszym duchowym przewodnikiem, daj mu ducha mądrości i rady. Daj mu szczerość ojcowskiej miłości, a nam dar uwagi i gorliwości, abyśmy uważnie słuchali jego słów. Wybrałeś go spośród nas i dla nas. Człowieka, który musi się borykać ze słabościami naszymi i swoimi. Daj nam i jemu cierpliwość i wzajemne zrozumienie. Daj mu zdrowie w jego ciężkiej służbie. Bo jesteś naszym dobrym Pasterzem i doprowadzisz nas do nieba. Amen.

    • Przepraszam, że dopiero dzisiaj, ale tak dużo dzieje się w tej chwili w moim życiu, że zapomniałam o rocznicy święceń kapłańskich księdza Jacka. Z pokorą i radością podpisuję się pod wszystkimi życzeniami. Nie wiem już co więcej można dodać do słów Roberta, Ani i Renaty. Powiem tylko "niech Cię Pan błogosławi i strzeże. Niechaj Pan daje pokój Ci….".
      Mirka od Ojca Pio

  • Do mówienia trudnej prawdy potrzebna jest miłość. Jak to powiedział wczoraj Biskup Marek Solarczyk musimy być jak ten gliniany dzban wypełniony po brzegi miodem, czyli Bożą Miłością. Kiedy cokolwiek do dzbana wpada to ten miód wylewa się. Łatwo- w naszym ludzkim rozumieniu -wylać ten miód kiedy wpada coś dobrego i miłego, jednak często przy mówieniu prawdy mogą polecieć na nas "kamienie i kłody" i już wtedy z tą naszą miłością bywa różnie.Czasem wypływa coś innego…
    Panie napełnij mnie i nas wszystkich po brzegi swoją miłością.
    PS Przyłączam się wraz z młodzieżą do oklasków dla ks Jacka 🙂 I oczywiście wspieram dalszą posługę ks Jacka modlitwą. Życzę także błogosławieństwa Bożego na następne lata.
    RenataB

  • Kochani! Ponad rok temu prosiłem Ks. Jacka o umieszczenie modlitwy w intencji mojego ojca, z prosbą o wyzdrowienie z choroby nowotworowej. Ostatnie badania wykazały kompletny regres guza (czyli być może przez kilka miesięcy lub lat nie będzie nawrotu choroby), za co dziękuję Bogu Wszechmogącemu i Wszystkim, którzy modląc się w intencjach umieszczonych w Wielkiej Księdze Intencji modlili się również za zdrowie mojego taty. Bóg zapłać!

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.