Szczęść Boże! Drodzy moi, w dniu dzisiejszym urodziny przeżywają:
►Ksiądz Wiesław Mućka – Dyrektor Zespołu Szkół Katolickich w Białej Podlaskiej;
►Joanna Centkowska – należąca w swoim czasie do jednej z młodzieżowych Wspólnot;
►Miłosz Pietraszkiewicz – Organista w Parafii w Małaszewiczach, były Członek FORMACJI «SPE SALVI».
Życzę świętującym ogromu łask Bożych i świadomości, że Pan codziennie Ich prowadzi. Modlę się, aby dali się Mu poprowadzić.
Drodzy moi, ja dzisiaj przez cały dzień jestem w Lublinie. O 18:00 – podobnie jak wczoraj – Msza Święta w „mojej” Parafii Świętego Jana Kantego. Zapraszam do łączności ze mną:
https://www.youtube.com/c/Parafia%C5%9BwJanaKantegowLublinie/streams
Przypominam, że dzisiaj – pierwszy czwartek miesiąca. Módlmy się za Kapłanów i Osoby konsekrowane – oraz o nowych kapłanów i osoby konsekrowane!
Natomiast w Sanktuarium Matki Bożej Kodeńskiej dzisiaj odbędą się ważne i piękne uroczystości. Można w nich uczestniczyć chociażby poprzez transmisję:
Zachęcam! Pielgrzymujmy do Matki Bożej Kodeńskiej: fizycznie lub duchowo, z pomocą transmisji!
Teraz zaś zapraszam już do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:
https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut
Zatem, co konkretnie mówi dziś do mnie Pan? Z jakim przesłaniem zwraca się właśnie do mnie – osobiście – właśnie dzisiaj? Duchu Święty, przyjdź, prosimy!
Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen
Gaudium et spes! Ks. Jacek
Czwartek 13 tygodnia zwykłego, rok II,
Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Kodeńskiej
– Matki Jedności,
2 lipca 2026.,
do czytań: Am 7,10–17; Mt 9,1–8
CZYTANIE Z KSIĘGI PROROKA AMOSA:
Amazjasz, kapłan z Betel, posłał do Jeroboama, króla izraelskiego, aby mu powiedzieć: „Spiskuje przeciw tobie Amos pośród domu Izraela. Nie może ziemia znieść wszystkich mów jego, gdyż tak rzekł Amos: «Od miecza umrze Jeroboam i Izrael będzie uprowadzony ze swojej ziemi»”.
I rzekł Amazjasz do Amosa: „«Widzący», idź, uciekaj sobie do ziemi Judy. I tam jedz chleb, i tam prorokuj. A w Betel więcej nie prorokuj, bo jest ono królewską świątynią i królewską budowlą”.
I odpowiedział Amos Amazjaszowi: „Nie jestem ja prorokiem ani nie jestem uczniem proroków, gdyż jestem pasterzem i tym, który nacina sykomory. Od trzody bowiem wziął mnie Pan i Pan rzekł do mnie: «Idź, prorokuj do narodu mego izraelskiego».
I teraz słuchaj słowa Pana. Tyś mówił: «Nie prorokuj przeciwko Izraelowi ani nie przepowiadaj przeciwko domowi Izaaka». Dlatego tak rzekł Pan: «Żona twoja będzie nierządnicą w mieście. Synowie zaś i córki twoje od miecza poginą. Ziemię twoją sznurem podzielą. Ty umrzesz na ziemi nieczystej, a Izrael zostanie ze swej ziemi uprowadzony»”.
SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:
Jezus wsiadł do łodzi, przeprawił się z powrotem i przyszedł do swego miasta. I oto przynieśli Mu paralityka, leżącego na łożu. Jezus widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: „Ufaj, synu, odpuszczają ci się twoje grzechy”.
Na to pomyśleli sobie niektórzy z uczonych w Piśmie: „On bluźni”.
A Jezus, znając ich myśli, rzekł: „Dlaczego złe myśli nurtują w waszych sercach? Cóż bowiem jest łatwiej powiedzieć: «Odpuszczają ci się twoje grzechy», czy też powiedzieć: «Wstań i chodź»? Otóż żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów”, rzekł do paralityka: „Wstań, weź swoje łoże i idź do domu”.
On wstał i poszedł do domu.
A tłumy ogarnął lęk na ten widok i wielbiły Boga, który takiej mocy udzielił ludziom.
Mocno i znacząco brzmią słowa już pierwszego akapitu dzisiejszego pierwszego czytania: Spiskuje przeciw tobie Amos pośród domu Izraela. Nie może ziemia znieść wszystkich mów jego, gdyż tak rzekł Amos: «Od miecza umrze Jeroboam i Izrael będzie uprowadzony ze swojej ziemi».
Ileż to razy ziemia «nie mogła znieść» słów prawdziwych Proroków Pańskich! Nie tych „urzędowych”, wygłaszających „na zamówienie” wygodne i oczekiwane teorie, ale tych, głoszących prawdę, którą nakazał głosić Pan. Nie mogła ta ziemia, po której chodzili ludzie nieprawi, nie zamierzający niczego dobrego robić ze swoim życiem, ani wprowadzać w nie jakiejkolwiek zmiany na lepsze – znieść słów, które ostrzegały przed tym, co będzie, jeżeli ludzie będą w swoje nieprawości brnęli.
Nie mogła ta zepsuta ziemia znieść głosu Proroków, nie mogła znieść głosu i znaków ze strony samego Bożego Syna, nie mogła ta ziemia znieść głosu Apostołów i ich następców, i wszystkich tych, którzy w imię Jezusa – przez dwadzieścia wieków istnienia Kościoła – prawdę głosili, o niej świadczyli, do niej zachęcali i za nią umierali. I dzisiaj ta ziemia nie może znieść wszystkich mów i znaków świadectwa, dawanego przez ludzi odważnych i świętych, których – na szczęście – nie brakuje. Nie może ta ziemia znieść…
Oczywiście, to nie ziemia – jako taka – coś może lub nie może, podobnie jak i czasy nie są takie lub inne. To ludzie, którzy żyją na tej ziemi, tworzą jej oblicze! To ludzie, którzy żyją w tych czasach, tworzą ich obraz. Konkretni ludzie, z imienia i nazwiska, wypowiadający konkretne słowa, podejmujący konkretne decyzje i działania, dokonujący konkretnych wyborów moralnych. Za które też ponoszą bardzo konkretną i osobistą odpowiedzialność – o czym najczęściej w ogóle nie chcą słyszeć ani zdać sobie z tego sprawy.
To właśnie ziemia, po której chodzą tacy ludzie, nie chce słuchać słów prawdy. Ale to właśnie dlatego trzeba tę prawdę głosić! Bo i wtedy – za czasów Amosa i Amazjasza; i wtedy – za czasów Jezusa; i wtedy – za czasów kolejnych pasterzy Kościoła i innych odważnych świadków wiary; i wreszcie dzisiaj – ciągle ci, którzy głoszą prawdę i jej bronią, słyszą: «Widzący», idź, uciekaj sobie do ziemi Judy. I tam jedz chleb, i tam prorokuj. A w Betel więcej nie prorokuj, bo jest ono królewską świątynią i królewską budowlą.
Dzisiaj to brzmi trochę inaczej: „A daj Ty nam, Człowieku, spokój! Idź sobie do kościółka z tymi swoimi poglądami, pojedź sobie na pielgrzymkę, zrób sobie zdjęcie z Papieżem, wymień się „tajemniczką” w kółku różańcowym, odmów sobie te swoje paciorki i koronki – przecież nikt Ci tego nie zabrania! Ale w sprawy codzienne już się nie wtrącaj, nie poprawiaj nikogo i niczego, nie głoś tych swoich teorii, nie czepiaj się! Bo życie idzie swoim torem – zupełnie innym od tych Twoich mrzonek…”.
Właśnie takie jest nastawienie tych, którzy nie mogą znieść słów prawdy, głoszonej i świadczonej przez odważnych świadków Chrystusa: „Niech sobie ci wierzący wierzą w co i w kogo chcą. Ale nam niech głowy nie zawracają!”
tymczasem – tak się nie da! Wyraźnie pokazał to Jezus w dzisiejszej Ewangelii, uzdrawiając paralityka nie tylko z choroby fizycznej, na co ten najbardziej liczył, ale także duchowej. A widząc zdziwienie zebranych tam uczonych w Piśmie – a dokładniej mówiąc: znając ich myśli – powiedział: Dlaczego złe myśli nurtują w waszych sercach? Cóż bowiem jest łatwiej powiedzieć: «Odpuszczają ci się twoje grzechy», czy też powiedzieć: «Wstań i chodź»? Otóż żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów”, rzekł do paralityka: „Wstań, weź swoje łoże i idź do domu.
Właśnie, co jest łatwiej powiedzieć? Powiedzieć to jest łatwo jedno i drugie, ale powiedzieć tak, żeby „zadziałało”, to już inna sprawa. Skoro zatem skuteczne były słowa o powstaniu z łoża choroby, to tak samo muszą być skuteczne te o powstaniu z choroby duchowej. A dla Jezusa jedna i druga sprawa jest bardzo ważna. Wręcz ważniejszą jest ta duchowa, bo ona dotyczy wiecznego zbawienia, chociaż bardziej spektakularne było w tym momencie uzdrowienie z paraliżu.
Jezus jednak nie widzi tu żadnego rozdzielenia między sprawami duchowymi a doczesnymi! On przyszedł zbawić konkretnego człowieka – z całą jego historią, żyjącego TU I TERAZ, w określonym kontekście i otoczeniu. Żyjącego na tej ziemi – w tych, a nie innych, realiach codzienności – a nie bujających w obłokach. I dlatego słowa prawdy trzeba głosić publicznie, odważnie, wobec wszystkich – a nie w tak zwanej „kruchcie kościoła”, do której szczególnie komuniści chcieli zepchnąć katolików, a dzisiaj chcą tego współcześni „nowocześni” i „inteligentni”.
Tak się jednak nie da! Bo katolikiem, chrześcijaninem, uczniem Jezusa Chrystusa – Jego naśladowcą, głosicielem i świadkiem – jest się albo zawsze i wszędzie, w każdych okolicznościach i w kontekstach, albo się nie jest wcale!
I właśnie w kształtowaniu takiej postawy może i chce nam pomóc – i dać wzór – Patronka dnia dzisiejszego: Matka Boża Kodeńska. Dzisiaj w Diecezji Siedleckiej obchodzone jest to liturgiczne wspomnienie. Co możemy powiedzieć o tym Sanktuarium, o tym Obrazie i o związanej z nim historii?
Otóż, Sanktuarium to znajduje się w północno–wschodniej części województwa lubelskiego, w Kodniu nad Bugiem. To właśnie tam znajduje się owo Sanktuarium Najświętszej Maryi Panny, noszącej – między innymi – tytuł Matki Jedności. Opiekują się nim obecnie Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej.
W głównym ołtarzu tamtejszego kościoła znajduje się cudowny obraz Matki Bożej – o wymiarach: 223 – 128 cm. Maryja wraz z Dzieciątkiem ukazana jest na nim w całej postaci. Obydwoje ubrani są w szaty, które układają się stożkowo. Na szczególną uwagę zasługuje oblicze Jezusa – jest to pomniejszona twarz dorosłego mężczyzny. Z tyłu obu Postaci znajduje się olbrzymia, zajmująca prawie połowę obrazu aureola.
Obraz według tradycji został namalowany w VI wieku przez Świętego Augustyna z Canterbury, na prośbę Papieża Grzegorza I, jako kopia rzeźby Matki Bożej, która znajdowała się w jego prywatnej kaplicy. Papież postanowił podarować rzeźbę Leanderowi, Arcybiskupowi Sewilli, który umieścił ją w sanktuarium w Guadalupe, w Hiszpanii.
Obraz natomiast pozostał w papieskiej kaplicy aż do czasów Papieża Urbana VIII, gdy w 1630 roku miał go wykraść z Rzymu książę Mikołaj Sapieha, zwany Pobożnym – po tym, jak przed tym właśnie Obrazem doznał cudownego uzdrowienia. Cała ta historia w sposób niezwykle barwny opisana została przez Zofię Kossak – Szczucką w powieści „Błogosławiona wina”. Skradziony Obraz Mikołaj Sapieha umieścił w kościele Świętej Anny w Kodniu, gdzie znajduje się do dziś.
Informacje powyższe – według niektórych historyków, także duchownych – nie znajdują jednak pełnego potwierdzenia w źródłach historycznych. Najbardziej wiarygodną wydaje się zatem – według nich – ta wersja, według której Obraz został przez Mikołaja Sapiehę zakupiony w Hiszpanii, podczas pielgrzymki. Na jego pochodzenie właśnie z Hiszpanii wskazuje styl, typowy dla tamtejszego malarstwa w XVII wieku. Chociaż są dowody na to, że w tamtym czasie Mikołaj Sapieha pielgrzymował do Rzymu. Dlatego nie brakuje i tych, którzy bronią wersji o „błogosławionej winie”!
Już będąc w Kodniu, Obraz został ukoronowany, 15 sierpnia 1723 roku, przez Biskupa łuckiego Stefana Rupniewskiego. W kwietniu 1875 roku, kościół w Kodniu trafił w ręce prawosławnych, co sprawiło, że od sierpnia tegoż 1875 roku do września 1927 roku, Obraz znajdował się na Jasnej Górze. Pamiątką tego pobytu jest jego kopia, umieszczona w jasnogórskim Wieczerniku.
Do Kodnia powrócił w dniach 3 i 4 września 1927 roku, wieziony uroczyście przez Warszawę. W 1973 roku, Papież Paweł VI nadał świątyni kodeńskiej tytuł Bazyliki Mniejszej, a Papież Jan Paweł II, w 1997 roku, zatwierdził tytuł Matki Bożej Kodeńskiej jako Matki Jedności. Obecnie Kodeń jest najbardziej znanym ośrodkiem kultu Maryjnego na Podlasiu oraz miejscem spotkań ekumenicznych.
W dniu 15 sierpnia 2023 roku, Obraz Matki Bożej Kodeńskiej został ozdobiony nowymi Koronami, pobłogosławionymi przez Papieża Franciszka.
Pielgrzymujmy tam, moi Drodzy, naszymi gorącymi sercami. I to właśnie tam módlmy się o trwałe i nierozerwalne połączenie sfery doczesnej ze sferą wieczną, sfery zewnętrznej ze sferą duchową. Bo tak naprawdę – to jedna rzeczywistość, w której codziennie żyjemy i funkcjonujemy, a w której tak bardzo chce być obecny zarówno Jezus, jak i Jego Matka. Obyśmy tylko my także tego chcieli…
