Czy Pan jest ze mną?…

C

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym urodziny przeżywają:

Ksiądz Leszek Mućka, z którym znamy się od bardzo dawna;

Ksiądz Jan Miedzianowski, mój Kolega kursowy, Misjonarz w Peru;

Magda Sosnowska – Osoba, z którą znam się od czasów mojego zamieszkania i posługi w Wojcieszkowie, w czasie moich studiów na KUL.

Imieniny natomiast przeżywa Siostra Laura Wysocka, Benedyktynka – Misjonarka, z którą tak świetnie współpracowało mi się w czasie zamieszkania i posługi w Trąbkach.

Wszystkim świętującym życzę jak najmocniejszej więzi z Jezusem i Jego Kościołem! Więcej o tym w rozważaniu. Zapewniam o modlitwie!

Naszą serdeczną modlitwą otaczamy także Babcie i Dziadków, prosząc dla żyjących o Boże błogosławieństwo, a dla żyjących już u Pana – o radość wieczną!

Moi Drodzy, u mnie dzisiaj w planach – dzień spokojny. Nie mam dyżuru, nie będzie też Mszy Świętej w Duszpasterstwie, ale mam dużo drobiazgów, maili, telefonów, przygotowania potrzebnych materiałów, rozwiezienia ogłoszeń po Wydziałach i Akademikach – i takich tam różnych…

Teraz zaś już zapraszam do pochylenia się nad Bożym dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Poniżej zaś – moje słówko, zamiast słówka Janka, który w tym tygodniu napisze w środę. A zatem – co dziś mówi do mnie Pan? Z jakim osobistym przesłaniem się zwraca? Duchu Święty, tchnij!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Poniedziałek 3 Tygodnia zwykłego, rok II,

22 stycznia 2024., 

do czytań: 2 Sm 5,1–7.10; Mk 3,22–30

CZYTANIE Z DRUGIEJ KSIĘGI SAMUELA:

Wszystkie pokolenia izraelskie zeszły się u Dawida w Hebronie i oświadczyły mu: „Oto myśmy kości twoje i ciało. Już dawno, gdy Saul był królem nad nami, tyś wyprawiał się i powracał na czele Izraela. I Pan rzekł do ciebie: «Ty będziesz pasł mój lud, Izraela, i ty będziesz wodzem dla Izraela»”.

Cała starszyzna Izraela przybyła do króla do Hebronu. I zawarł król Dawid przymierze z nimi wobec Pana w Hebronie. Namaścili więc Dawida na króla nad Izraelem.

Dawid miał lat trzydzieści, gdy rozpoczął rządy, a panował lat czterdzieści. Judą rządził w Hebronie lat siedem i sześć miesięcy, w Jerozolimie zaś nad całym Izraelem i Judą panował lat trzydzieści trzy.

Razem ze swoimi ludźmi król wyruszył do Jerozolimy przeciw Jebuzytom, zamieszkującym tę krainę. Rzekli oni do Dawida: „Nie wejdziesz tutaj, lecz odepchną cię ślepi i kulawi”. Oznaczało to: „Dawid tu nie wejdzie”. Dawid jednak zdobył twierdzę Syjon, to jest Miasto Dawidowe.

Dawid stawał się coraz potężniejszy, bo Pan Bóg Zastępów był z nim.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MARKA:

Uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili o Jezusie: „Ma Belzebuba i przez władcę złych duchów wyrzuca złe duchy”.

Wtedy Jezus przywołał ich do siebie i mówił im w przypowieściach: „Jak może szatan wyrzucać szatana? Jeśli jakieś królestwo wewnętrznie jest skłócone, takie królestwo nie może się ostać. I jeśli dom wewnętrznie jest skłócony, to taki dom nie będzie mógł się ostać. Jeśli więc szatan powstał przeciw sobie i wewnętrznie jest skłócony, to nie może się ostać, lecz koniec z nim. Nie, nikt nie może wejść do domu mocarza i sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże, i wtedy dom jego ograbi.

Zaprawdę powiadam wam: wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego”. Mówili bowiem: „Ma ducha nieczystego”.

Dzisiejsze pierwsze czytanie to taki całościowy rzut oka na panowanie króla Dawida. Widzimy wyraźnie, że Autor natchniony pisze swoje słowa z pewnej perspektywy czasowej, bo opisując namaszczenie Dawida na króla – zaznaczmy: ponowne namaszczenie, bo pierwszego przecież dokonał Prorok Samuel w rodzinnym domu młodego Dawida – to w następnych zdaniach wprost stwierdza: Dawid miał lat trzydzieści, gdy rozpoczął rządy, a panował lat czterdzieści. Judą rządził w Hebronie lat siedem i sześć miesięcy, w Jerozolimie zaś nad całym Izraelem i Judą panował lat trzydzieści trzy.

Jest to tylko wtrącenie, bo zaraz słyszymy o kolejnym zwycięstwie króla nad wrogami, mamy więc powrót do bieżącej narracji, natomiast owo wtrącenie pozwala nam uświadomić sobie, że mówimy o jakimś wielkim dziele, dokonywanym przez Boga, w historii narodu i w historii konkretnego człowieka. Tym dziełem było oczywiście panowanie Dawida i okres wielkiej świetności narodu, jaki miał miejsce właśnie w tym czasie. A dlaczego tak właśnie było – kto dokonał tego dzieła?

Rzecz jasna, Dawid, jako król, a także ci, którzy razem z nim, jako naród, tworzyli to codzienne dobro. Ale pierwszą i zasadniczą przyczyną było to, o czym słyszymy w ostatnim zdaniu dzisiejszego pierwszego czytania: Dawid stawał się coraz potężniejszy, bo Pan Bóg Zastępów był z nim. Czy cokolwiek można jeszcze dopowiedzieć do tego stwierdzenia?

A co można dopowiedzieć do tego stwierdzenia: Jak może szatan wyrzucać szatana? Jeśli jakieś królestwo wewnętrznie jest skłócone, takie królestwo nie może się ostać; a następnie tego: Wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego ?

Słowa te padły po tym, jak uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili o Jezusie: „Ma Belzebuba i przez władcę złych duchów wyrzuca złe duchy”. Dlaczego aż tak ostro Jezus zareagował na to ich oskarżenie, że zapowiedział, iż tego typu zachowanie, tego typu stanowisko, tego typu insynuacje są tak ciężkim grzechem, iż nigdy nie zostaną odpuszczone? Czy istnieje w ogóle jakiś aż tak ciężki grzech, że Bóg nie jest w stanie go odpuścić? Czyżby to był właśnie ten grzech?

Można powiedzieć, że w jakimś sensie tak. Ale nie dlatego, że jest sam w sobie tak straszny i tak ciężki, Bóg „nie da rady” go odpuścić, bo dla Boga nie ma takich grzechów i takich ciężarów, których by – mówiąc obrazowo – nie udźwignął. Ten grzech jest dlatego nieodpuszczalny, że polega on przede wszystkim na totalnym zamknięciu, zablokowaniu przez człowieka swojego własnego serca i niedopuszczeniu do niego Boga. A Bóg na pewno nie będzie się tam włamywał na siłę.

Nie po to bowiem dał nam wolność, aby ją teraz odbierać, aby jej samemu nie uszanować. Dał nam ją z wielkiej miłości do nas, jak więc mógłby teraz nam ją odbierać, zmuszając nas do czegokolwiek? Nawet – i to paradoks – jeżeli ta wolność jest przez ludzi wykorzystywana przeciwko samemu Bogu! Bo tak może być. I tak – niestety – często jest! W imię tej wolności i w ramach tej wolności – człowiek mówi Bogu: NIE! W imię tej wolności i w ramach tej wolności człowiek zarzuca Bożemu Synowi, że ma Belzebuba i przez władcę złych duchów wyrzuca złe duchy.

Czy można sobie wyobrazić bardziej bezczelne łgarstwo? Boży Syn miałby potrzebować pomocy złego ducha i wchodzić z nim w układy, aby przy jego pomocy usuwać innego złego ducha? A na czym niby miałyby polegać te układy? Jaka miałaby być ich treść?

Przy czym zaznaczmy: nawet sama bezczelność tego stwierdzenia – choć jest ona gigantyczna – nie jest powodem tego, że ten grzech nie może być odpuszczony. Prawdziwym powodem takiego stanu rzeczy jest – powtórzmy – zamknięte serce człowieka, a więc fakt, że on nie chce dostrzec działania Boga, nie chce więc go również przyjąć; w ogóle je z góry wyklucza, lekceważy, a nawet ośmiesza. Zresztą, to stwierdzenie, które tu sobie zacytowaliśmy, także – gdyby nie jego tragiczna bezsensowność – mogłoby być powodem potężnego śmiechu, z powodu jego bezmyślności. Ale ta sprawa raczej nie skłania do śmiechu, a do wołania o opamiętanie!

Bo owo przebaczenie ze strony Boga przyjdzie natychmiast, kiedy człowiek zmieni nastawienie swego serca, kiedy to serce otworzy, kiedy dostrzeże Boga obok siebie, kiedy zaakceptuje Jego obecność w swoim życiu, kiedy zaakceptuje Jego – by tak to ująć – sprawczość w swoim życiu. Dawid na tym właśnie – jeśli tak można powiedzieć – „wygrał” swoje królowanie i całe swoje życie, że tę obecność i sprawczość uznawał.

Owszem, miał w tej materii pewne „poślizgi”, nawet całkiem niemałe, ale zawsze jednak do swego Boga wracał i w ostatnim dniu życia, odchodząc z tego świata, przekazał swemu synowi i jednocześnie następcy wyraźne wskazanie, że ma się trzymać Boga i podążać Jego drogami! I Salomon – bo o nim mowa – także dokonywał wielkich i wspaniałych rzeczy, dopóki wypełniał to polecenie ojca, czyli podążał Bożymi drogami. Kiedy z nich zszedł – „posypało” się całe to szczęście i powodzenie, które do końca towarzyszyło Dawidowi, a tak naprawdę: „posypało” się całe królestwo, bo ulegało podziałowi na część północną i południową.

I tylko możemy powiedzieć jedno: stało się to na wyraźne życzenie człowieka! Bo nikt mu nie kazał odwracać się od Boga, wykluczać Go ze swojej rzeczywistości, negować Go. A skoro to uczynił, to stało się to, co się stało – bo po prostu nie mogło się stać inaczej! Jeżeli człowiek odrzuca Boga, to musi się liczyć ze wszystkim, co taka sytuacja przyniesie – i nie powinien mieć do nikogo o to pretensji.

Jeżeli człowiek zamyka serce przed Bogiem – to niech potem nie stawia Bogu zarzutów, że go opuścił, że w jego życiu nie działa. Jak ma działać, skoro on zamknął serce? I niech nie oczekuje przebaczenia ze strony Boga ten, kto praktycznie Boga nie uznaje, blokując Mu dostęp do siebie i nie uznając Jego mocy – także mocy Jego przebaczenia! Tu naprawdę wszystko zależy od nas!

Ze strony Boga już wszystko – by tak rzec – już wszystko zostało zrobione. I nic więcej nie może być zrobione. Bóg nie zmienił swego nastawienia i na pewno nie zmieni! To w nastawieniu człowieka co i raz się coś zmienia. To człowiek ma raz to lepszy, to gorszy humor. To człowiek raz się zapatruje tak, a raz inaczej. I jeśli tylko zechce spojrzeć dobrze i serce otworzyć, to Bóg już będzie mógł uczynić wszelkie dobro i przebaczyć wszelkie zło.

Co – w tym kontekście – mogę powiedzieć o stanie mojego serca? Jak szeroko jest ono otwarte na Jezusa? Na ile pozwalam Mu działać w moim życiu? Czy na pewno i zawsze – na sto procent?…

5 komentarzy

  • Oktawa Modlitw o Jedność Chrześcijan. Dzień 5
    Intencja dnia: za wstawiennictwem Świętego Piotra z Werony (https://brewiarz.pl/czytelnia/swieci/06-04b.php3) módlmy się za wszystkich, którzy noszą imię katolików, ale odeszli od zdrowej nauki: aby Bóg oświecił ich światłem prawdziwej tradycji, a oni, odrzucając błędy tego wieku, powrócili do wyznawania całej pełni wiary katolickiej.

  • Oddzieleni od Ducha Świętego niektórzy ludzie wpadają w pułapkę posądzania Pana Jezusa o czynienie zła. Ich myślenie sprowadza się do tego, że zbawią się sami. Przestają oddychać Duchem, nie czują już że On ich prowadzi, wydaje im się, że nie grzeszą, że nie potrzebują Bożego przebaczenia. Jezus dzisiaj błaga nas, żebyśmy się otworzyli na Ducha Świętego.

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.