Szczęść Boże! Drodzy moi, w dniu dzisiejszym urodziny przeżywają:
►Rafał Szewczak, za moich czasów – Lektor w Parafii w Radoryżu Kościelnym, a obecnie Ojciec Rodziny, mieszkający w Warszawie, Człowiek mi bardzo bliski i życzliwy, z którym pozostaję w stałym kontakcie;
►Jakub Biernacki – należący w swoim czasie do Wspólnoty młodzieżowej w Trąbkach.
Życzę Jubilatom, aby całym sercem zawsze trwali przy Panu i świadczyli o Nim swoim codziennym życiem. Zapewniam o modlitwie!
Drodzy moi, pozdrawiam Was… z Siedlec. Nie z Kodnia, chociaż to zapowiadałem. Owszem, dotarłem wczoraj do Kodnia – nawet z bagażami, z zamiarem zostania – ale ostatecznie postanowiłem wrócić. Już na etapie ustalania tego pobytu miałem sugestię Pani Teresy – o której wiele razy Wam pisałem, bo od wielu lat posługuje Ona w tym Sanktuarium, będąc jego dobrym Duchem – by wybrać sobie inny czas pobytu, bo teraz nie będzie tu spokojnie… Dlatego nawet jadąc wczoraj, myślałem, że może faktycznie nie jest to najlepszy pomysł.
Trwają bowiem przygotowania do Odpustu 15 sierpnia, przybywa coraz więcej gości – szczególnie tych duchownych – a ja i tak miałem opuścić pokój 13 sierpnia, bo nie planowałem udziału w Odpuście. Mając zatem to wszystko na uwadze – a szczególnie: ten cały harmider, jaki tam ma teraz miejsce i coraz bardziej narasta – postanowiłem oddać klucz do pokoju, który już miałem w ręku i zabrać kilka rzeczy, które tam zostawiłem, i jednak wyjechać.
Przyznaję, że nic takiego nigdy mi się jeszcze nie zdarzyło. Sytuacja odwrotna – owszem. Szczególnie w czasie lub zaraz po tak zwanej pandemii. Wtedy nieraz, jak zajeżdżałem do Kodnia, to słyszałem na furcie pytanie: „To co, pokoik?…” I nieraz był pokoik – tak z dnia na dzień. A właściwie, to wtedy miałem jeden pokoik tylko dla siebie, nawet klucz do niego woziłem ze sobą i pościeli nie zdejmowałem, kiedy wyjeżdżałem. I takie spontaniczne zamieszkania co i raz się zdarzały.
Nie było natomiast sytuacji, w której miałem już „pokoik” i z niego zrezygnowałem. Kiedy jednak przypomnę sobie pamiętny Odpust sprzed trzech lat – połączony z Rekoronacją Obrazu – i to, co się wtedy działo, to uważam, że podjąłem wczoraj dobrą decyzję. Bo o wiele więcej spokoju znajdę w Siedlcach lub w Lublinie, niż w tych dniach w Kodniu.
Owszem, poszedłem sobie wczoraj na rozmowę z Matką – nawet na dwie, długie adoracje – aby obgadać to i owo. Także – by porozmawiać o Was. Ale potem wyjechałem. I dzisiaj jestem w Siedlcach, ale czy będę tu cały dzień – to zależy od kilku przynajmniej konkretnych czynników. Po prostu – czekam na rozwój sytuacji, na kilka telefonów. I albo zostanę tu dzisiaj na cały dzień, albo przeskoczę” do Lublina. Zobaczymy.
Tymczasem – najserdeczniej pozdrawiamy Pielgrzymów! Pamiętamy o Nich w modlitwie! Pielgrzymujemy duchowo wraz z Nimi! I bardzo liczymy na Ich pamięć o nas w Ich pielgrzymim trudzie i modlitwie…
A teraz już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:
https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut
Zatem, co dziś mówi do mnie Pan? Z jakim bardzo konkretnym i osobistym przesłaniem zwraca się właśnie do mnie? Duchu Święty, podpowiedz…
Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen
Gaudium et spes! Ks. Jacek
Wtorek 19 Tygodnia zwykłego, rok II,
Wspomnienie Św. Klary, Dziewicy,
11 sierpnia 2026.,
do czytań: Ez 2,8–3,4; Mt 18,1–5.10.12–14
CZYTANIE Z KSIĘGI PROROKA EZECHIELA:
To mówi Pan: „Ty, synu człowieczy, słuchaj tego, co ci powiem. Nie opieraj się, jak ten lud zbuntowany. Otwórz usta swoje i zjedz, co ci podam”. Popatrzyłem, a oto wyciągnięta była w moim kierunku ręka, w której był zwój księgi. Rozwinęła go przede mną; był zapisany z jednej i drugiej strony, a opisane w nim były narzekania, wzdychania i biadania.
A On rzekł do mnie: „Synu człowieczy, zjedz to, co jest przed tobą postawione. Zjedz ten zwój i idź przemawiać do Izraelitów”. Otworzyłem więc usta, a On dał mi zjeść ów zwój, mówiąc do mnie: „Synu człowieczy, nakarm się i napełnij wnętrzności swoje tym zwojem, który ci podałem”. Zjadłem go, a w ustach moich był słodki jak miód.
Potem rzekł do mnie: „Synu człowieczy, udaj się do domu Izraela i przemawiaj do nich moimi słowami”.
SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:
Uczniowie przystąpili do Jezusa z zapytaniem: „Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim?” On przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł:
„Zaprawdę powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim. I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje.
Strzeżcie się, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie.
Jak wam się zdaje? Jeśli kto posiada sto owiec i zabłąka się jedna z nich: czy nie zostawi dziewięćdziesięciu dziewięciu na górach i nie pójdzie szukać tej, która się zabłąkała? A jeśli mu się uda ją odnaleźć, zaprawdę powiadam wam: cieszy się nią bardziej niż dziewięćdziesięciu dziewięciu tymi, które się nie zabłąkały. Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło jedno z tych małych”.
Prostota Boga, który dociera do człowieka drogami najbardziej oczywistymi i naturalnymi, naprawdę powinna nam dawać do myślenia.
Bo w pierwszym czytaniu słyszymy dzisiaj, że ze swoim słowem Bóg dociera do człowieka na sposób… kulinarny. Księga staje się pokarmem, który Prorok ma zjeść – i to tak dosłownie, w sposób fizyczny. Oczywiście, mamy do czynienia z wydarzeniem w jakimś sensie symbolicznym, być może była to do pewnego stopnia wizja, ale jednak dużo znaczy fakt, że Pan właśnie w ten sposób chciał swoje Słowo ludziom podarować. Stało się ono pokarmem.
A cóż powiedzieć o tym, że owym Pokarmem stało się Ciało Syna Bożego? I znowu, nie mówimy o dosłownym rozgryzaniu ręki czy nogi, bo Jezus znalazł naprawdę doskonały sposób, aby ten swój zamysł zrealizować. I go zrealizował. W ten prosty, tak łatwy do przyjęcia sposób, został ze swoim Kościołem już na stałe. Jako Pokarm.
Zatem, nie za pomocą gromów z nieba i trzęsienia ziemi – jeśli przypominamy sobie czytanie sprzed kilku dni – ale w kawałku chleba: delikatnym, kruchym, tak łatwo ulegającym zniszczeniu czy nawet zgubieniu… Cała potęga Boga – w tym małym kawałku. Jako Pokarm. I oto słowo tegoż Boga dzisiaj staje się pokarmem – chociaż może nietypowym, bo nie należy do codziennych naszych czynności lub zwyczajów jedzenie książek – aby w ten prosty sposób dotrzeć do ludzi!
I aby w ten sposób samemu stać się tak prostym, jak proste i szczere w swoich zachowaniach jest dziecko. O tym z kolei Jezus mówi nam w Ewangelii, w słowach: Zaprawdę powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim. I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje.
Po czym dopowiada: Strzeżcie się, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie. Żeby już nie było żadnych wątpliwości, jak ważne w oczach Bożych jest «to małe».
Potwierdza to zresztą dalsza część wypowiedzi Jezusa, zawierająca obraz dobrze znany ludziom, zajmującym się na co dzień wypasem owiec – a była to na pewno jakaś znacząca część słuchaczy Jezusa. I to właśnie także do nich Jezus dzisiaj mówi: Jak wam się zdaje? Jeśli kto posiada sto owiec i zabłąka się jedna z nich: czy nie zostawi dziewięćdziesięciu dziewięciu na górach i nie pójdzie szukać tej, która się zabłąkała? A jeśli mu się uda ją odnaleźć, zaprawdę powiadam wam: cieszy się nią bardziej niż dziewięćdziesięciu dziewięciu tymi, które się nie zabłąkały.
Jako rzekliśmy, obraz – sam w sobie – na pewno znany był ówczesnym słuchaczom Jezusa. Ale już zakończenie tej historii – niekoniecznie… Wielokrotnie bowiem zwracaliśmy sobie uwagę na to, że żaden rozsądny i trzeźwo patrzący na rzeczywistość – także tę ekonomiczną – pasterz nie zrobi tego, co jakoby miał uczynić ten, opisywany przez Jezusa.
Bo żaden nie poświęci – a choćby tylko: nie narazi – całego stada dla jednej uciekinierki. I to z wielu względów: zarówno tego ekonomicznego, bo gdyby wilk rozproszył tę ponad dziewięćdziesiątkę, to straty byłyby o wiele większe, ale i z tych – nazwijmy to tak – porządkowych, bo specjaliści od chowu owiec zwracają uwagę, że taka uciekinierka, przywrócona do stada, raczej powtórzyłaby swój niecny postępek, tylko jeszcze wyprowadziłaby ze sobą kilka innych owiec.
Zatem, pomimo tego, że Jezus z takim przekonaniem i wręcz oczywistością zaczyna ten swój wywód od słów: Jak wam się zdaje? Jeśli kto posiada sto owiec i zabłąka się jedna z nich: czy nie zostawi dziewięćdziesięciu dziewięciu na górach i nie pójdzie szukać tej, która się zabłąkała – to odpowiedź jest tu jednoznaczna i nie budzi żadnych wątpliwości: Nie! Nie pójdzie! I tak się właśnie zdaje każdemu rozsądnemu słuchaczowi tej przypowieści, każdemu parającemu się tym fachem od lat: nie pójdzie szukać jednej owcy! Po prostu – poświęci ją dla dobra stada.
Ale Jezus mówi to, co mówi i tak, jak mówi, aby podkreślić i przekonać nas do tego, iż tak, jako owemu pasterzowi z Jego opowieści zależy nawet na tej jednej owcy, tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło jedno z tych małych. Bo Bogu zależ na każdym z tych małych ! Dlatego sam staje się małym i niepozornym, cichym i pokornym – staje się dzieckiem, staje się sługą, staje się wręcz pokarmem, staje się wreszcie Ofiarą całopalną za zbawienie świata – uniża się, jak tylko może, a nawet bardziej – byle tylko do człowieka dotrzeć, ale i jemu udrożnić szlak, aby i on mógł do Niego, czyli do Jezusa, bez przeszkód dotrzeć.
Teraz – ruch po stronie człowieka. Po pierwsze – aby zauważył i docenił te zabiegi swego Boga, to uniżenie i poświęcenie – i te dary przyjął. I wszedł z Nim we współpracę. Po drugie zaś – by zechciał także dać coś z siebie. By dać – siebie! Samego siebie – i całego siebie! Bo tak właśnie Bóg oddaje się do dyspozycji człowieka: oddaje samego siebie i całego siebie. Sposobami najprostszymi z możliwych! Czy jestem gotów wejść w ten styl?
Kiedy piszę te słowa, to właśnie w tym momencie – w swoim podręcznym kalendarzu – natrafiłem na słowa Atoine,a de Saint–Exupery: „Pokora serca nie wymaga, byś się poniżał, lecz otworzył.” Właśnie…
Gdybym jednak szukał naprawdę przekonującego wzoru do tego, by – i jak – stać się człowiekiem prostym i otwartym na Boga i ludzi, to na pewno warto przyjrzeć się w świadectwu życia i postawy Patronki dnia dzisiejszego. A jest nią Święta Klara, Dziewica. Co o niej wiemy?…
Urodziła się w Asyżu, w 1193 lub 1194 roku. Była najstarszą z trzech córek pana Favarone z rycerskiego rodu Offreduccio i jego żony Ortolany. Jej matka, gdy była w stanie błogosławionym, w trakcie modlitwy miała usłyszeć słowa: „Nie bój się, gdyż to dziecko zabłyśnie swym życiem jaśniej niż słońce!” Pod wpływem tych słów nadała dziewczynce imię Klara, co w języku łacińskim oznacza: „jasna”, „czysta”, „sławna”.
Klara wzrastała w atmosferze miłości i pobożności. Gdy miała dwanaście lat, w Asyżu zaczął swą działalność Święty Franciszek. Z czasem zaczął zdobywać coraz więcej ludzi, którzy poświęcali swe życie Bogu. Klara często spotykała się z nim, by zrozumieć jego słowa. Rodzice, zamożni mieszczanie, daremnie dwa razy usiłowali wydać córkę za mąż. Klara poprosiła bowiem Franciszka, by zwrócił się z prośbą do biskupa Asyżu, aby mogła stać się siostrą Braci Mniejszych.
W Niedzielę Palmową, 28 marca 1212 roku, z całą rodziną poszła do Porcjunkuli. Po poświęceniu palm, każdy odbierał palmę z rąk biskupa. Biskup Gwidon podszedł jednak sam do Klary i wręczył jej palmę – był to umówiony wcześniej znak zgody. Tej samej nocy dziewczyna wymknęła się z domu, by oddać życie Chrystusowi. Z rąk Franciszka otrzymała zgrzebny habit i welon zakonny. Po pewnym czasie przyłączyła się do niej jej siostra, Błogosławiona Agnieszka. Odmówiła powrotu do domu swoim krewnym, którzy przyjechali, by ją do tego przekonać.
Franciszek wystawił siostrom mały klasztor przy kościółku Świętego Damiana. Klara została jego pierwszą ksienią. Franciszek bardzo cieszył się z powstania tej rodziny żeńskiej. Kiedy bowiem bracia byli zajęci życiem apostolskim, klaryski miały dla nich stanowić zaplecze pokuty i modlitwy. Zakon nosił nazwę Pań Ubogich, potem nazwano je II Zakonem, a popularnie – klaryskami. W 1215 roku Papież Innocenty III nadał zakonowi Klary „przywilej ubóstwa”. Siostry nie mogły posiadać żadnej własności, a powinny utrzymywać się jedynie z pracy swoich rąk.
Odtąd San Damiano stało się kolebką nowego Zakonu. Wstępowały do niego głównie córki szlacheckie, pozostawiając wszystko i wybierając skrajne ubóstwo. Swoje żarliwe modlitwy Klara wspierała surowym życiem, częstymi postami i nocnymi czuwaniami. Dokonywała już za życia cudów: cudownie rozmnożyła chleb dla głodnych sióstr, uzdrawiała je, wyjednała im opiekę Jezusa.
Pod koniec życia doznała cudownej łaski: oto kiedy nadeszła noc Narodzenia Pańskiego, osłabiona i chora pozostała na swym posłaniu. Otrzymała jednak łaskę widzenia i słyszenia Pasterki, odprawianej w pobliskim kościele. Z tego też powodu po latach uznana została za Patronkę telewizji.
Po śmierci Franciszka cały trud utrzymania zakonu spadł na jej barki. Klara w klasztorze Świętego Damiana żyła przez czterdzieści dwa lata. Wyczerpujące posty, umartwienia i czuwania spowodowały, że 11 sierpnia 1253 roku odeszła do Pana. Następnego dnia odbył się jej uroczysty pogrzeb, któremu przewodniczył Papież Innocenty IV. Jej ciało złożono w grobie, w którym przedtem spoczywało ciało Świętego Franciszka. Już dwa lata później, a więc w 1255 roku, Papież Aleksander IV, po zebraniu koniecznych materiałów kanonizacyjnych, ogłosił ją Świętą.
Wpatrzeni w jej niezwykłe życie, ale też zasłuchani w dzisiejsze Boże słowo, zastanówmy się raz jeszcze, ile jest w nas pragnienia i zapału, by stać się prostymi i małymi przed Bogiem?… Czy stać nas na odwagę prostoty i uniżenia?…

paliwo drogie a książulek sobie podróżuje a taki niby biedny, fiu fiu xD
Narzekanie na ceny paliw to chyba nasz nowy sport narodowy – uprawiany obowiązkowo podczas siedzenia w dwugodzinnym korku do centrum.
Nie martw się Kolego, Ksiądz tankuje łzami zazdrośników.
Pozdrawiam
Dzięki, Rafale! Lepiej bym tego nie ujął!
Faktycznie, tankując takim paliwem – bak miałby zawsze pełny! A nawet mogłoby się przelewać…
Tak, czy owak – dziękuję Zazdrośnikowi, że jest z nami na blogu!
xJ
Zacna odpowiedź książulku ale łapę jeszcze wyciągać żeby ludzie dawali to trochę wstyd
Jeśli chodzi o konto Duszpasterstwa Akademickiego, którego numer podał ksiądz kilka dni temu, to wpłaty są dobrowolne. Nikt nie stoi nad tobą z bronią i nie żąda przelewów na to konto pod groźbą przemocy.
A co do płacenia podatków, mówisz też rządowym audytorom, że powinni się trochę wstydzić żądać ich od ciebie?
Można różnie pomagać, nikt nikomu do kieszeni nie sięga. Wczoraj przywoziłem rzeczy innego księdza, 6 godzin dźwigania ciężkich rzeczy. I co – za darmo ale szczęśliwy. Czasami trzeba mniej TVNu oglądać a więcej serca do ludzi. Swiat będzie piękniejszy. Pozdrawiam
Dajesz?
Wszyscy tu po kolei odpowiedzieli za mnie. Ja już nie muszę. Dokładnie to samo chciałem napisać.
xJ
Księże Jacku,
serdecznie dziękuję za życzenia i pamięć. U mnie dzisiaj również intensywny dzień zapowiada się. Nie ma czasu na świętowanie 🙂
Po pracy będę pomagał pakować dobytek naszego Wikariusza i będziemy przewozić Go do nowej parafii, położonej bliżej Mińska Mazowieckiego.
Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz bardzo dziękuję za wszystko, szczególnie za pamięć w modlitwie.
Serdecznie pozdrawiam, Rafale! Cieszę się ogromnie i Panu naszemu dziękuję, że mam zaszczyt i radość znać Cię od tylu lat i budować się Twoją postawą!
xJ
Wystarczy że książulek emeryturę będzie miał z moich podatków a przytula lewizne bez podatku za śluby pogrzeby i inne „sakramenty”
Moje dzieci też będą płacić na Twoją emeryturę i wielu innych osób, z którymi mentalnie nie jest mi po drodze. I nie robię z tego ambarasu.
Cytując matkę Kazimierza Pawlaka, z filmu Sami Swoi: „A ty czego taki zmartwiony, był czas przywyknąć przecie” 😀
Ps. Przy okazji – ks. Jacek udzielał mi ślubu i nie wziął za to ani złotówki 🙂
No tak tylko ze ja płacę podatki i zarabiam brutto a dostaje netto a ksiazulek dostaje kasę za ślub czy inny sakrament i nie wystawia paragonu więc zyskuje podwójnie bo i teraz i w przyszłości taka to subtelna różnica drogi kolego
Proboszczowie i wikariusze płacą zryczałtowany podatek dochodowy od przychodów osób duchownych.
Ps. Przy okazji- zawsze żądasz faktury od fachowca wykonującego płytki, meble itd., od Pani na warzywniaku, za zakupioną marchewkę?
Tutaj rozwiewam wszystkie wątpliwości
https://youtu.be/M34o3oq2EJA?si=Hr_uOTW-2Y2s2JAl
Pozdrawiam
Człowieku, jakie to są stawki względem przeciętnego obywatela, czego ty tutaj bronisz, większość składek i tak jest dofinansowywana z funduszu kościelnego którego już dawno nie powinno być ale i tak zrobimy niebawem w kościołach dyskoteki jak na Zachodzie i będzie pięknie
Ja tylko dodam, że każdy ksiądz płaci ów wspomniany zryczałtowany podatek OD LICZBY MIESZKAŃCÓW DANEGO TERENU, A NIE TYLKO WIERZĄCYCH, CHODZĄCYCH DO KOŚCIOŁA. Tak więc, jeżeli ksiądz znajdzie się w „klamerce” od 2 do 5 tysięcy mieszkańców (powiedzmy), a do kościoła chodzi tam (powiedzmy) 500 osób, to on już płaci ten wyższy podatek, bo od ilości mieszkańców na jego terenie. Tak więc ksiądz płaci podatek – de facto – także za takich ludzi, jak Darek.
xJ
Daruś, rozepnij guzik pod szyją, zaparz melisę, kup walerianę i ciesz się życiem, Bożym darem. Wakacje są, a tu nie masz urlopu. Upały i rozumiem, że wszystko może irytować… Rafał już ci wyjaśnił co i jak 🙂
Tobie tego daru mógłby nie dawać byłoby lepiej dla wszystkich xd
Ale chwalić Go dał i teraz mogę śmiać się pod nosem z Darusia – mądrasia, któremu się wydaje, że wszystkie rozumy pozjadał i jak będzie chamskim prowokatorem, to nas tu wszystkich oświeci 😀
🙂
Klakierzy i podnóżki książulka w formie pucować dalej pucować panowie! Xd
I tradycyjnie, jak to zawsze w przypadku takich ludzi, brak argumentów kończy się szybkim przejściem do obrażania, żartów i na końcu- agresji.
Skoro wątek zakończyliśmy wyjaśniając Panu wszystkie kwestie to uroczyście zamykam temat.
Pozdrawiam 🙂
Jakie są Twoje argumenty za tym, że Bóg nie istnieje?
Podaj co najmniej trzy.
Zgodnie z prawami nauki to ty masz obowiązek udowodnić ze coś o czym mówisz jest prawdziwe a ja mogę wtedy z tobą dyskutować na argumenty tylko ciekaw jestem jakie bajki wymyślisz xd ty udowodnij ze coś lub ktoś istnieje a nie każesz mi udowadniać ze czegoś kogoś nie ma, przecież to absurd ale co może widzieć katolicki motloch bez grama świadomości
Oj Daruś, Daruś, wciąż te same śpiewki, że też wam – prowokatorom się to nie nudzi 🤔
Dla was katolików racjonalne argumenty to zawsze prowokacje można przywyknąć
Racjonalne argumenty – nigdy. Idiotyczne, słyszane od setek lat – zawsze są prowokacją :). I nie brudź sobie ust, a raczej palców wypisujących słowa „nauka” czy „miłość bliźniego”, bo niewiele wiesz o jednym i o drugim, jak wnoszę z twoich wpisów.
Czyli miałem rację, pozostaje Ci tylko obrażanie. Ale fantazje o zamykaniu żony w piwnicy. Ech, co ludzie mają w głowach. Współczuję i proponuję leczyć to nim będzie za późno. Dla rozwiania wątpliwości, mieszkam w bloku i nie mam piwnicy 😀
Tak, potwierdzam, że Bóg istnieje. Na szczęście tacy jak Wy nie mają argumentów potwierdzających to, że Bóg nie istnieje.
Pozdrawiam serdecznie i sugeruję leczyć fantazje nim będzie za późno.
Dowód dawaj dowód na istnienie Boga!
Nie zazdrość!
Odpowiedź na pismo Darka od 12.08.2026 o 19:14
1. Wszechświat
2. Życie na planecie Ziemia
3. Prawa fizyki i pierwiastki chemiczny (od H do Og i te, które jeszcze nie zostały odkryte)
A teraz twoje argumenty, że Bóg nie istnieje
Eleno , zadałaś konkretne pytania i Daruś się skończył . Pewnie dobry chłopak ale może zagubiony . Ale spokojnie ,jeszcze Daruś zmądrzeje .
Ale kobiecino jakie to są argumenty? Co Wszechświat, co życie na planecie Ziemia w jaki sposób to niby wyjaśnia istnienie rzekomego boga? Słyszałaś o teorii ewolucji? Przecież twoje wypociny to nie jest żadna hipoteza czy teoria naukowa tylko bezplciowe hasla. Według klakierow ksiazula na tym blogu za wszystkim stoi jakiś stwórca tylko kto stworzył stwórce? Maryjke też wzięli do nieba i dlatego teraz jest 10 tysięcy różnych matek boskich i modlicie się cymbały do tych obrazków do matki waszego Boga którego urodziła jako dziewica, jak to brzmi w ogóle xd w historii świata zawsze istniała wiara w jakieś bóstwa bo tak łatwo było uzasadnić jakieś działania sił przyrody czy po prostu łatwiej żyć jak można w coś wierzyć ale elementarnej logice to się mocno wymyka a wy próbujecie na siłę udowodnić swoje racje co jest nawet dość zabawne. I niestety nie ma tu nikogo na jakimś poziomie podstawowej wiedzy żeby był jakimś partnerem do dyskusji bo to co sobą reprezentujecie to niestety głęboka piwnica a właściciel bloga milczy co mnie jakoś też specjalnie nie zaskakuje, pozdrawiam was owieczki boże
Gdyby ktoś w komentarzu napisał obelgi pod adresem Twojej matki, czy byś się z tym zgodził?
Jeśli nie uznajesz Marii Panny za Matkę Bożą, masz do tego prawo; w Polsce wolność sumienia to podstawa.
Kąpiel w lodzie pomoże. Czy podobałoby ci się, gdyby ktoś obraźliwie skomentował twoją matkę?
Jeśli nie uznajesz Marii Panny za Matkę Bożą, masz do tego prawo; w Polsce wolność sumienia istnieje.
Kąpiel w lodzie mogłaby pomóc. Upał może sprawić, że zaczniesz myśleć o jeszcze gorszych rzeczach. Albo czyściec blogowy (ban, komentarze usunięte).
Widzisz Darusiu, gdybyś był człowiekiem inteligentnym, to byś zaczął od szukania trapiących cię problemów w książkach, internecie czy nawet AI. Na serio wiele bzdur, które wypisujesz jest tam wyjaśnione – oczywiście zależy w jakich katalogach będziesz szukał :). Znając ten typ, jaki reprezentujesz zacząłbyś od poszukiwań „prawdy” w okolicach „Boga urojonego” – powodzenia :). Poszukać w ciekawych pozycjach będących pozytywnie nastawionych do wiary w Boga – aaaa, to już nie! Lepiej poczytać kilka artykułów w „Nie” i już się wszystko wie :). Lepiej wejść na blog Ks. Jacka napluć wszystkim w twarz i twierdzić, że to ich wina, bo są wierzącą hołotą! Otóż nie pozwolę na takie traktowanie Księdza Jacka, wszystkich osób zaangażowanych w ten blog i go czytających! Nie pozwolę na takie traktowanie mojej wyznającej w każdą niedzielę credo córki! A z racji wieku mojego wieku śmiem nazwać ciebie chłystkiem niewiele wiedzącym o życiu, z nadzieją, że kiedyś odnajdziesz właściwą drogę. Drogę, o której mówił Jezus Chrystus Pan. Króluj nam Chryste Zawsze i Wszędzie. Amen!
Niech wam króluje dalej tak alleluja i do przodu xd
Ale przecież ty nawet nie potrafisz tego skonfrontować merytorycznie tylko piszesz ze to bzdura ale nie masz nic więcej do powiedzenia tyle to wszystko warte co ta religia jak można być być w miarę świadomym człowiekiem i wierzyć w te bajeczki bez grama wątpliwości. Ale dobra dyskusja z wami wszystkimi jest tak jalowa że nie ma większego sensu dalej spijajcie sobie z dziobkow powodzonka
Cieszę, że doszedłeś do wniosku, że nie ma sensu dyskutować. Może znajdziesz więcej aprobaty na forach, gdzie publikują treści podobne do Twoich.
Tymczasem nawrócenie zawsze jest możliwe. Poczytaj trochę o rożnych Świętych, jacy byli, co wyprawiali, i jacy stali się, po odnalezieniu Boga.
Dla Ciebie też nie jest za późno Nigdy nie jest za późno.
Pozdrawiam
Czytaj ze zrozumieniem , ale czego wymagać od wtórnego analfabety ..zamiast sie skupić na zdobyciu elementatnej wiedzy oczywiście lepiej popajacować 🙂
Rafale żebyś ty był jeszcze takim gorliwym katolikiem na którego pozujesz tutaj pisząc te swoje śmieszne teksty to okey ale rzeczywistość jak wiemy jest zupełnie inna
Smutne jest twoje życie i współczuje takiego podejścia do innych ludzi. Pewnie bliscy maja ciekawie z twoim charakterem 🙂
Faktycznie lepiej przemilczeć ten brak argumentów.
Darku, kompletnie nie znasz Rafała! Kompletnie! Dlaczego więc piszesz takie rzeczy?
Ks. Jacku, na studiach uczyli, że ludzie bez postawionej diagnozy nawet nie zdają sobie problemu ze swoich zaburzeń.
Nie ma tutaj nadziei na konstruktywny dialog wiec pozostsje tylko puste czerpanie przyjemności z obrażania.
Pozdrawiam serdecznie
Uczyli i nie nauczyli? Xd i ja ciebie obrażam i ty mnie, nie widzisz tego, uważasz się za lepszego bo jacula ci przyklasnie jakim to jesteś dyplomatą? Też nie mam z tobą nadziei na żaden dialog bo to są tylko drwiny bez totalnie żadnych argumentów. Pisanie o czyichś zaburzeniach nie jest obrażaniem drugiego człowieka? To jest to wasze chrześcijaństwo?
Pucuj jaculi buty rafalku to ci wychodzi fantastycznie a jak będziesz potrzebował pomocy to cię może schowa pod sutanne xd
Trafiłem w sedno, skoro znów zaczęło się obrażanie. 😀
Miłego dnia 🙂
Pozdrawiam serdecznie i na tym zamykam temat. Nie będę męczył oczu na czytanie tych wypocin.