Czy mam wiarę?…

C

Szczęść Boże! Drodzy moi, w dniu dzisiejszym urodziny przeżywają:

Jacek Witkowski – Lektor w Parafii Samogoszcz i były Członek FORMACJI «SPE SALVI»,

Kamil Sionek – dobry i życzliwy Człowiek z Parafii w Miastkowie Kościelnym.

Życzę Jubilatom bezmiaru łask niebieskich, o który też będę się dla Nich modlił!

A ja dzisiaj pozdrawiam Was z Siedlec, skąd udam się w miarę sprawnie do Lublina, a tam – o 18:00 – będę koncelebrował Mszę Świętą u Jana Kantego. Jakby co, to zapraszam do łączności ze mną:

https://www.youtube.com/c/Parafia%C5%9BwJanaKantegowLublinie/streams

A teraz już przejdźmy do Bożego słowa. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Poniżej zaś – słówko Szymona Sali. Zapewne zauważyliśmy, że Szymon zwykle bierze „na warsztat” jakiś temat i analizuje go bardzo wnikliwie, z różnych stron. Dzisiaj tym tematem jest wiara w życiu człowieka. Tydzień temu – była to kara Boża. Bardzo cenne jest takie wszechstronne spojrzenie na kolejne tematy, tak ważne dla naszego życia chrześcijańskiego.

Dobrze, że Szymon nie unika przy tym także trudnych aspektów, związanych z danym problemem. Jego kolejne słówka są – moim zdaniem – coraz dojrzalsze i głębsze. A ja w dzisiejszym znalazłem myśl, która jest mi bardzo potrzebna w kontekście mojego zastanawiania się nad pewnymi aktualnymi sprawami. Niech Pan będzie uwielbiony w tym, co Szymon każdego dnia podejmuje, a we wtorki dla nas pisze!

Pochylmy się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Co Pan mówi dzisiaj do mnie konkretnie i osobiście – właśnie do mnie, właśnie dzisiaj? Duchu Święty, podpowiedz…

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Wtorek 14 Tygodnia zwykłego, rok II,

7 lipca 2026., 

do czytań: Oz 8,4–7.11–13; Mt 9,32–37

CZYTANIE Z KSIĘGI PROROKA OZEASZA:

To mówi Pan: „Synowie Izraela czynili sobie królów, lecz wbrew mojej woli, książąt mianowali, też bez mojej wiedzy. Czynili posągi ze srebra swego i złota, na własną zagładę. Odrzucam cielca twojego, Samario, gniew mój się przeciw niemu zapala; jak długo jeszcze nie będą mogli być uniewinnieni synowie Izraela? Wykonał go rzemieślnik, lecz nie jest on bogiem; w kawałki się rozleci cielec samaryjski. Oni wiatr sieją, zbierać będą burzę. Zboże bez kłosów nie dostarczy mąki; jeśliby nawet dało, zabierze ją obcy.

Wiele ołtarzy Efraim zbudował, ale mu służą jedynie do grzechu. Wypisałem im moje liczne prawa, lecz je przyjęli jako coś obcego. Lubią ofiary krwawe i chętnie składają, lubią też mięso, które wówczas jedzą, lecz Pan nie ma w tym upodobania. Wspominam wtedy na ich przewinienia i karzę ich za grzechy, niech wrócą znów do Egiptu”.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:

Przyprowadzono do Jezusa niemowę opętanego. Po wyrzuceniu złego ducha niemy odzyskał mowę, a tłumy pełne podziwu wołały: „Jeszcze się nigdy nic podobnego nie pojawiło w Izraelu”.

Lecz faryzeusze mówili: „Wyrzuca złe duchy mocą ich przywódcy”.

Tak Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię królestwa i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości. A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza.

Wtedy rzekł do swych uczniów: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo”.

A OTO SŁÓWKO SZYMONA SALI:

Czy w moim życiu jest wiara? Myślę, że na takie pytanie każdy z nas może odpowiedzieć twierdząco. Wielu z nas przecież wierzy chociażby w swoje możliwości. Oczywiście, nie ma nic złego w tym, że ktoś wierzy w siebie. Gorzej, gdy ta wiara jest obsesyjna i zaczyna krzywdzić innych. Jeszcze gorzej jest, gdy pokładamy wiarę w pieniądzach – myśląc, że możemy za nie wszystko posiąść – albo we wróżbach i innych tego typu działaniach, uważając, że w porę uda nam się ominąć nieszczęścia.

Wierzyć możemy naprawdę w wiele rzeczy: w instytucje, systemy, idee, w drugiego człowieka, w naukę, technologię. Zdrowa wiara w te rzeczy nie jest niczym złym, np.: wiara w to, że nauka odkryje lekarstwo na choroby, które aktualnie są nieuleczalne, nie jest niczym złym, a nawet powiedziałbym, że popycha badania do przodu. Wiara w czyjś sukces również nie jest niczym złym, a pomaga często dodatkowo zmotywować tę drugą osobę.

Oczywiście, nie należy w tym wszystkim zapominać o tej wierze w najbardziej powszechnym jej rozumieniu, czyli wierze w Boga.

W pierwszym czytaniu słyszymy, jak Izraelici stracili właśnie tę wiarę. Zaczęli tworzyć posągi ze srebra i złota oraz składać takie ofiary, które odpowiadały ich własnym upodobaniom, a nie woli Boga. Można powiedzieć, że Izraelici po prostu zmienili wiarę, przestali wierzyć w Boga, a zaczęli oddawać cześć posągom.

Podobne podejście można dostrzec również we współczesnym świecie. Coraz częściej słyszymy, że nie ma znaczenia, w co wierzysz – czy pokładasz ufność w Bogu, technologii, pieniądzach czy samym sobie. Liczy się jedynie to, aby „w coś wierzyć”. Takie przekonanie sprawia wrażenie otwartości i postępu tylko na pierwszy rzut oka. W rzeczywistości prowadzi ono do odrzucenia jedynej i prawdziwej wiary.

Skutki takiego podejścia możemy łatwo dostrzec. Widzimy je w dalszej części Starego Testamentu, gdzie czytamy, że Izraelici, odwracając się od Boga, zostali wygnani z ziemi Izraela i rozproszeni wśród obcych ludów. Obecnie również możemy zauważyć, że obsesyjna wiara we własne możliwości może prowadzić – po paśmie porażek – do depresji i niezadowolenia. Wiara w pieniądze z kolei może okazać się fałszywa, gdy przekonamy się, że nie jesteśmy w stanie kupić za nie zdrowia albo prawdziwych relacji z drugim człowiekiem. Pokładanie wyłącznej wiary we wszystko inne, niż Bóg, może prowadzić do katastrofy.

Ale co właściwie daje mi wiara w Boga? Czy jestem w stanie dostrzec jakieś korzyści z posiadania jej tutaj, na ziemi?

W Ewangelii dzisiaj słyszymy o uzdrowieniu opętanego niemowy. W innych fragmentach, gdy Chrystus uzdrawia słyszymy: Wstań, idź, Twoja wiara cię uzdrowiła (Mk 10,52) (Łk 17,19). Zatem możemy dojść do wniosku, że wiara uzdrawia. Ciężko nam jest trochę w to uwierzyć, bo przecież tego nie widzieliśmy. Zresztą, wielu z nas, nawet jakby widziało cud uzdrowienia, znalazłoby tysiące powodów, aby zaprzeczyć temu, nazywając to zbiegiem okoliczności.

Bo i w czasach Jezusa naoczni świadkowie cudu uzdrowienia byli w stanie powiedzieć: Wyrzuca złe duchy mocą ich przywódcy. Znaleźli dość mocno naciągane, ale jednak „jakieś” wytłumaczenie na to, aby nie uwierzyć w uzdrawiającą moc wiary w Jezusa Chrystusa. Myślę, że teraz, w dobie rozwiniętej medycyny czy technologii, również udałoby się to „jakoś” wytłumaczyć, byle tylko zagłuszyć nawet najdelikatniejszą myśl, że mogła to być ingerencja samego Boga.

Dalej czytamy: Tak Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię o królestwie i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości. Wiara jest lekarstwem również na nasze słabości. I tutaj już bardziej możemy myśleć o tych słabościach mentalnych, wynikających z naszego charakteru, doświadczeń czy środowiska, w jakim żyliśmy.

Mianowicie, ktoś może odczuwać jakąś słabość i w obliczu dużego stresu podejmować destruktywne metody radzenia sobie z nim – a chociażby poprzez alkohol, narkotyki, pornografię… W ten sposób drobna słabość potrafi przerodzić się w totalny upadek, gdyż tracimy coraz bardziej kontrolę nad sobą, nie radzimy sobie z codziennością i popadamy w coraz gorsze środowiska.

Chcąc się przed tym bronić, możemy szukać pomocy u innych, ale czy nie powinniśmy szukać wszelkich możliwych, dobrych sposobów pomocy? Może właśnie w tych trudnych chwilach warto zwrócić się do Boga z prośbą o pomoc – podobnie, jak zwraca się o nią człowiek do człowieka. Może warto dać Bogu szansę i przyjąć Jego plan na nasze życie, aby przezwyciężać nasze słabości.

Oczywiście, wiara nie rodzi się tylko wtedy, gdy pojawiają się problemy. Do wiary zapraszani jesteśmy w każdym momencie naszego życia. A spoczywa na nas także spora odpowiedzialność za wiarę naszych najbliższych. Osoby, które żyją wiarą, mają obowiązek tą wiarą się dzielić. Uczniowie Jezusa Chrystusa powinni siać ziarno wiary w domu, w pracy, w codzienności.

A dzisiaj w Ewangelii słyszymy nawet, że gdy ziarno dojrzeje, robotnicy powołani przez Pana będą to ziarno zbierać. Bo oprócz siania wiary, człowiek powoływany jest również do zbierania owoców tejże wiary – swojej i innych. Wiary bowiem nie wystarczy tylko mieć, wiarą należy jeszcze żyć i zbierać z niej konkretny owoc. A jaki to może być owoc?

Takim owocem wiary może być nie tylko zdolność do przezwyciężania życiowych kryzysów, lecz także stawanie się człowiekiem duchowo płodnym. Nie chodzi tu zatem wyłącznie o wydawanie na świat potomstwa, ale przede wszystkim o dobro, które wnosimy w życie innych – poprzez swoją pracę, zaangażowanie, poświęcony czas i bezinteresowną pomoc. To właśnie takie owoce świadczą o wierze, która rzeczywiście przemienia człowieka. Dodatkowo, to dobro, które wnosimy w życie innych, bardzo często wraca do nas zwielokrotnione.

Zachęcajmy zatem ludzi, aby korzystali z wiary, jak z realnej siły, która kształtuje nasze codzienne życie. Tak, jak wykorzystujemy własne siły, by wnieść ciężar na trzecie piętro, tak również czerpmy z wiary moc do wprowadzania w nasze życie wartości, które będą oparciem, umocnieniem i pomocą dla nas samych oraz dla drugiego człowieka.

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.