Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym imieniny przeżywają:
►Halina Orłowska, Żona świętej pamięci Pana Karola, z którym przez lata prowadzili dom w Szklarskiej Porębie, dokąd od lat jeździmy;
►Halina Klimkowicz, lekarka, opiekująca się – jako lekarz rodzinny – moimi Rodzicami, a przed laty lecząca także mnie, kiedy w klasie maturalnej nie mogłem wyplątać się z różnych dolegliwości, powodujących zwolnienia ze szkoły, przed samą studniówką.
Obu Paniom dziękuję za ogromną życzliwość, którą mi i moim Bliskim wielokrotnie okazywały i okazują. Życzę Bożego błogosławieństwa! I zapewniam o modlitwie!
A ja dzisiaj pozdrawiam z Siedlec, skąd – po ogarnięciu tego i owego – ruszam do Domu rodzinnego, a potem do Lublina, gdzie zamierzam odprawić Mszę Świętą w „mojej” Parafii Świętego Jana Kantego. Zapraszam do łączności ze mną:
https://www.youtube.com/c/Parafia%C5%9BwJanaKantegowLublinie/streams
I w Lublinie zamierzam zostać do sobotniej Mszy Świętej wieczorowej, po której wrócę do Siedlec.
Takie oto moje plany na najbliższe dni – wszystkie je oddaję Panu naszemu do dyspozycji! I pod opiekę Matki Bożej Kodeńskiej…
Drodzy moi, pamiętajmy dzisiaj w modlitwie o bardzo wielu Kapłanach i Osobach zakonnych, które tak w naszej Diecezji, jak i w wielu miejscach w Kościele w Polsce, podejmują posługę na nowych placówkach duszpasterskich. Właśnie dzisiaj. Jest to dla nich wejście w nową rzeczywistość, dlatego nie żałujmy im choćby jednego westchnienia do Pana…
Teraz zaś już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:
https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut
Zatem, co mówi dziś do mnie Pan? Z jakim osobistym przesłaniem zwraca się do mnie? Duchu Święty, przyjdź – i pomóż zrozumieć…
Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen
Gaudium et spes! Ks. Jacek
Środa 13 Tygodnia zwykłego, rok II,
1 lipca 2026.,
do czytań: Am 5,14–15.21–24; Mt 8,28–34
CZYTANIE Z KSIĘGI PROROKA AMOSA:
Szukajcie dobra, a nie zła, abyście żyli. Wtedy Pan Bóg Zastępów będzie z wami, tak jak to mówicie. Miejcie w nienawiści zło, a miłujcie dobro! Wymierzajcie wyroki sprawiedliwie! Może ulituje się Pan Bóg Zastępów nad Resztą pokolenia Józefa.
„Nienawidzę, brzydzę się waszymi świętami. Nie będę miał upodobania w waszych uroczystych zebraniach. Bo kiedy składacie Mi całopalenia i wasze ofiary, nie znoszę tego, a na ofiary pojednania z tucznych wołów nie chcę patrzeć. Idź precz ode Mnie ze zgiełkiem pieśni twoich, i dźwięku twoich harf nie chcę słyszeć. Sprawiedliwość wystąpi z brzegów jak woda i prawość jak potok nie wysychający wyleje”.
SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:
Gdy Jezus przybył na drugi brzeg do kraju Gadareńczyków, wybiegli Mu naprzeciw dwaj opętani, którzy wyszli z grobów, bardzo dzicy, tak że nikt nie mógł przejść tą drogą. Zaczęli krzyczeć: „Czego chcesz od nas, Jezusie, Synu Boży? Przyszedłeś tu przed czasem dręczyć nas?”
A opodal nich pasła się duża trzoda świń. Złe duchy prosiły Go: „Jeżeli nas wyrzucasz, to poślij nas w tę trzodę świń”. Rzekł do nich: „Idźcie”Wyszły więc i weszły w świnie. I naraz cała trzoda ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora i zginęła w falach.
Pasterze zaś uciekli i przyszedłszy do miasta rozpowiedzieli wszystko, a także zdarzenie z opętanymi. Wtedy całe miasto wyszło na spotkanie Jezusa; a gdy Go ujrzeli, prosili, żeby odszedł z ich granic.
Wydaje się, że stwierdzenia, zawarte w pierwszym akapicie dzisiejszego pierwszego czytania, nie wymagają szczegółowego komentarza, bo są jasne same w sobie: Szukajcie dobra, a nie zła, abyście żyli. Wtedy Pan Bóg Zastępów będzie z wami, tak jak to mówicie. Miejcie w nienawiści zło, a miłujcie dobro! Wymierzajcie wyroki sprawiedliwie! Może ulituje się Pan Bóg Zastępów…
Celowo pomijamy tu sobie, cytując powyższe zdania, stwierdzenie o «Reszcie pokoleń Józefa», czyli tej najbardziej wiernej Bogu cząstce ludu wybranego, aby móc odnieść ów cytat do naszej obecnej sytuacji. Bo widzimy, że możemy to uczynić! Bo to my także mamy szukać dobra, a nie zła, a wówczas Bóg będzie z nami. On i tak jest z nami, nie czekając na nasze opamiętanie i nawrócenie, bo gdyby miał na to czekać, to nieszybko moglibyśmy mówić, że jest z nami.
Zatem, On z nami jest, ale to, na ile to będzie miało realny wpływ na nasze życie, to już zależy od nas. Od tego – tak to nazwijmy – na ile my będziemy z Nim. A na ten temat też mamy w pierwszym czytaniu bardzo określone słowa – niestety, mocno krytyczne: Nienawidzę, brzydzę się waszymi świętami. Nie będę miał upodobania w waszych uroczystych zebraniach. Bo kiedy składacie Mi całopalenia i wasze ofiary, nie znoszę tego, a na ofiary pojednania z tucznych wołów nie chcę patrzeć. Idź precz ode Mnie ze zgiełkiem pieśni twoich, i dźwięku twoich harf nie chcę słyszeć. Sprawiedliwość wystąpi z brzegów jak woda i prawość jak potok nie wysychający wyleje.
To właśnie w ten sposób – poprzez całopalenia i ofiary oraz przeżywanie kolejnych świąt – naród wyrażał swoją cześć wobec Boga. Zresztą – dodajmy to koniecznie – w sposób bardzo dokładnie i precyzyjnie określony przez samego Boga, o czym możemy przeczytać w tak zwanym Pięcioksięgu Mojżeszowym, czyli w pierwszych pięciu Księgach Pisma Świętego. Bóg sam określił czasy, miejsca i sposoby składania Mu kultu i okazywania czci, a oto dzisiaj stwierdza – i to bardzo mocno – że nie chce tego wszystkiego!
Dlatego nie chce? Czyżby Mu się humor zmienił? Nie, w nastawieniu Boga do człowieka – i nie tylko do człowieka – nigdy nic się nie zmienia. Bóg od początku chciał określonych znaków kultu, ale takich, które będą wyrazem miłości tegoż ludu do swego Boga, miłości dzieci do Ojca, a nie formą dla formy i znakami dla samych znaków. Patrząc na treść dzisiejszego pierwszego czytania możemy powiedzieć, że skoro lud nie uwzględnił oczekiwań Boga, zawartych w pierwszym akapicie, to dostał treść, zapisaną w drugim, czyli: wyraźne odcięcie się Boga od religijnych praktyk i zwyczajów: może nawet bardzo rozbudowanych i dostojnych, ale pustych.
A skoro odnosimy te treści bezpośrednio do nas, to może warto sobie postawić pytanie, czy tych słów Pan przypadkiem nie kieruje do nas dzisiaj i nie mówi nam, księżom, ale i nam, swoim uczniom, chrześcijanom, osobom (rzekomo) wierzącym: „Mam dosyć Waszych celebracji, waszych nabożeństw i rytuałów! Mam dosyć Waszych adoracji i czuwań, Waszego wznoszenia rąk, wzdychania i tanich wzruszeń! Mam dosyć Waszej płytkiej pobożności i wielkich słów i zapewnień, za którymi nic nie idzie i które nic nie znaczą!”
Obyśmy nigdy nie musieli usłyszeć takich słów! Może więc warto zastanowić się, czy przypadkiem na takowe nie zasługujemy… Każda i każdy z nas – bezwzględnie i bez wyjątku – musi sobie postawić to pytanie, a nawet często je stawiać: jak bardzo moje odniesienie do Boga idzie w głąb, a ile jest w nim jeszcze płycizny, powierzchowności, tradycji i zwyczaju…
W dzisiejszej Ewangelii słyszymy opis dramatycznego wydarzenia: uwolnienia dwóch opętanych od zniewolenia przez złego ducha. Było to – jak słyszymy – bardzo mocne zniewolenie. Jezus zdecydowanie i bezkompromisowo rozprawił się ze złym duchem, ratując owych dwóch ludzi. Można powiedzieć, że wręcz wskrzesił ich do życia. Mieszkali oni w grobach – jak słyszymy – a więc w totalnym odosobnieniu od społeczności, ale też poddani rytualnej nieczystości. Grób – żadne to odkrycie – jest symbolem śmierci, mroku, ciemności.
I oto Jezus uwalnia tych dwóch ludzi z mroków grobu, a złe duchy posyła w wodną przepaść, pozwalając im wejść w świnie, które – wedle wspomnianego już Prawa Mojżeszowego – były zwierzętami nieczystymi! I właśnie te świnie, ogarnięte mocą złego ducha, przepadły w przepaści, która także jest symbolem królestwa szatana. Możemy zatem powiedzieć, że zły duch skąd przyszedł – tam też wrócił.
A dwaj nieszczęśni ludzie zostali uwolnieni. Uwolnieni od wpływu złego ducha – mogli już otworzyć się na działanie Jezusa! Kiedy ich serca zostały „odciążone” od złego ducha – mogły otworzyć się na Jezusa i na budowanie relacji z Nim.
Bo serce ludzkie nie znosi pustki. Jeżeli nie Jezusem, to napełni się kimś lub czymś innym. A jeżeli się od tego „kogoś” lub „czegoś” uwolni, to już wtedy może się otworzyć na Jezusa. I wejść z Nim w jak najgłębszą relację. I o tę właśnie relację wszyscy musimy bardzo dbać! Musimy jej bardzo chcieć i do niej dążyć!
Niestety, samo spełnianie praktyk religijnych i celebrowanie nawet najbardziej rozbudowanych i wykwintnych rytuałów, i podejmowanie najbardziej różnorodnej aktywności na tym odcinku – takiej więzi nie gwarantuje. I może dojść do takiej dziwacznej sytuacji, że zachowując wszelkie zewnętrzne pozory pobożności – będziemy bardzo, ale to bardzo daleko od Jezusa!
Oby się nam to nigdy nie zdarzyło! Oby ręce złożone lub wzniesione do modlitwy, oby nasze religijne zaangażowanie w działalność wspólnotową i liturgiczną – nigdy nie okazało się tylko tak zwaną parą w gwizdek, ale było potwierdzeniem tego, że nasze serce jest w całości oddane Jezusowi – i tylko Jemu! I że jest Nim – i tylko Nim – całkowicie napełnione!
