Zobacz, ile masz!

Z

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym urodziny przeżywa Andrzej Ostapiuk, należący w swoim czasie do Wspólnoty młodzieżowej w Białej Podlaskiej. Życzę Jubilatowi, aby ułożył swoje życie po myśli Bożej. I tylko Bożą wolę w swoim życiu wypełniał. Zapewniam o modlitwie!

A oto dzisiaj już na pewno wybieram się na dyżur duszpasterski, na Wydziałach przy ulicy Żytniej, od 10:00 do 14:00. Skrócę nieco, bo już o 16:00 będę miał – w naszym Duszpasterstwie – Mszę Świętą dla umówionej Grupy osób.

Potem zostaję na miejscu. Planowałem przejazd do Lublina, ale ponieważ zmieniły mi się plany na niedzielę i na dni po niej, kiedy to zamierzałem na kilka dni wyjechać do Lasek pod Warszawą, na zaproszenie Księdza Profesora Andrzeja Gałki – wyjazd te przesunięty jest o tydzień – przeto zostaję, aby przygotować się do sobotniej Uroczystości zaślubin Jakuba i Ani. I ogarnąć jeszcze kilka spraw…

A tak w ogóle, to otwieram się na Boże niespodzianki. Wczoraj miałem dwie: odwiedziny Agnieszki i Mariusza Niedziałkowskich oraz Ich Synka Janka. Akurat przejeżdżali przez Siedlce i Agnieszka zadzwoniła ze słowami: „No bo jak to: być w Siedlcach, a Papieża nie zobaczyć?…” Myślę, że mocno zostało tu przekształcone znane powiedzenie: „Być w Rzymie, a Papieża nie zobaczyć?…” Jak widać, dość radykalnie to powiedzenie przeinaczono – na użytek wczorajszego spotkania.

A wcześniej zadzwonili do mnie z życzeniami Alumni Seminarium poznańskiego: Janek Kempa i Serafin Kiełbasiewicz, z którymi znam się od zeszłorocznych ferii zimowych, kiedy to spotkaliśmy się w Szklarskiej Porębie. Od tamtego czasu jesteśmy w stałym kontakcie, a we wrześniu Obaj przyjechali do mnie i byliśmy w Kodniu! Wczoraj był z Nimi na łączeniu trzeci Kolega, Jakub, który nie mógł być rok temu w Szklarskiej, ale wybiera się w tym roku.

Bo to jest kolejna niespodzianka: wszyscy trzej Alumni wybierają się znowu do Szklarskiej – i to w tym czasie, kiedy i ja wybieram się z kilkoma Osobami. Nie ustalaliśmy tych terminów, tylko wczoraj powiedzieliśmy sobie o nich – i okazało się, że to te same dni! I powiedzcie, że nasz Pan nie ma poczucia humoru! Już się cieszę z tego spotkania!

A dzisiaj rano jeszcze jedna niespodzianka: oczekuję już rano wizyty Księdza Pawła Czeluścińskiego, Wikariusza Parafii w Surgucie, który akurat przybywa w Polsce i wpadnie do mnie na chwilę, co da mi możliwość złożenia Mu życzeń, pogratulowania przywileju rokiety i mantoletu, który otrzymał w Diecezji warszawsko – praskiej, oraz przekazania kilku drobiazgów na Syberię. W tym – kilku opłatków.

Teraz zaś już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Poniżej zaś – słówko Janka. Jak zawsze – proste, ale i prosto z serca. Zwracam uwagę na powtarzające się – jak refren – słowa: Bóg jest miłością, ale też na to pytanie, z którego uczyniłem tytuł dzisiejszego wpisu. Czy my naprawdę doceniamy to, co już mamy – zanim zaczniemy dobijać się o więcej i więcej?… Czy dziękujemy Panu naszemu za to, co od Niego otrzymujemy?…

Najserdeczniej dziękuję Jankowi za to słówko – i Panu naszemu za to, że obdarza Go tak licznymi natchnieniami i talentami, o których sam Janek pisze. Niech Panu naszemu będzie wieczna chwała, a Jankowi – raz jeszcze wielkie dzięki!

Zatem, co konkretnie mówi dziś do mnie Pan? Z jakim przesłaniem do mnie osobiście się zwraca? Duchu Święty, podpowiedz…

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

8 stycznia 2026., 

do czytań: 1 J 4,7–10; Mk 6,34–44

 

 

 

 

 

CZYTANIE Z PIERWSZEGO LISTU ŚWIĘTEGO JANA APOSTOŁA:

Umiłowani, miłujmy się wzajemnie,

ponieważ miłość jest z Boga,

a każdy, kto miłuje,

narodził się z Boga i zna Boga.

Kto nie miłuje, nie zna Boga,

bo Bóg jest miłością.

W tym objawiła się miłość Boga ku nam,

że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat,

abyśmy życie mieli dzięki Niemu.

W tym przejawia się miłość,

że nie my umiłowaliśmy Boga,

ale że On sam nas umiłował

i posłał Syna swojego

jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MARKA:

Gdy Jezus ujrzał wielki tłum, ogarnęła Go litość nad nimi; byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać.

A gdy pora była już późna, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: „Miejsce jest puste, a pora już późna. Odpraw ich. Niech idą do okolicznych osiedli i wsi, a kupią sobie coś do jedzenia”.

Lecz On im odpowiedział: „Wy dajcie im jeść”.

Rzekli Mu: „Mamy pójść i za dwieście denarów kupić chleba, żeby im dać jeść?”

On ich spytał: „Ile macie chlebów? Idźcie, zobaczcie!”

Gdy się upewnili, rzekli: „Pięć i dwie ryby”.

Wtedy polecił im wszystkim usiąść gromadami na zielonej trawie. I rozłożyli się gromada przy gromadzie, po stu i po pięćdziesięciu.

A wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo, połamał chleby i dawał uczniom, by kładli przed nimi. Także dwie ryby rozdzielił między wszystkich. Jedli wszyscy do sytości i zebrali jeszcze dwanaście pełnych koszów ułomków i ostatki z ryb. A tych, którzy jedli chleby, było pięć tysięcy mężczyzn.

OTO SŁÓWKO JANKA:

Moi Kochani! Dziś św. Jan przedstawia nam najkrótszą definicję Boga! Pokazuje, jaki On jest! A ta definicja ma tylko trzy słowa! Mianowicie: Bóg jest miłością.

Każdy z nas to wie. Bóg jest miłością! Od najmłodszych lat to słyszymy, ale czy my też w to wierzymy? Zobaczcie, ilu ludzi popełnia samobójstwo. Ilu ludzi jest w depresji. Ile małżeństw się rozpada! Księża też odchodzą ze stanu duchownego. Ile jest kradzieży, ile jest wojen!

Możemy mówić, że ci ludzie popełniają zło. Taka jest prawda. Popełniają grzechy, bo kto ich nie popełnia? Jesteśmy słabi, jesteśmy nieraz bezsilni i wchodzimy grzech. Dlaczego tak się dzieje? Myślę, że szukamy po prostu szczęścia, chcemy dla siebie po prostu dobrze.

To jest niesamowite, że Bóg nas, grzesznych ludzi, powołuje. Wielu księży i kleryków zadaje to pytanie: Czemu akurat mnie wybrałeś? Przecież są na pewno ludzie mniej grzeszni ode mnie! A jednak mnie, Panie, powołałeś. I tak samo w małżeństwie: Dlaczego akurat ten? Jest tyle innych dziewczyn czy chłopaków?….

Bóg jest miłością! On chce dla nas jak najlepiej! On chce, byśmy byli szczęśliwi! Ale to szczęście prowadzi przez Krzyż i Golgotę. Nieraz prosimy Boga mówiąc: Daj mi to i to! Bo to jest potrzebne do realizacji mojego powołania…

Dzisiejsza Ewangelia pokazuje nam, że nie o to chodzi! Zobaczcie, że Jezus mówi do apostołów, by to oni dali jeść tłumowi! Oni już – oczywiście – przeliczają, ile za dwieście denarów kupią jedzenia, że to nawet nie wystarczy! Co zrobił Jezus? Zadał im bardzo mocne i mądre pytanie, które mnie osobiście poruszyło: Ile macie chlebów? Idźcie, zobaczcie!

Tak samo jest i w naszym życiu. Prosimy: Panie, daj nam to i to! Przecież nam to nie wystarczy! Musisz nam daną łaskę dać! A Bóg często mówi nam: ZOBACZ ILE MASZ! ZAUFAJ! Gdy damy Mu się poprowadzić i będziemy z Nim współpracować, to Bóg z tego, co mamy – z tego, co posiadamy – zrobi naprawdę wiele! Mamy naprawdę wiele talentów w sobie ukrytych – Bóg właśnie chce, byśmy je odkrywali!

Bóg jest miłością! On chce dla nas zawsze dobrze! Wybierajmy, Kochani, dobrze! Sięgajmy po nasz krzyż życiowy i idźmy za Jezusem! On nas doprowadzi do szczęścia! Do wiecznej radości! On nas kocha, bo jest miłością!

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.