Marność – czy nadzieja?…

M

Szczęść Boże! Drodzy moi, serdecznie pozdrawiam Was z Kodnia, gdzie dzisiaj miał się rozpocząć KODEŃSKI WIECZERNIK AKADEMICKI, ale się nie rozpocznie, bo nikt się nie zgłosił. Natomiast ja dzisiaj poprowadzę modlitwę Apelu Maryjnego w Bazylice Kodeńskiej, zapraszając Was do łączności ze mną:

https://koden.com.pl/transmisje-on-line/

Jutro natomiast – pod tym linkiem – można łączyć się na Mszy Świętej, o 10:30, z Bazyliki Kodeńskiej. Dodatkowo, ta Msza Święta będzie transmitowana „na żywo” przez Katolickie Radio Podlasie:

https://radiopodlasie.pl/radio-online/

Drodzy moi, ponownie proszę o wypowiedź na temat Młodzieży, w kontekście rozważania Księdza Marka z 18 września. I w kontekście wczorajszego spotkania Ojca Świętego z Młodzieżą, w ramach Pielgrzymki do Francji.

A właśnie do śledzenia tej Pielgrzymki – dzięki transmisjom w Radiu MARYJA i Telewizji TRWAM – bardzo serdecznie Was zachęcam. Dzisiaj pierwsza transmisja o 9:00, potem po 10:00, potem po 15:00… Zajrzyjcie! I proszę o modlitewne wsparcie dla tego, co Ojciec Święty robi dla dobra Kościoła. Czyli – nas wszystkich!

A teraz już zapraszam do pochylenia się nad Boży słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Zatem, co konkretnie Pan mówi do nas przez to swoje Słowo? Z jakimi osobistym przesłaniem zwraca się właśnie do mnie? Duchu Święty, podpowiedz…

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Sobota 25 Tygodnia zwykłego, rok II,

Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Leśniańskiej,

26 września 2026.,

do czytań: Koh 11,9–12,8; Łk 9,43b–45

CZYTANIE Z KSIĘGI KOHELETA:

Ciesz się, młodzieńcze, w młodości swojej, a serce twoje niech się rozwesela za dni młodości twojej. I chodź drogami serca swego i za tym, co oczy twe pociąga; lecz wiedz, że z tego wszystkiego będzie cię sądził Bóg. Więc usuń przygnębienie ze swego serca i oddal ból od twego ciała, bo młodość jak zorza poranna szybko przemija.

Pomnij jednak na Stwórcę swego w dniach swej młodości, zanim jeszcze nadejdą dni niedoli i przyjdą lata, o których powiesz: „Nie znam w nich upodobania”; zanim zaćmi się słońce i światło, i księżyc, i gwiazdy, i chmury powrócą po deszczu; w czasie gdy trząść się będą stróże domu i uginać się będą silni mężowie, i będą ustawały kobiety mielące, bo ich ubędzie, i zaćmią się patrzące w oknach; i zamkną się drzwi na ulice, podczas gdy łoskot młyna przycichnie i podniesie się do głosu ptaka, i wszystkie śpiewy przymilkną.

Odczuwać się nawet będzie lęk przed wyżyną i strach na drodze.

I drzewo migdałowe zakwitnie, i ociężałą stanie się szarańcza, i pękać będą kapary; bo zdążać będzie człowiek do swego wiecznego domu i kręcić się już będą po ulicach płaczki.

Zanim się przerwie srebrny sznur i stłucze się czara złota, i dzban się rozbije u źródła, i w studnię kołowrót złamany wpadnie; i wróci się proch do ziemi tak jak nią był, a duch powróci do Boga, który go dał.

Marność nad marnościami – powiada Kohelet – wszystko marność.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO ŁUKASZA:

Gdy wszyscy pełni byli podziwu dla wszystkich czynów Jezusa, On powiedział do swoich uczniów: „Weźcie wy sobie dobrze do serca te właśnie słowa: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi”.

Lecz oni nie rozumieli tego powiedzenia; było ono zakryte przed nimi, tak że go nie pojęli, a bali się zapytać Go o nie.

To bardzo życiowa i – powiedzielibyśmy – oczywista w swej treści zachęta Koheleta, aby cieszyć się młodością, póki jest. Słyszymy: Ciesz się, młodzieńcze, w młodości swojej, a serce twoje niech się rozwesela za dni młodości twojej.

Zauważmy jednak, że nie chodzi tu o jakieś nieokiełznane nadużywanie owej młodości, czy – patrząc szerzej – wolności. W następnym zdaniu bowiem odnajdujemy przestrogę: I chodź drogami serca swego i za tym, co oczy twe pociąga; lecz wiedz, że z tego wszystkiego będzie cię sądził Bóg. Natomiast argumentem zasadniczym za tym, by cieszyć się młodością, jest ten oczywisty fakt, iż kiedyś ona przeminie. A nawet – szybko przeminie. Słyszymy to w zdaniu kolejnym: Więc usuń przygnębienie ze swego serca i oddal ból od twego ciała, bo młodość jak zorza poranna szybko przemija.

To prawda! Przywilejem młodości jest – a przynajmniej: powinno być – pozytywne, radosne nastawienie do życia. Wiemy, że bywa z tym różnie – szczególnie dzisiaj. Bo dzisiaj wielu ludzi młodych przeżywa dramaty, rozterki, załamania, co prowadzi do rezygnacji z jakiegokolwiek zaangażowania i zapału, albo wycofania się – najlepiej do świata wirtualnego albo medialnego. Bardzo ciekawie i trafnie przeanalizował to Ksiądz Marek, na naszym blogu, w Święto Świętego Stanisława Kostki, 18 września. RAZ JESZCZE ZACHĘCAM DO SKOMENTOWANIA TEJ WYPOWIEDZI!!!

Tymczasem – raz jeszcze podkreślmy – przywilejem młodego wieku jest pełne nadziei i entuzjazmu podejście do życia i wszystkiego, co ono niesie. Młodością po prostu trzeba się cieszyć – póki jest. I korzystać z sił witalnych, i z energii życiowej, i z tego zapału i bezkompromisowości, z jakich znani są często ludzie młodzi. Właśnie z tych przymiotów młodego wieku trzeba korzystać, bo za jakiś czas to wszystko ulegnie osłabieniu, związanemu z postępującą jednak coraz bardziej – co by nie mówić – starością… Naturalna kolej rzeczy.

A to osłabienie – a może lepiej: stopniowe osłabianie – sił witalnych Autor biblijny zapowiada dość oryginalnie, bo za pomocą szeregu obrazów, zastosowanych w pierwszym dzisiejszym czytaniu. Pisze tak: w czasie gdy trząść się będą stróże domu i uginać się będą silni mężowie, i będą ustawały kobiety mielące, bo ich ubędzie, i zaćmią się patrzące w oknach; i zamkną się drzwi na ulice, podczas gdy łoskot młyna przycichnie i podniesie się do głosu ptaka, i wszystkie śpiewy przymilkną. […] I drzewo migdałowe zakwitnie, i ociężałą stanie się szarańcza, i pękać będą kapary; bo zdążać będzie człowiek do swego wiecznego domu i kręcić się już będą po ulicach płaczki…

Bardzo ciekawe są te obrazy, jeśli się weźmie pod uwagę, że wspomniani stróże domu – to ramiona człowieka; silni mężowie – to jego nogi; kobiety mielące – to zęby (których z czasem rzeczywiście ubywa); patrzące w oknach – to oczy; drzwi na ulice – to uszy i usta; stwierdzenie zaś: łoskot młyna przycichnie i podniesie się do głosu ptaka – to nic innego, jak wyobrażenie ludzkiego głosu, który z wiekiem staje się coraz bardziej cienki, a niekiedy wręcz piskliwy; z kolei zaś stwierdzenie: drzewo migdałowe zakwitnie – to przecież obraz siwizny starca, podobnej do białych kwiatów drzewa migdałowego; zaś zdanie: ociężałą stanie się szarańcza – to nawiązanie do ociężałych ruchów człowieka.

I wreszcie zapowiedź: zdążać będzie człowiek do swego wiecznego domu – oznacza zakończenie życia człowieka w grobie. Obraz samej śmierci został natomiast zawarty w tych słowach: Przerwie się srebrny sznur i stłucze się czara złota, i dzban się rozbije u źródła, i w studnię kołowrót złamany wpadnie; i wróci się proch do ziemi tak jak nią był, a duch powróci do Boga, który go dał.

To wszystko przyjdzie. To się stanie. I nie jest to bynajmniej jakiś dramat człowieka, jakikolwiek powód do rozpaczy, nostalgii, ciągłego wzdychania za odchodzą bezpowrotnie młodością. To jest – żeby to jeszcze raz powtórzyć – naturalna kolej rzeczy. A jednak Kohelet – by się tak wyrazić – musi na końcu dorzucić „swoje”: Marność nad marnościami […] wszystko marność. Nie byłby sobą, gdyby tego nie dorzucił.

I – na swój sposób – jest to prawdą, bo to jest naszą ludzką marnością, że się starzejemy, że słabniemy, że przemijamy… Jeśli spojrzeć na to tylko i wyłącznie z ludzkiej perspektywy, to jest to marność, niepowodzenie, ta gorsza strona życia człowieka. Ale właśnie dlatego sam Kohelet każe dobrze wykorzystywać czas, który jest akurat dany człowiekowi. A w całej jego Księdze co i raz pojawia się motyw zaufania Bogu.

I w tym to kontekście odczytujemy dzisiejsze czytanie ewangeliczne, w którym Święty Łukasz informuje nas, że gdy wszyscy pełni byli podziwu dla wszystkich czynów Jezusa, On powiedział do swoich uczniów: „Weźcie wy sobie dobrze do serca te właśnie słowa: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi”. Lecz oni nie rozumieli tego powiedzenia; było ono zakryte przed nimi, tak że go nie pojęli, a bali się zapytać Go o nie.

Można by wysnuć wniosek, że Jezus wręcz studzi zapał owych «wszystkich», o których tu mowa, żeby nie ulegali urokowi chwili, ale spojrzeli na Jezusa i na Jego misję całościowo. Czyli żeby nie koncentrowali całej uwagi na owych «wszystkich czynach», a więc – jak się domyślamy – znakach i cudach, bo to na pewno one wywoływały ów zachwyt, ale by mieli świadomość, że przyjdzie taki dzień, kiedy Jezus nie tylko nie będzie czynił cudownych znaków, ale będzie wydany w ręce ludzi, a ci Go zmaltretują i zabiją. Czyli – po ludzku – przegra. Cały blask Jego dokonań, znaków i cudów, pójdzie w cień!

I ludzie muszą to wiedzieć, muszą się na to nastawić, dlatego nie mogą trwać jedynie w zachwycie nad «wszystkimi czynami», które do tej pory zobaczyli i które wywołały taki ich zachwyt, ale muszą starać się zrozumieć całe przesłanie Jezusa, z jakim do nich przyszedł. Muszą więc wkalkulować w to swoje spojrzenie także cierpienie, także krzyż, także odrzucenie i śmierć, po czym jednak nastąpi Zmartwychwstanie. Oto jest cały obraz Jezusa i Jego misji!

A zatem – odnosząc się do pierwszego czytania – nie tylko blask i podziw, ale i owa marność… A z drugiej strony – życie człowieka to nie tylko marność. Stąd też łącząc przesłania obu dzisiejszych czytań, możemy powiedzieć, że każdy czas, jaki jest nam dane przeżywać, mamy przeżywać mądrze, czyli w łączności z Jezusem, ciesząc się tym, co dobre, ale mając świadomość, że może być trudniej, a jak będzie trudniej, to dalej trwamy w jedności z Jezusem, nie rozpaczając, nie poddając się, nie załamując, ale pamiętając, że po każdej burzy przyjdzie słońce, po każdej nocy dzień, a po śmierci – przyjdzie zmartwychwstanie!

Zatem: marność nad marnościami […] i wszystko marność – to nie jest jedyne ani ostatnie słowo o egzystencji człowieka na tym świecie. Ostatnim i najpełniejszym słowem, określającym tę egzystencję, jest słowo: JEZUS. A jeżeli JEZUS – to także ZMARTWYCHWSTANIE. A jeżeli JEZUS i ZMARTWYCHWSTANIE – to także RADOŚĆ I NADZIEJA!

I właśnie z takimi refleksjami – i z modlitwą o ich wypełnienie się w naszym życiu – zwracamy się do Matki Najświętszej, która w Diecezji siedleckiej jest dzisiaj wspominana w liturgii, jako Matka i Królowa, odbierająca cześć Ludu podlaskiego (tego ludu, który tradycyjnie określa się jako podlaski, a nie według oficjalnego podziału administracyjnego Polski), w Sanktuarium w Leśnej Podlaskiej. Warto zatem przypomnieć, jak w ogóle doszło do powstania tegoż szczególnego miejsca kultu?

Otóż, w dniu 26 września 1683 roku, dwaj chłopcy, pasący bydło w pobliżu tej miejscowości – dziewięcioletni Aleksander Stelmaszczuk i dziesięcioletni Miron Makaruk – znaleźli na drzewie dzikiej gruszy jaśniejący obraz. Wizerunek został umieszczony w zbudowanym wkrótce kościele i tam zaczął gromadzić rzesze ludzi, a w miejscu, gdzie – według tradycji – ów Wizerunek się ukazał, została zbudowana kaplica. Komisja biskupia dwukrotnie – w roku 1684 i 1700 – wydała dekrety o niezwykłości łask.

Doświadczyli ich już w czasie wyprawy pod Wiedniem Jan Michałowski i Grzegorz Kulczycki, wysłani przez króla Jana III Sobieskiego do księcia Lotaryngii. Musieli się oni w przebraniu przedzierać przez obóz turecki. Uratowali się, bo polecili się opiece Matki Bożej Leśniańskiej i kiedy wrócili szczęśliwie z wojny do kraju, złożyli Jej swoje wota oraz zabrane Turkom pałasze.

Samą zaś Parafię w Leśnej Podlaskiej erygowano w 1695 roku. Na miejscu dawnego kościoła z XVIII wieku, stoi obecnie barokowy, murowany, piękny kościół. W jego ołtarzu głównym znajduje się wyryta na kamieniu płaskorzeźba, pochodząca z XVII wieku. Przedstawia Matkę Bożą w półpostaci z Dzieciątkiem na prawym ręku, w lewej ręce trzymającą otwartą książkę, na której wspiera się skrzydłami gołębica. Pan Jezus natomiast w prawej rączce trzyma książkę, a lewą unosi do góry.

Obraz wykuty jest w kamieniu drobnoziarnistym o czerwonawym odcieniu. Ma kształt owalny o wymiarach zaledwie: 29 cm x 31,7 cm i około 5 cm grubości.

Opiekę nad Wizerunkiem i Parafią powierzono zakonowi Paulinów. W okresie zaborów klasztor zamknięto jednak za sprzyjanie Powstaniu Styczniowemu, ale gorący kult Maryi Leśniańskiej trwał nieprzerwanie, mimo ukrycia Obrazu – w niewiadomym miejscu – w obawie przed zabraniem.

Obraz odnaleziono i w 1927 roku uroczyście wprowadzono do Leśnej. Wizerunek koronował – w dniu 18 sierpnia 1963 roku – Kardynał Stefan Wyszyński, Prymas Polski. Natomiast Święty Jan Paweł II, w roku 1984, podniósł kościół leśniański do godności bazyliki mniejszej.

Wpatrzeni w Oblicze Matki Bożej na Jej leśniańskim Wizerunku, oraz zasłuchani w Boże słowo dzisiejszej liturgii, raz jeszcze zapytajmy, na ile swoją codzienność przeżywamy z Jezusem, oddając Jemu właśnie – przez wstawiennictwo Jego i naszej Matki – to wszystko, co jest naszą marnością, aby dzięki temu myślą przewodnią naszego życia były: RADOŚĆ I NADZIEJA?

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.