Mierzmy jak najwyżej!

M

Szczęść Boże! Drodzy moi, bardzo ucieszyła mnie wczoraj wizyta Alumna Łukasza Goławskiego, byłego Studenta Uniwersytetu w Siedlcach i bardzo aktywnego Uczestnika Duszpasterstwa Akademickiego GAUDEAMUS, przygotowującego się do kapłaństwa i posługi misyjnej w Zgromadzeniu Księży Werbistów. Wczoraj porozmawialiśmy szczerze, przeżyliśmy też wspólnie Mszę Świętą. I w tym tygodniu – jak Bóg pozwoli – jeszcze się kilka razy spotkamy.

A ja dzisiaj pozostaję w Siedlcach: rozwiozę Ogłoszenia Duszpasterstwa Akademickiego po Wydziałach i Akademikach, po czym zajmę się innymi, bieżącymi sprawami. A o 19:00 u nas – Msza Święta dla umówionej Grupy, po niej zaś wspólna herbata.

Teraz zaś już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Zatem, co Pan konkretnie do mnie mówi? Jakie jest to jedno, jedyne przesłanie, z jakim dziś do mnie wychodzi? Niech Duch Święty będzie natchnieniem i światłem!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Poniedziałek 2 Tygodnia Wielkiego Postu,

2 marca 2026., 

do czytań: Dn 9,4b–10; Łk 6,36–38

CZYTANIE Z KSIĘGI PROROKA DANIELA:

O Panie mój, Boże wielki i straszliwy, który dochowujesz wiernie przymierza tym, co Ciebie kochają i przestrzegają Twoich przykazań!

Zgrzeszyliśmy, zbłądziliśmy, popełniliśmy nieprawość i zbuntowaliśmy się, odstąpiliśmy od Twoich przykazań. Nie byliśmy posłuszni Twoim sługom, prorokom, którzy przemawiali w Twoim imieniu do naszych królów, do naszych przywódców, do naszych przodków i do całego narodu kraju.

Tobie, Panie, należy się sprawiedliwość, nam zaś wstyd na twarzach, jak to jest dziś: mieszkańcom Judy i Jerozolimy oraz całemu Izraelowi, bliskim i dalekim we wszystkich krajach, do których ich wypędziłeś z powodu niewierności, jaką Ci okazali.

Panie! Wstyd na twarzach niech okrywa nas, naszych królów, naszych przywódców i naszych przodków, bo zgrzeszyliśmy przeciw Tobie. Pan zaś, nasz Bóg, jest miłosierny i okazuje łaskawość, mimo że zbuntowaliśmy się przeciw Niemu i nie słuchaliśmy głosu Pana, naszego Boga, by postępować według Jego wskazań, które nam dał przez swoje sługi, proroków.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO ŁUKASZA:

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone.

Dawajcie, a będzie wam dane: miarą dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrze wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie”.

Słuchając dzisiejszych czytań, z łatwością zauważymy owo zestawienie, a wręcz zderzenie dwóch rzeczywistości: postępowania Boga wobec człowieka – i człowieka wobec Boga. Co do tego pierwszego, to słyszymy: O Panie mój, Boże wielki i straszliwy, który dochowujesz wiernie przymierza tym, co Ciebie kochają i przestrzegają Twoich przykazań! Bardzo czytelny przekaz, nie budzący wątpliwości.

I jeszcze: Pan zaś, nasz Bóg, jest miłosierny i okazuje łaskawość, mimo że zbuntowaliśmy się przeciw Niemu i nie słuchaliśmy głosu Pana, naszego Boga, by postępować według Jego wskazań, które nam dał przez swoje sługi, proroków. Tak postępuje Bóg wobec człowieka.

A człowiek wobec Boga? To też, niestety, słyszymy aż nadto wyraźnie: Zgrzeszyliśmy, zbłądziliśmy, popełniliśmy nieprawość i zbuntowaliśmy się, odstąpiliśmy od Twoich przykazań. Nie byliśmy posłuszni Twoim sługom, prorokom, którzy przemawiali w Twoim imieniu do naszych królów, do naszych przywódców, do naszych przodków i do całego narodu kraju. A także: Wstyd na twarzach niech okrywa nas, naszych królów, naszych przywódców i naszych przodków, bo zgrzeszyliśmy przeciw Tobie.

Zatem, Bóg ze swojej strony naprawdę robi wszystko, co może, żeby dotrzeć do człowieka. Niestety, człowiek nie odpowiada tym samym! Bardzo duży kontrast widzimy w obu tych postawach. I może dobrze, że w ogóle o tym mówimy, że na to zwracamy sobie uwagę. To znaczy – Boże słowo dzisiaj zwraca nam na to uwagę, w tym kolejnym dniu Wielkiego Postu. Bo powiedzmy sobie szczerze, że na co dzień to my o tym nie myślimy w ten sposób.

Owszem, uświadamiamy sobie nasze grzechy, robimy rachunek sumienia – i tak przygotowani idziemy do Spowiedzi. Chociaż akurat z tym ostatnim, czyli z rachunkiem sumienia, to bywa bardzo różnie, bo często jest on zrobiony niedbale, pospiesznie, bardzo płytko, a niekiedy można odnieść wrażenie, że nie był zrobiony wcale. Ale nawet kiedy jest zrobiony solidnie, kiedy wszystkie pytania, w nim postawione, doczekały się rzetelnej odpowiedzi – a można się nawet dzisiejszym pierwszym czytaniem posłużyć jako pomocą do zrobienia porządnego rachunku sumienia – to jednak warto dzisiaj zapytać samych siebie, czy myśląc o swoich grzechach i niedociągnięciach, myślimy jednocześnie o Bogu, którego ta nasza postawa w jakiś sposób zasmuca?

Nieraz bowiem w wypowiedziach ludzi wierzących można zaobserwować takie nastawienie, że robią to, czy tamto, żeby „zmieścić się” w ramkach określonych norm i przepisów, żeby mieć satysfakcję z bycia tak zwanym „porządnym człowiekiem”, z zachowania w miarę przyzwoitego poziomu ogólnej ludzkiej kultury; ze swojego profesjonalizmu lub perfekcjonizmu; po prostu: żeby być zadowolonym z samego siebie.

I – odpowiednio – w przypadku niezachowania się w należyty sposób, przed każdym z tych wymienionych elementów należy postawić partykułę przeczącą „nie”, a więc: nie „zmieściło się” w ramkach norm i przepisów, nie ma się pełnej satysfakcji z tego, że się jest „porządnym człowiekiem”, nie zachowało się ogólnej ludzkiej kultury – i tak dalej…

Pytanie, czy to wystarczy? Czy tak – czy tylko tak – może widzieć całą sprawę człowiek wierzący? Bo powiedzmy sobie wprost: to jest nastawienie wyłącznie na siebie! Taki człowiek jest skoncentrowany tylko na sobie! Nawet mówiąc o zachowywaniu norm moralnych, czy ich niezachowywaniu, czyli o grzechu – można popaść w pułapkę myślenia tylko o sobie, o swoim samozadowoleniu lub jego braku. A tymczasem – tu chodzi o Boga! I o nasze odniesienie do Niego. Bo każdy nasz czyn – dobry czy zły – a nawet każde słowo, a nawet każda myśl: to wszystko ma bezpośrednie odniesienie do samego Boga.

To On jest Adresatem tego wszystkiego, z czym wychodzimy do innych ludzi. To On pierwszy rozpoznaje nasze myśli, słyszy nasze słowa, widzi nasze czyny. I naprawdę – wszystkie odnosi bezpośrednio do siebie. To Jego, Boga, jako pierwszego wszystkie one osobiście dotykają. Dlatego Autor natchniony dzisiaj dokonuje owego zestawienia ludzkich nieprawości, owego wyliczenia ludzkich grzechów, przedstawia cały katalog błędów – w kontekście miłości Boga! Oto bowiem Bóg okazuje nam swoją miłość na wszelkie możliwe sposoby – a człowiek odpowiada taką niewdzięcznością.

I to właśnie w taki sposób powinniśmy przede wszystkim, Drodzy moi, patrzeć na nasze dobre i złe postępowanie: dobre nasze uczynki to piękna odpowiedź na miłość Boga, natomiast grzechy – to wielka niewdzięczność wobec Boga! Zanim cokolwiek innego, czyli zanim poczucie własnego niezadowolenia z siebie; zanim poczucie dyskomfortu z tego, że nie wyszło tak, jak byśmy chcieli; zanim poczucie własnej niedoskonałości – to przede wszystkim spojrzenie w oczy Bogu i zapytanie, co On na to? Jak On przeżywa to, co robi Jego umiłowane dziecko?

Czy przy takim spojrzeniu nie zmieni się totalnie perspektywa dla oceny naszego postępowania? I czy z takiej perspektywy nie zmieni się motywacja dla naszego dobrego postępowania? Dla zmiany naszego postępowania na lepsze?

Do tego właśnie zachęca nas dzisiaj sam Jezus, we fragmencie Łukaszowej Ewangelii: Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. I odnosząc się do tego, ile Bóg daje człowiekowi, dopowiada: Dawajcie, a będzie wam dane: miarą dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrze wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie.

Bóg – w okazywaniu miłości człowiekowi – stosuje jedną miarę: miłość bez miary. Ojciec Niebieski kocha swoje dzieci miłością bezgraniczną. W okazywaniu miłości Bóg okazuje swoją pełną doskonałość i bezgraniczne miłosierdzie! I my mamy tę miarę stosować: mamy mierzyć jak najwyżej, do tego najwyższego poziomu – do poziomu samego Boga! Czy to wysoki poziom? Oczywiście, że tak! Czy jesteśmy w stanie w ogóle go osiągnąć? Oczywiście, że nie!

Ale naprawdę w niczym to nie przeszkadza, aby właśnie tak wysoko mierzyć – aby w miłości Bożej widzieć punkt odniesienia dla kształtowania własnej postawy. I by ciągle pamiętać, iż to jest właśnie ową pierwszą i najważniejszą motywacją dla naszego dobrego postępowania, dla naszej walki ze swoimi słabościami; dla naszego ciągłego, konsekwentnego, wytrwałego i odważnego powstawania ze swoich grzechów; dla naszego dążenia do szczytów ludzkiego rozwoju na wszystkich jego płaszczyznach – jest nią miłość i miłosierdzie Boga! Wszystko, co robimy – to dla Niego i ze względu na Niego. Nie dla nas samych, nie dla naszego własnego zadowolenia i satysfakcji, ale dla Boga i ze względu na Niego. A jeśli będzie ta najwyższa motywacja, to i tego ludzkiego zadowolenia i satysfakcji nie zabraknie.

Dlatego spróbujmy pomyśleć, że zarówno oceniając swoje postępowanie, swoje już dokonane czyny czy wypowiedziane słowa, jak też dopiero planując tak czy owak postąpić – patrzymy prosto w oczy Jezusowi. Prosto i głęboko. Z pewnością, nie będziemy mieli wówczas najmniejszego problemu z oceną tego zamierzonego lub już dokonanego działania. Bo szybko i łatwo uświadomimy sobie, co Jezus powiedziałby tak naprawdę na takie nasze działanie: czy oceniłby je pozytywnie, czy negatywnie.

Owszem, możemy próbować się oszukiwać, wmawiać sobie na siłę, że to nie tak, że inaczej, ale kiedy tylko dopuścimy do głosu swoje sumienie i tak szczerze pomyślimy o Jezusie, spoglądając Mu prosto w oczy, wówczas od razu będziemy dobrze wiedzieli, że te czyny sprawią Mu radość, ale tamte – już nie. I takim właśnie spojrzeniem powinniśmy się kierować każdego dnia, a nawet w każdym momencie – przy podejmowaniu kolejnych konkretnych działań.

Bo to będzie ta najlepsza motywacja do czynienia dobra. Najlepsza – bo też najbardziej skuteczna.

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.