Szczęść Boże! Drodzy moi, w dniu dzisiejszym imieniny przeżywa moja Siostrzenica, Emilka Niedźwiedzka. Całym sercem otaczam Ją modlitwą, prosząc dla Niej o wszelkie Boże łaski, by tak, jak dotychczas – była radością całej naszej Rodziny. Niech życiowa energia, która ją wręcz rozpiera i intelektualna błyskotliwość – rozwijają się i pomnażają! Niech idzie przez życie pewnym krokiem, wsparta życzliwością Rodziny i Bliskich!
Imieniny przeżywa także Emilia Porzezińska – bardzo życzliwa Osoba z Siedlec, przez długi czas czynnie zaangażowana w działalność naszego Duszpasterstwa Akademickiego.
Urodziny zaś przeżywa Łukasz Kędziorek – za moich czasów: Lektor z Parafii w Miastkowie Kościelnym.
Wszystkich świętujących ogarniam modlitwą, wypraszając wszelkiej Bożej łaskawości i darów z Nieba.
Drodzy moi, pozdrawiam Was z Siedlec, skąd około 12:00 – wraz z Księdzem Markiem – wyjedziemy do Parafii w Turowie, gdzie o godzinie 13:30, jako wspólnota Roku Święceń sprawować będziemy doroczną Mszę Świętą w intencji zmarłego przed sześcioma laty naszego Brata z Roku Święceń, Księdza Piotra Wojdata. Wczoraj był dzień Jego imienin.
A zaprasza nas inny wczorajszy Solenizant, Ksiądz Paweł Smarz, Proboszcz Parafii w Turowie. I to właśnie Ksiądz Paweł, zaraz po odejściu Księdza Piotra, wyszedł z taką inicjatywą, aby co roku – w kilka dni po rocznicy Święceń – znowu zwoływać naszą rocznikową Wspólnotę, aby pomodlić się za zmarłego Brata. A dla nas jest to okazją, aby złożyć życzenia imieninowe samemu Księdzu Pawłowi.
A z inicjatywy Dziekana naszego Roku, Księdza Jacka Seredy, powstała taka już kilkuletnia „tradycja”, że to ja na tych Mszach Świętych głoszę słowo Boże. Za pierwszym razem, Ksiądz Dziekan po prostu poprosił mnie o to. Ale już rok później, kiedy nikt nic o tym nie mówił, a ja – przed samą Mszą Świętą – spytałem, kto dzisiaj nam coś powie, to zarówno sam Dziekan, jak i kilku Braci, spojrzało na mnie ze zdziwieniem, po czym padły słowa: „No, przecież Ty! To oczywiste!”
A jako argument „za” podano fakt prowadzenia przeze mnie tegoż bloga i związaną z tym pewność, że jestem „z marszu” przygotowany, aby coś powiedzieć. Po czym usłyszałem, że mam być gotowy każdego roku, bo to już będzie nasza rocznikowa „tradycja”. Tak też miało być dzisiaj.
Ale ja postanowiłem tę „tradycję” w tym roku zawiesić, wykorzystując obecność Księdza Marka. I na spotkaniu z okazji Rocznicy Święceń zapytałem, czy mogę poprosić Zastępcę. Bracia jednogłośnie zgodzili się na to. Dlatego dzisiaj Ksiądz Marek jedzie ze mną na to spotkanie jako Gość specjalny. Włączy się w koncelebrę i wygłosi do nas słowo Boże.
A ja całym sercem dziękuję moim Braciom za otwartość i życzliwość, Księdzu Pawłowi Smarzowi zaś – za zaproszenie i podtrzymywanie tego dobrego zwyczaju corocznych spotkań.
Dodam tylko, że takim pięknym stylem naszej kapłańskiej Wspólnoty jest to, że się ze sobą spotykamy – i to kilka razy w roku. W większym lub mniejszym gronie, ale na naszym Roku nie ma żadnej sytuacji konfliktowej, czyli takiej, że ktoś komuś nie poda ręki, albo się do kogoś nie odzywa. Oczywiście, jedni z drugimi spotykają się częściej, inni rzadziej, ale kiedy zwołujemy się na rocznicę czy imieniny – Wszyscy starają się dotrzeć. Wierzę, że tak będzie i dzisiaj.
Mszy Świętej będzie przewodniczył Ksiądz Jacek Wojdat – także nasz Brat ze Wspólnoty rocznikowej – rodzony Brat świętej pamięci Księdza Piotra.
A co będę robił po Mszy Świętej – nie mam tak zwanego „bladego” pojęcia! To będzie zależało od ustaleń z Księdzem Markiem. Być może, przejadę do Lublina. Ale otwieram się na wszelkie możliwości – i wszelkie niespodzianki!
Wczoraj taką niespodzianką była chwilowa, ale bardzo sympatyczna wizyta Państwa Elżbiety i Szczepana Goławskich, Rodziców Alumna Łukasza, zaangażowanego w swoim czasie w działalność naszego Duszpasterstwa Akademickiego GAUDEAMUS, a obecnie – przygotowującego się do kapłaństwa w Zgromadzeniu Księży Werbistów. Była okazja do dobrej rozmowy. Bardzo jestem wdzięczny za tę niespodziankę!
Tymczasem zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:
https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut
Poniżej zaś – słówko Szymona Sali. Jak w każdy wtorek. Nie jest ono może najdłuższe, ale znowu podejmuje trudny temat: tak zwanej kary Bożej. Cieszę się ogromnie, że Szymon nie ucieka przed trudnymi tematami, ale mierzy się z nimi – i to bardzo zgodnie z nauką Kościoła i poprawnie teologicznie. A jednocześnie – dość odważnie. I tylko można zadziwić się, że pisze to Człowiek, który nie kończył żadnych studiów teologicznych… Tym bardziej dziękuję! I bardzo to doceniam!
Niech Pan będzie uwielbiony w całej wszechstronnej działalności Szymona – nie tylko na tym forum!
A swoją drogą – skoro mam zastępstwo w głoszeniu słowa Bożego na Mszy Świętej rocznikowej, to dobrze, że mam je również w pisaniu na blogu!
Zatem, co konkretnie mówi dziś do mnie Pan? Z jakim osobistym przesłaniem zwraca się właśnie do mnie? Duchu Święty, podpowiedz…
Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, Duch Święty. Amen
Gaudium et spes! Ks. Jacek
Wtorek 13 Tygodnia zwykłego, rok II,
30 czerwca 2026.,
do czytań: Am 3,1–8;4,11-12; Mt 8,23–27
CZYTANIE Z KSIĘGI PROROKA AMOSA:
Słuchajcie tego słowa, które mówi Pan do was, synowie Izraela, do całego pokolenia, które wyprowadziłem z ziemi egipskiej: „Jedynie was znałem ze wszystkich narodów na ziemi, dlatego was nawiedzę karą za wszystkie wasze winy”.
Czyż wędruje dwu razem, jeśli się wzajem nie znają? Czyż ryczy lew w lesie, zanim ma zdobycz? Czyż lwiątko wydaje głos ze swego legowiska, zanim coś schwyta? Czyż spada ptak na ziemię, jeśli nie było sidła? Czyż się unosi pułapka nad ziemią, zanim coś schwytała? Czyż dmie się w trąbę w mieście, a lud się nie przelęknie? Czyż zdarza się w mieście nieszczęście, by Pan tego nie sprawił? Bo nie uczyni Pan Bóg niczego, by nie wyjawił swego zamiaru sługom swym, prorokom. Gdy lew zaryczy, któż się nie ulęknie? Gdy Pan Bóg przemówi, któż nie będzie prorokować?
„Spustoszyłem was, jak przy Bożym spustoszeniu Sodomy i Gomory; staliście się jak głownia wyciągnięta z ognia, aleście do Mnie nie powrócili, mówi Pan. Tak uczynię tobie, Izraelu, a ponieważ ci to uczynię, przygotuj się, by stawić się przed Bogiem twym, Izraelu”.
SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:
Gdy Jezus wszedł do łodzi, poszli za Nim Jego uczniowie.
Nagle zerwała się gwałtowna burza na jeziorze, tak że fale zalewały łódź; On zaś spał. Wtedy przystąpili do Niego i obudzili Go, mówiąc: „Panie, ratuj, giniemy!”
A On im rzekł: „Czemu bojaźliwi jesteście, małej wiary?” Potem wstał, rozkazał wichrom i jezioru, i nastała głęboka cisza.
A ludzie pytali zdumieni: „Kimże On jest, że nawet wichry i jezioro są Mu posłuszne?”
A OTO SŁÓWKO SZYMONA SALI:
Dzisiejsze pierwsze czytanie może być trochę trudne do przyjęcie, słyszymy bowiem o Bogu, który karze: Jedynie was znałem ze wszystkich narodów na ziemi, dlatego was nawiedzę karą za wszystkie wasze winy. Czy Bóg pragnie cierpienia dla człowieka?
Zdecydowanie nie! Kara, choć jest cierpieniem, nie wynika z kaprysu Boga, ale z Jego sprawiedliwości. Nie jest również przeciwieństwem miłości, lecz odpowiedzią na odrzucenie miłości, którą Bóg nieustannie obdarza człowieka. Nie jest ona celem samym w sobie. Ma skłonić człowieka do refleksji, uznania swojej winy i powrotu do Boga.
Boża kara, choć na pierwszy rzut oka może się wydawać surowa, ostatecznie wypływa z troski o zbawienie człowieka. Trudne doświadczenia, będące tak naprawdę konsekwencją naszych złych decyzji, często uczą nas pokory, otwierają oczy na popełnione błędy i pomagają nam wrócić na drogę, prowadzącą do Boga.
Podobnie, gdy spotyka nas jakieś nieszczęście – nie musi być ono pozbawione sensu. Czasem jest ono konsekwencją naszych własnych wyborów. Możemy poważnie zachorować wskutek wieloletnich zaniedbań zdrowia czy uzależnień. Do wielu wypadków dochodzi nie dlatego, że Bóg tak chce, lecz z powodu ludzkiej brawury lub nieostrożności. Nie oznacza to jednak, że każde cierpienie jest karą za grzech. Bóg może posłużyć się nawet trudnym doświadczeniem, by obudzić nasze sumienie, wezwać do nawrócenia i przybliżyć nas do siebie.
Bardzo dobrze widzimy to w Ewangelii. Pan nie czeka, by ukarać człowieka, lecz nieustannie daje mu szansę na nawrócenie. Zauważmy, że uczniowie doświadczają wielkiej burzy na jeziorze. Czy była ona karą? Nic na to nie wskazuje. Była raczej doświadczeniem, które miało umocnić ich wiarę i nauczyć ich, że w każdej chwili mogą zwrócić się do Jezusa. To właśnie podczas tej burzy przekonali się, że Temu, któremu zaufali, posłuszne są nawet wichry i jezioro.
A czy ja w trudnych momentach życia szukam ratunku u Jezusa? Czy zwracam się do Niego od razu, czy dopiero wtedy, gdy wyczerpią się wszystkie inne możliwości? Czy moja wiara jest na tyle mocna, że wierzę, iż Bóg jest większy od wszystkiego, co mnie spotyka?
