Więcej, niż Jonasz…

W

Szczęść Boże! Drodzy moi, w dniu dzisiejszym imieniny przeżywa Alumn Ilia Fedij, niegdyś Lektor w Parafii Księdza Marka, potem Student Uniwersytetu w Siedlcach i aktywy Uczestnik Duszpasterstwa Akademickiego GAUDEAMUS, a obecnie właśnie Alumn Seminarium warszawsko – praskiego. Życzę Solenizantowi jak najpełniejszej relacji z Jezusem, o którą też będę się dla Niego modlił.

Drodzy moi, to już ostatni pełny dzień naszego pobytu w Szklarskiej Porębie. Po Mszy Świętej i śniadaniu – o 11:00 spotykamy się z Proboszczem miejscowej Parafii, Księdzem Dziekanem Kanonikiem Bogusławem Sawarynem, który przyjedzie tu, do nas, do Domu na Białej Dolinie, bo naszej Mamie trudno byłoby wjechać na wózku na plebanię. Pogadamy o tym i owym – nastawiamy się na świetne spotkanie. Jak zawsze.

Potem zaś – wybieramy się do czeskiego Pecu, skąd zamierzamy wjechać na Śnieżkę. I albo wszyscy zjedziemy, albo Marek z Weroniką, Emilką i Tomkiem zejdą, a ja Ich potem zabiorę z Karpacza. Wszystko będzie zależało od czasu i od pogody. A ta jest… różna. Dzisiaj, co prawda, nie padało, ale prognozy wskazują, że będzie. Zobaczymy.

Zapewniam o mojej modlitewnej pamięci o Was!

Teraz zaś już zapraszam do pochylenia się nas Bożym słowem dzisiejszej liturgii. Oto słówko Księdza Marka na dziś – nagrane z widokiem na kościół Świętego Maksymiliana w Szklarskiej Porębie, czyli kościół tej Parafii, w której jesteśmy:

https://www.youtube.com/c/CatholicSurgut

Zatem, co dziś mówi do mnie osobiście Pan? Z jakim konkretnym przesłaniem zwraca się właśnie do mnie? Duchu Święty, podpowiedz…

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec + i Syn, i Duch Święty. Amen

Gaudium et spes! Ks. Jacek

Poniedziałek 16 Tygodnia zwykłego, rok II,

20 lipca 2026., 

do czytań: Mi 6,1–4.6–8; Mt 12,38–42

CZYTANIE Z KSIĘGI MICHEASZA:

Słuchajcie tego, co Pan powiedział: „Stań, prowadź spór wobec gór, niech słuchają pagórki twego głosu! Słuchajcie, góry, sporu Pana, nakłońcie uszu, posady ziemi! Oto Pan ma spór ze swym ludem i oskarżać będzie Izraela.

Ludu mój, cóżem ci uczynił? W czym ci się uprzykrzyłem? Odpowiedz Mi! Otom cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli wybawiłem ciebie i posłałem przed obliczem twoim Mojżesza, Aarona i Miriam”.

Z czym stanę przed Panem i pokłonię się Bogu wysokiemu? Czy stanę przed Nim z ofiarą całopalną, z cielętami rocznymi? Czy Pan się zadowoli tysiącami baranów, dziesiątkami tysięcy potoków oliwy? Czy trzeba, bym wydał pierworodnego mego za mój występek, owoc łona mego, za grzech mojej duszy?

Powiedziano ci, człowiecze, co jest dobre. I czego żąda Pan od ciebie: pełnienia sprawiedliwości, umiłowania życzliwości i pokornego obcowania z Bogiem twoim.

SŁOWA EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA:

Niektórzy z uczonych w Piśmie i faryzeuszów rzekli do Jezusa: „Nauczycielu, chcieliśmy jakiś znak widzieć od Ciebie”. Lecz On im odpowiedział:

Plemię przewrotne i wiarołomne żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku proroka Jonasza. Albowiem jak Jonasz był trzy dni i trzy noce we wnętrznościach wielkiej ryby, tak Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce w łonie ziemi.

Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni wskutek nawoływania Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz.

Królowa z Południa powstanie na sądzie przeciw temu plemieniu i potępi je; ponieważ ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon”.

W dzisiejszym pierwszym czytaniu – jak zauważamy – zmienia się narrator.

Najpierw Prorok wzywa do słuchania Pana, po czym mówi sam Pan, cytowany przez Proroka. W tej wypowiedzi samego Boga pojawia się dość śmiałe i może nieco zaskakujące wezwanie: Stań, prowadź spór wobec gór, niech słuchają pagórki twego głosu! Słuchajcie, góry, sporu Pana, nakłońcie uszu, posady ziemi! Oto Pan ma spór ze swym ludem i oskarżać będzie Izraela.

Jakiż to spór może wieść człowiek z Bogiem? Jakie może mieć argumenty przeciwko Bogu? Zwłaszcza, jeśli On sam wypowiada aż tak dramatyczne stwierdzenia: Ludu mój, cóżem ci uczynił? W czym ci się uprzykrzyłem? Odpowiedz Mi! Otom cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli wybawiłem ciebie i posłałem przed obliczem twoim Mojżesza, Aarona i Miriam.

I kiedy tenże cytat Bożej wypowiedzi się kończy, jakby niespodziewanie odzywa się jakiś człowiek – zapewne, mógłby to być ktokolwiek – który zadaje pytania: Z czym stanę przed Panem i pokłonię się Bogu wysokiemu? Czy stanę przed Nim z ofiarą całopalną, z cielętami rocznymi? Czy Pan się zadowoli tysiącami baranów, dziesiątkami tysięcy potoków oliwy? Czy trzeba, bym wydał pierworodnego mego za mój występek, owoc łona mego, za grzech mojej duszy?

Na to z kolei reaguje ktoś inny – być może Prorok – mówiąc do tegoż człowieka w imieniu Boga, ale już Go nie cytując, tylko stwierdzając: Powiedziano ci, człowiecze, co jest dobre. I czego żąda Pan od ciebie: pełnienia sprawiedliwości, umiłowania życzliwości i pokornego obcowania z Bogiem twoim.

Widzimy zatem, że chociaż zmienia się narrator, to jednak przekaz całego tego fragmentu jest bardzo jednolity i chyba dla wszystkich jasny: Bóg wywiązuje się ze swojej „powinności” wobec człowieka, ale człowiek – już nie. Przede wszystkim, tenże człowiek nie dostrzega tak wielu przejawów dobra i miłości, jakich na przestrzeni historii doznał tak wiele od Boga i jakich tak naprawdę doświadcza na co dzień.

Jak jednak człowiek mógłby się Bogu odwdzięczyć za to dobro? Czy w ogóle jest w stanie się odwdzięczyć? A może nie trzeba szukać, wymyślać, zamartwiać się tym? Może wystarczy właśnie to: Powiedziano ci, człowiecze, co jest dobre. I czego żąda Pan od ciebie: pełnienia sprawiedliwości, umiłowania życzliwości i pokornego obcowania z Bogiem twoim.

Dużo to – czy mało? Czy jest to w zasięgu możliwości człowieka? Z pewnością tak, bo mówimy tu o postawie człowieka, o nastawieniu ludzkiego serca, które ma przyjąć określone formy działań i zachowań. Mówimy wreszcie o «pokornym obcowaniu z Bogiem», czyli trwaniu z Nim w prawdziwej jedności, w rzeczywistej i pełnej duchowej więzi.

do tego wystarczy tylko – no, właśnie, czy „tylko”: czy dużo to, czy mało? – nastawienie serca. W zbudowaniu tej więzi nie przeszkadza ani ogrom grzechów, w jakich żyli mieszkańcy Niniwy, z których jednak postanowili się nawrócić, ani pogańskie pochodzenie i bardzo dalekie zamieszkanie, jak w przypadku królowej z Południa. Właśnie te dwa przykłady przywołuje Jezus, aby uświadomić swoim słuchaczom, że ich żądanie, z jakim się do Niego dzisiaj zwrócili, jak najgorzej o nich świadczy. Bo ich nastawienie serca jest zupełnie niewłaściwe.

Oto bowiem niektórzy z uczonych w Piśmie i faryzeuszów rzekli do Jezusa: „Nauczycielu, chcieliśmy jakiś znak widzieć od Ciebie”. Na co odpowiedź Jezusa mogła być tylko jedna: Plemię przewrotne i wiarołomne żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku proroka Jonasza. Albowiem jak Jonasz był trzy dni i trzy noce we wnętrznościach wielkiej ryby, tak Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce w łonie ziemi.

Ten właśnie znak – Zmartwychwstanie Jezusa – miał być dany wszystkim ludziom wszystkich czasów, całemu Kościołowi, i do okazania tegoż znaku miały prowadzić wszystkie pomniejsze, których Jezus w czasie swojej działalności uczynił naprawdę bardzo, bardzo wiele. Ale ukazał je tym, którzy okazali chociaż odrobinę wiary i miłości, a nie cwaniakom i próżniakom, którzy w arogancki sposób próbowali traktować Jezusa jak jakiegoś taniego sztukmistrza, który miałby ich zabawiać.

Na to nie mogło być zgody Jezusa, bo w Jego działaniu wobec człowieka nigdy nie chodzi o tanią popularność czy osiągnięcie efektu zaskoczenia. Wszystkie Jezusowe znaki były po to – i dzisiaj są po to – aby wzmocnić wiarę człowieka i ostatecznie doprowadzić do jak najpełniejszej więzi człowieka ze swoim Bogiem tu, na ziemi, a ostatecznie: do absolutnej i nierozerwalnej jedności w Niebie.

Jezusowi nigdy nie zależało na poklasku u ludzi! Nie działał w kierunku podniesienia „słupków sondażowych”. Dlatego kiedy rzeczywiście okazało się, że tak Go wszyscy podziwiają, że chcą Go wręcz obwołać królem – usunął się jak najdalej! Bo nie po to wtedy rozmnożył chleb na pokarm dla zgłodniałych ludzi, aby mieli oni aż tak opacznie zrozumieć Jego zamiary, że chciałby być ich władcą.

Nie! Jemu zawsze chodziło o to samo – dokładnie o to samo, czego pragnął Bóg w Starym Testamencie, a do czego prowadziły wszystkie cuda, wówczas przez Boga czynione, jak chociażby cudowne wyprowadzenie z niewoli egipskiej. O czym mówimy? Właśnie o tym: Powiedziano ci, człowiecze, co jest dobre. I czego żąda Pan od ciebie: pełnienia sprawiedliwości, umiłowania życzliwości i pokornego obcowania z Bogiem twoim.

Tak – obcowanie z Bogiem! Jedność i więź – nierozerwalna i mocna! I oby wieczna – w Niebie! Do tego dążymy!

Właśnie… do tego dążymy? Czy ja do tego codziennie dążę? Czy dzisiaj będę do tego dążył? Jeśli tak – to jak konkretnie?…

Dodaj komentarz

Archiwum wpisów

Ks. Jacek Jaśkowski

Witam serdecznie! Kłania się Ks. Jacek Jaśkowski. Nie jestem ani kimś ważnym, ani kimś znanym. Jestem księdzem, który po prostu chce rozmawiać. Codzienna kapłańska posługa pokazuje mi, że tematów do rozmów z księdzem jest coraz więcej i dzisiaj żaden ksiądz nie może od nich uciekać, ale – wprost przeciwnie – podejmować nowe wyzwania. To przekonanie skłoniło mnie do próby otwarcia tegoż bloga, chociaż okazji do rozmów na co dzień – w konfesjonale i poza nim – na szczęście nie brakuje. Myślę jednak, że ten blog będzie jeszcze jednym sposobem i przestrzenią nawiązania kontaktu z ludźmi dobrej woli, otwartymi na dialog.