450 : 1

4

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym urodziny przeżywa Monika Ochnik – Osoba mi bardzo bliska i życzliwa, z którą znamy się już od pierwszych dni mojego kapłaństwa, kiedy to angażowała się Ona w działalność KSM w Parafii mojego pierwszego wikariatu – w Radoryżu Kościelnym. Dzisiaj natomiast jest dyplomowaną Pielęgniarką w Warszawie, ale przede wszystkim – jest Osobą żyjącą mądrze, pobożnie i aktywnie; otwartą na ludzi; chętną, by zawsze wysłuchać i pomóc, ale też doświadczoną niejednym trudnym życiowym krzyżem… Dziękując za to piękne świadectwo wiary, życzę Bożego prowadzenia i Bożej opieki we wszystkich okolicznościach życia! Zapewniam o modlitwie!

Imieniny natomiast przeżywa Małgorzata Osypiuk, należąca w swoim czasie do jednej z młodzieżowych Wspólnot.

Z kolei rocznicę Święceń kapłańskich przeżywa Ksiądz Kanonik Andrzej Polak, mój pierwszy i drugi Superior (drugi też, bo w trakcie pierwszej przeprowadzki zostaliśmy z Andrzejem przeniesieni niechcący do tego samego pokoju), czyli starszy Kolega w pokoju seminaryjnym, wprowadzający mnie bardzo mądrze i spokojnie w realia seminaryjnego życia;

a także inni Kapłani, którymi współpracowałem lub spotykałem się tu i tam:

Ksiądz Sławomir Zaczek,

Ksiądz Jarosław Oponowicz,

Ksiądz Paweł Siedlanowski,

Ksiądz Tomasz Bieliński,

Ksiądz Wiesław Nestoruk,

Ksiądz Zbigniew Karwowski

Ksiądz Konrad Poterek,

Ksiądz Jacek Wojda

Ksiądz Sebastian Bisek,

Ksiądz Łukasz Kulik,

Ksiądz Piotr Radzikowski,

Ksiądz Paweł Zazuniak,

Ksiądz Adam Woźniak,

Ksiądz Tomasz Pawlak,

Ksiądz Łukasz Bąk (starszy).

Wszystkim świętującym życzę obfitości Bożych darów, o które też obiecuję się modlić.

Drodzy moi, w dniu dzisiejszym wypada dwudziesta siódma rocznica wizyty Jana Pawła II w Siedlcach. Dobrze pamiętam to wydarzenie – już jako ksiądz uczestniczyłem w nim, posługując w centralnych służbach porządkowych. Dzisiaj, w miejscu celebry, wydarzenie to upamiętnia okazały krzyż, pod którym już kilka razy modliliśmy się, jako Duszpasterstwo Akademickie. A co pozostało w naszych sercach?…

Ja zaś pozdrawiam Was z Lublina, dokąd przybyłem wczoraj po 21:00. Już dzisiaj wracam do Siedlec – jeszcze nie wiem, o której. Mam, co prawda, dyżur na Wydziale Nauk Ścisłych i Przyrodniczych, w gmachu przy ulicy 3 Maja 54, ale ponieważ korytarze na Uczelni ostatnio świecą pustkami (nie wiem, z jakiego powodu, chyba już mniej jest zajęć, tylko jakieś zaliczenia, bo sesja rozpocznie się dopiero 18 czerwca…), przeto pozostaję pod telefonem, a na dyżur zapewne wpadnę, ale nie w pełnym wymiarze. Chodzi o racjonalizację czasu, sił i środków – i o szacunek dla własnego czasu i swojego zaangażowania. Naprawdę, mam co robić w tym czasie – i zamierzam to właśnie robić. Pozostając – ro mocno zawsze podkreślam – do dyspozycji całej akademickiej społeczności!

Natomiast o 19:00 – jak w każdą środę – Msza Święta w intencji Środowiska Akademickiego, Duszpasterstwa Akademickiego i Młodzieży w Kościele. Po niej – wystawienie Najświętszego Sakramentu, nabożeństwo czerwcowe i cicha adoracja do godziny 21:00. Zapraszam! Bądź to do osobistego udziału, bądź do duchowej łączności.

Tymczasem zaś zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Zatem, co konkretnie mówi dziś do mnie Pan? Z jakim osobistym przesłaniem zwraca się właśnie do mnie? Duchu Święty, podpowiedz…

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Środa 10 Tygodnia zwykłego, rok II,

10 czerwca 2026., 

do czytań: 1 Krl 18,20–39; Mt 5,17–19

CZYTANIE Z PIERWSZEJ KSIĘGI KRÓLEWSKIEJ:

Achab rozesłał polecenie wszystkim Izraelitom i zgromadził proroków na górze Karmel.

Wówczas Eliasz zbliżył się do całego ludu i rzekł: „Dopókiż będziecie chwiać się na obie strony? Jeżeli Jahwe jest prawdziwym Bogiem, to Jemu służcie, a jeżeli Baal, to służcie jemu!” Na to nie odpowiedzieli mu ani słowa. Wtedy Eliasz przemówił do ludu: „Tylko ja sam ocalałem jako prorok Pana, proroków zaś Baala jest czterystu pięćdziesięciu. Wobec tego niech nam dadzą dwa młode cielce. Oni niech wybiorą sobie jednego cielca i porąbią go oraz niech go umieszczą na drwach, ale ognia niech nie podkładają! Ja zaś oprawię drugiego cielca oraz umieszczę na drwach i też ognia nie podłożę. Potem wy będziecie wzywać imienia waszego boga, a następnie ja będę wzywać imienia Pana, aby okazało się, że ten Bóg, który odpowie ogniem, jest naprawdę Bogiem”. Cały lud, odpowiadając na to, zawołał: „Dobry pomysł”!

Eliasz więc rzekł do proroków Baala: „Wybierzcie sobie jednego młodego cielca i zacznijcie pierwsi, bo was jest więcej. Następnie wzywajcie imienia waszego boga, ale ognia nie podkładajcie”! Wzięli więc cielca i oprawili go, a potem wzywali imienia Baala od rana aż do południa, wołając: „O Baalu, odpowiedz nam!” Ale nie było ani głosu, ani odpowiedzi. Zaczęli więc tańczyć przyklękając przy ołtarzu, który przygotowali.

Kiedy zaś nastało południe, Eliasz szydził z nich, mówiąc: „Wołajcie głośniej, bo to bóg! Więc może zamyślony albo jest zajęty, albo udaje się w drogę. Może on śpi, więc niech się obudzi!” Potem wołali głośniej i kaleczyli się według swojego zwyczaju mieczami oraz oszczepami, aż się pokrwawili.

Nawet kiedy już południe minęło, oni jeszcze prorokowali aż do czasu składania ofiary z pokarmów. Ale nie było ani głosu, ani odpowiedzi, ani też dowodu uwagi. Wreszcie Eliasz przemówił do ludu: „Zbliżcie się do mnie!” A oni przybliżyli się do niego. Po czym naprawił rozwalony ołtarz Pański. Potem Eliasz wziął dwanaście kamieni według liczby pokoleń potomków Jakuba, któremu Pan powiedział: «Imię twoje będzie Izrael». Następnie ułożył kamienie na kształt ołtarza ku czci Pana i wykopał dokoła ołtarza rów o pojemności dwóch sea ziarna. Potem ułożył drwa i porąbawszy młodego cielca, położył go na tych drwach i rozkazał: „Napełnijcie cztery dzbany wodą i wylejcie do rowu oraz na drwa!” I tak zrobili. Potem polecił: „Wykonajcie to drugi raz!» Oni zaś to wykonali. I znów nakazał: «Wykonajcie trzeci raz!” Oni zaś wykonali to po raz trzeci, aż woda oblała ołtarz dokoła i napełniła też rów.

Następnie o czasie składania ofiary z pokarmów prorok Eliasz wystąpił i rzekł: „O Panie, Boże Abrahama, Izaaka oraz Izraela! Niech dziś będzie wiadomo, że Ty jesteś Bogiem w Izraelu, a ja Twój sługa na Twój rozkaz to wszystko uczyniłem. Wysłuchaj mnie, o Panie! Wysłuchaj, aby ten lud zrozumiał, że Ty, o Panie, jesteś Bogiem i Ty nawróciłeś ich serce”. A wówczas spadł ogień od Pana z nieba i strawił żertwę i drwa oraz kamienie i muł, jako też pochłonął wodę z rowu. Cały lud to ujrzał i upadł na twarz, a potem rzekł: „Naprawdę Pan jest Bogiem! Naprawdę Pan jest Bogiem!”

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:

Jezus powiedział do swoich uczniów:

Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić.

Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni.

Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim”.

Bardzo zdecydowane i czytelne dla wszystkich rozwiązanie problemu fałszywych proroków zastosował dziś Prorok Eliasz. Żeby tak się dało zawsze i ze wszystkimi! Raz – dwa, i po problemie! Jedna konkretna próba, której zostali poddani, udowodniła ponad wszelką wątpliwość fałszywość ich postępowania i w ogóle powołania. Ostatnie zdanie dzisiejszego pierwszego czytania wyraźnie pokazuje, że skutek, zamierzony przez Eliasza, został osiągnięty. Usłyszeliśmy wyraźnie: Cały lud to ujrzał i upadł na twarz, a potem rzekł: „Naprawdę Pan jest Bogiem! Naprawdę Pan jest Bogiem!”

A dodajmy, że to nie jest koniec tej historii. Bo na tym zdaniu kończy się jedynie fragment, stanowiący treść dzisiejszego czytania. Ale w samej Pierwszej Księdze Królewskiej mamy dopisane, co się stało z fałszywymi prorokami, kiedy już okazało się ponad wszelką wątpliwość, że są fałszywi… Przeczytajmy sobie…

Okazało się bowiem, że jeden człowiek był w stanie unicestwić działania czterystu pięćdziesięciu ludzi. A nie tylko działania, ale i ich samych… I w niczym nie przeszkadzało to, że on był jeden, a ich – czterystu pięćdziesięciu. Skoro po stronie tego jednego stała prawda – stał sam Bóg – to nie mogło się to wszystko rozegrać inaczej. Co jest tylko zaprzeczeniem przekonaniu tak wielu ludzi – kolejnym, bo wiele argumentów temu zaprzecza – że prawda leży gdzieś pośrodku. Prawda mało kiedy leży pośrodku. A gdzie jest najczęściej prawda?

Tam, gdzie jest. Czy Jezus, skazany jednogłośnie na śmierć przez oszalałych z nienawiści faryzeuszy – i otumaniony przez nich, do cna zmanipulowany tłum – też został skazany dlatego, że prawda leżała pośrodku? A może leżała po stronie oskarżycieli? Wszak jednym głosem, jednym wrzaskiem domagali się ukrzyżowania Jezusa – nawet, jeżeli wiązało się to z uwolnieniem ewidentnego zabójcy, Barabasza. I cóż?… Po której stronie leżała prawda?

W tym kontekście, samo wręcz nasuwa się skojarzenie, że nawet demokracja – chociaż uchodzi za najlepszy z możliwych ustrojów – też nie jest tak doskonała. Wszak Jezus został skazany na śmierć demokratycznie, wręcz jednogłośnie – czyż nie? A czy to znaczy, że oskarżyciele mieli rację, skoro byli jednogłośni w swoim stanowisku? A może dlatego, że głośniej krzyczeli?…

Niestety, to także nieraz funkcjonuje w codziennym obiegu, że rację mają ci, którzy głośniej krzyczą… Tak się dzieje w świecie polityki, ale nie tylko. Ci, którzy głośniej krzyczą, albo ci, którzy mają silniejszą osobowość, zdolną wpływać na ludzi o osobowości i psychice słabszej, sami sobie przyznają jedyną i najsłuszniejszą rację w każdej sprawie, w której się wypowiadają! Dzisiaj więc mamy mocne temu zaprzeczenie: zwyciężyła prawda – pomimo że bronił jej jeden człowiek, a przeciwko sobie miał czterystu pięćdziesięciu, dookoła zaś niemały tłum, który nie wiadomo, jak mógłby zareagować, jeśli by się go jednoznacznie i mocno nie przekonało, że ma się rację.

Dzisiaj słyszymy, że Eliaszowi się to udało. Przekonał cały zgromadzony tam lud, aby wszyscy jednogłośnie zawołali: Naprawdę Pan jest Bogiem! Naprawdę Pan jest Bogiem! Oczywiście, nie możemy odmówić błyskotliwości umysłu i siły osobowości Prorokowi Eliaszowi. Ale przyznajmy jasno i jednoznacznie, że rzeczywistym powodem tego wielkiego zwycięstwa prawdy, jakie się dziś przez Eliasza dokonało – to nade wszystko owoc działania samego Boga! I to On sam zadziałał przez tegoż jednego człowieka, który stał się Jego świadkiem.

Jeszcze raz podkreślmy: bardzo ważne było nastawienie samego Eliasza, bardzo istotne były walory jego charakteru, siła jego osobowości, jego talenty i zdolności, które to wszystkie zostały przez niego wykorzystane do przeprowadzenia całego tego procesu udowodnienia prawdy, z jakim dziś mieliśmy do czynienia. Ale nie mamy wątpliwości, że największą zasługę w skuteczności tegoż działania powinniśmy przypisać Bogu! Bo to przecież On „wszedł” w plan Eliasza i zgodził się zesłać taki ogień, który – jak usłyszeliśmy – strawił żertwę i drwa oraz kamienie i muł, jako też pochłonął wodę z rowu.

A przecież wcześniej otrzymaliśmy informację, że Eliasz rzekł do proroków Baala: „Wybierzcie sobie jednego młodego cielca i zacznijcie pierwsi, bo was jest więcej. Następnie wzywajcie imienia waszego boga, ale ognia nie podkładajcie”! Wzięli więc cielca i oprawili go, a potem wzywali imienia Baala od rana aż do południa, wołając: „O Baalu, odpowiedz nam!” Ale nie było ani głosu, ani odpowiedzi. Zaczęli więc tańczyć przyklękając przy ołtarzu, który przygotowali. Kiedy zaś nastało południe, Eliasz szydził z nich, mówiąc: „Wołajcie głośniej, bo to bóg! Więc może zamyślony albo jest zajęty, albo udaje się w drogę. Może on śpi, więc niech się obudzi!” Potem wołali głośniej i kaleczyli się według swojego zwyczaju mieczami oraz oszczepami, aż się pokrwawili. Nawet kiedy już południe minęło, oni jeszcze prorokowali aż do czasu składania ofiary z pokarmów. Ale nie było ani głosu, ani odpowiedzi, ani też dowodu uwagi.

Trudno o bardziej spektakularną porażkę. A Eliasz tylko zaczął swoją modlitwę, wypowiedział kilka zdań – i znak został natychmiast dany! Ogień natychmiast spadł z Nieba! Bóg wyraźnie wskazał, gdzie jest prawda. Można powiedzieć, że siła przekonywania Eliasza okazała się o czterysta pięćdziesiąt razy mocniejsza, niż siła jego adwersarzy. Ale to dlatego – podkreślmy to z całą mocą – że prawda była po stronie Proroka. A to konkretnie oznacza, że po jego stronie był też Bóg! I dlatego proporcja: czterystu pięćdziesięciu do jednego – doprawdy, trudno tu w ogóle mówić o jakiejkolwiek proporcji – okazała się jednak zwycięska dla tego jednego! Bo tym jednym był Prorok, który był jedno z Bogiem!

Tak, jak jedno z Bogiem, swoim Ojcem, cały czas był i jest Jezus! On dzisiaj w Ewangelii przekonuje swoich uczniów – czyli także nas wszystkich – że nie przyszedł wprowadzić czegoś innego, aniżeli to, czego od zawsze nauczał Jego Ojciec. Mówi: Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni.

Tak, przyszedł wypełnić miłością – i z miłością, a nie tylko według litery, zwyczaju, czy dla tradycji lub z poczucia przyzwoitości… W swoim nauczaniu i działaniu Jezus powrócił do tego pierwotnego zamysłu, jaki towarzyszył Jego Ojcu, kiedy swoje odwieczne Prawa ogłaszał ludziom.

Prawda zatem jest jedna. Jest nią sam Bóg. I dlatego prawda zawsze zwycięży – choćby tak wielu starało się ją zakrzyczeć i zadeptać, jak to próbowało uczynić owych czterystu pięćdziesięciu. Niestety, w wielu przypadkach – w dzisiejszych czasach, ale nie tylko w dzisiejszych – ten proceder zakrzykiwania i zadeptywania prawdy wydawał się i wydaje skuteczny. Uczniowie Jezusa – Jego świadkowie, przyjaciele, wyznawcy i głosiciele – szczególnie w dzisiejszych czasach zdają się ciągle przegrywać! Pomimo, że to po ich – czyli także po naszej – stronie jest prawda! Dlaczego więc przegrywamy?

Tylko – czy naprawdę przegrywamy?… Może nie tak spektakularnie – a przynajmniej nie zawsze – i nie od razu, ale ostatecznie w końcu to prawda zwycięży. Jeżeli nie na tym świecie, to w przyszłym – prawda wyjdzie na jaw! to ona zwycięży! Bóg zwycięży! Zawsze – i na pewno! A w przytłaczającej większości przypadków nie trzeba będzie czekać aż do tego przyszłego życia, bo już na tym świecie prawda ostatecznie dojdzie do głosu. I zwycięży!

Obyśmy tylko my – kiedy się to stanie – znaleźli się po właściwej „stronie mocy”…

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.