Chrześcijańska radykalna jednoznaczność!

C

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym imieniny przeżywają:

Ksiądz Stanisław Sławiński – Proboszcz w Parafii w Ciepielowie, w Diecezji radomskiej, któremu dziękuję za życzliwość i gościnność, okazywaną w trakcie Pieszej Pielgrzymki Podlaskiej oraz w trakcie kilku rajdów rowerowych mojej Młodzieży na Jasną Górę, a także za wiele naszych rozmów, które były dla mnie duchowym i intelektualnym ubogaceniem;

Ojciec Stanisław Jankowicz – oblat, wieloletni Misjonarz w Afryce, a obecnie posługujący w Polsce, niegdyś zaś w Kodniu – któremu dziękuję za wielką życzliwość, niejedną dobrą radę, także podarowaną w trakcie Spowiedzi, oraz za piękny przykład kapłańskiego życia;

Ojciec Stanisław Miciuk – Kapucyn, pochodzący z mojej rodzinnej Parafii, przez wiele lat posługujący w Gwatemali, a od kilku lat już w Polsce;

Księża, z którymi miałem możliwość współpracować:

* Ksiądz Stanisław Zajko,

* Ksiądz Stanisław Bieńko,

* Ksiądz Stanisław Garbacik,

* Ksiądz Stanisław Jastrzębski,

* Ksiądz Stanisław Barczak;

Profesor Stanisław Socha – Pracownik naukowy Uniwersytetu w Siedlcach;

Dwie święte i Czcigodne Mamy bliskich mi Osób:

* Pani Stanisława Filipiuk – Mama Księdza Kanonika Bogusława Filipiuka, Proboszcza Parafii Samogoszcz, mojego Kolegi kursowego;

* Pani Stanisława Gugała – Mama Profesora Marka Gugały, Prorektora siedleckiej Uczelni.

Urodziny zaś obchodzi Marcin Mućka, Brat Księdza Leszka, za moich czasów – Lektor w Parafii Radoryż Kościelny.

A rocznicę Święceń kapłańskich przeżywa Ojciec Profesor Ambroży Skorupa, Salwatorianin, z którym miałem możność współpracować na KUL, na Wydziale Prawa.

Wszystkim świętującym dziś życzę odwagi w codziennym ofiarowaniu, a wręcz spalaniu swego życia dla dobra tych, wśród których żyją i którym służą. Niech Im Pan błogosławi! Zapewniam o modlitwie.

Moi Drodzy, wspierajmy modlitwą Maturzystów. Aby byli – z łacińska – MATURI, czyli dojrzali nie tylko na odcinku nauki, którą przez ostatnie lata zgłębiali, ale przede wszystkim: w kwestii życiowych wyborów, których szczególnie teraz będą dokonywać.

A ja dzisiaj wybieram się na dyżur, na Wydziale Nauk Ścisłych i Przyrodniczych, na ulicy 3 Maja, a o 19:00 – jak co środę – Msza Święta w intencji Środowiska Akademickiego, Duszpasterstwa Akademickiego i Młodzieży w Kościele. Po niej – nabożeństwo majowe i adoracja Najświętszego Sakramentu w ciszy do godziny 21:00. Zapraszam – do udziału, lub do łączności duchowej!

Teraz zaś już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Zatem, niech zatem Duch Święty pomoże nam odkryć, co Pan konkretnie dzisiaj mówi do każdej i każdego z nas indywidualnie.

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Uroczystość Świętego Stanisława, Biskupa i Męczennika,

8 maja 2024.,

do czytań z t. VI Lekcjonarza:

Dz 20,17–18a.28–32.36; Rz 8,31b–39; J 10,11–16

CZYTANIE Z DZIEJÓW APOSTOLSKICH:

Paweł, posławszy z Miletu do Efezu, wezwał starszych Kościoła.

A gdy do niego przybyli, przemówił do nich: „Uważajcie na samych siebie i na całe stado, nad którym Duch Święty ustanowił was biskupami, abyście kierowali Kościołem Boga, nabytym własną Jego krwią. Wiem, że po moim odejściu wejdą między was wilki drapieżne, nie oszczędzając stada. Także spośród was samych powstaną ludzie, którzy głosić będą przewrotne nauki, aby pociągnąć za sobą uczniów.

Dlatego czuwajcie pamiętając, że przez trzy lata we dnie i w nocy nie przestawałem ze łzami upominać każdego z was. A teraz polecam was Bogu i słowu Jego łaski, władnemu zbudować i dać dziedzictwo ze wszystkimi świętymi”.

Po tych słowach upadł na kolana i modlił się razem ze wszystkimi.

CZYTANIE Z LISTU ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA DO RZYMIAN:

Bracia: Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakże miałby wraz z Nim i nam wszystkiego nie darować? Któż może wystąpić z oskarżeniem przeciw tym, których Bóg wybrał? Czyż Bóg, który usprawiedliwia? Któż może wydać wyrok potępienia? Czy Chrystus Jezus, który poniósł za nas śmierć, co więcej, zmartwychwstał, siedzi po prawicy Boga i przyczynia się za nami?

Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? Jak to jest napisane: „Z powodu Ciebie zabijają nas przez cały dzień, uważają nas za owce przeznaczone na rzeź”.

Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował. I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:

Jezus powiedział do faryzeuszów: „Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, do którego owce nie należą, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza. Najemnik ucieka dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach.

Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia i jeden pasterz”.

Dzisiejszy nasz Patron, Święty Stanisław, urodził się w Szczepanowie, w ziemi krakowskiej, prawdopodobnie około 1030 roku. Wioska Szczepanów miała być własnością rodziny Stanisława i tam miał być gródek do niej należący. Swoje pierwsze studia odbył Stanisław zapewne w domu rodzinnym, potem być może w Tyńcu, w klasztorze benedyktyńskim. Nie jest wykluczone, że dalsze studia odbywał – zwyczajem ówczesnym – gdzieś za granicą. Wskazuje się najczęściej na Paryż.

Święcenia kapłańskie otrzymał około roku 1060. Po powrocie do kraju, został mianowany przez biskupa krakowskiego, Lamberta Sułę, kanonikiem katedry. Na zlecenie biskupa, Stanisław założył – jak się przypuszcza – Rocznik Krakowski, czyli rodzaj kroniki katedralnej, w której notował ważniejsze wydarzenia z życia diecezji. Po śmierci Lamberta, w roku 1070, Stanisław został wybrany jego następcą na stolicy. Wybór był zależny – zwyczajem ówczesnym – od króla Bolesława Śmiałego. Zatwierdził go Papież Aleksander II. Konsekracja odbyła się jednak dopiero w roku 1072. Dwa lata oczekiwania wskazywałyby, że chodziło w tym wypadku o jakieś przetargi, których okoliczności bliżej nie znamy.

O samej działalności duszpasterskiej Biskupa Stanisława wiemy niewiele. Dał się poznać jako pasterz gorliwy, ale i bezkompromisowy. Udał się też do papieża Grzegorza VII, aby wyjednać wskrzeszenie metropolii gnieźnieńskiej.

Jednakże w centrum zainteresowania kronikarzy znalazł się przede wszystkim fakt zatargu Stanisława z królem Bolesławem Śmiałym – zatargu, który zadecydował o chwale pierwszego, a tragicznym końcu drugiego. Trzeba bowiem przyznać, że Bolesław Śmiały, zwany również Szczodrym, należał do postaci wybitnych. Popierał gorliwie reformy Grzegorza VII, przeprowadził wznowienie metropolii w Gnieźnie, ustalenie diecezji i hierarchii polskiej. Po zawierusze pogańskiej odbudował wiele kościołów i klasztorów. Sprowadził chętnie nowych duchownych do kraju. On też zaproponował wybór Stanisława na stolicę krakowską. Koronował się na króla i przywrócił Polsce suwerenną powagę. Dlaczego zatem doszło do tak ostrego sporu z Biskupem?

Gall Anonim tak relacjonuje: „Jak zaś król Bolesław został z Polski wyrzucony, długo byłoby opowiadać. Lecz to wolno powiedzieć, że nie powinien pomazaniec na pomazańcu jakiegokolwiek grzechu cieleśnie mścić. Tym bowiem sobie wiele zaszkodził, że do grzechu grzech dodał; że za bunt skazał Biskupa na obcięcie członków. Ani więc Biskupa – buntownika nie uniewinniamy, ani króla mszczącego się tak szpetnie nie zalecamy”. Z tekstu wynika, że Gall sympatyzuje z królem, a Biskupowi krakowskiemu przypisuje wyraźnie zdradę. Nie można się temu dziwić, skoro kronikarz żył z łaski książęcej. Pisał bowiem swoją historię na dworze Bolesława Krzywoustego, którego Bolesław Śmiały był stryjem.

Mamy jeszcze jedną kronikę, napisaną przez Błogosławionego Wincentego Kadłubka, który był uprzednio Biskupem krakowskim, a więc miał dostęp do źródeł bezpośrednich, których my dziś nie posiadamy. Według jego relacji, król Bolesław był prawie zawsze w kraju nieobecny, gdyż nieustannie brał udział w zbrojnych wyprawach. Spowodowało to, iż w królestwie szerzył się rozbój i wiarołomstwo, a przez to rozbicie małżeństw i zamęt. Kiedy podczas ostatniej wyprawy na Ruś rycerze błagali króla, aby powracał do kraju, ten w najlepsze całymi tygodniami się bawił. Wtedy rycerze zaczęli go potajemnie opuszczać. Bolesław, powróciwszy do kraju, zaczął się okrutnie na nich mścić.

Kiedy król szalał, aby złamać opór, jeden tylko Stanisław miał odwagę – według kroniki Kadłubka – upomnieć króla. Kiedy zaś ten nic sobie z upomnienia nie czynił i dalej szalał, Biskup rzucił na niego klątwę, czyli wyłączył króla ze społeczności Kościoła, a przez to samo zwolnił od posłuszeństwa poddanych. To zapewne Gall Anonim nazywa buntem i zdradą. Ze strony Stanisława był to akt niezwykłej odwagi pasterza, ujmującego się za swoją owczarnią, chociaż zdawał sobie sprawę z konsekwencji, jakie go mogą za to spotkać.

Autorytet Stanisława musiał być w Polsce ogromny, skoro – według podania – nawet najbliżsi stronnicy króla Bolesława nie śmieli targnąć się na jego życie. Król miał to uczynić sam. 11 kwietnia 1079 roku, udał się zatem na Skałkę i w czasie Mszy Świętej zabił Biskupa uderzeniem w głowę. Potem kazał jego ciało poćwiartować. Zwyczajem ówczesnym bowiem ciało skazańca niszczono.

Duchowni ze czcią pochowali je w kościele na Skałce. Fakt ten jest dowodem czci, jakiej już wtedy Męczennik zażywał. Późniejsze badania wskazały, że czaszka Stanisława posiada wszystkie zęby. To by świadczyło, że Biskup zginął w pełni sił męskich. Mógł mieć około czterdziestu lat. Na czaszce widać natomiast ślady siedmiu uderzeń ostrego żelaza, co potwierdza rodzaj śmierci, przekazany przez tradycję. Największe cięcie ma 45 milimetrów długości i około 6 milimetrów głębokości. Stanisław został uderzony z tyłu czaszki.

Na wiadomość o dokonanym na Biskupie w tak okrutny sposób mordzie – i to przy ołtarzu, w czasie sprawowania Najświętszej Ofiary – cały naród stanął przeciwko królowi. Opuszczony przez wszystkich, musiał iść na banicję. Usiłował jeszcze, co prawda, szukać dla siebie poparcia na Węgrzech, u Władysława, ten mu jednak odmówił. Zmarł tamże Bolesław, zapewne w 1081 roku.

Istnieje podanie, że dwa ostatnie lata spędził na ostrej pokucie w klasztorze benedyktyńskim w Osiaku, w dzisiejszej Jugosławii, gdzie też miał być pochowany. Relikwie zaś Świętego Stanisława, w 1088 roku, przeniesiono do katedry krakowskiej. Kadłubek przytacza legendę, że wcześniej ciała Męczennika strzegły orły i że zrosło się ono w cudowny sposób z porąbanych części.

Kroki wstępne do Kanonizacji Stanisława poczynił już Papież Grzegorz VII. Jednak wskutek przeróżnych trudności i zawirowań dziejowych, sprawa się przeciągała tak, że dokonał jej dopiero Papież Innocenty IV, dnia 8 września 1253 roku. Na ręce dostojników Kościoła w Polsce Papież wręczył bullę kanonizacyjną. Wracających z Italii posłów Kraków powitał uroczystą procesją ze wszystkich kościołów. Na następny rok biskup Prandota wyznaczył uroczystość podniesienia relikwii Stanisława i ogłoszenia jego Kanonizacji w Polsce. Uroczystość odbyła się dnia 8 maja 1254 roku. Stąd liturgiczny obchód ku czci Stanisława w Polsce przypada właśnie na 8 maja.

Święty Stanisław jest jednym z głównych Patronów Polski. Święty Jan Paweł II nazwał go Patronem chrześcijańskiego ładu moralnego. W ciągu wieków przywoływano legendę o zrośnięciu się rozsieczonego ciała świętego Stanisława. Kult Świętego odegrał w XIII i XIV wieku ważną rolę historyczną, jako czynnik kształtowania się myśli o zjednoczeniu Polski. Wierzono, że w ten sam sposób, jak ciało Świętego, połączy się i zjednoczy podzielone wówczas na księstwa dzielnicowe Królestwo Polskie.

W Liście Apostolskim skierowanym do Prymasa i Biskupów polskich w racji siedemsetlecia Kanonizacji Świętego Stanisława, Papież Pius XII tak napisał: „Wiele przesławnych czynów opromienia swoim blaskiem dzieje Polski, a jednak w pamięci pokoleń na zawsze pozostanie imię Świętego Stanisława, sławnego orędownika waszej Ojczyzny. Jest on chlubą i ozdobą Kościoła w Polsce, bo chwałą męczeństwa uświęcił początki chrześcijaństwa w waszym kraju. Potrzeba Wam było takiego Pasterza, oddającego swoje życie za owce w obronie wiary i obyczajów chrześcijańskich, by jego krew użyźniła zasiane wśród Was ziarno Ewangelii.

Ten Biskup krakowski, którego powołała Boża Opatrzność, pozostawił nam doskonały przykład chrześcijańskiego męstwa. Święty Stanisław żył tylko dla Boga, całkowicie oddany ludziom i trosce o powierzoną sobie owczarnię, za przykładem Boskiego Pasterza, który był mu wzorem aż po ostatnie dni życia. Nie szczędził trudów, nie zrażał się żadnymi przeszkodami, byle tylko obyczaje społeczeństwa i jednostek oprzeć na zasadach Ewangelii. Nie cofnął się nawet i wtedy, gdy ściągnął na siebie gniew króla Bolesława, któremu wypominał jego zgubne postępowanie. Ten bezbożny tyran mógł się srożyć na Biskupa, mógł się targnąć na jego życie, nie mógł jednak złamać jego ducha. Bo ów niezłomny Pasterz chętnie oddał w ofierze swoje życie, aby się nie sprzeniewierzyć nakazom swego obowiązku, a swoim wiernym pozostawił przykład niezachwianej stałości, którą uwieńczył palmą męczeństwa.

Ta niegodziwa zbrodnia wstrząsnęła sumieniami wiernych, a oburzenie ludu było tak wielkie, że jak podaje tradycja, jej sprawca musiał opuścić królestwo i udać się na wygnanie. Znamienny to dowód wielkiej miłości i czci, jaką wasi ojcowie żywili względem swego Biskupa. Te uczucia nie osłabły z biegiem lat. Dziś jeszcze z wielką radością stwierdzamy, jak dalece są one żywe, a słodkim uczuciem napełnia Nas nadzieja, że teraz wzmocnią się i rozwiną.

Z Wami jest Chrystus i Jego moc zwycięska, a zatem bez lęku i śmiało trwajcie w boju dla Pana! Niech Wasza wiara będzie jak skała, której nic skruszyć nie zdoła, niech waszej miłości nie przyćmi żadna ludzka niegodziwość,Wasza nadzieja niech jaśnieje nawet i wtedy, gdy wszystko wokoło zdaje się walić i upadać. Niech ona Was wspiera i da Wam patrzeć w przyszłość z niezachwianą ufnością. Czegóż macie się lękać?

Wszak Święty Papież Grzegorz Wielki pisał: „Kościół Święty potrafi wzrastać wśród cierpień, a pośród zniewag nie zbaczać z prostej drogi; nie przygnębią go przeciwności, nie odurzą powodzenia; w pomyślności umie zachować pokorę, w trudnościach z nadzieją spoglądać ku niebu”. Tyle Papież Pius XII.

A my, przyjmując dar Bożego słowa, przeznaczonego na dzisiejszy dzień w liturgii Kościoła, w odczytywanych kolejno wersetach biblijnych odnajdujemy rys działalności, zaangażowania i poświęcenia sięaż po dar ze swego życia – dzisiejszego Patrona. Chociaż oczywiście zdajemy sobie sprawę, że Pismo Święte powstało dużo wcześniej, niż żył Stanisław i to ono jest pierwsze i najważniejsze, to ono wyznacza nam wszystkim drogę, a nie jest tylko komentarzem do tego, co ludzie wcześniej powiedzą lub zrobią – dlatego możemy stwierdzić, iż życie i śmierć Biskupa Stanisława okazały się bardzo czytelnym, mocnym i przekonującym komentarzem do Bożego słowa.

Okazały się realizacją, wypełnieniem tegoż Słowa w praktyce życia i działalności Kościoła w Polsce, w tamtych czasach. A możemy powiedzieć, że dotyczyły nie tylko Kościoła w Polsce, ale Polski jako takiej, dotyczyły całego narodu, bo trudno nie dostrzec w całej sprawie jakiegoś sprzężenia się spraw Boskich ze sprawami ludzkimi – pasterskiej misji Biskupa, jako sługi Bożego, z działalnością ziemskiego władcy, jakim był król Bolesław.

Możemy zatem mówić o zderzeniu się rzeczywistości wiary z rzeczywistością polityki – chociaż musimy pamiętać, że te dwie rzeczywistości naonczas były dużo bliżej siebie, niż są dzisiaj: wszak średniowieczni władcy byli koronowani przez biskupów w katedrach, co też wiązało się z obrzędem namaszczenia, z kolei nominacje biskupie przechodziły przez ręce królewskie, o ile przede wszystkim od woli królów nie zależały. Mamy zatem do czynienia z dwiema rzeczywistościami w jakiś sposób sobie bliskimi, a jednak dzisiaj mówimy o zderzeniu się jednej z drugą.

Wydaje się jednak, że musiało się to stać i nie mogło być inaczej – o ile Pasterz Kościoła chciał pozostać bezwzględnie wierny temu, czego nauczał, a nie szedł na żadne układy ze światem polityki: układy, które i dzisiaj są nam, niestety, znane, a które powodują skuteczne zamknięcie ust temu czy innemu pasterzowi i ostateczne niereagowanie przez niego na ewidentne zło, czynione przez zaprzyjaźniony świat polityki. Dla tak zwanego „świętego spokoju”, dla podtrzymania dobrych relacji – po to, żeby móc coś kiedyś załatwić, dostać jakieś dofinansowanie, czy po prostu: brylować na salonach. Biada takimi pasterzom! Ale – niestety – trudno powiedzieć, że takich postaw nie było i nie ma.

Z pewnością, takim fałszywym, miałkim, ugodowym pasterzem nie był Patron dnia dzisiejszego i Patron naszej Ojczyzny, Biskup krakowski, Stanisław ze Szczepanowa. Wziął on bowiem na pewno do serca słowa Apostoła Pawła, skierowane do pasterzy ówczesnego Kościoła, a zapisane w Księdze Dziejów Apostolskich, odczytane zaś w pierwszym dzisiejszym czytaniu: Uważajcie na samych siebie i na całe stado, nad którym Duch Święty ustanowił was biskupami, abyście kierowali Kościołem Boga, nabytym własną Jego krwią.

Jak również te słowa samego Jezusa, zapisane w dzisiejszej Ewangelii: Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, do którego owce nie należą, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza. Najemnik ucieka dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Właśnie – życie moje oddaję za owce… To trudne! Wymagające odwagi i poświęcenia.

Dlatego wielkim wsparciem okazują się słowa, wypowiedziane ponownie przez Apostoła Pawła, tym razem w drugim dzisiejszym czytaniu: Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? […] Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? […] We wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował. I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.

Dokładnie tak: nic nie zdołało odłączyć Biskupa Stanisława od Jezusa – od tej Prawdy, którą Jezus sam jest i której nauczał. Dlatego nasz Patron był przekonany, że także nie może uchylać się od jej głoszenia i od jej obrony. Skoro zatem Jan Paweł II nazwał Biskupa Stanisława – swojego Poprzednika na krakowskiej stolicy biskupiej – Patronem ładu moralnego w Polsce, to musimy szczerze przyznać, że ma się on [czyli Stanisław, chociaż Jan Paweł II także] o co modlić dla naszej Ojczyzny, gdy idzie o ten ład moralny: zarówno w życiu politycznym, jak i w życiu społecznym, jak i w życiu rodzinnym, małżeńskim, narzeczeńskim… Oj, dużo tych spraw do powierzania ich Bogu!

Ale ja osobiście chciałbym widzieć w Biskupie Stanisławie Patrona w jeszcze jednej, bardzo ważnej sprawie: w owej bezkompromisowości, której przykład nam daje! Bardzo chciałbym go prosić, aby wyjednał i mi osobiście, i wszystkim kapłanom i biskupom – na czele z Papieżem – taką jednoznaczność, odwagę i radykalizm, by nasza mowa, nauczanie i postawa były wypełnieniem owego Jezusowego: TAK – TAK. NIE – NIE, a nigdy nie wyrażało się w stwierdzeniach: „A to zależy…”, „Być może…”, „Ewentualnie…”, „Jakoś tak, w przybliżeniu…”, „Mniej więcej…”. Nie!

Oby nasza pasterska misja – tak, jak w przypadku Biskupa Stanisława – zawsze wyrażała się w owym: TAK – TAK. NIE – NIE. ZERO – JEDEN. CZARNE – BIAŁE. PLUS – MINUS. I nic pośrodku! I oby w taki sposób wyrażała się postawa wszystkich chrześcijan, przyjaciół, naśladowców i uczniów Jezusa Chrystusa – czyli nas wszystkich! To jest nagląca potrzeba naszych czasów – właśnie ta chrześcijańska radykalna jednoznaczność!

2 komentarze

  • Wszystkie sprawy trudne trzeba załatwiać przed Bogiem na kolanach. Taki przykład dał nam Jezus w Ogrójcu, taki przykład daje nam dziś Apostoł Paweł „Po tych słowach upadł na kolana i modlił się razem ze wszystkimi.”

    Ps.1. Dzięki wykładowi O. Stanisława Miciuka https://www.youtube.com/watch?v=KKmoY6N0NM8&t=8s
    pozbyłam się skutecznie symptomów cukrzycy, właściwie stanu przedcukrzycowego. Niech to będzie z mojej strony świadectwo. Przypomniał mi Ksiądz Jacek, że nie podziękowałam Bogu za posługę O. Stanisława, również w tym wymiarze, pomagania ludziom. Uczynię to dzisiaj między innymi intencjami na Eucharystii i w Nowennie do Matki Bożej Nieustającej Pomocy.
    Ps.2. Św. Stanisław jest patronem mojej śp. Mamy Stanisławy.

    • Nie ukrywam, że coraz bardziej zaskakuje mnie ta „medyczna” działalność Ojca Stanisława Miciuka. Znam Go tyle lat, ale z tej strony – całkiem od niedawna!
      xJ

Ks. Jacek Autor: Ks. Jacek

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.