Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym urodziny przeżywają:
►Ksiądz Jacek Owsianka, były Proboszcz mojej rodzinnej Parafii Chrystusa Miłosiernego w Białej Podlaskiej i Kustosz Sanktuarium Bożego Miłosierdzia Diecezji siedleckiej, a obecnie: Proboszcz Parafii w Uninie;
►Klaudia Kołodziejczuk, włączająca się w swoim czasie w działalność młodzieżowych Wspólnot;
Życzę Jubilatom jak najgłębszej, osobistej więzi z Jezusem i o takową będę się dla Nich modlił.
Drodzy moi, raz jeszcze ośmielam się poprosić o wsparcie działalności naszego Duszpasterstwa Akademickiego GAUDEAMUS.
Przede wszystkim – proszę o modlitwę i życzliwe zainteresowanie. Kiedy wejdziemy na naszą stronę www.da-siedlce.pl , od razu „natkniemy się” na tekst modlitwy, którą stale zanosimy w intencji naszej działalności – szczególnie w środy, na zakończenie cotygodniowej Mszy Świętej w intencji Środowiska Akademickiego, Duszpasterstwa Akademickiego i Młodzieży w Kościele. Tę modlitwę mamy też na obrazkach, z wizerunkami naszych Patronów, czyli Matki Bożej Kodeńskiej i Świętego Jana Kantego.
Żeby przejść do kolejnych wiadomości na stronie, trzeba tę modlitwę wyłączyć. Dobrze jest ją wcześniej odmówić!
Na stronie mamy też opisaną inicjatywę modlitewną: GIGANTYCZNY SZTURM DO NIEBA w intencji Środowiska Akademickiego, Duszpasterstwa Akademickiego i Młodzieży w Kościele. Proszę na spokojnie przeczytać tę informację, obejrzeć filmik na ten temat – i włączyć się w nią, na ile to tylko możliwe. A choćby poprzez odmówienie – w łączności z nami – modlitwy ZDROWAŚ MARYJO o godzinie 20:00, w miejscu aktualnego przebywania.
Z całego serca dziękuję za to najważniejsze, duchowe wsparcie!
Ale ośmielam się też prosić o wsparcie materialne. Na stronie naszego Duszpasterstwa Akademickiego, na dole, jest zakładka: „Wesprzyj naszą działalność”, a tam znajduje się nowy, aktualny numer konta, na który można dokonać wpłaty, aby wesprzeć inicjatywy, jakie podejmujemy:
07 1240 2685 1111 0011 6928 1590
z dopiskiem: DAROWIZNA NA CELE KULTU RELIGIJNEGO.
I otóż, chcę ponownie prosić Was, Drodzy moi, abyście pomogli mi w rozpropagowaniu tej wiadomości. Nie chodzi mi o to, że to Wy macie (musicie) tych wpłat dokonywać, natomiast czasami spotykamy ludzi, którzy mają taką osobistą szlachetną intencję materialnego wsparcia jakiegoś dobrego dzieła – i zastanawiają się, jakie to może być dzieło.
Właśnie takim Osobom można wspomnieć o naszym Duszpasterstwie i o realizowanych przez nas i planowanych spotkaniach, skupieniach, wyjazdach – jak chociażby planowanych już wkrótce wyjazdach na spływ kajakowy czy do Rzymu… A w ostatni weekend września – jak co roku – na Kodeński Wieczernik Akademicki. Ta działalność jednoczy Ludzi młodych – tak wiekiem, jak i duchem – nie tylko ze Środowiska Akademickiego z Siedlec, ale z różnych miejsc Diecezji. W tę działalność wpisuje się także organizacja audycji radiowych – kiedy tylko mamy możliwość je prowadzić.
Dlatego ośmielam się ponownie poprosić o propagowanie w ogóle idei naszego Duszpasterstwa, a przy okazji – tego numeru konta. Zaznaczam bardzo mocno: nie nachalnie i na siłę, ale w sytuacjach, w których może to przynieść dobry efekt w postaci konkretnego wsparcia, choćby drobnego.
Z całą mocą podkreślam, że tu nie chodzi o mój osobisty zarobek. Ja do tego Dzieła cały czas dokładam. Natomiast chcąc realizować jakiekolwiek dobro, jednoczące Środowisko Akademickie i angażujące je po stronie Bożej – potrzeba po prostu pieniędzy. Takie mamy realia. Wiem, że nikogo tym nie zaskakuję. I pewnie także nikogo nie zaskakuję, jeśli wspomnę, że nie mogę w tej sprawie liczyć na wsparcie ze strony Kurii diecezjalnej.
Dlatego ośmielam się prosić o to wsparcie Was – za co z całego serca dziękuję! Także za wszelkie wsparcie dotychczasowe! Wiedzcie, że każda złotówka jest naprawdę uważnie oglądana z każdej strony, zanim zostanie wydana.
Polecam Waszej życzliwości to nasze wspólne Dzieło!
I pozdrawiam Was z Siedlec, skąd zaraz ruszam po okolicy, aby pozałatwiać kilka spraw, związanych także z planowanymi w najbliższym czasie działaniami naszego Duszpasterstwa. Po czym przewiduję powrót do Siedlec i pozostanie już tutaj na noc, o ile sytuacja się jakoś nie zmieni i nie trzeba będzie – w związku z tym – zmienić planów.
Wszystkie je oddaję do dyspozycji Panu naszemu – dziękując za wczorajszy dzień, który chociaż bardzo statyczny, bo w większości przy biurku u siebie, w Siedlcach, to jednak naprawdę był owocny. Jestem z niego naprawdę zadowolony – i jeszcze raz Panu naszemu za niego dziękuję!
Drodzy moi, pamiętajmy o Pielgrzymach! Oni są już coraz bliżej widzialnego celu swego pielgrzymowania. Módlmy się za nich, aby także te duchowe cele coraz bardziej osiągali. Polecamy się także Ich modlitewnej pamięci!
Teraz zaś już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:
https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut
Zatem, co konkretnie mówi do mnie Pan? Z jakim osobistym przesłaniem zwraca się właśnie do mnie? Duchu Święty, bądź natchnieniem i światłem!
Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, Duch Święty. Amen
Gaudium et spes! Ks. Jacek
Środa 19 Tygodnia zwykłego, rok II,
12 sierpnia 2026.,
do czytań: Ez 9,1–7;10,18–22; Mt 18,15–20
CZYTANIE Z KSIĘGI PROROKA EZECHIELA:
Pan wołał donośnie, tak że ja słyszałem: „Zbliżcie się, straże miasta, każdy z niszczycielską bronią w ręku”. I oto przybyło sześciu mężów drogą od górnej bramy, położonej po stronie północnej, każdy z własną niszczycielską bronią w ręku. Wśród nich znajdował się pewien mąż, odziany w lnianą szatę, z kałamarzem pisarskim u boku. Weszli i zatrzymali się przed ołtarzem z brązu.
A chwała Boga izraelskiego uniosła się znad cherubów, na których się znajdowała, do progu świątyni. Następnie zawoławszy męża odzianego w szatę lnianą, który miał kałamarz u boku, Pan rzekł do niego: „Przejdź przez środek miasta, przez środek Jerozolimy i nakreśl ten znak TAW na czołach mężów, którzy wzdychają i biadają nad wszystkimi obrzydliwościami w niej popełnianymi”.
Do innych zaś rzekł, tak iż słyszałem: „Idźcie za nim po mieście i zabijajcie. Niech oczy wasze nie znają współczucia ni litości. Starca, młodzieńca, pannę, niemowlę i kobietę wybijajcie do szczętu. Nie dotykajcie jednak żadnego męża, na którym będzie ów znak. Zacznijcie od mojej świątyni”.
I tak zaczęli od owych starców, którzy stali przed świątynią. Następnie rzekł do nich: „Zbezcześćcie również świątynię, dziedzińce napełnijcie trupami!” Wyszli i zabijali w mieście.
A chwała Pana odeszła od progu świątyni i zatrzymała się nad cherubami. Cheruby rozwinęły skrzydła i uchodząc uniosły się z ziemi na moich oczach, a koła z nimi. Zatrzymały się w wejściu wschodniej bramy świątyni Pana, a chwała Boga izraelskiego spoczywała nad nimi u góry. Była to ta sama istota żywa, którą pod Bogiem izraelskim oglądałem nad rzeką Kebar, i poznałem, że były to cheruby. Każdy miał po cztery oblicza i cztery skrzydła, a pod skrzydłami coś w rodzaju rąk ludzkich. Wygląd ich twarzy był podobny do tych samych twarzy, które widziałem nad rzeką Kebar. Każdy poruszał się prosto przed siebie.
SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Gdy twój brat zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź ze sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków opierała się cała prawda. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi. A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik.
Zaprawdę powiadam wam: Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.
Dalej zaprawdę powiadam wam: Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich”.
Zaprawdę, dramatyczny opis zawiera dzisiejsze pierwsze czytanie! Dramatyczny i straszny! Oczywiście, mamy świadomość, że to jedynie wizja, ale pokazująca cały koszmarny obraz sytuacji, w jakiej znalazł się na naród wybrany – powiedzmy sobie jasno od razu: na własne życzenie – oraz, w jakimś sensie, znalazł się Bóg. Tak chyba możemy powiedzieć, skoro widzimy, jakie kroki musi podejmować, aby Jego naród otrząsnął się z tego strasznego letargu zła, w jakim ciągle tkwi.
W tym dzisiejszym opisie właściwie wszystko wzmacnia ów straszny obraz klęski duchowej narodu i swoistego rozgoryczenia Boga, który musi aż tak reagować! Oto w pierwszym zdaniu dzisiejszego fragmentu Proroctwa Eziechiela słyszymy: Pan wołał donośnie, tak że ja słyszałem: „Zbliżcie się, straże miasta, każdy z niszczycielską bronią w ręku”. W tłumaczeniu Biblii Paulistów zdanie to brzmi: Zawołał do mnie donośnym głosem: „Zbliżają się ci, którzy będą karać miasto. Każdy ma w swoim ręku niszczycielską broń”. Z kolei, w Biblii Pierwszego Kościoła zdanie to brzmi: I dotarł do mych uszu grzmiący głos, który mówił: „Już blisko jest karanie tego miasta. Każdy zaopatrzył swe ręce w narzędzie zagłady.”
Widzimy więc bardzo wyraźne zarysowane zadanie tych, którzy których Pan wzywa, aby w Jego imieniu dokonali kary. Dalej słyszymy: I oto przybyło sześciu mężów drogą od górnej bramy, położonej po stronie północnej, każdy z własną niszczycielską bronią w ręku. Otóż, zgodnie z tradycją biblijną, północ jest tą stroną świata, z której przychodzą wszelkie nieszczęścia. To bardzo wiele tutaj mówi…
Dalej słyszymy niezwykle surowy nakaz zabijania i niszczenia wszystkich, bez wyjątku, nawet – jak słyszymy – starca, młodzieńca, pannę, niemowlę i kobietę wybijajcie do szczętu. Szokuje nas ten nakaz – nas, wychowanych na Nowym Testamencie i zawartym w nim przykazaniu miłości nawet nieprzyjaciół – ale pamiętajmy, że chodzi tu o przekaz symboliczny, o bardzo konkretne przesłanie Boga, które ma trafić do świadomości ludzi. Chodzi mianowicie o nakaz bezwzględnego rozprawienia się ze złem! Wszelkie zło należy wyciąć do korzenia, wypalić gorącym żelazem – mówiąc ponownie obrazowo.
Zauważamy jednak, że to polecenie nie dotyczy wszystkich ludzi na ziemi. Pewna grupa została z tego dzieła zniszczenia wyłączona. Jaka? Słyszymy: Zawoławszy męża odzianego w szatę lnianą, który miał kałamarz u boku, Pan rzekł do niego: „Przejdź przez środek miasta, przez środek Jerozolimy i nakreśl ten znak TAW na czołach mężów, którzy wzdychają i biadają nad wszystkimi obrzydliwościami w niej popełnianymi”.
Owa litera TAW [czytamy: TAU], to ostatnia litera alfabetu hebrajskiego. W pisowni syro–fenickiej miała kształt krzyża równoramiennego. Naznaczenie tą literą ludzi sprawiedliwych to niewątpliwe nawiązanie do nocy paschalnej w Egipcie, kiedy to krwią baranka naznaczone zostały domy Izraelitów, dzięki czemu ocaleli oni od karzącej ręki Anioła, wysłanego przez Boga, aby pozabijał pierworodnych. A chrześcijanie – od początku istnienia Kościoła – interpretowali tę wizję jako zapowiedź zbawczej mocy Krzyża Chrystusa.
I właśnie ci, którzy wykazali się sprawiedliwością i pokorą wobec Boga, mieli – zgodnie z tą wizją ocaleć Takie jest Boże przesłanie przesłanie, którego dramatyzmu dopełnia obraz chwały Bożej, opuszczającej świątynię! Już samo polecenie Boga, skierowane do tych, którzy mieli wymierzyć karę: Idźcie za nim po mieście i zabijajcie. Niech oczy wasze nie znają współczucia ni litości. […] Zacznijcie od mojej świątyni […] Następnie rzekł do nich: „Zbezcześćcie również świątynię, dziedzińce napełnijcie trupami!” – jest bardzo zaskakujące, bo Świątynia Pańska zawsze była znakiem Bożej opieki, miejscem schronienia, azylu, ratunku dla tych, którzy chcieli uniknąć, a przynajmniej odroczyć karę za swoje występki. A oto tutaj świątynia – by się tak wyrazić – idzie na pierwszy strzał! Dlaczego?
Bo sam Bóg ją opuszcza, o czym słyszymy w tej części opisu: A chwała Pana odeszła od progu świątyni i zatrzymała się nad cherubami. Cheruby rozwinęły skrzydła i uchodząc uniosły się z ziemi na moich oczach, a koła z nimi. Zatrzymały się w wejściu wschodniej bramy świątyni Pana, a chwała Boga izraelskiego spoczywała nad nimi u góry.
Zatem, Bóg opuścił swoje miasto. Opuścił nawet swoją świątynię! Dopuścił bardzo ciężką karę na tych, którzy byli Jego umiłowanym ludem. Niestety, ich nieprawości tak się mnożyły, że bardzo odsunęły ich do Boga, zablokowały ich na Jego działanie. Pan musiał wysłać jakiś mocny sygnał, który poruszyłby skostniałe serca, zamknięte w swoim buncie. Bo bardzo zależało Mu i stale zależy na człowieku. I nawet, jeśli stosuje aż tak surowe metody, pokazuje tak mocne i ciężkie w odbiorze wizje, to jednak nie dlatego, by się na człowieku mścić, ale dać mu szansę opamiętania i powrotu!
I tę właśnie myśl kontynuuje Jezus, kiedy w dzisiejszej Ewangelii mówi do swych uczniów: Gdy twój brat zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź ze sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków opierała się cała prawda. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi. A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik.
Otóż, właśnie! To „stopniowe docieranie” do świadomości i sumienia grzesznika ma na celu pokazanie wielkiej troski, jaką Jezus, Boży Syn, otacza każdego człowieka, także grzesznika. Bo zawsze bardzo dokładnie oddzielał On grzech – i go surowo potępiał – od osoby grzesznika, którego zawsze ratował i dawał mu szansę. Wyrazem tej szansy i tego szacunku jest owo stopniowanie upomnienia.
Najpierw – w cztery oczy. Jeśli poskutkuje, to sprawa zostanie między upominającym a upominanym – i nikt więcej nie będzie o tym wiedział. Niewątpliwie, to ochrona dobrego imienia grzesznika. Jednak nie jest to zwykle takie proste, bo mało kto tak od razu przyznaje się do swoich błędów, przeto trzeba zaangażować jeszcze dwie lub trzy osoby. Wiemy, że w Prawie Starego Testamentu świadectwo dwóch osób miało duże znaczenie – było potwierdzeniem wiarygodności omawianej sprawy.
Doniesienie Kościołowi z kolei – to następny ważny krok, bo we wspólnocie Kościoła przede wszystkim żyje i działa sam Jezus Chrystus, ale przez swoich Apostołów i tych, których posłał do określonych zadań. Właśnie im – Apostołom i ich następcom – dał bardzo konkretną władzę i możliwość działania, mówiąc do nich: Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.
Oddanie pod ich rozstrzygnięcie sprawy grzesznika i jego złego postępowania – z pewnością jest drogą w dobrym kierunku, bo wtedy wspólnota Kościoła może się takim sprawcą i jego sprawą odpowiednio zająć. A chociażby w ten sposób, jaki Jezus wskazał, jako ostatni: A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik.
W pierwszym odbiorze tego zdania, zapewne myślimy sobie o totalnym odrzuceniu takiego człowieka. Tak brzmi to zdanie – mocno i radykalnie, definitywnie i ostatecznie. Tymczasem – przypomnijmy sobie, jak Jezus traktował pogan i celników. Otaczał ich właśnie szczególną troską, starając się na różne sposoby dotrzeć do ich serc, a widząc wiarę pogan – a więc ludzi nie należących do narodu wybranego – często większą od wiary swoich rodaków, właśnie im udzielał swoich łask i pomocy, także w sposób cudowny, chociaż to Jego naród, jako pierwszy, miał się stać adresatem Jego działania na świecie.
Widzimy zatem, że z każdego zdania dzisiejszej liturgii Słowa – chociaż w każdym z czytań w różny sposób, czasami dla nas szokujący – przebija wielka troska Boga o człowieka. Ale ta troska Boga nie oznacza beztroski człowieka. Wprost przeciwnie – człowiek musi wziąć pełną odpowiedzialność za swoje czyny! Wszystkie – szczególnie te złe! Boże miłosierdzie i przebaczenie nigdy nie zakładało pobłażliwości dla zła czy jego akceptacji. Jezus nigdy nie powiedział nikomu z tych, których od grzechów uwalniał: „Nic się nie stało!” Wprost przeciwnie – stało się!
Ale jeżeli człowiek żałuje, to wszystko to, co się stało, nie będzie stanowić żadnej przeszkody w nawiązaniu osobistej relacji z Jezusem, a finalnie: w osiągnięciu zbawienia. Człowiek jednak musi świadomie zerwać ze złem – przynajmniej się o to szczerze postarać. Bo jeśli tego nie zrobi, to skutecznie – niestety! – zablokuje miłosierdzie Boże względem siebie. Jeżeli się na to odważy, by z grzechem zerwać, to Pan już dopełni reszty!
Warto w tym celu często odwiedzać świątynię – swoją, parafialną, czy jakąkolwiek inną – aby także w ten sposób wzmacniać świątynię Bożą w swoim sercu. Wzmacniać i utrwalać – nie dopuszczając do tego, aby chwała Boża miała ją kiedykolwiek opuścić. Niech dzięki naszemu postępowaniu – i tym ciągłym powrotom do Pana, i naszemu świadectwu, dawanemu wierze – chwała Jezusa jaśnieje coraz bardziej w nas i wokół nas!
