Chrystus Pan w Niebo wstępuje…

C

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
1.   Siódma Niedziela Wielkanocna jest w Kościele w Polsce od kilku lat Uroczystością Wniebowstąpienia Pańskiego. Przypominam o moralnym obowiązku uczestniczenia we Mszy Świętej – bez spóźnienia!
2.   Przypominam także o właściwych strojach, zważywszy na to, że jest naprawdę upalnie! Uszanujmy świętość miejsca, wybranego przez Pana!
3.   Dziękuję za wpisy i za aktywność na blogu. Chciałbym raz jeszcze zwrócić Waszą uwagę na wczorajszy wpis wstępny i odnoszący się do niego komentarz Roberta. Bardzo chciałbym wiedzieć, co Wy na to? Proszę o wypowiedzi!
4.   Przypominam zasadę, że ten blog wszyscy tworzymy wspólnie, dlatego koryguję wypowiedź Gościa, że to ja jestem od zadawania pytań. Nie, absolutnie! Wszyscy jesteśmy i od stawiania pytań, i od poszukiwania na nie odpowiedzi. Zapraszam zatem do twórczej współpracy, a za dotychczasową – dziękuję serdecznie!      A na dzisiejszy Dzień Pański posyłam Wam kapłańskie błogosławieństwo: Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen
                  Gaudium et spes!  Ks. Jacek

Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego, A,
w 7 Niedzielę Wielkanocną,
do czytań:  Dz 1,1–11; Ef 1,17–23;  Mt 28,16–20
Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela– pytają Jezusa jego Uczniowie, a pytają z niejakim rozczarowaniem, oto bowiemwidzą, że misja ich Mistrza w jakiś sposób dopełnia się i czują jej koniec tu na ziemi, a tymczasem jakoś nie widać perspektywy wyzwolenia Izraela spod panowania rzymskiego!
Jezus zmienia kierunek myślenia swoich Uczniów, ucinając ten wątek – nazwalibyśmy go – polityczny dość jednoznacznym stwierdzeniem: Nie wasza to rzecz znać czas i chwile, które Ojciec ustalił swoją władzą!, natomiast od razu niejako przechodzi do tego, co w tym momencie jest ważne i co będzie wyznaczało bieg ich życia i działania, mówiąc: gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi!
Właśnie, nie o politycznym wyzwoleniu mają teraz myśleć Apostołowie, ale o tym, że w ich życiu zaczyna się coś bardzo ważnego, zaczyna się kolejny etap: teraz to oni przejmują inicjatywę w Kościele!Oczywiście, nie pozostaną sami, bo Jezus zapewnia – jak słyszeliśmy w Ewangelii – że będzie z nimi aż do skończenia świata. Niemniej jednak, to oni teraz, obdarzeni darem Ducha Świętego, mają już nie tylko w obrębie Izraela, nie tylko wobec Narodu Wybranego, ale wobec całego świata rozprzestrzeniać Dobrą Nowinę o zbawieniu, świadcząc o Chrystusie.
Jezus mówi do nich jednoznacznie i wyraźnie: Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem.
A zatem, Kochani, jak widzimy, Jezus wyznacza dwa istotne zadania: chrzcić, a w ten sposób włączać do Kościoła, a następnie – utrwalać więź z Chrystusem poprzez nauczanie i strzeżenie przestrzegania przez ludzi Bożych przykazań. Oto czym się mają zająć Apostołowie, zamiast myślenia o tym, kiedy nastąpi polityczne wyzwolenie Izraela. Niestety, nie od razu chyba to napomnienie do nich dotarło,bowiem zaraz po wstąpieniu Jezusa do Nieba oni wpatrywali się w to Niebo, aż potrzeba było interwencji dwóch tajemniczych postaci w białych szatach, którzy wybudzili ich z letargu zapewnieniem, że Jezus powróci do nich w swoim czasie, a póki co – nic z ich wypatrywania! Oni mają teraz brać się do roboty i wypełnić nakaz, który Chrystus zostawił im, zanim odszedł.
I to jest właśnie, moi Drodzy, istotnym przesłaniem całej dzisiejszej Uroczystości. Zauważmy to! Przeżywając dziś Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego, nie otrzymujemy w czytaniach mszalnej Liturgii Słowa jakichś wizji Nieba i szczęścia niebiańskich postaci, nie słyszymy poematów o niebiańskich rozkoszach, jakie będą udziałem tych, którzy ich dostąpią.
Jeżeli coś z tych wizji dzisiaj mamy, to zaledwie jedno zdanie w Liście do Efezjan, w drugim dzisiejszym czytaniu. Słyszymy tam bowiem, iż Bóg dokonał swego dzieła w Chrystusie, gdy wskrzesił Go z martwych i posadził po swojej prawicy na wyżynach niebieskich, ponad wszelką zwierzchnością i władzą, i mocą, i panowaniem, i ponad wszelkim innym imieniem wzywanym nie tylko w tym wieku, ale i w przyszłym.Kiedy tego zdania słuchamy, to mamy przed oczami obraz potęgi Bożej, obraz jakiegoś wielkiego majestatu Chrystusa Króla, Chrystusa Zwycięzcy, zasiadającego po prawicy Ojca, a wszystko, co jest w niebie i na ziemi, jest Mu poddane. To jedno zdanie zawiera w sobie rzeczywiście taki obraz.
Ale w znakomitej większości, przesłanie dzisiejszego Bożego Słowa jest… wezwaniem do pracy! Do wytrwałej, twardej, konsekwentnej, często niełatwej – pracy apostolskiej! Do głoszenia – w trudzie i zmęczeniu, wśród przeciwności i niezrozumienia, wśród radości i łez –Dobrej Nowiny o zbawieniu! I to głoszenia aż po krańce świata.
Dlatego jakkolwiek dzisiaj mówimy i myślimy o wstąpieniu Jezusa do Nieba, taką właśnie uroczystość przeżywając, to jednak sam Jezus – mówiąc kolokwialnie – nie pozwala nam „bujać w obłokach”! Tak, jak nie pozwolił na to Apostołom po swoim Wniebowstąpieniu, tylko najpierw posłał im owych dwóch tajemniczych mężów, którzy ich „popędzili” do pracy, zamiast nostalgicznego wpatrywania się w Niebo, a potem posłał im Ducha Świętego, który udzielił im wszelkich duchowych pomocy, aby tę pracę, to zadanie, jakie im zostało zlecone, wypełnili dobrze i dokładnie.
Tak właśnie mieli postąpić Apostołowie i tak samo, Kochani, my mamy postępować. Bo – jak mówi Paweł do Efezjan, ale i do nas, w drugim czytaniu – Bóg dał nam ducha mądrości i objawienia w głębszym poznaniu Jego samego, to znaczy światłe oczy dla [naszego] serca, byśmy wiedzieli, czym jest nadzieja [naszego] powołania! A zatem, odkrywając to swoje powołanie i realizując je, mamy zasługiwać na Niebo.
Ma się to jednak dokonywać w atmosferze ciągłego zmagania się i systematycznej, konsekwentnej pracy! Bo chrześcijaństwo to nie jest religia dla lekkoduchów i „niebieskich ptaków”, bujających w przestworzach; to nie jest religia dla marzycieli i jakichś fałszywie „nawiedzonych”! Nasza wiara w Jezusa i postępowanie według Jego nauki, jakkolwiek ma nas prowadzić do Nieba i ma nam pomagać czynić z tego miejsca, w którym żyjemy i pracujemy – w jakimś stopniu –przedsionek Nieba, to jednak w rzeczywistości oznacza twarde stąpanie po ziemi, twarde kroczenie po kamienistej drodze! Twarde i bardzo realne! Aż do bólu!
Dlatego w absolutnym błędzie są ci, którzy pojmują chrześcijaństwo, katolicyzm, po prostu – wiarę w Jezusa i życie w Kościele jako tylko ciągłe złożone ręce i wzdychanie do Nieba. Właśnie dzisiaj Jezus z takiego wzdychania – mówiąc wprost – „wyleczył” swoich Uczniów, każąc im zabierać się do pracy, a do tego jeszcze: konkretnie wskazując kierunek tejże pracy.
I my tak samo, moi Drodzy, nie inaczej osiągniemy Niebo, jaktwardo i konsekwentnie pracując nad sobą, stawiając sobie jasne i rzeczowe, wysokie wymagania, z których się rzetelnie będziemy rozliczać na comiesięcznej Spowiedzi; ciągle odnawiając kontakt z Bogiem na modlitwie; codziennie czyniąc i głosząc dobro, nie zrażając się niepowodzeniami i przeciwnościami, ale ciągle zaczynając od nowa i od nowa zmaganie z tym, co jeszcze w nas słabe i mdłe; coraz głębiej przeżywając Mszę Świętą i na każdej Mszy Świętej przystępując do Komunii Świętej, a wreszcie – nazywając rzeczy po imieniu, także te trudne i niewygodne, a zatem dając świadectwo prawdzie, również w formie upomnienia, skierowanego do kogoś, kto błądzi! Oto, Kochani, droga do Nieba!
Jak widzimy – i doświadczamy tego na co dzień – nie ma ona w sobie nic z baśniowego krajobrazu słonecznej beztroski, czy słodkiego marzycielstwa. To jest droga po kamieniach! To jest droga pod górę! To są upadki i ciągłe z nich powstawanie! To jest trud, pot i łzy!
Ale to jest też radość z osiągania szczytów; to jest bezmierna, przepiękna perspektywa, jaka odsłania się przed oczami, kiedy się te szczyty zdobywa! To jest wewnętrzna, najgłębsza radość zwycięstwa,kiedy się pokonuje swoje słabości, coraz bardziej doświadczając w sobie mocy Chrystusa Zwycięzcy! To jest radość nie do opisania! Radość zdobytego szczytu! Radość przebytej drogi! Radość osiągniętego zwycięstwa! Radość czystego sumienia! Tylko to jest źródłem prawdziwej radości! I to jest właśnie Niebo!
Dlatego, Kochani, nie można się zrażać przeciwnościami! Nie można się zniechęcać trudami drogi! A już na pewno – nie można z tej drogi rezygnować! Szatan nieraz podpowiada takie rozwiązanie, tylko trzeba sobie postawić pytanie, co dalej? Co się w ten sposób tak na dalszą metę zyska?
Dlatego dzisiaj, w Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego, a mając już w niedalekiej perspektywie Uroczystość Zesłania Ducha Świętego, prośmy Jezusa, aby raz jeszcze z całą mocą do każdej i każdego z nas skierował te słowa, które wypowiedział do Apostołów, żenaprawdę jest z nimi! Jest z nimi zawsze – aż do skończenia świata!
Niech i nam to raz jeszcze z całą mocą uświadomi i niech pomoże nam raz jeszcze zobaczyć sens tego wszystkiego, co niesie ta nasza – tak zwana – szara codzienność… Niech On sam pomoże nam dostrzec sens i głębokie zbawcze znaczenie naszego codziennego zmęczenia, naszych łez, które nieraz musimy ocierać z oczu w obliczu różnych problemów rodzinnych, czy zawodowych; tej naszej ciągle za krótkiej doby na zrobienie tego, co koniecznie trzeba zrobić, najlepiej na wczoraj… I tylu innych, trudnych tu nawet do wyliczenia, codziennych, jakże niejednokrotnie bolesnych doświadczeń, które – jeśli by je widzieć w oderwaniu od Chrystusa – powinny odebrać nam wszelką nadzieję i radość życia, ale które z Chrystusem przeżywane, stają się naszą drogą do Nieba.
I także jakąś formą apostolstwa, szczególnie wobec tych, którzy gorzej od nas znoszą owe trudy i przeciwności… Niech nasz przykład i nasza modlitwa pomoże i im także zwrócić się – ze wszystkim, co przeżywają – do Chrystusa! A On już będzie wiedział, co z tym zrobić! Bo On wstąpił do Nieba i zasiada po prawicy Ojca, ale także – jest z nami w każdej, naprawdę: w każdej chwili naszego życia! Obyśmy tylko my w to naprawdę uwierzyli! Tak naprawdę – uwierzyli!
W tym kontekście zastanówmy się:
  • Na ile staram się wykorzystywać czas, nie marnując go na rzeczy zbędne?
  • Czy w chwilach po ludzku najtrudniejszych nie tracę sprzed oczu Jezusa i Nieba?
  • Czy staram się unikać takich słów i zachowań, które by mnie od Nieba oddalały?
Ten Jezus, wzięty od was do Nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do Nieba!

4 komentarze

  • Niebo ….
    Włanie tam w Niebie będą jaśnieć nasze ręce spracowane codziennością, nasze oczy szukające prawdy, i serca kochające. W Niebie chyba tylko to się liczy.
    Często się zastanawiam ile jeszcze tutaj na Ziemi pozostało mi dni, miesięcy, może lat… Ale wiem, że zawsze za mało , by w ostatniej godzinie nie powiedzieć , że mogłam, powinnam była żyć inaczej., lepiej…
    W Niebie będę na tyle jaśniała, na ile się napracowałam tutaj na Ziemi, na ile szukałam prawdy, no i przede wszyskim – na ile kochałam…

    Pozdrawiam
    Gość – A

    ~Gość – A, 2011-06-05 08:00

    Nic dodać, nic ująć! Piękne – i prawdziwe!

    ~Ks. Jacek, 2011-06-05 10:16

    Ks. Jacku…. to życie…
    Każdego dnia jesteśmy w drodze do Nieba , i dojdziemy do niego jeśli potraktujemy swoje życie naprawdę poważnie. Jesli się zaangażujemy w nie wszystkimi swoimi siłami, jeśli będziemy przez całe życie, i do końca zycia walczyć o przyjażń, uczciwość, prawdę..

    Pozdrawiam

    Gość – A

    ~Gość – A, 2011-06-05 13:57

    I musimy się modlić i prosić o te siły. Aby być wytrwałym w swoim postępowaniu, aby nasze postępowanie było, dobre, piękne, służyło innym. A jak zostaniemy skuszeni przez diabła, jak najszybciej oczyścić się z tego przez spowiedź.
    Ja coraz częściej to sobie uświadamiam i staram się tak żyć, choć czasami jest to trudne. I można się zniechęcić. Bo ile razy można postanawiać poprawę z tego samego grzechu?
    Walczmy!! Ze swoimi słabościami, zniewoleniami. Dążmy do świętości.
    Bo nie wiemy, kiedy przyjdzie Sąd Ostateczny…

    ~Paulina, 2011-06-05 14:46

    I znowu mogę napisać to samo, co wcześniej: pełna zgoda! Dziękuję za te piękne refleksje!

    ~Ks. Jacek, 2011-06-05 16:16

    Są setki a może tysiące opisów nieba. Skąd one się biorą? Chyba z ciągłej tęsknoty ludzi za szczęściem. Tak, niebo to nieustanne szczęście, które jest w zasięgu każdego z nas. To tam będziemy oglądać Boga, słyszeć go, dotykać. Czyż jest coś piękniejszego, niż przebywanie z nim? Tylko ciągle miotają mną wątpliwości – czy ja zasłużę? Nie zawsze udaje mi się postąpić tak, jak sobie obiecuję. Tak dużą rolę odgrywają w moim życiu emocje. Tak trudno mi je poskromić.

    ~Urszula, 2011-06-05 21:39

    Ulu, jeśli tylko nie "przeginasz" zadufaniem we własny grzech, a żałujesz szczerze, to nasz Ojciec w Niebie, jestem pewien, cieszy się z każdej Twojej wygranej :). Kiedyś napisałem tutaj na blogu, że złemu można dac "kopa w zad" i podtrzymuję to: można, zawsze!!!. Chrystus pomoże :). Dziękując za świetne Wasze wpisy, refleksje, chciałbym podziękowac x Jackowi za wspaniałe kazanie – to nie może byc przypadek, że Ksiądz trafił do mojej parafii ;).
    Pozdrawiam serdecznie
    Robert

    ~Robert, 2011-06-05 22:01

    Robercie
    Ale zrobiłeś '' reklamę'' ks Jackowi..:)
    W takim razie, ja też chcę posłuchać kazania ks.Jacka 🙂
    Moze się przeprowadzę do Warszawy ? 😉

    A poważnie…
    Myślę, że kazania ks. Jacka są tak samo mądre, jak wpisy na blogu…

    Ostatnio troszkę podpadłam na blogu 😉
    Stąd tak grzeczny wpis :))

    Pozdrawiam Was

    Gość – A

    ~Gość – A, 2011-06-05 22:16

  • Kochane emocje…
    Kiedyś Spowiednik powiedział mi '' Wy, Kobiety tak macie..'' 🙂
    Też często sobie mówię, że nie zasługuję na Niebo, czuję się , zła, niegodna, itd…
    Ostatnio podczas Spowiedzi , spowiednik powiedział mi, że jeśli się żyje w stanie Łaski, to Niebo jest otwarte dla nas…
    Z jednej strony, jak niewiele trzeba, by się dostać do niego , a z drugiej, wydaje się to abstrakcją…
    Żyć w stanie Łaski… tylko tyle, a zarazem aż….

    Pozdrawiam
    Gość – A 

    ~Gość – A, 2011-06-05 22:03

    To takie nasze, ludzkie, że grzeszymy, że upadamy. Taka już natura człowieka – słaba.Diabeł działa w każdym z nas. Najważniejsze to chcieć walczyć o swoją czystość, czystość duszy. Powstawać wciąż na nowo i na nowo… I nie poddawać się 🙂

    ~Paulina, 2011-06-05 23:10

    Dziś chciałam bardzo podziękować za tego bloga. Księdzu za prowadzenie i za co podziwiam za codzienne wpisy. Wszystkim, komentującym za obecność tutaj. Dzięki bo dajecie mi niesamowite świadectwo wszyscy. DZIĘKUJĘ!!!

    ~KB, 2011-06-05 22:00

    Szczęść Boże,

    Właśnie przypominają mi się Włochy – kraj zdecydowanie cieplejszy od naszego. Tam szczególnie w kościołach obleganych przez turystów straż kościelna rygorystycznie przestrzega godnego stroju i nikogo to nie burzy, że ktoś nie jest wpuszczany np. w krótkich spodniach bądź bluzce ukazującej zbyt wiele. Gdyby u nas ksiądz wyprosił parę osób od razu gotowa byłaby burza o braku tolerancji, zaściankowości itp. Teraz jest jeszcze znośnie ale obawiam się co będzie za 5 czy 10 lat gdy dorośnie młodzież wychowywana w duchu bezstresowego wychowania. Sam pamiętam, że od młodości byłem uczony, że do kościoła na Mszę nie należy przychodzić np. w krótkich spodniach chociażby na termometrze było nawet + 40 stopni. I przez całe życie chyba ani razu nie pojawiłem się tak na Eucharystii. Swoją drogą gdy obok przysiądzie się towarzyszka w stroju "działkowym" słowa i 'nie wódź nas na pokuszenie' nabierają rzeczywistego wymiaru.

    ~Grzegorz, 2011-06-05 23:19

  • Dzisiaj Dzień Dziękczynienia w Kościele w Polsce – widać to nawet po Waszych wpisach, Kochani! Zatem i ja dołączam się do tych podziękowań – wszystkim systematycznie zaglądającym i czytającym, a zwłaszcza: wszystkim piszącym komentarze – wyrażam przeogromną wdzięczność i zapewniam o modlitwie tak o godzinie 20.00, jak i w Brewiarzu, i przy wielu innych okazjach.
    A tak swoją drogą – reklama dzisiaj sporo kosztuje, tymczasem Robert robi mi tu taką potężną reklamę… Jak mi przyjdzie za to płacić, to dopiero będzie! Żartuję – wiem, że to z dobrego serca!
    Podkreślam jednak raz jeszcze z mocą: to jest NASZ blog i razem go tworzymy! Gdyby nie Wasze zainteresowanie i wypowiedzi, to dla kogo miałbym to wszystko pisać?
    Gościowi wyjaśniam, że to, co tu wpisuję, jest również tym, co głoszę na ambonie. Tak więc – to jedno i to samo. Czasami co najwyżej zdarza się, że wpisuję tutaj, a nie wygłaszam, bo koncelebruję Mszę Świętą, nie głosząc homilii. Ale mając świadomość, że tu na blogu jest dla kogo pisać, codziennie znajduję do tego motywację i… sam najwięcej na tym zyskuję, naprawdę! Natomiast – jeszcze jedna uwaga do Gościa: proszę pisać bardziej szczerze, niż grzecznie!
    Grzegorzowi zaś dziękuję za wpis o ubiorach. W stu procentach się zgadzam, także w tych kwestiach, dotyczących przyszłości, gdy podrosną dzieciaki "bezstresowo" wychowane. A co do tego "I nie wódź nas na pokuszenie", to przypomina się film o Kargulu i Pawlaku, jak to ten ostatni tłumaczył się w czasie spowiedzi księdzu, że nie chodzi do kościoła. A dlaczego nie chodzi? "A to przez teraźniejszą krótką modę…". Pozdrawiam!

    ~Ks. Jacek, 2011-06-05 23:45

    ks Jacku
    Co do zapłacenia Robertowi za reklamę, myśle, że możesz być spokojny..
    Pewnie nie wystawi rachunku , bo nigdy nic nie wiadomo .Skoro jesteś Wikariuszem w jego parafii, aż strach się bać, jaką by mógł dostać pokutę od Ciebie :))

    Zresztą myślę, że zawsze możemy zrobić jakąś zrzutkę , damy radę :))

    żart…..;)

    '' motywację i… sam najwięcej na tym zyskuję, naprawdę! Natomiast – jeszcze jedna uwaga do Gościa: proszę pisać bardziej szczerze, niż grzecznie ''

    Pomagam teraz w czymś pewnemu kapłanowi
    On pomaga mnie….
    Ostatnio powiedział '' tak naprawdę to nigdy nie wiadomo, kto komu pomaga''
    Myślę, że z Twoim blogiem x Jacku jest podobnie …
    Ty pomagasz Nam…
    My … Tobie….
    dzielimy się dobrem …
    A tego nigdy za wiele

    Ks Jacku, piszę szczerze 🙂
    Możesz byc pewien, że jeśli znów się z czymś nie zgodzę, napiszę to…

    Pozdrawiam Was sedecznie

    Gość – A

    ~Gość – A, 2011-06-06 04:41

  • I tak trzymać! Dzięki!

    ~Ks. Jacek, 2011-06-06 07:30

    Poczułem się trochę onieśmielony z tą "reklamą" ;). Dobro reklamy nie potrzebuje – ale pewnie mu nie zaszkodzi :D:D.

    ~Robert, 2011-06-06 09:26

    hmmm
    A ja myślę, że w dzisiejszych czasach , trzeba dobro '' reklamować'' Bo zauwazam, że staje się ono coraz częściej '' towarem deficytowym''
    Nie chodzi o to, by ten kto czyni dobro, obwieszczał to całemu światu, oczekując w zamian pochwały, nagrody…

    Aby dobrze reklamować towar, trzeba go dobrze znać.
    '' Żywa reklamą'' dobra jesteśmy my sami
    nasze życie, nasze decyzje, stosunek do drugiego Człowieka…

    Blog x Jacka jest '' żywą reklamą '' dobra
    Tak samo wspomniane przez Ciebie kazanie…
    Bo nawet jeśli tylko, a może aż skorzysta z tego jeden Człowiek., i zrobi z tego dobry użytek… narodzi się nowe dobro….

    Gość – A

    ~Gość – A, 2011-06-06 10:08

    A propos ubiorów raz jeszcze :): wczoraj na mszy "rzuciłem okiem" po ludziach, aby tak statystycznie ogarnąc te kwestię ;). Nie było tak źle: tylko jeden facet w krótkich spodenkach i to wcale nie "młodzież" :D.
    Pozdrawiam serdecznie
    Robert

    ~Robert, 2011-06-06 09:20

    W każdym razie, miejmy na względzie sprawę strojów i reagujmy – w miarę potrzeb – na niewłaściwe postawy w naszym otoczeniu. Wracajmy do tego także w naszych wypowiedziach na blogu. Natomiast co do reklamy dobra, to uważam, że dobro należy reklamować, promować, zachęcać do niego, dając konkretne przykłady jego realizacji. Natomiast nie może być tak, że czyjaś pochwała, uznanie lub rozgłos będą jedynymi motywami podejmowania dobra!

    ~Ks. Jacek, 2011-06-13 11:55

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.