Szczęść Boże! Drodzy moi, w dniu dzisiejszym urodziny przeżywa Ksiądz Mariusz Szyszko, mój Przyjaciel – a tak naprawdę, to mogę powiedzieć, że młodszy Brat. Znamy się właściwie od Pierwszej Komunii Świętej, którą Mariusz – chociaż rocznikowo o rok młodszy – przyjmował wraz ze swym o rok starszym Bratem Krzysztofem, moim Kolegą z Klasy, ze Szkoły podstawowej. A potem – wspólna służba ministrancka i lektorska, wspólna podstawówka i liceum, razem też w Seminarium.
A i teraz – często nasze drogi się schodzą, kiedy odwiedzam Go na Parafii, w Konstantynowie, gdzie fantastycznie spełnia posługę Proboszcza, dźwigając tę Parafię z totalnej ruiny materialnej i moralnej, pozostawionej przez Poprzednika.
Osobiście, jestem Mariuszowi wdzięczny za wieloraką pomoc, z jaką zawsze spieszy, kiedy jest tylko taka potrzeba. Na Niego zawsze mogę liczyć! Chciałbym, aby i On mógł na mnie zawsze liczyć – począwszy od mojej modlitwy, o której zapewniam, życząc ogromy łask z Nieba!
Drodzy moi, pozdrawiam Was jeszcze z Lublina, skąd jednak przejadę do Siedlec, gdzie z kolei spodziewam się wizyty Ilii Fedija, Alumna trzeciego roku Seminarium warszawsko – praskiego, byłego Lektora w Parafii Surgut, a potem: Uczestnika naszego Duszpasterstwa Akademickiego. Obiecuję sobie dobrą rozmowę.
Teraz zaś już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:
https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut
A poniżej – słówko Janka Kondeja, któremu dziękuję za jego przygotowanie. Nie mogąc uczynić tego w czwartek – Janek przygotował je dzisiaj. Wielkie dzięki za tę solidność i wierność podjętemu dobrowolnie zobowiązaniu! I dzięki za tę szczerość, o której Janek dzisiaj sam pisze, iż chętnie dzieli się z nami doświadczeniem swego życia. To prawda! I to jest bardzo cenne.
Bo Janek za każdym razem przekonuje nas, jak – i że w ogóle można – przekładać wiarę wyznawaną na wiarę praktykowaną w codzienności. Także dzisiaj nas do tego wprost zachęca! Wielkie dzięki, Janku! Niech Pan będzie uwielbiony w Twojej dziecięco szczerej postawie!
Zatem, co konkretnie mówi dziś do mnie Pan? Z jakim osobistym przesłaniem się zwraca? Duchu Święty, podpowiedz…
Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen
Gaudium et spes! Ks. Jacek
Sobota w Oktawie Wielkanocy,
11 kwietnia 2026.,
do czytań: Dz 4,13–21; Mk 16,9–15
CZYTANIE Z DZIEJÓW APOSTOLSKICH:
Przełożeni i starsi, i uczeni, widząc odwagę Piotra i Jana, a dowiedziawszy się, że są oni ludźmi nieuczonymi i prostymi, dziwili się. Rozpoznawali w nich też towarzyszy Jezusa. A widząc nadto, że stoi z nimi uzdrowiony człowiek, nie znajdowali odpowiedzi.
Kazali więc im wyjść z sali Rady i naradzali się. Mówili jeden do drugiego: „Co mamy zrobić z tymi ludźmi? Bo dokonali jawnego znaku, oczywistego dla wszystkich mieszkańców Jerozolimy. Przecież temu nie możemy zaprzeczyć. Aby jednak nie rozpowszechniało się to wśród ludu, zabrońmy im surowo przemawiać do kogokolwiek w to imię”.
Przywołali ich potem i zakazali w ogóle przemawiać i nauczać w imię Jezusa. Lecz Piotr i Jan odpowiedzieli: „Rozsądźcie, czy słuszne jest w oczach Bożych bardziej słuchać was niż Boga? Bo my nie możemy nie mówić tego, co widzieliśmy i co słyszeliśmy”.
Oni zaś ponowili groźby, a nie znajdując żadnej podstawy do wymierzenia im kary, wypuścili ich ze względu na lud, bo wszyscy wielbili Boga z powodu tego, co się stało.
SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MARKA:
Po swym zmartwychwstaniu, wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia, Jezus ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której wyrzucił siedem złych duchów. Ona poszła i oznajmiła to tym, którzy byli z Nim, pogrążonym w smutku i płaczącym. Oni jednak słysząc, że żyje i że ona Go widziała, nie chcieli wierzyć.
Potem ukazał się w innej postaci dwom z nich na drodze, gdy szli na wieś. Oni powrócili i oznajmili pozostałym. Lecz im też nie uwierzyli.
W końcu ukazał się samym Jedenastu, gdy siedzieli za stołem, i wyrzucał im brak wiary i upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego.
I rzekł do nich: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu”.
A OTO SŁÓWKO JANKA KONDEJA:
Bo my nie możemy nie mówić tego, co widzieliśmy i co słyszeliśmy. To zdanie z dzisiejszego pierwszego czytania bardzo mocno mnie dotknęło.
Zobaczcie, Kochani, że dzisiejsze słowo Boże nie mówi nam o ludziach wykształconych. Nie mówi nam o doktorach czy profesorach. Pismo Święte o Piotrze i Janie powie wprost: Przełożeni i starsi, i uczeni, widząc odwagę Piotra i Jana, a dowiedziawszy się, że są oni ludźmi nieuczonymi i prostymi, dziwili się.
Można wiele godzin studiować teologię. Można robić doktoraty z prawa kanonicznego, z liturgiki, teologii fundamentalnej, teologii dogmatycznej, teologii moralnej czy z nauk o rodzinie. Można mieć wiele tytułów przed imieniem i nazwiskiem, lecz to wszystko i tak jest bez sensu, jeżeli człowiek nie rozpozna i „na maksa” nie uwierzy w Chrystusa Zmartwychwstałego!
Zobaczcie, że Jan i Piotr nie robili wykładu o tym, że Chrystus zmartwychwstał. Oni tylko – i aż! – świadczyli o tym swoim życiem! To jest piękne, że po prostu ICH POSTAWA nawracała ludzi!
Ci, którzy mnie bliżej znają, wiedzą, że osobiście bardzo lubię opowiadać o swoim życiu. Lubię moim bliskim – znajomym czy rodzinie – opowiadać o sytuacjach, które mnie spotykają. Czasem opowiadam radosne sytuacje z życia, a czasem po prostu żalę się im z tego, co mnie spotkało. Lecz bardziej od tego, żeby mówić – wolę jednak słuchać drugiego człowieka. Nawet ostatnio jedna bliska mi osoba zaskoczyła mnie tym, iż wyraziła podziękowania za to, że ją po prostu wysłuchałem!
Kochani, PROSTE GESTY! Nie trzeba być uczonymi, by głosić Jezusa! Nie trzeba pięknie mówić – wystarczy szczerze DZIELIĆ SIĘ DOŚWIADCZENIEM ŻYCIA! A zatem – OBECNOŚĆ I WYSŁUCHANIE!
Spójrzcie tylko na świat i na ludzi! Wielu jest zamkniętych w sobie. Wielu jest takich, co oceniają; wielu jest też takich, co popisują się tym, jacy to oni są wspaniali. Takim ludziom po prostu brakuje prawdziwej miłości. Próbują głosić swoim życiem… samych siebie! Lecz czy na tym powinno opierać się nasze życie?
Przeżywajmy to życie mądrze, Kochani, i po prostu głośmy Chrystusa swoją prostotą. Czyli – swoim życiem! Nie słowami, ale czynami! Nie muszą być to nie wiadomo jakie modlitwy wstawiennicze, czy tworzenie uwielbień i adoracji. WYSTARCZY ZWYKŁA ROZMOWA I OBECNOŚĆ!
Tylko tyle – i aż tyle…

Janku, dziękuję za Twoją osobistą refleksję nad dzisiejszym Słowem. Przypomina mi ona o tym, że wartość słuchania innych jest dzisiaj bardzo potrzebnym aktem miłości wobec bliźniego.
🎼Regina caeli laetare, alleluja:
Quia quem meruisti portare, alleluja:
Resurrexit, sicut dixit, alleluja:
Оra pro nobis Deum, alleluja.”
Ten hymn (№ 138 w śpiewniku „Воспойте Господу”) kończy każdą niedzielną mszę świętą w okresie wielkanocnym w mojej parafii. Składamy życzenia Najświętszej Maryi Pannie z okazji Zmartwychwstania Jej Syna.
Dziś rozpoznałem Zmartwychwstałego. Ukazał mi się w kolejce do kasy w supermarkecie. Miałem problem ze zeskanowaniem karmy dla kota w kasie samoobsługowej. Było tam pięć opakowań karmy. Skaner nie rozpoznał kodu QR. Musiałem zeskanować każde opakowanie osobno. Za mną w kolejce stał mężczyzna z butelką lemoniady. Zaoferował mi pomoc. Nie po to, żeby na mnie krzyczeć, że blokuję kolejkę, ale żeby mi pomóc.
Byłem głęboko wzruszony. Podziękowałem mu. Ogarnęło mnie uczucie łaski, takie, jakie pojawia się po mszy. Wtedy zrozumiałem, Kto dokładnie ukazał mi się pod postacią mężczyzny z butelką lemoniady