Szczęść Boże! Drodzy moi, w dniu dzisiejszym rocznicę Święceń kapłańskich przeżywają:
►Ksiądz Prałat Adam Turemka, emerytowany Proboszcz Parafii w Miastkowie Kościelnym;
►Ksiądz Kazimierz Matwiejuk – Ojciec duchowny Kapłanów Diecezji siedleckiej, a za moich czasów seminaryjnych: mój Ojciec duchowny;
►Ksiądz Ireneusz Głowacki – obecny Proboszcz Parafii w Miastkowie Kościelnym;
►Ksiądz Ryszard Kozieł – Proboszcz Parafii Świętej Anny w Białej Podlaskiej;
►Ksiądz Robert Bartosik – z którym współpracowałem, gdy był Wikariuszem Parafii w Trąbkach;
►Ksiądz Sławomir Harasimiuk – Kustosz Sanktuarium Świętego Józefa w Szpakach, w Diecezji siedleckiej;
►Ksiądz Wiesław Kondraciuk – Proboszcz Parafii wojskowej w Białej Podlaskiej;
►Ksiądz Mariusz Konieczny – z którym spotykałem się tu i ówdzie;
►Ksiądz Tadeusz Lament – Dziekan Dekanatu adamowskiego, w Diecezji siedleckiej;
►Ksiądz Jerzy Olędzki – Proboszcz Parafii Gęś w Diecezji siedleckiej;
►Ksiądz Tomasz Wakuła – Kapelan Szpitala w Siedlcach;
Urodziny natomiast przeżywają dziś:
►Monika Szostakiewicz – należąca w swoim czasie do jednej z młodzieżowych Wspólnot.
►Weronika Pogoda – Osoba czynnie i aktywnie zaangażowana w życie Parafii w Samogoszczy.
Wszystkim świętującym życzę jak najmocniejszej i jak najgłębszej więzi z Jezusem, zapewniając o serdecznej modlitwie!
Drodzy moi, wspieramy nieustająco Ojca Świętego Leona XIV w jego pielgrzymowaniu po Hiszpanii. Wczoraj miała miejsce piękna celebracja Mszy Świętej i Procesji, o czym w poniższych relacjach:
oraz:
ale także:
jak również:
Dzisiaj kolejne etapy tej Pielgrzymki. Transmituje ją na żywo TV TRWAM i Radio MARYJA. Pierwsza transmisja o 10:30. Sprawdzajmy w programach, kiedy będą kolejne, albo słuchajmy zapowiedzi, bo tego godziny mogą się zmieniać. Zachęcam jednak serdecznie do towarzyszenia Ojcu Świętemu modlitwą i zainteresowaniem!
U mnie zaś dzisiaj – dzień na miejscu, w Siedlcach. Rozwiozę Ogłoszenia Duszpasterstwa Akademickiego po Wydziałach i Akademikach, po czym intensywnie będę pracował na miejscu, bo jest jednak konkretna praca do szybkiego zakończenia.
Teraz zaś już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:
https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut
Zatem, co Pan do mnie konkretnie mówi? Z jakim osobistym przesłaniem zwraca się do mnie osobiście? Duchu Święty, przyjdź i pomóż!
Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen
Gaudium et spes! Ks. Jacek
Poniedziałek 10 Tygodnia zwykłego, rok II,
Wspomnienie Św. Jadwigi, Królowej,
8 czerwca 2026.,
do czytań: 1 Krl 17,1–6; Mt 5,1–12
CZYTANIE Z PIERWSZEJ KSIĘGI KRÓLEWSKIEJ:
Prorok Eliasz z Tiszbe w Gileadzie rzekł do Achaba: „Na życie Pana, Boga Izraela, któremu służę! Nie będzie w tych latach ani rosy, ani deszczu, dopóki nie powiem”.
Potem Pan skierował do niego to słowo: „Odejdź stąd i udaj się na wschód, aby ukryć się przy potoku Kerit, który jest na wschód od Jordanu. Wodę będziesz pił z potoku, krukom zaś kazałem, żeby cię tam żywiły”. Poszedł więc, aby uczynić według rozkazu Pana, i podążył, żeby zamieszkać przy potoku Kerit na wschód od Jordanu. A kruki przynosiły mu rano chleb i mięso wieczorem, a wodę pijał z potoku.
SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZ:
Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami:
„Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni, którzy płaczą, albowiem oni będą pocieszeni.
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy mówią kłamliwie wszystko złe na was z mego powodu. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda jest wielka w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami”.
W dzisiejszym pierwszym czytaniu mocno zwracają uwagę te oto słowa, wypowiedziane przez Proroka Eliasza: dopóki nie powiem. A w całości zdanie to brzmi: Na życie Pana, Boga Izraela, któremu służę! Nie będzie w tych latach ani rosy, ani deszczu, dopóki nie powiem. Zatem, nie padło stwierdzenie, że nie będzie rosy ani deszczu, dopóki Bóg nie powie, dopóki Bóg tak nie zadecyduje, dopóki Bóg nie zechce – tylko wyraźnie: dopóki nie powie tego Prorok.
O jakiej zatem relacji tegoż człowieka z Bogiem możemy tu mówić! Jak bardzo mocna musiała to być zażyłość! Oto bowiem wskazuje on na swoje słowo jako te, które ma obwieścić radykalną zmianę sytuacji w przyrodzie! Aż taką władzę człowiek otrzymuje od Boga!
I choć mówimy tu o wydarzeniu, dziejącym się w czasach Starego Testamentu, to trudno naprawdę nie skojarzyć tych słów z formułą rozgrzeszenia, jaką wypowiadają dziś kapłani Nowego Testamentu. A chodzi dokładnie o ostatnie słowa tejże formuły: „I ja odpuszczam Tobie grzechy – w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”. Ja – kapłan. Oczywiście, mocą Jezusa, a nie własną, bo swoją własną mocą – chociaż też nie do końca – to ja się mogę jedynie w nos podrapać! Jeżeli zaś mogę kogoś uwolnić od grzechów, to tylko dlatego, że tę władzę i moc otrzymałem bezpośrednio od Jezusa!
On mi dał tę moc, natomiast mi – jak i każdemu innemu kapłanowi – pozostawił możliwość, a wręcz konieczność rozstrzygnięcia, czy mogę tego rozgrzeszenia udzielić, czy powinienem, czy jednak nie. Rzecz jasna, nie jest to zależne od mojego humoru lub jego braku, od mojego widzimisię, ale na pewno – od rozeznania sytuacji. Natomiast z całą pewnością jest to znakiem bardzo ścisłej współpracy każdego z nas, kapłanów, z samym Jezusem Chrystusem, Najwyższym Kapłanem.
Przy czym, o ile w przypadku Proroka Eliasza – i jego identyfikowania się z Bogiem i Jego decyzjami – możemy mówić o naprawdę bardzo ścisłej więzi między nim a Bogiem, o tyle w przypadku nas, kapłanów, byłoby dobrze, gdyby zawsze można było o takiej więzi mówić. Bo możemy sobie wyobrazić sytuację, w której konkretny kapłan będzie miał bardzo słabą tę relację, albo nawet będzie żył w grzechu, a formuła rozgrzeszenia, którą nad kimś wypowie, i tak „zadziała”. Bo moc Jezusa, zapisana w poszczególnych Sakramentach, nie zależy od stopnia świętości konkretnego szafarza.
To jest niezwykłe w działaniu Jezusa: chce On działać nawet przez tak niewprawnych pośredników, jak my, kapłani, grzeszni ludzie, którzy upadamy, zawodzimy Go, a On nam swej władzy i mocy nie zabiera. Naturalnie, my ją mamy nie dla nas samych, tylko dla dobra tych, którym posługujemy, ale jednak – co by nie mówić – to jednak my ją mamy. I Jezus nam jej nie odbiera – pomimo naszych grzechów. Dlatego tym bardziej powinniśmy się starać, aby na to Jezusowe zaufanie do nas i na tę Jego bezwarunkową miłość odpowiadać naszą coraz większą miłością!
My, kapłani, którym Jezus dał tak wiele, z którymi podzielił się swoją władzą i mocą! On nam jej nie zabiera – w obliczu naszych upadków w grzech – dlatego naszym zadaniem jest usilnie starać się o to, aby tych upadków było jak najmniej! I żebyśmy coraz bardziej i bardziej wzmacniali naszą osobistą więź z Jezusem.
My, kapłani – ale nie tylko my, bo i my wszyscy: chrześcijanie, katolicy, przyjaciele Jezusa, Jego wyznawcy, naśladowcy, świadkowie i głosiciele. My wszyscy zostaliśmy tak bardzo obdarowani przez Jezusa już w Sakramencie Chrztu Świętego, ale też i w innych Sakramentach, ale też na tyle innych sposobów – zostaliśmy obdarowani i ciągle jesteśmy obdarowywani! I Jezus nam tych swoich darów nie odbiera, nie cofa swojego zaufania, swojej miłości – nawet widząc tak wiele naszych upadków! Dlatego naszym zadaniem – i wyzwaniem dla nas – jest ciągle starać się o pogłębianie osobistej więzi z Jezusem! O codzienne podnoszenie stopnia swojej świętości!
O budowanie tak zażyłej, bliskiej i bezpośredniej relacji, jak chociażby ta, ukazana w pierwszym czytaniu: relacja Eliasza z Bogiem, polegająca między innymi na tym, że Bóg wręcz za rękę prowadził swego sługę, a jednocześnie przyjaciela, wskazując mu konkretne działania, jakie ma podjąć, gdy mówił do niego: Odejdź stąd i udaj się na wschód, aby ukryć się przy potoku Kerit, który jest na wschód od Jordanu. Wodę będziesz pił z potoku, krukom zaś kazałem, żeby cię tam żywiły. I rzeczywiście, kiedy Prorok zrobił to, co Pan mu powiedział, wówczas kruki przynosiły mu rano chleb i mięso wieczorem, a wodę pijał z potoku.
Nam zaś Jezus proponuje – dla stworzenia owej mocnej więzi ze sobą – drogę, składającą się z ośmiu kroków. Mówimy tu oczywiście o Ośmiu Błogosławieństwach, które dobrze znamy, a które usłyszeliśmy w dzisiejszej Ewangelii. Błogosławieni – czyli w dosłownie: szczęśliwi. I którzy to są ci szczęśliwi – według Jezusa? Raczej nie ci, którzy są takimi według świata i jego standardów. Bo według Jezusa owymi szczęśliwymi są: ubodzy w duchu; ci, którzy płaczą; cisi; ci, którzy łakną i pragną sprawiedliwości; miłosierni; ci, którzy są mają czyste serca; którzy wprowadzają pokój i którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości. Właśnie ci.
I nie chodzi tu o to, aby jeżeli komuś dobrze się w życiu układa i akurat nie ma powodu do większych zmartwień, to musi je sobie szybko znaleźć albo stworzyć, bo jak mu za dobrze i za wesoło, to nie będzie błogosławiony według Jezusa. Nie, to nie w tym rzecz. A w czym? W totalnym zaufaniu do Jezusa, aby iść do Niego ze wszystkim – totalnie ze wszystkim! – co stanowi treść naszego życia! Także – a może przede wszystkim – z tym, co nam odbiera radość, co skutkuje łzami, bólem, rozczarowaniem… Ze wszystkim! W ten sposób między nami a Nim będzie się tworzyła najgłębsza i najmocniejsza, bardzo osobista, a wręcz intymna więź!
I do takiej powinniśmy dążyć. Bo tylko wtedy tak naprawdę możemy mówić o prawdziwej wierze! O takiej wierze, która ma realny i konkretny wpływ na nasze codzienne życie; która to życie codziennie kształtuje i przemienia, czyniąc je coraz piękniejszym, coraz bardziej sensownym i celowym!
Przykład takiej wiary, która prowadzi do uczynienia pięknym życia na tej ziemi, daje nam swoją postawą Patronka dnia dzisiejszego, Święta Królowa Jadwiga.
Urodziła się 18 lutego 1374 roku, jako córka Ludwika, króla Węgier i Polski, oraz Elżbiety Bośniackiej. Po ojcu odziedziczyła tron Polski. W wieku dziesięciu lat została koronowana, a dokonało się to dnia 16 października 1384 roku. Ze względów politycznych, w wieku czterech lat, została zaręczona z Wilhelmem, synem cesarza Leopolda. Ustalenia te jednak dość szybko anulowano.
A w związku z tworzącą się sytuacją polityczną – wobec dalekosiężnych planów polskich – rozważano możliwość unii Polski z Litwą. I rzeczywiście, stała się ona faktem, a to dzięki małżeństwu królowej Jadwigi z Władysławem Jagiełłą, wielkim księciem Litwy. Ceremonia zaślubin odbyła się w katedrze królewskiej, 18 lutego 1386 roku. Poprzedził ją Chrzest Jagiełły, mający miejsce zaledwie trzy dni wcześniej, 15 lutego. Jadwiga miała wtedy dwanaście lat, a Jagiełło – trzydzieści pięć. Królowa stała się więc sprawczynią i uczestniczką chrystianizacji Litwy.
Biorąc zaś czynny udział w rządzeniu państwem, prowadziła głębokie życie religijne. Wojciech Jastrzębiec, arcybiskup gnieźnieński, który przez pewien czas był kanclerzem Królowej, zapisał: „Z doświadczenia wiemy, że spełniała przeróżne uczynki miłosierdzia, cierpliwości, postów, czuwań oraz innych niezliczonych dzieł pobożnych”. Jadwigę uważa się ją również za współzałożycielkę Uniwersytetu Jagiellońskiego, a to ze względu na wydany przez nią akt fundacyjny i przekazanie w testamencie swoich klejnotów na rzecz tej Uczelni.
Dobra i mądra Królowa Jadwiga zmarła w dniu 17 lipca 1399 roku, w Krakowie. Święty Papież Jan Paweł II kanonizował ją w Krakowie, w roku 1997. Zaś Jan Długosz w „Rocznikach Królestwa Polskiego tak o niej pisał:
„W dniu dzisiejszym, to jest 17 lipca 1399 roku, zmarła królowa Jadwiga. Była ona bardzo powabna na twarzy, lecz obyczajami i cnotami powabniejsza – krzewicielka wiary katolickiej na Litwie.
Ona ustanowiła kolegium psałterzystów w katedrze krakowskiej i tamże dwa ołtarze. Ona fundowała klasztor Najświętszej Maryi na Piasku. Ona zaczęła uposażać i murować klasztor Braci Słowian. Ona przez Wielki Post i Adwent poskramiała ciało swe włosiennicą i nadzwyczajnymi umartwieniami. Była pełna wielkiej szczodrobliwości wobec biednych, wdów, przybyszów, pielgrzymów i wobec wszelkich nędzarzy i potrzebujących.
Nie było w niej lekkomyślności, nie było gniewu, nie można było stwierdzić w niej pychy, zazdrości lub zawziętości. Odznaczała się głęboką pobożnością i niezmierną miłością Boga. Odrzuciwszy od siebie wszelką pychę światowej nieprawości, duszę i myśl zwracała jedynie ku modlitwie i czytaniu ksiąg pobożnych, mianowicie Starego i Nowego Testamentu, […] żywotów Świętych, rozważań i kazań Błogosławionego Bernarda, Świętego Ambrożego, objawień Świętej Brygidy i innych przetłumaczonych z łaciny na polski.
Ona żywiła wielu zdolnych młodzieńców poświęcających się nauce. Fundowała kolegium dla Litwinów w Pradze i postarała się o erygowanie Wydziału Teologicznego w Krakowie. Ona przeznaczyła testamentem wszystkie swe klejnoty, szaty, pieniądze i wszystek strój królewski na pomoc dla biednych i na odnowienie Uniwersytetu Krakowskiego. Ona zostawiła katedrze krakowskiej także racjonał z samych pereł. Ona była tak sławna i ceniona w całym świecie katolickim dla wspaniałej postawy moralnej, że wszyscy czcili ją za życia jako wzór świętości.” Tyle Jan Długosz.
A my, słuchając dzisiejszych czytań mszalnych i życiorysu Patronki dnia dzisiejszego, raz jeszcze zapytajmy samych siebie, co robimy każdego dnia – co zrobimy konkretnie dzisiaj – aby pogłębić osobistą więź z Jezusem, aby uczynić jak najmocniejszą i i jak najgłębszą! I by miała ona jak najbardziej realny wpływ na naszą codzienność…
