Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym imieniny przeżywają:
►Ksiądz Artur Pióro – mój Kolega kursowy;
►Ksiądz Artur Wojtkowicz – także mój Kolega, tylko nie kursowy;
►Artur Strzeżysz – za moich czasów: Lektor w Celestynowie;
►Artur Pacek – w swoim czasie: Mechanik, opiekujący się z oddaniem moim samochodem;
►Artur Dernowski – specjalista od spraw technicznych w naszej Diecezjalnej Telewizji Internetowej FARO TV oraz w Katolickim Radiu Podlasie;
►Doktor Artur Niewiadomski – Wykładowca w Instytucie Informatyki na Wydziale Nauk Ścisłych i Przyrodniczych Uniwersytetu w Siedlcach.
Urodziny natomiast przeżywa Albert Michalak – Student Uniwersytetu w Siedlcach, aktywny Uczestnik Duszpasterstwa Akademickiego GAUDEAMUS.
Wszystkim Solenizantom i Jubilatowi życzę wielkiego Bożego błogosławieństwa, o które będę się dla Nich modlił!
Drodzy moi, pozdrawiam Was z Lublina, skąd o 6:15 wyruszam – wraz z Szymonem Salą, Autorem rozważań wtorkowych, w tym dzisiejszego – do Chyżnego, gdzie weźmiemy udział w uroczystości pogrzebowej Anny Kulasiak, Mamy naszego rzymskiego „Anioła Stróża”, Natalki. W drodze planujemy pomodlić się wspólnie i porozmawiać… Mamy do przejechania ponad osiemset kilometrów!
A teraz już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:
https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut
Poniżej zaś – słówko Szymona Sali. Bardzo głębokie rozważanie o dobru: o jego dostrzeganiu, rozwijaniu, odziaływaniu i mądrym przekazywaniu innym. Znowu jeden akapit daje mi szczególnie do myślenia i nasuwa określone skojarzenia. Ale całe rozważanie – to bardzo dobry tekst. Mocne przesłanie. Dziękuję! Chwała Panu najwyższemu za ten niezwykły talent, jakim obdarzył Szymona! I za natchnienie do jego rozwijania
Zatem, z pomocą Ducha Świętego poszukajmy tej jednej, konkretnej myśli, tego konkretnego przesłania, z jakim Pan dzisiaj do mnie osobiście się zwraca.
Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen
Gaudium et spes! Ks. Jacek
Wtorek 27 Tygodnia zwykłego, rok II,
6 października 2026.,
do czytań: Ga 1,13–24; Łk 10,38–42
CZYTANIE Z LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO GALATÓW:
Bracia: Słyszeliście o moim postępowaniu ongiś, gdy jeszcze wyznawałem judaizm, jak z niezwykłą gorliwością zwalczałem Kościół Boży i usiłowałem go zniszczyć, jak w żarliwości o judaizm przewyższałem wielu moich rówieśników z mego narodu, jak byłem szczególnie wielkim zapaleńcem w zachowywaniu tradycji moich przodków.
Gdy jednak spodobało się Temu, który wybrał mnie jeszcze w łonie matki mojej i powołał łaską swoją, aby objawić Syna swego we mnie, bym Ewangelię o Nim głosił poganom, natychmiast, nie radząc się ciała i krwi ani nie udając się do Jerozolimy, do tych, którzy apostołami stali się pierwej niż ja, skierowałem się do Arabii, a później znowu wróciłem do Damaszku. Następnie, trzy lata później, udałem się do Jerozolimy dla zapoznania się z Kefasem, zatrzymując się u niego tylko piętnaście dni. Spośród zaś innych, którzy należą do grona apostołów, widziałem jedynie Jakuba, brata Pańskiego. A Bóg jest mi świadkiem, że w tym, co tu do was piszę, nie kłamię.
Potem udałem się do krain Syrii i Cylicji. Kościołom zaś chrześcijańskim w Judei pozostawałem osobiście nie znany. Docierała do nich jedynie wieść: ten, co dawniej nas prześladował, teraz jako Dobrą Nowinę głosi wiarę, którą ongiś usiłował wytępić. I wielbili Boga z mego powodu.
SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO ŁUKASZA:
Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie.
Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: „Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła”.
A Pan jej odpowiedział: „Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona”.
A OTO SŁÓWKO SZYMONA SALI:
Czy jestem w stanie uwierzyć w dobro?
To pytanie może wydawać się dziwne, ale jeśli bliżej się mu przyjrzymy, to faktycznie będziemy w stanie zgodzić się z tym, że dobro wydaje się być czymś niedostępnym. Przyjrzyjmy się na przykład informacjom, jakie otrzymujemy z mediów, czy od innych ludzi. Zazwyczaj są to wiadomości o negatywnym wydźwięku. A jeśli usłyszymy już o czymś dobrym, to zaraz doszukujemy się drugiego dna – sądząc, że to tylko przykrywka, a dana osoba lub grupa chce zrealizować jakieś swoje ambicje.
Niestety, często nie jesteśmy w stanie uwierzyć w szczere dobro, wypływające z serca drugiego człowieka lub serca samego Boga. Przyczyn może być wiele, ale taką główną jest to, że zło na siebie zwraca bardziej uwagę. W zło zwyczajnie jest prościej uwierzyć.
Zdawał sobie z tego sprawę święty Paweł, którego postępowanie, jak słyszeliśmy, było – delikatnie mówiąc – niewłaściwe. Wspominając swoje złe wcześniejsze zachowanie, chce odkryć przed Kościołem całą prawdę o sobie – to, co było, ale głównie chce pokazać to, co jest teraz i co jest dobre.
Rolą chrześcijanina bowiem jest głoszenie prawdy, dlatego powinniśmy wyjaśniać wszelkie fałsze, a głównie te, które dotyczą nas oraz istnieją w naszym otoczeniu. Nie należy jednak się „zapędzać”, bo plotek i niedopowiedzeń – szczególnie, gdy sprawa dotyczy osoby publicznej – może być wiele.
Dlatego nie mniej ważną rolą chrześcijanina jest skierowanie swojej uwagi – mimo wszystko – na dobro, jakie nas otacza, i głoszenie tego dobra innym. Samo powiedzenie, że każdy powołany jest do głoszenia Dobrej Nowiny sugeruje, że mamy szerzyć właśnie dobro.
Postawa wyczulona na dostrzeganiu dobra i jego szerzeniu wymaga ciągłej uwagi. Nie jest to rzecz prosta, bo dobro, aby było prawdziwym dobrem, musi przede wszystkim wypływać z serca. Możemy czasem popaść w pewnego rodzaju formalizm, który „każe” nam czynić dobro.
Przyjrzyjmy się dzisiejszej Ewangelii: Marta przyjmuje Jezusa do swojego domu i uwija się wokół rozmaitych posług. Postawa jej jest jak najbardziej dobra i godna pochwały. Warto również dodać, że to dzięki Marcie jej siostra Maria miała możliwość spotkać się z Jezusem.
Jednakże delikatny problem pojawia się, gdy Marta mówi do Jezusa: Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła. Marta w sumie ma w tym trochę racji, bo to ona wszystko musi ogarniać, a jej siostra siedzi i nic nie robi. Ale czy na pewno nic nie robi?
Na początku Ewangelii słyszymy przecież, że Maria usiadłszy u nóg Pana, słuchała Jego słowa. Czy zatem faktycznie nic nie robiła – czy robiła coś innego, co było równie dobre, a może nawet lepsze, skoro sam Jezus powiedział: Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona?…
Nasze dobre postawy i zasady, jakimi kierujemy się w życiu, są ważne i nie powinniśmy ich dostosowywać do okoliczności. Bardzo ciekawie pisze o tym ks. Jacek we wczorajszym rozważaniu. Trzeba jednak pamiętać, że te zasady są nasze i one sprawdzają się w naszym życiu, jednak nie powinniśmy nimi obarczać innych. Chociaż bowiem w naszym przekonaniu są dobre, to jednak nie możemy ich tak po prostu wymagać od innych.
Nasze postępowanie powinno innych inspirować i przyciągać do Jezusa, ale nigdy nie może być użyte jako gotowy schemat dla drugiego człowieka. W relacji z Bogiem chodzi przecież o to, abyśmy byli sobą, abyśmy potrafili nawiązać naszą własną, niepowtarzalną, osobistą i głęboko intymną więź z Jezusem, o czym więcej można było przeczytać w moim rozważaniu sprzed tygodnia.
Bo kiedy odkrywamy coś, co niesamowicie „karmi” naszą duszę – niech to będzie codzienna modlitwa różańcowa czy częsta spowiedź – naturalnie chcemy się tym dzielić. Problem pojawia się wtedy, gdy zaczynamy traktować własne doświadczenie jako miarę doskonałości dla wszystkich innych. Bo może okazać się, że nasze dobre chęci i postawy bardziej odciągają kogoś od słów Jezusa niż go do Niego prowadzą.
Kierujmy zatem nasz wzrok na Dobro, aby tego dobra się uczyć i poprzez własne postawy głosić je w dzisiejszym świecie, pełnym zła i niezgody.
