Świątynia – znak Boga

Ś

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym urodziny przeżywają:

Ksiądz Mirosław Golonka, mój Kolega kursowy, posługujący obecnie w Szwajcarii;

Urszula Wasilewska, Koleżanka jeszcze z czasów dzieciństwa, w naszej rodzinnej Parafii.

Niech Pan błogosławi Jubilatom i udziela wszelkich swoich dobrodziejstw! Zapewniam o modlitwie!

I już zapraszam do pochylenia się na Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Co konkretnie mówi do mnie dziś Pan? Duchu Święty, rozjaśnij umysły i serca!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Wtorek 5 Tygodnia zwykłego, rok II,

8 lutego 2022., 

do czytań: 1 Krl 8,22–23.27–30; Mk 7,1–13

CZYTANIE Z PIERWSZEJ KSIĘGI KRÓLEWSKIEJ:

Salomon stanął przed ołtarzem Pana wobec całego zgromadzenia izraelskiego i wyciągnąwszy ręce do nieba, rzekł:

O Panie, Boże Izraela! Nie ma takiego Boga jak Ty ani w górze na niebie, ani w dole na ziemi, tak zachowującego przymierze i łaskę względem Twoich sług, którzy czczą Cię z całego swego serca.

Czy jednak naprawdę zamieszka Bóg na ziemi? Przecież niebo i niebiosa najwyższe nie mogą Cię objąć, a tym mniej ta świątynia, którą zbudowałem. Zważ więc na modlitwę Twego sługi i jego błaganie, o Panie, Boże mój, i wysłuchaj to wołanie i tę modlitwę, w której dziś Twój sługa stara się ubłagać Cię o to, aby w nocy i w dzień Twoje oczy patrzyły na tę świątynię. Jest to miejsce, o którym powiedziałeś: «Tam będzie moje imię», tak aby wysłuchać modlitwę, którą zanosi Twój sługa na tym miejscu.

Dlatego wysłuchaj błaganie Twego sługi i Twego ludu, Izraela, ilekroć modlić się będzie na tym miejscu. Ty zaś wysłuchaj na miejscu Twego przebywania w niebie. Nie tylko wysłuchaj, ale też i przebacz”.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MARKA:

U Jezusa zebrali się faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nieumytymi rękami. Faryzeusze bowiem i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. I gdy wrócą z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych zwyczajów, które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych.

Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: „Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami?”

Odpowiedział im: „Słusznie prorok Izajasz powiedział o was obłudnikach, jak jest napisane: «Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad, podanych przez ludzi». Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji, dokonujecie obmywania dzbanków i kubków. I wiele innych podobnych rzeczy czynicie”.

I mówił do nich: „Umiecie dobrze uchylać przykazanie Boże, aby swoją tradycję zachować. Mojżesz tak powiedział: «Czcij ojca swego i matkę swoją» oraz: «Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmiercią zginie». A wy mówicie: «Jeśli kto powie ojcu lub matce: Korban, to znaczy darem złożonym w ofierze jest to, co by ode mnie miało być wsparciem dla ciebie», to już nie pozwalacie mu nic uczynić dla ojca ni dla matki: I znosicie słowo Boże przez waszą tradycję, którąście sobie przekazali. Wiele też innych tym podobnych rzeczy czynicie”.

To bardzo dobrze, że Salomon, w chwili poświęcenia świątyni, nie zatrzymuje całej swojej uwagi na samej świątyni, ale zwraca się w modlitwie do Boga, który – rzeczywiście – jest jedynym, właściwym Adresatem całego uwielbienia i podziwu, jaki w tym momencie należałoby wypowiedzieć.

Ze słów, wypowiedzianych w tym momencie przez króla, jasno wynika, że dobrze zrozumiał on to wszystko, co się w tym momencie dokonało, a mianowicie, że chociaż samą budowlę wzniósł on, jako król i następca króla Dawida – któremu nie zostało dane dokonać tego dzieła – to skoro on, Salomon, tego dokonał, to mógłby oglądać całą budowlę i jej wystrój, jej ozdoby, jej złoto i wszelki blask, żywiąc w sercu podziw dla siebie samego, bo w końcu to właśnie on pokierował całym tym dziełem i właśnie on je ukończył. Mógłby tak zrobić.

A jednak z jego dzisiejszej wypowiedzi w ogóle nie wynika, że jest w tym wszystkim jakakolwiek jego zasługa. Cała chwała należy się Bogu – i cała wdzięczność należy się Bogu nie tylko za to, że stanął tak piękny budynek, ale za wielkie dzieła, jakich Bóg będzie w tym miejscu i przez to miejsce dokonywał. Słyszymy takie oto słowa Salomona: O Panie, Boże Izraela! Nie ma takiego Boga jak Ty ani w górze na niebie, ani w dole na ziemi, tak zachowującego przymierze i łaskę względem Twoich sług, którzy czczą Cię z całego swego serca. Czy jednak naprawdę zamieszka Bóg na ziemi? Przecież niebo i niebiosa najwyższe nie mogą Cię objąć, a tym mniej ta świątynia, którą zbudowałem.

Owszem, jest wzmianka o tym, że to król zbudował świątynię, ale – zauważmy to – cała wdzięczność i uwielbienie skierowane do Boga. A potem już mocne podkreślenie duchowego znaczenia tego, co się stało: Zważ więc na modlitwę Twego sługi i jego błaganie, o Panie, Boże mój, i wysłuchaj to wołanie i tę modlitwę, w której dziś Twój sługa stara się ubłagać Cię o to, aby w nocy i w dzień Twoje oczy patrzyły na tę świątynię. Jest to miejsce, o którym powiedziałeś: «Tam będzie moje imię», tak aby wysłuchać modlitwę, którą zanosi Twój sługa na tym miejscu.

Tak, to właśnie po to stanęła owa monumentalna i imponująca świątynia, aby tutaj Bóg mógł się ze swoim ludem spotykać, aby tutaj mógł go wysłuchiwać, aby też tutaj mógł do niego mówić i stąd niejako kierować jego pielgrzymką przez ziemię. A także – co wybrzmiało w ostatnim zdaniu – przebaczać mu jego grzechy.

Jest zatem świątynia znakiem Boga, przypomnieniem o Bogu, miejscem spotkania z Bogiem, przestrzenią odnoszenia swego życia do Boga, uzgadniania swego życia z Bogiem.

I takie jest, moi Drodzy, znaczenie każdej świątyni – także każdej naszej świątyni. Niedobrze, jeżeli patrząc na świątynię, jej budowniczy podkreśla jedynie swoje zasługi, uważając ją za swoje wyłącznie dzieło. I niedobrze, jeśli znawca sztuki i architektury zachwyca się jedynie jej okazałą bryłą, kształtem, lub kunsztownymi ozdobami. Niedobrze, jeśli historyk będzie podkreślał wyłącznie jej znaczenie na przestrzeni dziejów – znaczenie dla określonej społeczności czy w kontekście określonych wydarzeń dziejowych. Niedobrze także, jeżeli muzyk będzie podkreślał wyłącznie piękno brzmienia znajdujących się w świątyni organów.

W tym kontekście, przypomina mi się pielgrzymka autokarowa, jaką swego czasu – jeszcze za czasów mojego pobytu w Seminarium – zorganizował mój „rodzony” Proboszcz, jak określam Księdza Prałata Mieczysława Lipniackiego, pierwszego Proboszcza mojej Parafii rodzinnej, w Białej Podlaskiej.

Otóż, pielgrzymi szlak zawiódł nas do pewnego kościoła, w którym właśnie znajdowały się okazałe i znane na okolicę organy, na których dość często koncertowano. I kiedy Pani Przewodnik już we wstępie do swego oprowadzania nas po tym kościele powiedziała, że najważniejszym i najcenniejszym obiektem w tej świątyni są owe organy, wówczas Ksiądz Proboszcz nachylił się do mnie i takim lekkim uśmiechem szepnął mi na ucho: „A ja myślałem, że Tabernakulum i Pan Jezus w nim”. Otóż, właśnie…

Świątynia ma naszą uwagę kierować przede wszystkim na Boga i przypominać nam o sprawach wiecznych. Również wtedy, kiedy jest zamknięta przed wiernymi, z powodu bezprawnych i absurdalnych limitów, narzucanych jej przez władzę świecką. Wtedy może jeszcze bardziej powinna tę rolę spełniać, bo wtedy wręcz powinna wołać do serc i sumień ludzkichnależyte miejsce Boga w życiu człowieka.

Podobnie, jak przykazania Boże, czy przepisy kościelne – nie po to są, żeby ich przestrzeganie dawało komuś poczucie własnej doskonałości i porównywania z innymi, rzekomo mniej pobożnymi, lub lekceważenia innych, ale po to, aby pomagały w budowaniu właściwej relacji człowieka z Bogiem.

A dzisiejsze pouczenie Jezusa z Ewangelii uświadamia nam, że jeśli zabraknie tego odniesienia do Boga i właściwej relacji z Bogiem, to również zabraknie właściwej relacji z drugim człowiekiem. Zwróćmy uwagę na te słowa: Umiecie dobrze uchylać przykazanie Boże, aby swoją tradycję zachować. Mojżesz tak powiedział: «Czcij ojca swego i matkę swoją» oraz: «Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmiercią zginie». A wy mówicie: «Jeśli kto powie ojcu lub matce: Korban, to znaczy darem złożonym w ofierze jest to, co by ode mnie miało być wsparciem dla ciebie», to już nie pozwalacie mu nic uczynić dla ojca ni dla matki: I znosicie słowo Boże przez waszą tradycję, którąście sobie przekazali.

Zatem, brak odniesienia do Boga oznacza jednocześnie niewłaściwą relację z drugim człowiekiem – także tym najbliższym, jakim są ojciec i matka, wobec których Bóg zawsze domagał się szczególnego szacunku ze strony dzieci.

Widzimy więc, moi Drodzy, że poprzez te znaki zewnętrzne, które są nam dane, jak świątynia, jak przykazania, jak nasze religijne praktyki – zawsze mamy szukać osobistego odniesienia do Boga i budować z Nim najbardziej osobistą, intymną, mocną duchową więź. Nigdy nie można pozostać tylko na samym zewnętrznym znaku, nigdy też nie można instrumentalnie traktować tych znaków czy praktyk dla budowania własnej chwały, a lekceważenia drugiego człowieka.

Niech wszystkie one prowadzą nas do Boga, przypominają o Nim i pomagają nam w tym, byśmy Go bardziej poznali i mocniej pokochali!

Dodaj komentarz

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.