Tych Dwunastu powołał…

T

Szczęść Boże! Moi Drodzy, w dniu dzisiejszym imieniny przeżywa Ojciec Edgar Semeniuk, Franciszkanin, posługujący w swoim czasie w Lublinie, w Parafii, na terenie której mam od lat swoje mieszkanie; a następnie posługujący w Opatowie, gdzie był Gwardianem i Proboszczem – i gdzie zapraszał mnie do odprawienia różnych uroczystości i odpustów.

A znamy się także i stąd, że Ojciec Edgar – jeszcze jako Adam – pochodzi z Parafii Terespol, na terenie której i ja mieszkałem w pierwszych latach życia i gdzie byłem ochrzczony.

Natomiast wczoraj – jak się właśnie wczoraj dowiedziałem (dzięki Księdzu Markowi) – urodziny przeżywała Natalia Kulasiak, nasza nieoceniona Opiekunka i Przewodniczka w Rzymie. Mieszka Ona tam od wielu lat, a od kilku lat mam przyjemność znać się z Nią i korzystać z Jej życzliwości i pomocy.

Niech nasz Pan udziela Obojgu wszystkich możliwych darów i prowadzi przez życie. Zapewniam o modlitwie!

A ja dzisiaj pozdrawiam Was z Lublina, gdzie zamierzam być do piątku wieczorem. I właśnie tutaj będę miał dzisiaj radość gościć dwóch moich duchowych Synów: Szymona Salę, Autora rozważań wtorkowych, oraz Filipa Dawidka, Autora rozważań piątkowych na naszym forum. Planujemy wspólną modlitwę, kolacyjkę i rozmowę.

Drodzy moi! Jeszcze jedna radość, którą chcę się z Wami podzielić: dzisiaj, w trakcie przygotowywania tego słówka, dowiedziałem się, że Janek Kondej, Autor rozważań czwartkowych na naszym blogu, szczęśliwie zdał maturę z matematyki! Zapewne pamiętacie Jego – i nas wszystkich – bój o uznanie jednego, brakującego punktu w zeszłym roku. Wtedy nie udało się – i Janek przeżył ten rok na zdobywaniu życiowych doświadczeń i wzmacnianiu relacji z Panem. Nie zmarnował tego czasu! Teraz już może realizować Boże plany wobec siebie – skoro Pan sam prostuje przed Nim drogi do tego upragnionego celu!

Jutro, pomimo czwartku, ja przygotuję rozważanie, które potem wygłoszę w Parafii Jana Kantego, dlatego Janek napisze w sobotę. Dzisiaj natomiast – razem z Nim – dziękujmy Jezusowi za Janka i za to wszystko, co dzieje się w Jego życiu. I bardzo, bardzo mocno wspierajmy Go modlitwą – szczególnie teraz, w tym jakże ważnym czasie w Jego życiu! Ważnym także dla nas!

A teraz już zapraszam do pochylenia się nad Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Co zatem konkretnie mówi dziś do mnie Pan? Z jakim osobistym przesłaniem zwraca się do mnie? Duchu Święty, podpowiedz…

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Środa 14 Tygodnia zwykłego, rok II,

Wspomnienie Św. Jana z Dukli, Kapłana,

8 lipca 2026., 

do czytań: Oz 10,1–3.7–8.12; Mt 10,1–7

CZYTANIE Z KSIĘGI PROROKA OZEASZA:

Izrael był jak dorodny krzew winny, przynoszący wiele owoców: lecz gdy owoc jego się mnożył, wzrastała liczba ołtarzy; im lepiej działo się w kraju, tym wspanialsze budowano stele. Ich serce jest obłudne, muszą pokutować! Pan ich ołtarze rozwali i stele powywraca. Powiedzą wtedy: „My nie mamy króla, bośmy się Pana nie bali, zresztą cóż nam król pomoże”.

Upadnie Samaria, a król jej jest niby piana na powierzchni wody. Zniszczone będą wyżyny Bet–Awen, grzech Izraela. Ciernie i osty wyrosną na ich ołtarzach. Wtedy powiedzą górom: „przykryjcie nas!”, a wzgórzom: „padnijcie na nas!”

Posiejcie sprawiedliwość, a zbierzecie miłość; karczujcie nowe ziemie! Nadszedł czas, by szukać Pana, aż przyjdzie, by sprawiedliwości was nauczyć.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:

Jezus przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości.

A oto imiona dwunastu apostołów: pierwszy Szymon, zwany Piotrem, i brat jego Andrzej, potem Jakub, syn Zebedeusza, i brat jego Jan, Filip i Bartłomiej, Tomasz i celnik Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Tadeusz, Szymon Gorliwy i Judasz Iskariota, ten, który Go zdradził.

Tych to Dwunastu wysłał Jezus, dając im następujące wskazania: „Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego. Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: «Bliskie już jest królestwo niebieskie»”.

Chyba nawet nie musimy precyzyjnie odnosić dzisiejszych słów Proroka Ozeasza do konkretnych wydarzeń z historii Izraela, bo – prawdę powiedziawszy – oddają one całą rzeczywistość relacji narodu wybranego ze swoim Bogiem. Bo o wielu etapach tejże historii można powiedzieć to samo, co usłyszeliśmy dzisiaj: Izrael był jak dorodny krzew winny, przynoszący wiele owoców: lecz gdy owoc jego się mnożył, wzrastała liczba ołtarzy; im lepiej działo się w kraju, tym wspanialsze budowano stele. Ich serce jest obłudne, muszą pokutować! Pan ich ołtarze rozwali i stele powywraca. Powiedzą wtedy: „My nie mamy króla, bośmy się Pana nie bali, zresztą cóż nam król pomoże”.

Czyż nie oddaje to jakiejś ogólnej prawidłowości, rządzącej światem, że jak się za dobrze człowiekowi powodzi, to zaczyna wydziwiać i swoją codzienność, która coraz bardziej jawi się mu jako „nudna” i „monotonna”, próbuje sobie „urozmaicić”, „uatrakcyjnić”. I może właśnie ze zwykłych nudów przychodzą mu do głowy przeróżne głupoty?…

Bo kiedy trzeba się „nagimnastykować” nad codziennym utrzymaniem, kiedy trzeba ciężko pracować, a i tak z tego niewiele jest w kieszeni; kiedy trzeba pokonywać troski i zmartwienia rodzinnej, sąsiedzkiej, zawodowej i wszelkiej innej codzienności, to – mówiąc nieco kolokwialnie – nie ma czasu na głupoty. A kiedy się człowiekowi za dobrze powodzi, to mu przychodzą do głowy przeróżne „urozmaicenia” życia – takie, niestety, po których potem wszystko się wali i dopiero wtedy zaczynają się poważne problemy.

Ale akurat te problemy, to – można powiedzieć – na własne życzenie! Bo jak komuś było za dobrze, to teraz ma „lepiej”! I już do nikogo nie powinien mieć pretensji. A właśnie wtedy najwięcej jest pretensji! I to – o dziwo! – do Boga! To bardzo nie w porządku – szczególnie, jeśli zważyć na to, jak bardzo Bóg stara się zawsze wskazywać człowiekowi właściwą drogą, a kiedy ten z niej zejdzie – aby go na nią naprowadzić. Potwierdzeniem tego są ostatnie zdania dzisiejszego pierwszego czytania: Posiejcie sprawiedliwość, a zbierzecie miłość; karczujcie nowe ziemie! Nadszedł czas, by szukać Pana, aż przyjdzie, by sprawiedliwości was nauczyć.

Ale potwierdzeniem tego jest także cały dzisiejszy fragment ewangeliczny – łącznie z imionami dwunastu Apostołów. Każde z tych imion oznacza konkretnego człowieka, którego Pan powołał, aby najpierw w Jego szkole przygotował się przez trzy lata do swojej misji, a potem już sam wypełniał te oto polecenie: Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego. Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: «Bliskie już jest królestwo niebieskie».

Naturalnie, do pogan też było skierowane przesłanie Jezusa, ale we właściwej kolejności – według planu, jaki Jezus miał dla swojej działalności. I właśnie ten plan mieli realizować Jego uczniowie.

Każdy z nich potem był pasterzem jakiejś wspólnoty Kościoła, głosząc królestwo Boże w różnych miejscach świata. Każdy z nich także – poza Janem – przypieczętował to swoje świadectwo męczeńską śmiercią. Dlatego dzisiaj może na trzeba nam szczególnie mocno wyakcentować tę prawdę, że Pan swoją troskę o nas okazuje przez ludzi, których do nas posyła. Których powołuje do szczególnej służby w Jego Kościele, aby w Jego imię prowadzili nas do zbawienia.

Aby także – jeśli taka potrzeba – przestrzegali nas przed złem, a nawet upominali nas w imię Boże! To najtrudniejszy odcinek misji kapłańskiej, ale konieczny. Szczególnie – jak się wydaje -w naszych czasach. Owszem, trzeba to robić umiejętnie i z właściwą motywacją, ale ucieczka od tego obowiązku na pewno nie jest żadnym dobrym wyjściem.

Jednak oprócz tego – powiedzielibyśmy – dużego i zasadniczego powołania, tego na całe życie, Pan codziennie powołuje niejako i posyła ludzi, których na naszej drodze stawia, aby z nami rozmawiali, aby nam w czymś pomogli, czasami po prostu wysłuchali, ale i pomodlili się za nas… Oni wszyscy także są znakami miłości Jezusa do nas i Jego przedstawicielami – wręcz Jego głosem, Jego ręką, Jego sercem, ofiarowanym nam do pomocy. Może właśnie dzisiaj jest dobra okazja do tego, by Panu naszemu także za tę pomoc, jaką nam okazuje przez innych ludzi, których do nas posyła, serdecznie podziękować!

Ale też – aby na nowo uświadomić sobie, że my także winniśmy być takim znakiem Jezusowej troski o innych ludzi. Bo tak, jak my liczymy na pomoc tych, wśród których żyjemy i w ich słowach i działaniach dopatrujemy się znaków troski Jezusa o nas, tak też oni mają prawo dopatrywać się i oczekiwać tego samego z naszej strony. To wielka odpowiedzialność! I wielkie zobowiązanie! Ale też – wielka radość!

Z pewnością taka, jaką ze swojej posługi odczuwał Patron dnia dzisiejszego, Święty Jan, Kapłan. Co o nim wiemy?

Urodził się w 1414 roku, w Dukli, w dzisiejszej diecezji przemyskiej, w rodzinie mieszczańskiej. Legenda głosi, że studiował w Krakowie, jednak brakuje źródeł historycznych, które potwierdzałyby ten fakt. Po studiach wrócił do Dukli, gdzie żył jako pustelnik w lasach. Do franciszkanów konwentualnych wstąpił prawdopodobnie w Krośnie, między 1434 a 1440 rokiem. Miał wtedy około dwudziestu pięciu lat. Przed przyjęciem Święceń kapłańskich odbył studia u franciszkanów.

W zakonie piastował różne stanowiska, między innymi – kaznodziei. Był światłym kapłanem i teologiem. Kilkakrotnie obierano go na przełożonego klasztoru w Krośnie i Lwowie. W 1463 roku, pod wpływem Świętego Jana Kapistrana, reformatora franciszkańskiego życia zakonnego, wstąpił do bernardynów. W zakonie tym piastował różne urzędy.

Zarówno jako kaznodzieja, jak i spowiednik, odznaczał się niezwykłą gorliwością. Miał dar proroctwa. W pełnieniu obowiązków nie przeszkodziła mu nawet utrata wzroku pod koniec życia. Nie stronił też od pracy fizycznej w ogrodzie i kuchni. Zmarł we Lwowie, 29 września 1484 roku.

Jan z Dukli od najmłodszych lat zdradzał predyspozycje do głębszego życia duchowego. W zakonie brał udział we wszystkich nabożeństwach, wyróżniał się kultem do Matki Bożej. Często na modlitwie spędzał całe noce. Zaraz po śmierci rozwinął się jego kult. Rosła ilość spisywanych cudów i łask, otrzymanych od Boga za jego pośrednictwem. 2 stycznia 1733 roku, Papież Klemens XII ogłosił go błogosławionym. Jego Kanonizacji dokonał natomiast Święty Jan Paweł II, w dniu 10 czerwca 1997 roku.

I to właśnie Jan Paweł II, nawiedzając grób Świętego, tak o nim mówił: „Jakże bliski wydaje się nam Błogosławiony Jan w tej świątyni, w której przechowuje się jego relikwie! Bardzo chciałem tu przybyć, aby w ciszy klasztoru wsłuchać się w głos jego serca i wspólnie z wami wgłębić się w tajemnicę jego życia i świętości. A było to życie całkowicie oddane Bogu.

Zaczęło się w pobliskiej pustelni. To właśnie tam, wśród ciszy i duchowej walki, „uchwycił go Bóg” i tak już pozostali razem do końca. Wśród tych gór uczył się żarliwej modlitwy i przeżywania Bożych tajemnic. Powoli utwierdzała się jego wiara, krzepła miłość, aby później wydać zbawienne owoce już nie w odosobnieniu, na pustelni, ale w murach klasztoru franciszkanów konwentualnych, a następnie u bernardynów, gdzie spędził ostatni okres swego życia.

Zasłynął Błogosławiony Jan jako mądry kaznodzieja i gorliwy spowiednik. Tłumnie schodzili się do niego ludzie spragnieni zdrowej Bożej nauki, aby słuchać jego kazań, czy też u kratek konfesjonału szukać umocnienia i porady. Zasłynął jako przewodnik dusz i roztropny doradca wielu ludzi. Zapiski mówią, iż pomimo starości i utraty wzroku, pracował nieprzerwanie – prosił, by mu odczytywano kazania, aby mógł dalej nauczać. Szedł do konfesjonału po omacku, aby nadal nawracać i prowadzić do Boga.

Świętość Błogosławionego Jana wynikała z jego głębokiej wiary. Całe jego życie i gorliwość apostolska, umiłowanie modlitwy i Kościoła – wszystko to było oparte na wierze. Była ona dla niego siłą, dzięki której potrafił wszystko to, co materialne i doczesne, odrzucić, by poświęcić się temu, co Boże i duchowe.

Bracia i Siostry, często nawiedzajcie to miejsce! Ono jest wielkim skarbem waszej ziemi, bo tu przemawia Duch Pana do ludzkich serc za pośrednictwem waszego świętego Rodaka. Mówi on, że życie osobiste, rodzinne i społeczne, trzeba budować na wierze w Jezusa Chrystusa. Wiara bowiem nadaje sens wszystkim naszym wysiłkom. Pomaga odkrywać prawdziwe dobro, ustala prawidłową hierarchię wartości, przenika całe życie.” Tyle z przemówienia Papieża Jana Pawła II.

My zaś, wpatrzeni w postawę Świętego Jana z Dukli oraz wsłuchani w Boże słowo dzisiejszej liturgii, a także w słowa Jana Pawła II tym, jak ważnym dla swego otoczenia był ten święty Człowiek, zapytajmy samych siebie, jak często dziękujemy i modlimy się za tych, którzy są dla nas ważni na naszej drodze do Nieba – i na ile staramy się być takimi ludźmi dla innych, na ich drodze do Nieba?…

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.