Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym imieniny przeżywają:
►Marta Kamińska – Osoba bardzo mi bliska i życzliwa, o głębokiej wierze i nadzwyczajnym otwarciu na ludzi; posługującą na co dzień w sklepie z pamiątkami w Kodniu;
►Marta Dawidek – Mama Filipa, Lektora w Parafii Leopoldów, Założyciela i Prezesa tamtejszego Oddziału KSM, Wicelidera FORMACJI «SPE SALVI»; Osoba, o której wierze i matczynej miłości tak bardzo świadczy niezwykła postawa Jej Syna!
Urodziny natomiast przeżywa Dominik Kałaska, należący w swoim czasie do Wspólnoty młodzieżowej w Trąbkach.
Świętującym życzę takiej bliskości Jezusa, w jakiej żyli dzisiejsi Patronowie.
Drodzy moi, pozdrawiam Was dzisiaj z Lublina, gdzie znowu zamierzam owocnie – mam nadzieję – popracować i pomodlić się. Wczoraj całkiem nieźle się udało, liczę więc, że i dzisiaj się uda. O 18:00 – podobnie, jak wczoraj – planuję Mszę Świętą w Parafii Jana Kantego, Zapraszam do łączności ze mną:
https://www.youtube.com/c/Parafia%C5%9BwJanaKantegowLublinie/streams
Tymczasem, zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:
https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut
Zatem, co konkretnie mówi do mnie Pan? Duchu Święty, wskaż!
Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen
Gaudium et spes! Ks. Jacek
Wspomnienie Św. Marty, Marii i Łazarza,
29 lipca 2026.,
do czytań z t. VI Lekcjonarza:
1 J 4,7–16; J 11,19–27 albo: Łk 10,38–42
CZYTANIE Z PIERWSZEGO LISTU ŚWIĘTEGO JANA APOSTOŁA:
Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością.
W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu.
W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy.
Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować. Nikt nigdy Boga nie oglądał. Jeżeli miłujemy się wzajemnie, Bóg trwa w nas i miłość ku Niemu jest w nas doskonała.
Poznajemy, że my trwamy w Nim, a On w nas, bo udzielił nam ze swego Ducha. My także widzieliśmy i świadczymy, że Ojciec zesłał Syna jako Zbawiciela świata.
Jeśli kto wyznaje, że Jezus jest Synem Bożym, to Bóg trwa w nim, a on w Bogu. Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam.
Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim.
SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA:
Wielu Żydów przybyło do Marty i Marii, aby je pocieszyć po bracie. Kiedy zaś Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu.
Marta rzekła do Jezusa: „Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga”.
Rzekł do niej Jezus: „Brat twój zmartwychwstanie”.
Rzekła Marta do Niego: „Wiem, że zmartwychwstanie w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym”.
Rzekł do niej Jezus: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?”.
Odpowiedziała Mu: „Tak, Panie! Ja wciąż wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat”.
ALBO:
SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO ŁUKASZA:
Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie.
Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: «Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła».
A Pan jej odpowiedział: „Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona”.
Pierwsza Patronka dnia dzisiejszego, Marta, pochodziła z Betanii, miasteczka położonego na wschodnim zboczu Góry Oliwnej, w pobliżu wioski Betfage, odległego od Jerozolimy około trzech kilometrów. Wraz ze swoim Rodzeństwem, bardzo wiele razy gościła w swoim domu Jezusa. Święty Łukasz opisuje szczegółowo jedno z takich spotkań, a opis ten słyszymy w dzisiejszej Ewangelii – jednej z dwóch, danych nam dzisiaj do wyboru, do odczytania w liturgii.
Martę wspomina w Ewangelii także Święty Jan – we fragmencie, który także mamy dziś do wyboru – odnotowując wskrzeszenie Łazarza. Wyznała ona wtedy wiarę w Jezusa jako Mesjasza i Syna Bożego. Ewangelista Jan opisuje ponadto wizytę Jezusa u Łazarza na sześć dni przed Wieczerzą Paschalną, gdzie posługiwała właśnie Marta. To z Betanii Jezus wyruszył triumfalnie na osiołku do Jerozolimy w Niedzielę Palmową. Wreszcie w pobliżu Betanii Pan Jezus wstąpił z Góry Oliwnej do Nieba.
Na Wschodzie kult Świętej Marty datuje się od wieku V, na Zachodzie – od wieku VIII. Już w wieku VI istniała w Betanii bazylika na miejscu, gdzie miał stać dom Łazarza i jego sióstr. A prowansalska legenda głosi, że po Wniebowstąpieniu Jezusa Żydzi wprowadzili Łazarza, Marię i Martę na statek bez steru i tak puścili ich na Morze Śródziemne. Dzięki opiece Opatrzności, wszyscy mieli wylądować szczęśliwie na wybrzeżu Francji, niedaleko Marsylii. Łazarz miał zostać pierwszym Biskupem tego miasta, Marta założyła w pobliżu żeński klasztor, a Maria pokutowała w niedalekiej pustelni. To jednak tylko piękna legenda.
Druga zaś dzisiejsza Patronka, Maria, była – jak już zaznaczyliśmy – siostrą Marty i Łazarza. Uwierzyła w Jezusa jeszcze przed wskrzeszeniem brata. Była tą kobietą, która – według słów Jezusa – «wybrała dobrą cząstkę», słuchając słów Zbawiciela. To ona namaściła Jego nogi drogocenną maścią nardową.
Według Tradycji, Maria i Marta były w gronie niewiast, które pospieszyły do grobu Jezusa z wonnościami. Po męczeńskiej śmierci archidiakona Stefana i rozpoczęciu w Jerozolimie prześladowania wyznawców Chrystusa, Żydzi wygnali sprawiedliwego Łazarza. Siostry opuściły Palestynę wraz z bratem i pomagały mu głosić Ewangelię w różnych krainach.
Łazarz, brat Marty i Marii, jest nam znany z Ewangelii Świętego Jana. Gdy z obawy przed Żydami Jezus przebywał w Zajordanii, dotarła do Niego wiadomość o śmierci Łazarza. Powrócił wtedy – co ciekawe: po odczekaniu pewnego czasu – do Judei i udał się do Betanii. Święty Jan Ewangelista szczegółowo opisuje scenę Jego spotkania z siostrami i dialog z Martą, a następnie głębokie wzruszenie Jezusa i wskrzeszenie Łazarza. Dowiadujemy się także o reakcji Żydów, którzy nie mogli zaprzeczyć faktom, ale jeszcze bardziej znienawidzili Jezusa. Ta niechęć dotknęła także Łazarza.
Ewangelista Jan opisuje także inny pobyt Jezusa w domu Łazarza na dzień przed Jego wjazdem do Jerozolimy. Oba te opisy mamy dzisiaj podane do wyboru, do odczytania w trakcie liturgii.
Milczenie Ewangelii o dalszych losach Łazarza uzupełnili anonimowi pisarze chrześcijańscy. Na Wschodzie najbardziej znana była legenda, która uczyniła Łazarza Biskupem Cypru i tam umieściła jego – już drugi – grób. Pewną rolę w rozwoju kultu odegrała też tak zwana „niedziela Łazarza”, jedna z ostatnich niedziel Wielkiego Postu, w którą odczytywano Ewangelię o jego wskrzeszeniu i dokonywano skrutynium przed dopuszczeniem do Chrztu. Niektóre opowiadania wskazują na Autun i Avallon jako miejsca złożenia jego relikwii.
Równie rozbieżne były daty wspomnień liturgicznych Łazarza. W kalendarzach spotykano je – między innymi – pod dniem 17 grudnia, 4 maja, 17 czerwca, 16 lub 17 października.
Słuchając zaś Bożego słowa, przeznaczonego w liturgii Kościoła dokładnie na dzisiejsze wspomnienie, w pierwszym czytaniu, z Listu Apostoła Jana, otrzymujemy taką oto zachętę: Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością. W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu.
I dalej – bardzo konkretne dopowiedzenie: W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy. Z tego zaś wynika ważne i potrzebne wskazanie: Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować. Nikt nigdy Boga nie oglądał. Jeżeli miłujemy się wzajemnie, Bóg trwa w nas i miłość ku Niemu jest w nas doskonała.
Jak słyszymy, pojęcie miłości jest przez Świętego Jana przedstawione w całej szerokości i głębi jego znaczenia. Bo jest ono bardzo mocno związane z Osobą i dziełem Jezusa Chrystusa, którego Bóg posłał na świat – także z miłości – aby Ten okazał swoją największą z możliwych miłość do człowieka, oddając za niego życie. I właśnie w tę miłość Boga do człowieka wpisuje się miłość człowieka do Boga i miłość człowieka do drugiego człowieka, miłość wzajemna.
Miłość jest spoiwem, budującym te wszystkie relacje, ale jest też znakiem rozpoznawczym, na ile ktoś może powiedzieć, że zna Boga, czyli – wedle biblijnego rozumienia słowa: „znać” – jest Bogu bliski, a wręcz jest z Nim jedno. Zgodnie zresztą z przesłaniem ostatniego zdania dzisiejszego pierwszego czytania: Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim.
Właśnie taki tekst biblijny liturgia Kościoła daje nam we wspomnienie trojga Rodzeństwa, tak bardzo bliskiego Jezusowi. Jak już sobie wspomnieliśmy, o wzajemnych relacjach, łączących ich z Mistrzem z Nazaretu, mamy kilka zapisów na kartach Nowego Testamentu. Dwa z nich stanowią czytania ewangeliczne – dwóch fragmentów, danych nam do wyboru, do wykorzystania w liturgii.
Pierwszy, autorstwa Apostoła Jana, przedstawia nam bardzo poruszającą rozmowę Jezusa z Martą, jedną z Sióstr, tuż po śmierci ich brata Łazarza, a na chwilę przed jego wskrzeszeniem. Nie otrzymujemy informacji o samym wskrzeszeniu – omawiany fragment kończy się na stwierdzeniu Marty: Tak, Panie! Ja wciąż wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat.
Możemy śmiało powiedzieć, że to zdanie stanowi dobre podsumowanie, ale i celne streszczenie całej rozmowy, której wysłuchaliśmy. Była to rozmowa nie tyle o śmierci Łazarza, która nie nastąpiłaby, gdyby Jezus trochę bardziej się pospieszył – jak przekonywała Marta – ale na kanwie tego dramatycznego faktu Rozmówcy podjęli temat o wiele głębszy: temat zmartwychwstania i życia wiecznego!
Drugi fragment to relacja Ewangelisty Łukasza z wizyty Jezusa u obu Sióstr, w trakcie której Maria […] siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie, natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. I oto nagle właśnie Marta zwróciła się do Jezusa z dziwną – a wręcz niestosowną, jak na te okoliczności – prośbą: Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła.
To chyba nie jest szczytem kultury osobistej gospodarza, żeby angażować gościa w domowe spory – i to dotyczące zorganizowania przyjęcia tegoż gościa. Zapewne, wielu z nas, w takiej sytuacji, będąc gośćmi, poczułoby się co najmniej niezręcznie. A może nawet opuściłoby dość szybko taką gościnę, żeby nie sprawiać gospodarzom dalszych kłopotów.
Jezus jednak widział to inaczej. Wykorzystał On bowiem całą tę sytuację do wygłoszenia nauki, która nie tylko Marcie, ale i nam wszystkim bardzo się może przydać. Powiedział bowiem: Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona.
Dlaczego Jezus podjął rozmowę z Martą przy grobie Łazarza – i poprowadził tę rozmowę właśnie w kierunku pogłębienia całego tematu, a nie pozostał tylko na samej śmierci Łazarza i związanymi z nią przeżyciami? Dlaczego chciał, aby z tego wydarzenia – skądinąd bardzo trudnego po ludzku i smutnego – wynikły jakieś większe korzyści? A dlaczego – będąc zaproszonym na przyjęcie do domu Sióstr – nie zareagował negatywnie na niestosowną prośbę Marty, tylko chciał przekazać jakieś ważniejsze i głębsze przesłanie?
Z pewnością dlatego, że wiedział, iż w obu tych przypadkach po prostu może sobie na to pozwolić. Bo będzie to należycie odebrane. Bo łączy Go – i to jest najważniejsze stwierdzenie tego rozważania – prawdziwa miłość z całym Rodzeństwem. A jeśli tak, to we wzajemnych relacjach można – a wręcz należy – postawić na totalną szczerość, a nie bawić się w konwenanse.
Właśnie te relacje, jakie łączyły Jezusa ze świętym Rodzeństwem, oparte były na totalnym wzajemnym otwarciu, życzliwości – i szczerości, która zawsze kazała mówić to, co się naprawdę myśli, bez obaw, że ktoś się nagle obrazi. Prawdziwa miłość, wyrażona w słowach, czynach i postawach, sprawdza się najbardziej właśnie w takich najzwyklejszych, najbardziej prozaicznych – codziennych sytuacjach. We wszelkich codziennych sytuacjach!
Także tych, które przydarzą się nam dzisiaj…
